Co zamierza minister rolnictwa?

Zobacz specjalny wywiad z Krzysztofem Jurgielem.

Co zmieni nowa „Ustawa o wstrzymaniu sprzedaży ziemi z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa”, co przewidują nowe przepisy dotyczące ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, i czy polscy rolnicy mogą liczyć na zrównanie dopłat bezpośrednich? To tylko kilka z wielu pytań, które specjalnie dla Was zadaliśmy ministrowi rolnictwa – Krzysztofowi Jurgielowi. Tym wywiadem, „agroFakt.pl” rozpoczyna cykl rozmów z najważniejszymi osobami w Polsce, które decydują o kształtowaniu polityki rolnej.

Piotr Czyszkowski: Panie Ministrze, w ubiegłym tygodniu Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi debatowała nad projektem ustawy wstrzymującej obrót ziemią z zasobu nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. Na jakim etapie są prace nad tą ustawą?

Krzysztof Jurgiel: Komisja przyjęła sprawozdanie, drugie czytanie odbędzie się po świętach, w tym tygodniu, w którym będzie obradował Sejm. Mam nadzieję, że Sejm to uchwali, następnie na początku kwietnia Senat. Myślę, że w połowie kwietnia do podpisu Prezydenta zostanie przekazany projekt, czyli uchwalona ustawa, i 30 kwietnia powinna wejść w życie.

W ubiegłym tygodniu w Warszawie odbyły się protesty organizowane przez PSL. Politycy tej partii mówią, że ta ustawa nie jest najlepiej przygotowana. Jeden z zarzutów jest taki, że dzieci gospodarzy, które mieszkają w mieście czy studiują, nie będą mogły dziedziczyć gospodarstw rodziców. To prawda?

Jest to prawda. Ta manifestacja, czy jak to nazwać, wiec PSL-u, to był wiec sfrustrowanych działaczy, którzy nie dokończyli pewnych spraw, jeśli chodzi o obrót ziemią w Polsce i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Jeśli już znani działacze i politycy, a też parlamentarzyści, mylą pojęcia, bo nie rozróżniają dziedziczenia ustawowego od testamentowego, to dyskusja dalsza na temat ich zarzutów jest po prostu niepotrzebna. Więc mogę stwierdzić, że wprowadzają rolników w błąd. Najlepiej podać to na przykładzie. Dziedziczenie ustawowe, które wyłącza ustawa, to jest dziedziczenie przez dzieci, mówiąc w skrócie, przez rodzinę, bo to są zstępni. Natomiast testamentowe, to jest w wyniku zapisu w testamencie dla osoby fizycznej. Jeśli Pan zapisze dla cudzoziemca 100 ha ziemi, to w wyniku dziedziczenia testamentowego po Pana śmierci przechodzi ta ziemia na własność cudzoziemca. I tutaj wprowadzamy prawo pierwokupu przez Agencję Nieruchomości Rolnej. I to są tylko te przypadki, które zabezpieczają polską ziemię przed nabywaniem przez cudzoziemców, a PSL tego nie rozumie, albo celowo wprowadza rolników w błąd. Ustawa nie obejmuje, jeśli chodzi o obrót ziemią, osób bliskich.

Jest jeszcze jeden argument, który przedstawiają politycy PSL, mówiąc, że rolnik, który ma gospodarstwo w jednej gminie i tam jest zameldowany, dzierżawiąc ziemię w innej miejscowości, również nie będzie mógł jej kupić, mimo że ta miejscowość jest na granicy dwóch gmin.

To jest kolejna nieprawda. Rolnik, który mieszka w Polsce i prowadzi gospodarstwo, w każdej części Polski będzie mógł kupić ziemię, tylko nie może przekroczyć ilość nabytej ziemi, 300 ha, a ta norma została przyjęta już w 2003 r., przy poparciu PSL-u. Mówimy tutaj o realizacji Konstytucji, artykułu 23, gdzie podstawą ustroju ma być gospodarstwo rodzinne. Ustalono w drodze konsensusu, już 10 lat temu, że takim gospodarstwem rodzinnym jest gospodarstwo o powierzchni do 300 ha.

I ostatni argument, który pojawia się w tej dyskusji, bardzo często podnoszony przez polityków opozycji, że wprowadzając tę ustawę, Państwo ograniczy możliwość obrotu ziemią, co oznacza, że ceny nieruchomości rolnych będą spadać, co znaczy, że rolnicy z jednej strony stracą ten majątek, którym dysponują, z drugiej strony, jak przekonują politycy PSL, nie będą mogli swobodnie dysponować tym majątkiem.

Jest to też nieprawda, dlatego że jeśli wstrzymujemy na 5 lat sprzedaż ziemi państwowej, a znamy zasadę podaży i popytu w ekonomii, a więc mniej gruntów będzie na rynku, ceny gruntów indywidualnych powinny wzrosnąć.

Nie sposób nie wspomnieć o tym, jak będzie wyglądała kwestia scalania gospodarstw. Jakie są pomysły ministerstwa?

Jeśli chodzi o scalanie, ten proces został w ostatnich latach zahamowany. My chcemy już w nowej ustawie, o kształtowaniu ustroju rolnego, wprowadzić tzw. gospodarowanie z przestrzenią produkcyjną. Muszą być plany zagospodarowania poszczególnych gmin i ta struktura gospodarstw musi być przemyślana, ukształtowana w wyniku pewnego procesu restrukturyzacji. Związane też jest to z obrotem ziemią. Ziemia, która w przyszłości będzie sprzedawana, będzie sprzedawana według pewnych zasad i musi być tworzona pewna struktura, i drogowa, i przestrzenna.

Dyskusja, którą żyjemy, to tak naprawdę dyskusja o polskim ustroju rolnym. Zdecydowana większość gospodarstw w naszym kraju, to gospodarstwa małe, do 10–15 ha. Część z tych gospodarstw nie jest w stanie poradzić sobie z sytuacją, w której nie są ekonomicznie wydolne. Jaki areał jest dzisiaj minimalnie opłacalny z perspektywy ministerstwa rolnictwa?

Jeśli chodzi o samowystarczalność ekonomiczną, tworzenie nadwyżki, to różne są podawane wielkości gospodarstw, 30–50 ha, natomiast my chcemy prowadzić politykę, żeby te małe gospodarstwa też funkcjonowały. Jeśli powiem, że w Japonii najmniejsze gospodarstwo, które funkcjonuje, to jest 0,3 ha, to jest kwestia polityki, kwestia dodatkowych dochodów na obszarach wiejskich, a nie kwestia likwidacji gospodarstw. Tutaj występuje problem tworzenia spółdzielni rolników, że mali gospodarze, powiedzmy, tak do 10 ha, powinni zrzeszać się w spółdzielnie, czy w jakieś inne podmioty prawa, np. handlowego, i zabiegać o przetwórstwo i handel, odtwarzać handel. Czyli odtwarzanie lokalnych rynków rolnych jest naszym celem i zadaniem, które będziemy realizowali, tak, aby zapewnić rodzinom rolniczym godne życie na obszarach wiejskich.

Problem w tym, że rolnicy dość niechętnie myślą o zakładaniu spółdzielni, o współpracy ze sobą. To jest z jednej strony obawa, z drugiej strony… Jak Pan myśli, dlaczego tak jest?

Dlatego że pewne tradycje związane ze spółdzielczością, powojenne, na siłę próbowały łączyć rolników. Natomiast tutaj stawiamy też na edukację, na wykształcenie, na technika rolnicze. Wykształceni rolnicy, wykształcona młodzież, na pewno wcześniej czy później się przekona, żeby coś osiągnąć w Unii Europejskiej, na rynku jednolitym, trzeba działać wspólnie. Liczymy na to, że nasze działania uświadamiające też będą miały pewien wpływ na to, co będzie się działo.

Kilkanaście dni temu spotkał się Pan z unijnym komisarzem do spraw rolnictwa, Philem Hoganem, w ubiegłym tygodniu uczestniczył Pan w Brukseli, w spotkaniu ministrów rolnictwa krajów Unii Europejskiej. Na jakie wsparcie mogą liczyć rolnicy, którzy ucierpieli podczas ubiegłorocznych suszy i producenci, którzy notują od dłuższego czasu duże straty?

Ostateczne decyzje w tym zakresie zapadną w końcu tego miesiąca. Na razie konkluzja prezydencji, która była przedstawiona po dyskusji z udziałem ministrów rolnictwa poszczególnych państw, wskazuje na możliwość zastosowania pewnych instrumentów, tym niemniej potrzebne są już akty delegowane, czy decyzje komisji. Informacja ma być przedstawiona 14 maja na spotkaniu Rady Ministrów. Do tego czasu na roboczo będziemy konsultowali te propozycje, które przedstawia Komisja. Nam szczególnie zależy na tym, aby było nadzwyczajne wsparcie ze środków Unii Europejskiej, bo propozycje dotyczące finansowania, czy dofinansowania ze środków krajowych, one są dla nas trudne do realizacji. Wiadomo, jaka jest sytuacja budżetu. Te instrumenty, które już najprawdopodobniej zapadną, to sprawa przedłużenia wycofania z rynków owoców i warzyw, to jest jeden instrument, podwojenie interwencji na rynku masła i proszku. Inne są w trakcie debaty. Tzw. Komitet SA, czyli drugi rząd, mówiąc w skrócie, druga Rada Ministrów, ta niższego szczebla, obradowała wczoraj i szereg instrumentów będzie przedstawionych.

Od 31 marca rolnicy będą mogli składać wnioski o dofinansowanie w ramach PROW modernizacji gospodarstw rolnych. Kto będzie mógł skorzystać, ile tych pieniędzy będzie i jakie będą to warunki?

Będą to producenci rolni, będą to też przetwórcy, producenci prosiąt. Staramy się tam kierować środki, gdzie one są najbardziej potrzebne, gdzie pozwolą m.in. na odtwarzanie rynku wieprzowiny.

W ubiegłym tygodniu rząd przyjął projekt ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Co zakłada ten projekt ustawy?

Jest to przede wszystkim możliwość pakietowego ubezpieczenia i zwrotu 65% składki przy ubezpieczeniu pakietowym zawierającym 9% wartości ubezpieczenia. To jest ten projekt, który był obiecany w kampanii wyborczej przez panią premier Szydło, ale wprowadzimy, mam nadzieję, już w tym roku, towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych. Podjęliśmy rozmowy z jednym z towarzystw, które już istnieje. Chcemy wejść kapitałowo w to towarzystwo i jak najszybciej uruchomić możliwość ubezpieczenia, w ramach tych towarzystw, które, przypomnę, mają możliwość dofinansowania, ze środków Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, w przypadku spadku dochodów, np. z wieprzowiny. Ten instrument nie był dotychczas wykorzystywany, tym niemniej jego wprowadzenie wymaga czasu, uzgodnień z Komisją Europejską. Po prostu w ciągu tych 3 miesięcy nie sposób było wszystkiego zrobić.

Ubiegłoroczne straty spowodowane suszą szacuje się na ok. 1,5 mld zł. Czy Pana zdaniem ten projekt, czy ustawa, którą Państwo chcecie wprowadzić, spowoduje, że rolnicy rzeczywiście zaczną się chętniej ubezpieczać?

Trudno powiedzieć, czy rolnicy będą chcieli. Na pewno już dojrzewa w Polsce taka sytuacja i przekonanie, że nie można liczyć tylko na państwo, bo państwo w każdej sytuacji nie może przeznaczać środków w dużej ilości, że trzeba szukać instrumentów, że system ubezpieczeń gospodarczych czy system gwarantowanych świadczeń, to wszystko musi być pewien pakiet. I myślę, że w ciągu roku, dwóch, doprowadzimy do takiej sytuacji, że w przypadku wystąpienia np. suszy, która będzie możliwa do ubezpieczenia w ramach tego pakietu, ten problem będzie bardziej łagodny.

Mówił Pan o odpowiedzialności państwa. Jednym z problemów, który rolnicy podnoszą od lat, jest kwestia odszkodowań za szkody łowieckie spowodowane przez dzikie zwierzęta. Sprzed dwóch dni informacja, że bobry wywołały jakąś bardzo poważną szkodę w lasach, kilkaset hektarów ucierpiało. Czy jest możliwe, że państwo będzie w stanie przejąć odpowiedzialność za szkody wywołane przez dzikie zwierzęta, bobry, kormorany, wydry, borsuki?

Państwo teraz za to też odpowiada, jest to zapisane w ustawie. Natomiast my przygotowaliśmy projekt ustawy, który jest w parlamencie zgłoszony jako projekt poselski, gdzie proponujemy zmianę sposobu szacowania szkód, przejmując jakby tę procedurę z kół łowieckich, które do tej pory szacowały szkody, na wojewodów. Wojewodowie i służby wojewody będą dokonywały procedury wyceny. Dodatkowo chcemy utworzyć fundusz odszkodowawczy, gdzie składki, które wpłacają koła łowieckie, będę uzupełniane przez ten fundusz, co umożliwi dokonywanie wypłat odszkodowań w takiej wysokości, która będzie rekompensowała straty.

No właśnie, bo tu rolnicy podnoszą, że te pieniądze, które oni dostają, są niewspółmierne do tego, co tracą.

Ten problem ustawa powinna rozwiązać. Ona jest w parlamencie, komisja przyjęła sprawozdanie. Jeśli Sejm się pochyli, to myślę, że do końca czerwca ta ustawa powinna być uchwalona.

Wróćmy jeszcze do PROW. W PROW-ie 2016–2020 jest przewidziana dość duża pula środków na wsparcie inwestycji w tworzenie i rozwój działalności pozarolniczej. W co, Pana zdaniem, powinni inwestować rolnicy, którzy szukają swojego miejsca na wsi i chcieliby tam zarobić, a na działalność rolniczą nie mają możliwości, albo te gospodarstwa, którym dysponują, nie mają takiego potencjału?

Są to szeroko rozumiane usługi w mieście, wszelkiego rodzaju działalność gospodarcza, działalność, która daje nowe miejsca pracy i tego typu pomysły. Wnioski będą rozpatrywane. Jest taki ogólny katalog agroturystyki, wsparcia tworzenia w handlu, czy też drobnego przetwórstwa, ale to zależy od pomysłowości wnioskodawców.

Są tacy ludzie, zwłaszcza młodzi, którzy nie chcą zrezygnować z rolnictwa, mówią, że rolnictwo to jest ich pasja. Pana zdaniem i zdaniem ministerstwa rolnictwa, w co powinni inwestować młodzi rolnicy, żeby przy małym areale godnie żyć?

Na to pytanie się nie da tak jednoznacznie odpowiedzieć. Po pierwsze trzeba być wykształconym, trzeba mieć gospodarstwo. I tutaj to umożliwiamy, bo jest możliwość, była przynajmniej, do nabywania. I to, myślę, że wróci po pewnym czasie. Ale wykształcenie, przygotowanie i udział w procesie gospodarczym, aktywny, w ramach danej wspólnoty, bo nie ukrywam, że tylko wspólnoty zorganizowane, wspólnoty, które wiedzą, czego chcą na danym obszarze, które potrafią wspólnie działać, mogą doprowadzić do rozwoju. Jest to tak zwany rozwój niszowy, z wykorzystaniem kapitału wewnętrznego danego obszaru, i wsparcie przez państwo tam, gdzie to daje jakieś efekty. Tak że trzeba optymizmu, wiedzy i chęci do działania. I myślę, że Polacy potrafią działać, i potrafię też, żebyśmy doprowadzili do rozwoju w najbliższym czasie.

Panie Ministrze, co ze sprzedażą bezpośrednią i promocją produktów tradycyjnych? To jest taki obszar, w którym rolnicy mogliby się próbować odnaleźć.

Przygotowaliśmy już też projekt ustawy o sprzedaży detalicznej. Jest to inna formuła niż ta, która była przez tamtą koalicję preferowana, ustawa o 2% zryczałtowanym podatku. Podobno tylko 30 osób skorzystało z tej możliwości. My wprowadzimy ustawę o sprzedaży detalicznej, gdzie będą tylko ograniczenia ilościowe, gdzie przejmiemy nadzór, tak zwany od pola do stołu, w całym łańcuchu żywnościowym. Będzie to realizowała weterynaria i inspekcja handlowa artykułów rolno-spożywczych i myślę, że ta procedura i ten proces sprzedaży detalicznej przetworzonych produktów będzie przyspieszony.

Właśnie jednym z atutów polskiej żywności jest jej jakość. Jakie pomysły ma Pan na to, żeby promować w świecie produkty Made in Poland? Są jakieś strategie?

Jest strategia promocji przez Ministra Gospodarki, natomiast my aktywnie uczestniczymy w wielu targach, mamy materiały promocyjne, są gospodarcze wizyty. Tak że ta promocja istnieje. Teraz np. będziemy jednym ze współorganizatorów targów w Chinach, w Szanghaju, jako jeden ze współorganizatorów. W miarę możliwości, które mamy, one są niemałe, ta promocja ma miejsce, chociaż na rynkach Unii Europejskiej już takiej potrzeby nie ma, bo eksport jest bardzo duży. Chodzi nam o nowe rynki, o Japonię, Chiny, Indie, czy kraje afrykańskie, i tutaj podejmujemy działania dyplomatyczne, a więc spotkania z ambasadorami, poprzez radców rolnych, ale też poprzez udział w różnego rodzaju targach i spotkaniach.

Prawo i Sprawiedliwość deklarowało w kampanii zrównanie dopłat bezpośrednich. Czy Pana zdaniem jest to możliwe? I kiedy może to nastąpić?

Na pewno tą datą ostateczną, jest data 2020 r., kiedy będzie nowa perspektywa finansowa. Teraz będziemy podejmowali i udowadniali zgodnie z intencją pana komisarza Hogana, dlaczego niższe dopłaty powodują, że u nas produkcja jest mniej opłacalna. Takie materiały przygotujemy. Tutaj musi się odbyć poważna dyskusja, której nie może unikać Komisja Europejska. To, że poprzedni rząd wyrażał zgodę na te niższe dopłaty, to było błędem. Trzeba było bardziej jednoznacznie domagać się równych warunków konkurencji.

Panie Ministrze, czym jest „Pakt dla obszarów wiejskich”, co ma zakładać i skąd Państwo chcecie, jako ministerstwo, brać pieniądze na realizację tego ambitnego projektu?

Pakt dla obszarów wiejskich” zgodnie z moją inicjatywą, jest to jeden z filarów programu gospodarczego premiera Morawieckiego. Jest to instrument, który w sposób bardziej zorganizowany i efektywny, ma wykorzystać środki przewidziane w polityce spójności i w budżecie państwa na rozwój obszarów wiejskich. Będzie to sprawa kilkunastu priorytetów, które powinny być realizowane na obszarach wiejskich, aby rozwiązać pewne problemy. Np. takim bardzo ważnym problemem jest zabezpieczenie obszarów wiejskich w energię elektryczną. Te stare sieci, które już praktycznie straciły wartość techniczną, wymagają wymiany. I tutaj środki, w uzgodnieniu z Ministrem Gospodarki, które mamy poczynione, z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska, będą w dużej ilości skierowane na zabezpieczenie energii elektrycznej, w tym na obszary, na których może być prowadzona działalność gospodarcza. Dlatego właśnie potrzebne jest też planowanie zorganizowane na obszarach wiejskich, bo musimy wiedzieć, jaką mają pełnić funkcję, gdzie jest potrzebna energia, jakiego rodzaju. To wszystko wymaga pracy.

Tym, co może powodować, że Polska kiedyś będzie się rozwijać bardzo dynamicznie, jest Internet. Kiedy jest szansa na to, że internet szerokopasmowy będzie dostępny w każdej gminie, w każdej wsi?

Realizowane było to przedsięwzięcie, mamy teraz Ministerstwo Cyfryzacji, jest przygotowywany program. Nie znam dzisiaj daty jego zakończenia, gdzie w każdej wsi będzie dostępny, ale jest to jeden z priorytetów, który też będzie realizowany w ramach „Paktu dla wsi”.

Panie Ministrze, Pan korzysta z Internetu? Jakie portale internetowe rolnicze Pan najchętniej czytuje?

Korzystam z Internetu. Rano wstaję, pierwsza sprawa, to właśnie przegląd różnych informacji dotyczących rolnictwa. Nie wszystkie przeglądam, bo to trzeba by dużo czasu, natomiast wrzucam w Google hasła i te informacje, które mnie interesują, wyskakują na różnych portalach.

Bardzo dziękuję za spotkanie i za rozmowę.