Tłusty czwartek, tradycji musi stać się zadość! Wszak powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek!

W tłusty czwartek pączka zjeść trzeba, aby zapewnić sobie pomyślność. Tego dnia objadamy się pączkami domowymi i tymi z cukierni. Dobry pączek powinien być lekki jak piórko i mieć jasną obwódkę. Może trudno w to uwierzyć, ale tłustoczwartkowa tradycja sięga swymi korzeniami do czasów starożytnego Rzymu.

Zwyczaj świętowania tłustego czwartku łączy większość regionów naszego kraju. Jest związany ze świętami kościelnymi, ale ma charakter typowo świecki. W ten sposób obchodzi się koniec karnawału, a to jest ostatni czwartek przed nadejściem Wielkiego Postu. Stąd jest dniem ruchomym w kalendarzu. Tłustoczwartkowa tradycja nakazuje najeść się na słodko, tłusto i koniecznie na zapas. Dlatego w tym dniu królują pączki, oponki i faworki, zwane też chruścikami.

Tłusty czwartek

Starożytni Rzymianie świętowali na tłusto nadejście wiosny. Jedli tłuste mięsiwa i pączki z chlebowego ciasta, które nadziewali słoniną. Z kolei w czasach chrześcijańskich tego dnia chciano najeść się na zapas, bo nadchodził czas Wielkiego Postu, pełnego wyrzeczeń. W Polsce tłusty czwartek świętowano i we dworach, i w wiejskich chatach. Bogaci najadali się wykwintnymi mięsami, a chłopi okraszoną kaszą. Ostatnie dni karnawału należało spędzić na tańcach i zabawie.

tłusty czwartek pączki

Tłustoczwartkową tradycję kultywują lokalne stowarzyszenia oraz koła gospodyń wiejskich

fot. Małgorzata Chojnicka

Kariera pączka zaczyna się w XVII wieku, kiedy warszawscy cukiernicy wyspecjalizowali się w lekkich i delikatnych pączkach. Wszak Jędrzej Kitowicz w swym „Opisie obyczajów za panowania Augusta III” wspominał, że staroświeckim pączkiem, to można było podbić oko. Dopiero później nauczono się smażyć delikatne pączki, do których wielką słabość miał król Stanisław August Poniatowski.

Tłustoczwartkową tradycję kultywują lokalne stowarzyszenia oraz koła gospodyń wiejskich. One robią to w duchu dalekim od komercji. Przed pandemią na koniec karnawału organizowały wiele imprez z pączkami i chruścikami w roli głównej.

Imprezy z pączkami w roli głównej

W Wielgiem w województwie kujawsko – pomorskim od kilkunastu już lat w tłusty czwartek odbywał się Festiwal Smaku – Dzień Faworka. To wspólna inicjatywa Stowarzyszenia Rozwoju Gminy Wielgie „Przyszłość” oraz Ośrodka Kultury i Biblioteki Gminy Wielgie. Najważniejszą częścią imprezy zawsze był konkurs kulinarny, który miał na celu promowanie tradycyjnych potraw ziemi dobrzyńskiej. Jednym z nich są pączki ziemniaczano – dyniowe, wpisane na listę produktów tradycyjnych. Są znakiem rozpoznawczym Koła Gospodyń Wiejskich „Jagna” w Tłuchowie.

tłusty czwartek smakołyki

Smakołyki na tłusty czwartek

fot. Małgorzata Chojnicka

– Przepis na pączki ziemniaczano – dyniowe wyszukała jedna z naszych członkiń – zdradza Genowefa Grudnicka z KGW „Jagna” w Tłuchowie. – Są bardzo smaczne i podczas wszystkich imprez kulinarnych cieszą się dużym zainteresowaniem.

Warto wyjaśnić, że dynia przywędrowała na ziemię dobrzyńską z Mazowsza. Stąd jej popularność w gminie Tłuchowo, z którą bezpośrednio graniczy. Aby przygotować taki regionalny specjał, trzeba rozetrzeć gotowane ziemniaki z drożdżami, dodać mąkę i mus dyniowy, całe jajka utarte z cukrem pudrem, spirytus i wyrobić. Na sam koniec wlewa się roztopioną margarynę i zostawia do wyrośnięcia. Dalej postępuje się tak samo jak z pączkami tradycyjnymi.

Zobacz również – Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału

Na tłusty czwartek pączki ziemniaczano – dyniowe

Składniki na pączki ziemniaczano – dyniowe

  • 1 kg ziemniaków
  • 1 kg mąki tortowej
  • ¾ szkl. cukru
  • 7 jajek
  • 1 kostka margaryny
  • 350 ml musu z dyni
  • 10 dkg drożdży
  • 2 łyżki stołowe spirytusu
  • konfitura z róży lub marmolada do przełożenia

Charakterystyka pączka idealnego

W Warszawie sławą cieszą się pączki z Pracowni Cukierniczej „Zagoździński”, którymi zajadał się sam Marszałek Józef Piłsudski. Do tej pory powstają według receptury, którą opracował w 1925 roku jej założyciel Władysław Zagoździński. Teraz jego dzieło kontynuuje czwarte pokolenie, a wdraża się już piąte.  – W tłusty czwartek sprzedamy około 8 tysięcy pączków – mówi Sylwia TomaszkiewiczPracowni Cukierniczej „Zagoździński” w Warszawie, prawnuczka Władysława Zagoździńskiego. – Pączki mamy w cenie 3 zł za sztukę. Nie odczuliśmy podatku cukrowego, ale pracę zdalną już tak, bo nikt nie zamawia pączków do biur. Ludzie pracują w domach, a nam zostali klienci indywidualni. Idealny pączek musi być składany ręcznie, puszysty i z jasną obwódką. Nasze są nadziewane wyłącznie marmoladą wieloowocową. Smażymy wyłącznie pączki, bo najlepiej robić jedno, ale dobrze.


„Gdy w tłusty czwartek człek w jedzeniu pofolguje, łaskawy Pan Bóg grzech obżarstwa daruje”


Cena pączków utrzymuje się na stałym poziomie. Jest oczywiście przepaść między cenami w marketach a tymi w cukierniach. Za dobra jakość trzeba zapłacić więcej, albo pączki upiec samodzielnie w domowym zaciszu.

tłusty czwartek z chruścikami Martyna Martewicz

– W tłusty czwartek będziemy nie tylko smażyć pączki, ale również chruściki – z chruścikami Martyna Martewicz.

fot. Małgorzata Chojnicka

– Staramy się, by pączki były jak najbardziej naturalne – zdradza Martyna Martewicz z „Ciasteczkowej czarodziejki” w Wielgiem w powiecie lipnowskim w województwie kujawsko – pomorskim. – Sami przygotowujemy frużeliny owocowe, którymi je nadziewamy. W ofercie mamy z nadzieniem wiśniowym, truskawkowym, a nawet pigwowym. Sami przygotowujemy też kandyzowaną skórkę pomarańczową. Do starannie wyrobionego ciasta dodajemy spirytus i roztopione masło. W tłusty czwartek będziemy nie tylko smażyć pączki, ale również chruściki. Jeden pączek kosztuje 3,50 zł. Jest to cena wyższa niż w markecie, ale jak na domowego pączka niewygórowana. W dodatku pieczemy je na miejscu i klienci kupują pączki jeszcze ciepłe. 

Sekret udanych pączków tkwi w dobrej mące

Punktem wyjścia do udanych pączków, oprócz zapału oczywiście, jest dobra mąka. Najlepiej rozejrzeć się i znaleźć w okolicy mały młyn, który nie zajmuje się produkcją mąki na skalę przemysłową i kupuje zboże od okolicznych rolników.

– Ziarno trzeba kupować z gospodarstw średniej wielkości, które nie maksymalizują swoich plonów poprzez dziesiątki zabiegów chemicznych – stwierdza Krzysztof Szczepański, dyrektor zarządu Młyna Frysztak Sp. z o.o. w Twierdzy w powiecie strzyżowskim w województwie podkarpackim. – My kupujemy od lokalnych dostawców z Podkarpacia. Mąka jest najlepsza z młyna małego lub średniej wielkości, takiego jak nasz, który produkuje tylko dwie mąki – jasną i chlebową. Duże przemysłowe młyny z ziarna pszenicy wyciągają znacznie więcej produktów. Powstają dodatkowo kasze, mąka krupczatka i tortowa. Mąki typ 500 z dużych młynów przemysłowych mają podobnie jasny kolor, ale tylko przez to, że zawierają dużo popiołu. Są to pyły powstałe z resztek bielma ziarna pszenicy, które nie wchłaniają wody. Jest to dozwolone przez prawo, gdyż taka jest klasyfikacja mąk. Jednak skrobia jest uszkodzona na tyle, że nie wiąże się w ciasto i konieczne są polepszacze.

Podsumowanie

Pozostaje zatem zapomnieć na jeden dzień o liczeniu kalorii i z błogością kultywować tłustoczwartkową tradycję. Możliwości jest bezliku, bo wybierać można pączki w lukrze, pudrze, nadziewane konfiturą z róży czy marmoladą. A do tego dochodzą jeszcze kruchutkie faworki. Warto postawić na jakość i kupić pączki w sprawdzonej cukierni bądź spróbować swych sił w kuchni. A przed nami najsłodszy dzień w roku!

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.9 / 5. Liczba głosów 8

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *