Koniec umowy zbożowej. Co to oznacza dla Polski?

Po tym jak Kreml zerwał porozumienie czarnomorskie, świat stanął w obliczu destabilizacji łańcuchów żywnościowych. Jakie konsekwencje przyniesie koniec umowy zbożowej? Co to oznacza dla Polski?

W poniedziałek, 17 lipca Rosja po roku obowiązywania rozwiązała Czarnomorską Inicjatywę Zbożową zawartą pomiędzy Ukrainą, Rosją, Turcją i ONZ. Na jej mocy Ukraina mogła dalej eksportować zboża drogą morską, mimo zablokowania przez FR portów czarnomorskich.

Dlaczego Rosja przerwała porozumienie?

Nie ma wątpliwości, że Czarnomorska Inicjatywa Zbożowa to silna karta przetargowa Federacji Rosyjskiej. Rosja skorzystała z niej pod pretekstem niewywiązania się pozostałych uczestników umowy ze swoich zobowiązań. A konkretnie chodzi o usunięcie przeszkód dla rosyjskiego eksportu żywności i nawozów.

Mianowicie strona rosyjska żąda:

  • przywrócenia przyłączenia rosyjskiego Banku Rolniczego (Rosselkhozbank) do systemu płatności SWIFT;
  • wznowienia dostaw maszyn rolniczych i części;
  • zniesienia ograniczeń dotyczących ubezpieczeń i reasekuracji;
  • wznowienia działalności rurociągu amoniaku Togliatti-Odessa;
  • odblokowania aktywów i kont rosyjskich firm zaangażowanych w eksport żywności i nawozów.

Rosja zezwoli na wznowienie korytarza zbożowego, jeśli zachodnie stolice naprawdę docenią Inicjatywę Czarnomorską i poważnie rozważą wypełnienie swoich zobowiązań, faktycznie usuwając rosyjskie nawozy i żywność spod sankcji. Dopiero po uzyskaniu konkretnych rezultatów, a nie obietnic i zapewnień, Rosja będzie gotowa rozważyć wznowienie „porozumienia” — poinformował Kreml.

Czy to definitywny koniec umowy zbożowej?

A zatem zgodnie z tymi zapewnieniami nieprzedłużenie umowy nie oznacza braku możliwości jej przywrócenia. Jeśli uczestnicy dialogu spełnią warunki stawiane przez Kreml, wtedy są szanse na ponowne otwarcie korytarza zbożowego. Jednak ostatnie działania ze strony Moskwy zdają się przeczyć tym deklaracjom.

Albowiem dzień po wycofaniu się z Inicjatywy Zbożowej Rosja zaatakowała porty w Odessie i Mikołajowie. Jak donosi portal UkrAgroConsult, sytuację skrytykowała Annalena Baerbock, niemiecka minister spraw zagranicznych. Mianowicie stwierdziła, że każdy pocisk wystrzelony przez Rosję na ukraiński port w Odessie jest równoznaczny z wystrzeleniem pocisku w ludzi głodujących na świecie.

Rezultatem działań Rosji jest traktowanie żywności jako narzędzia do walki z Ukrainą — sytuację skomentował też Antony Blinken, sekretarz stanu Waszyngton (USA).

W odpowiedzi na te zarzuty Moskwa usprawiedliwia swoją falę ataków rakietowych i dronów na ukraińskie porty jako zemstę za ataki ze strony Kijowa.

Czy koniec umowy zbożowej pogłębi kryzys żywnościowy?

Warto podkreślić, jak dużą rolę w światowym łańcuchu żywnościowym ma ukraiński eksport. Ukraina jest znaczącym producentem zbóż i nasion oleistych. Jeszcze przed wojną eksport tego kraju wynosił rocznie 25–30 mln ton kukurydzy i 16–21 mln ton pszenicy. Ponadto w 2021 r. zakupy WFP (World Food Programme) wyniosły łącznie 4,4 mln ton, z czego 20% dostarczyła właśnie Ukraina. Większość tej żywności trafia do Afryki oraz niektórych krajów w Azji Zachodniej. W związku z tym realizowanie przez WFP większości dostaw z Europy Wschodniej jest tańsze i mniej czasochłonne.

Po wybuchu konfliktu, w trakcie obowiązywania umowy zbożowej wolumeny te się zmniejszyły, ale wciąż były imponujące. A konkretnie z Ukrainy wysłano wówczas 16,8 mln ton kukurydzy i 8,9 mln ton pszenicy, łącznie 32,8 mln ton produktów rolnych. Pozostały towar eksportowy stanowiły: rzepak, olej słonecznikowy, mąka słonecznikowa i jęczmień.

Czy grozi nam globalny kryzys żywnościowy, a przez to masowe migracje?

W związku z tym nie dziwi fakt, że atak Rosji na Ukrainę zwiększył nasilenie globalnego kryzysu żywnościowego. A ten jest najgłębszy od ponad 70 lat! Według raportu WFP tylko w 2022 r. na ostry głód cierpiało 349 mln osób, a 722 tys. było niedożywionych. Porozumienie zbożowe, które stworzyło chroniony korytarz tranzytowy, było więc zbawienne dla ludzkości.

Przerwanie eksportu wywołane działaniami zbrojnymi na Ukrainie spowodowało gwałtowny wzrost cen żywności na świecie. Według FAO osiągnęły one rekordowy poziom w marcu 2022 r., czyli miesiąc po wybuchu wojny. Jednak po utworzeniu korytarza zbożowego przez Morze Czarne ceny żywności na świecie obniżyły się o 20% (dane ONZ). Od tamtej pory ceny żywności systematycznie spadają, choć nie wszędzie tak samo.

Inflacja cen krajowych nadal hamuje dostęp do żywności w wielu krajach się rozwijających, przy niekorzystnych tendencjach kursowych i zadłużeniu, które dodatkowo pogłębiają istniejące wyzwania — cytuje FAO The Pig Site.

A zatem Zbożowa Inicjatywa Morza Czarnego odegrała znamienną rolę w złagodzeniu presji cenowej, umożliwiając eksport ponad 32 mln ton towarów żywnościowych od zawarcia tego porozumienia. Niestety, wysiłki mające na celu przedłużenie porozumienia czarnomorskiego po 17 lipca się nie powiodły.

Koniec umowy zbożowej a światowe zapasy żywności

A zatem korytarz tranzytowy dla żywności został zamknięty. Tu warto przytoczyć kilka danych, dotyczących zapasów żywności na świecie.

Jeżeli chodzi o kukurydzę, to na początku sezonu 2021/2022 jej zapasy były najniższe od sześciu lat. Inwazja Rosji na Ukrainę rzuciła cień na dostępność tego ziarna dla świata. Ratunkiem okazał się być wzrost eksportu z Brazylii oraz uruchomienie korytarza tranzytowego przez Morze Czarne. Według szacunków USDA globalne zapasy kukurydzy na koniec sezonu 2023/2024 osiągną pięcioletni rekord.

Gorzej wygląda sytuacja odnośnie do pszenicy. Dane USDA na koniec sezonu 2022/2023 mówią o najniższym poziomie od siedmiu lat, choć przewiduje się ich niewielki wzrost w sezonie 2023/2024.

Bilans domyka prognozowany spadek eksportu zbóż na Ukrainie w sezonie 2023/2024. Międzynarodowa Rada Zbożowa szacuje, że zbiory kukurydzy na Ukrainie spadną do 21 mln ton (wobec 27 mln w poprzednim sezonie). W efekcie eksport spadnie do 15 mln ton (20,5 mln t rok temu). Z kolei produkcja tylko pszenicy na Ukrainie powinna wynieść około 20,2 mln ton (25,2 mln ton w ub.r.), a eksport 11 mln ton (14,5 mln w poprzednim sezonie).

Co oznacza zerwanie porozumienia zbożowego?

Koniec umowy zbożowej to zamknięcie korytarza humanitarnego. To również oznacza wzrost światowych cen zbóż. Jednakże światowe rynki uważnie śledziły poczynania w Moskwie i zerwanie porozumienia nie było dla nich zaskoczeniem. Jak podaje portal AHDB, w tym sezonie na całym świecie będziemy mieli wystarczającą równowagę podaży i popytu, która będzie kształtować ceny.

Ponadto Ukraina nadal ma możliwość eksportu zboża transportem drogowym i kolejowym przez Europę do miejsca docelowego. Alternatywną opcją jest eksport Dunajem, co prawdopodobnie niebawem zyska na znaczeniu. Jednak wiąże się to ze zwiększeniem kosztów logistycznych oraz wydłużeniem czasu dostaw. Przy mniejszych dostawach zboża z Ukrainy w tym sezonie jest prawdopodobne, że Ukraina będzie mogła nadal eksportować swoje nadwyżki transportem kolejowym, drogowym i rzecznym.

Polska: czy czeka nas nowy kryzys zbożowy?

Tym samym koniec umowy zbożowej mocno uderza też w Polskę, szczególnie że jesteśmy akurat u progu żniw.

Jak wiemy, wybuch wojny wywołał masowy eksport ukraińskiego zboża drogą lądową przez wschodnie kraje Unii Europejskiej. To z kolei spowodowało osłabienie tych rynków tranzytowych. Dotyczy to również Polski, gdzie nadmiar zboża z Ukrainy przyczynił się do spadku cen skupu ziarna polskiego i niewydolności magazynowej polskich gospodarstw. W rezultacie UE zezwoliła pięciu krajom – Bułgarii, Węgrom, Polsce, Rumunii i Słowacji – na zakaz importu ukraińskiej pszenicy, kukurydzy, rzepaku i nasion słonecznika. Umożliwiła jedynie ich tranzyt przez terytoria ww. krajów. Zakaz ten jednak obowiązuje tylko do 15 września. Polscy rolnicy, nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami, już teraz obawiają się tego, co będzie później.

Teraz weszliśmy w sezon żniw, zgoda na napływ zagranicznego surowca spowodowałaby znowu radykalne spadki cen na skupach. To byłaby katastrofa. Trzeba zatem szukać innego rozwiązania, na szczeblu międzynarodowym — mówi Adrian Wawrzyniak, rzecznik Solidarności Rolników Indywidualnych.

Niestety, wynegocjowane przez państwa przyfrontowe ustalenia z Brukselą wpływają ujemnie na bilans handlowy Ukrainy. Z danych podanych przez ukraińskie ministerstwo rolnictwa wynika, że zakaz eksportu do tych krajów jest równoznaczny ze zmniejszeniem ukraińskiego eksportu zboża o około 20%. To oznacza wzrost nacisków na UE ze strony Kijowa, zwłaszcza w obecnej sytuacji.

Stanowisko Polski wobec unijnego zakaz importu ukraińskiego zboża

Tym samym Polska znalazła się w impasie. Z jednej strony wyraża chęć pomocy. Z drugiej jednak strony w naszym interesie jest podtrzymanie zakazu importu ukraińskiego zboża po 15 września br. Co prawda minister rolnictwa zapewnił ostatnio, że Polska uwolniła się z nadwyżek zboża, to fakt, że za chwilę rozpoczynamy nowe żniwa, budzi obawy o powtórkę czarnego scenariusza. Czy stoimy zatem w obliczu powrotu kryzysu zbożowego?

To się okaże, na pewno jednak może dojść do konfliktu z KE i być może właśnie z Ukrainą. Wczoraj bowiem prezes rady ministrów, Mateusz Morawiecki ogłosił, że jeśli UE nie przedłuży zakazu importu ukraińskiego zboża, to kraje przyfrontowe na mocy nieformalnego porozumienia podejmą samodzielnie taką decyzję.

Źródła: Obserwator Logistyczny, Bankier.pl, Agrobiznes, AHDB, Bisiness Insider, The Pig Site

Czytaj też: Ceny silosów poszły nagle w górę. Sprawa trafiła do UOKiK

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 3.8 / 5. Liczba głosów 24

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarze
  1. Ja nusz Stefansk pisze:

    te kacapy mają jeszcze jakieś rzadania no chyba jaja sobie robia

  2. Tolek pisze:

    Te ,chachly są dobre do czasu !

  3. Skutek pisze:

    zboże powinno być transportowane drogą lądowa bo głod czeka nie tylko Afrykę ale i Europę.Nędza na polach a lobby zbożowe chce zarobić kokosy windując ceny Tyle miało być poszkodowanych rolników a wnioski o pomoc złozyło ok 80 tys To gdzie ta reszta poszkodowanych z 1.2mln rolników Czy w tym kraju ktoś myśli