Embargo na ukraińskie produkty. Rolnicy, Copa Cogeca za Polską

Embargo na ukraińskie produkty sprowadzane do Unii Europejskiej trwało do 15 września 2023 r. Jednakże z uwagi na jego zakończenie Polska, Słowacja i Węgry wprowadziły własne zakazy obowiązujące od 16 września. Ale z sojuszu wyłamały się Bułgaria i Rumunia. Ta decyzja spowodowała protesty rolników w tych krajach.

Embargo na ukraińskie produkty wygasło w UE 15 września br. Część krajów przyfrontowych przedłużyła je w ramach własnych przepisów. Nie zrobiły tego rządy Bułgarii i Rumunii, co skutkuje protestami tamtejszych rolników. Tymczasem w ślad za Polską ruszają Mołdawia i Chorwacja. Popiera nas także Copa Cogeca.

Polska: nie dla importu produktów z Ukrainy, tak dla tranzytu

Embargo na ukraińskie produkty rolne zatwierdzone przez polski rząd i obowiązujące od 16 września obejmuje jak dotychczas pszenicę, kukurydzę, rzepak (rzepik) i nasiona słonecznika. Jednakże nowe przepisy zabraniają także wwozu produktów powstałych z przetworzenia tych zbóż i nasion. Chodzi o mąkę pszenną, makuchy i śrutę rzepakową, a także otręby i śruty z pszenicy oraz kukurydzy. Mimo to przepisy dopuszczają nadal tranzyt zbóż i nasion rzepaku (rzepiku) i słonecznika.

Cofnięte embargo na ukraińskie produkty przyczyną protestów w Bułgarii

Decyzja bułgarskiego parlamentu zaskoczyła nie tylko rolników, ale nawet tamtejszego ministra rolnictwa, Kiriła Watewa. Zdaniem środowisk rolniczych wycofanie się z embarga było decyzją czysto polityczną podjętą przez rządzącą partię. Dlatego przeciwko tej decyzji zaprotestowali nie tylko bułgarscy producenci zbóż, ale także inne organizacje z branży rolnej. Domagają się oni zakazu wwozu produktów rolnych z Ukrainy. W mediach społecznościowych zaczęła się intensywna kampania przeciwko ukraińskiemu zbożu. Padały w niej sugestie o obecności w zbożu metali ciężkich.

W okolicach Plodvdiv odbył się protest rolników, których w związku z tym sprawdzała policja. Policjanci masowo wystawiali mandaty za ponadgabarytowy sprzęt, sprawdzali światła i dokumenty oraz, w najdrobniejszych przypadkach, nakładali kary. Ostatecznie protesty odbyły się łącznie w około 50 miejscach. Zaplanowano także ogólnokrajowy protest.

Z drugiej strony, bułgarski minister transportu stwierdził, że problem rolników rzekomo wywołany przez ukraińskie zboże to bzdura i wymysł kremlowskiej propagandy. Poinformował on, że Bułgaria skorzysta i zarobi na zbożu eksportowanym z Ukrainy.

Rolnicy w Rumunii też domagają się embarga

Rumunia na razie wstrzymała się z podjęciem decyzji czy nałożyć embargo na ukraińskie produkty. Oczekuje na to co zaproponuje Ukraina w sprawie środków kontroli eksportu swoich produktów rolnych. Jednakże rumuńscy rolnicy zwrócili się do swojego rządu, by ten wprowadził zakaz importu zbóż z Ukrainy. Ale jednocześnie miałby być zachowany tranzyt przez Rumunię.
Organizacje rumuńskich rolników powołały się m.in. na polską decyzję w tej sprawie. Podkreślili oni, że Polska wszechstronnie wspiera Ukrainę w obliczu rosyjskiej agresji. Jednak stara się walczyć o prawa krajowych producentów.

Ukraiński słonecznik przyczyną protestów w Mołdawii

Niekontrolowany import produktów rolnych z Ukrainy dotknął nie tylko przygraniczne kraje Unii Europejskiej. 19 września odbył się protest mołdawskich producentów słonecznika przeciwko sytuacji na rynku tych nasion. W tym samym czasie cena słonecznika na lokalnym rynku spadła poniżej granicy opłacalności. Jednocześnie padły oskarżenia pod adresem lokalnej firmy Trans Oil o zakontraktowanie bardzo dużych ilości słonecznika z Ukrainy. Dlatego branża domaga się zakazu importu nasion słonecznika z Ukrainy do końca roku 2023. W razie niespełnienia żądań protesty mają ciągle trwać.

Chorwacja krajem tranzytowym

Chorwacja jest kolejnym krajem, który nie chce importować ukraińskiego zboża. Premier Andrej Plenković, uważa, że jego kraj będzie pełnił jedynie funkcję tranzytową przez chorwackie porty. Czyli reaguje podobnie jak polski rząd.

Jesteśmy krajem tranzytowym, a nie otrzymującym ogromne ilości ukraińskiego zboża, które jest tańsze niż nasze. Jego import oznaczałby problemy dla naszych rolników — argumentuje Plenković.

Copa Cogeca: Polacy przestrzegali, ale nikt nie słuchał

Sekretarz Generalny Copa Cogeca, będący 19 września br. gościem ministra Telusa przyznał:

Polska i inne kraje tej części Europy przestrzegały przed niebezpieczeństwem ze strony Rosji, ale nikt nie słuchał. Teraz wszyscy za to płacimy wysoką cenę.

Poza tym Pekka Pesonen stwierdził:

Polacy są fantastyczni — to, co robią i jak pomagają w czasie wojny w Ukrainie. Miliony Ukraińców, których Polacy przyjęli, to jest skala niespotykana w całej Unii Europejskiej.

Sekretarz uważa, że wszystkie korytarze europejskie powinny służyć dostarczaniu zboża poza UE. Natomiast w sytuacji braku zboża w Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech, powinno tam trafiać ziarno z produkcji UE. Czyli z Polski i innych krajów przyfrontowych, a nie z Ameryki Południowej.

To Unia Europejska powinna znaleźć rozwiązania wspierające państwa sąsiadujące z Ukrainą — uważa Pekka Pesonen.

Czytaj również: Czy zezwolenie na glifosat KE przedłuży na 15 lat?

Źródło: MRiRW, euractiv.pl; agroplovdiv.bg; businessinsider.com.pl; newsmaker.md

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.2 / 5. Liczba głosów 9

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarze
  1. Polak pisze:

    Niemcy kombinowali co tu zrobić aby Polska utraciła znaczną przychylność Ukrainy i aby to Niemcy byli najlepszymi przyjaciółmi – udało się. Dobrze to wymyślili. Upiekli trzy pieczenie na jednym ogniu.
    Niemcy chcą zborze, a Polacy nie. Przez co Polska skłuciła się z Ukrainą.
    Dodatkowo ich firmy produkujące zborze na Ukrainie będą przynosić zyski.
    Cała ta sprawa pokazała jakimi przyjaciółmi jest Ukraina. Póki otrzymują to co chcą to jesteśmy kochani i uwielbiani. Jak tylko nie po myśli, to nie rozmawiać tylko do sądu, jakieś szantaże. Ot taka to przyjaźń.