Komu ciągnik?

Od kilku lat sprzedaż nowych ciągników systematycznie spada. Dlaczego?

Ciągnik to jedna z podstawowych maszyn w gospodarstwie rolnym. Bez niego praca jest w zasadzie niemożliwa. Jeszcze kilka lat temu sprzedawcy ciągników zacierali ręce, bo sprzedaż nowych egzemplarzy rosła. Od kilku lat jednak sprzedaż spada. Dlaczego?

Targi Polagra Premiery to dla producentów maszyn najlepsze miejsce, by pokazać to, co chcą zaoferować klientom w nadchodzącym sezonie. Sprzedawcy kuszą chwaląc się ciekawymi rozwiązaniami, a wszystko po to, aby przekonać rolnika do wyboru konkretnej marki. A przekonać, jak pokazał rok 2015, nie jest łatwo.

Nie było najlepiej, nie było najgorzej. Nam się udało utrzymać pozycję lidera, co było dla nas bardzo istotne – mówi Bartosz Banaś, New Holland.

Rzeczywiście firma New Holland od lat znajduje się na szczycie listy producentów wybieranych przez polskich rolników. Wynik ten nie zmienia jednak faktu, że sprzedaż ciągników w Polsce ciągle spada.

Ten rynek skurczył się, biorąc pod uwagę ostatnie 2 lata o ok. 50%. Od takiego szczytu. I teraz klienci już bardzo mocno rozważają te zakupyKarol Zgierski, specjalista ciągników rolniczych John Deere Polska.

Systematyczną analizę rynku ciągników i przyczep rolniczych prowadzą ekspercifirmy Martin&Jacob. Podczas specjalnej konferencji prasowej, zorganizowanej w ramach Targów Polagra Premiery, zaprezentowali wnioski ze swoich badań.

Rynek ciągników rolniczych od 2010 do 2012 r. to ciągłe wzrosty. Jednak od 2012 do 2015 to już niestety są spadki tak, by rok 2015 zakończyć wynikiem 12 tysięcy nowych ciągników – Łukasz Różycki, analityk rynku rolnego Martin & Jacob.

Od chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, w naszym kraju zarejestrowano ponad 330 tys. ciągników rolniczych, w tym blisko 155 tys. ciągników nowych. Widoczny w ostatnim roku spadek sprzedaży tych ostatnich, to przede wszystkim efekt wstrzymania unijnego dofinansowania, a także wyraźnego osłabienia koniunktury.

Kondycja polskiego rolnictwa jest trochę słabsza. Wynika to z, po pierwsze uwolnienia kwot mlecznych, po drugie z embarga na polskie produkty, a po trzecie, że rynek małych ciągników powoli się nasycił – komentuje dr Aneta Uss-Lik, ekspert rynku rolnego Martin & Jacob.

Mówiąc o rynku maszyn rolniczych w Polsce warto je porównać z innymi krajami, np. z Czechami. Tam dynamika sprzedaży jest stała i to od lat. U naszych południowych sąsiadów sprzedają się głównie ciągniki o mocy powyżej 130 KM, w Polsce do 100 KM.

Można to tłumaczyć chociażby w ten sposób, że tam średnia wielkość areału jest diametralnie inna niż w Polsce. W Polsce średnia wielkość gospodarstwa to ok. 11 ha, w Czechach 152 ha – mówi Janusz Podróżny, analityk rynku rolnego Martin & Jacob.

Ciekawe jest to, jak mówili podczas konferencji analitycy Martin & Jacob, że o ile sprzedaż ciągników nowych maleje, o tyle tych używanych, rośnie. W ubiegłym roku zarejestrowano ponad 15 tysięcy maszyn importowanych zza granicy.

Jest to spowodowane tym, że te maszyny są tańsze i rolnik, póki nie ma środków zewnętrznych, czyli środków z Unii decyduje się na zakup maszyny, która posłuży mu 3–4 lata – mówi Tomasz Rybak, manager obsługi klienta Martin & Jacob.

Problem w tym, że nowy PROW sytuacji raczej nie ułatwi, a to dlatego, że zgodnie z założeniami, rolnicy nie będą mogli inwestować w te same maszyny,  co wcześniej. Tomasz Górski z BZ WBK Leasing przekonuje jednak, że w przyszłym roku rynek powinien się ożywić.

Spodziewamy się, że mimo wszystko wymiana sprzętu rolniczego jest tak naprawdę doskonałą inwestycją dla rolników i jest nieunikniona, więc szacujemy, że ten rok na pewno nie będzie gorszy niż 2015 – mówi Tomasz Górski.

W dobrych nastrojach są też producenci przekonując, że zła passa mija.

Trzeba jednak ze słoneczkiem patrzeć w przyszłość, więc myślę, że ten 2016 r. będzie lepszy – Adrian Ostrowski, firma Zetor.

Oby, choć eksperci Martin & Jacob nie mają wątpliwości, że rekordowego wyniku 19 tys. rejestracji z 2012 r. już raczej nie da się powtórzyć.