Wypłata dopłat do sprzedanego zboża. Co już wiemy?

Wciąż stawiamy sobie zasadnicze pytanie: kiedy ruszy wypłata dopłat do sprzedanego zboża? Wszak szef resortu zobowiązał się publicznie wobec środowiska rolników do takiego wsparcia? Sprawdzamy, na jakim etapie są odpowiednie przepisy uruchamiające nabór wniosków.

Kiedy się rozpocznie wypłata dopłat do sprzedanego zboża? Na ten m.in. temat rozmawiamy z posłem Robertem Telusem, byłym ministrem rolnictwa. Niestety bowiem do tej pory prezes rady ministrów nie podpisał odpowiednich dokumentów w tej sprawie.

Obiecanki cacanki a rolnikom radość?

Tak mniej więcej można sparafrazować powiedzenie, po marcowych rozmowach w Jasionce z szefostwem resortu rolnictwa. Przypomnijmy, 19 marca podczas Europejskiego Forum Rolniczego, które tradycyjnie odbywało się w podrzeszowskiej Jasionce (19–20.03.2024) miała miejsce debata ministra rolnictwa Czesława Siekierskiego z przedstawicielami różnych organizacji, zrzeszeń i stowarzyszeń rolników, formalnych i mniej formalnych. Rozmowy przeciągnęły się do późnych godzin nocnych. Jak kolejnego dnia relacjonował m.in. Michał Kołodziejczak, wiceminister rolnictwa, ostatecznie doszło do pewnych ustaleń. Rolnicy stale podkreślali, że porozumienia nie było, ale część działań naprawczych wspólnie właśnie ustalono.

Jeden z postulatów Czesław Siekierski zobowiązał się zrealizować błyskawicznie. Mianowicie chodziło o dopłaty do sprzedanego zboża. Celem tego posunięcia miała być pomoc rolnikom poszkodowanym w efekcie napływu ziarna zbóż z Ukrainy, co m.in. wpłynęło na spadek cen skupu surowca w Polsce. Wszyscy uważali, że to wsparcie chociaż częściowo, ale poprawi sytuację ekonomiczną wielu gospodarstw.

Rozporządzenie w tej sprawie miało zostać przygotowane najpóźniej w kolejnych dwóch tygodniach. Z czego rolnicy niewątpliwie mieli satysfakcję…

Wypłata dopłat do sprzedanego zboża na jakiej podstawie?

Aby rolnicy mogli uzyskać dopłaty, konieczne jest przygotowanie odpowiednich przepisów. A jak 21 marca br. przypuszczał Czesław Siekierski

stosowne rozporządzenia dotyczące dopłat do zboża zostaną przyjęte w tym lub najpóźniej w następnym tygodniu (czyli w 12.–13. tygodniu roku — red.).

Po czym kolejnym etapem miało być oczekiwanie na akceptację Brukseli. Następnym etapem — początek naborów. Wreszcie rozpoczęcie wypłat.

Jak pisałam 21.03. w tekście o optymistycznym tytule „Dopłaty do zboża 2024. Minister podał kwoty”, wrzuciłam wówczas „łyżkę dziegciu”, że być może na pieniądze przyjdzie poczekać do lipca. I wszystko na to wskazuje, że niestety się ta wizja może spełnić.

Otóż projekt rozporządzenia uwzględniającego dopłaty został przedstawiony dopiero 16 kwietnia, czyli w 16. tygodniu roku. Przepis o numerze RD65 został przyjęty przez Radę Ministrów 25 kwietnia (17. tydzień roku). Jego skierowanie do podpisu Prezesa Rady Ministrów miało miejsce 26 kwietnia.

Mamy 7 maja (19. tydzień roku), a premier Donald Tusk rozporządzenia do dzisiaj nie podpisał.

Więc podsumowując, opóźnienie wobec pierwotnych przypuszczeń ministra Siekierskiego wynosi już 7 tygodni. A przecież jeszcze trzeba dodać do 4 tygodni, kiedy nad polskim przepisem „pochyli” się Bruksela. Oczywiście od momentu, gdy wreszcie polski rząd prześle dokumenty do akceptacji.

Czy zatem uda się dotrzymać terminu podanego w przyjętym przez RM rozporządzeniu, że

wniosek (…) składa się raz do dnia 5 czerwca 2024 r.?

Wypłata dopłat do sprzedanego zboża — o procedowaniu mówi poseł Robert Telus

Panie pośle, gdy kierował Pan ministerstwem rolnictwa, przygotowywane było rozporządzenie o dopłatach do hektara zboża. Jak długo pracuje się nad takim przepisem? 

Robert Telus (poseł PiS): Cóż to była sprawa pilna, wymagająca szybkiego działania. Takie rozporządzenie powstało jednego dnia. Następnie na Radzie Ministrów często szło tak zwanym obiegiem. To znaczy, żeby to było bardzo szybko, to nawet nie na spotkaniach, tylko właśnie systemem obiegowym.

Czyli trwało to maksymalnie dwa dni. Bowiem takie rozporządzenie podpisane przez premiera jako rozporządzenie Rady Ministrów, trzeba było wysłać do Unii Europejskiej. Wówczas ruszyła procedura notyfikacja Unii Europejskiej. Również tam robiliśmy wszystko, żeby to odbyło się bardzo szybko. Praktycznie w trybie takim natychmiastowym, pilnym zaakceptowanym w Unii Europejskiej. I tak po prostu było.

Dobrze, to podsumujmy: od momentu rozpoczęcia prac nad rozporządzeniem do jego ogłoszenia w Polsce, ile czasu minęło?

Robert Telus: No tutaj mi jest trudno powiedzieć, bo nie pamiętam, dokładnie ile to trwało, jeżeli chodzi o akceptację Unii Europejskiej. Ale to wyniosło do czterech tygodni. Czyli zamknęliśmy się w miesiącu.

Według Pana, dlaczego od 20 marca do 7 maja rozporządzenie, które ma raptem 10 stron, w tym 4 strony dotyczące dopłat do tej pory nie zostało nawet podpisane?

Robert Telus: Ja podejrzewam, że robią wszystko, żeby tę sprawę rozmydlić. Z jednej strony obiecują jakieś 200, czy 300 złotych do tony. Z drugiej strony robi się wszystko, żeby jak najdłużej tych pieniędzy nie wypłacać. W efekcie, żeby rolników zniechęcić do walki o swoje. I w jakimś stopniu się to udaje.
Poza tym ten rząd robi wszystko, żeby skłócić w tej kwestii wieś z miastem. Coraz częściej się już słyszy, że protesty rolników są uciążliwe dla kierowców, mieszkańców miast.

Czy rolnicy przestali już myśleć o obiecanych dopłatach do zboża?

Robert Telus: Ja myślę, że czekają na te pieniądze, bo one są bardzo potrzebne. Uważam, że czegoś więcej się dowiemy 10 maja. Wówczas, odbędzie się protest rolników, który będzie takim pewnym papierkiem lakmusowym, czy rolnicy się już poddali, czy jeszcze nie.

Chodzi o to, żeby mniej o tym temacie rozmawiać, mniej mówić, ale ja myślę, że polski rolnik się nie podda i będzie walczył o te sprawy dla polskiego rolnictwa, ale nie tylko. Bo tak naprawdę rolnicy walczą o bezpieczeństwo żywnościowe. A ono dotyczy wszystkich konsumentów, wszystkich, nie tylko rolników.

Czy według Pana jest możliwe dotrzymanie terminu 5 czerwca, do którego ma trwać nabór wniosków o dopłaty do sprzedanego zboża?

Robert Telus: To jest zawsze możliwe, bo to można zrobić bardzo szybko. Tylko, czy machina Unii Europejskiej nie będzie specjalnie jeszcze przedłużała decyzji? Po to właśnie, żeby się nie wyrobić w tym terminie. Po to, aby te rekompensaty wynikające z wojny na Ukrainie (bo tego nie należy nazywać dopłatami) jak najpóźniej wypłacić albo nawet wcale ich nie wypłacić.

Rolnicy to ogromny elektorat. Nie zależy rządowi na nim?

Robert Telus: Donalda Tuska nie wybrali rolnicy na premiera, tylko Donalda Tuska wskazali decydenci i on będzie realizował politykę unijną, a nie politykę polską. Może to brzmi bardzo złośliwie, jak mówię, ale tak naprawdę jest.
Przecież weźmy całą tę sprawę rolniczą od samego początku, od początku protestu. Nie spotykał się z rolnikami, bo był na nartach. Za naszych czasów było to niemożliwe. Gdy rozpoczął się protest w Dorohusku, to ja w nocy jechałem tam, żeby do rana zażegnać problem. Żeby się dogadać, porozumienie podpisać i żeby je realizować. Z 16. punktów podpisanego porozumienia w Zachodniopomorskim, tam 2 dni negocjowaliśmy, 14 zostało zrealizowanych. To pokazywało, że my traktowaliśmy tę sprawę poważnie. A Donald Tusk to po pierwsze właśnie był na nartach. Po drugie nie chciał się z rolnikami spotkać. Po trzecie jak się spotkał gdzieś tam z rolnikami, to nic z tego spotkania nie wynikło, nic.

Kolejna rzecz. Jeżeli nawet obiecał dopłaty, to za naszych czasów dopłata do pszenicy wynosiła 550 złotych. Przypomnijmy, pszenica wtedy kosztowała około 1000 złotych. W tej chwili pszenica kosztuje 600 złotych, a oni dają 200 lub 300 złotych. To nawet pokazuje, jak lekceważą rolników. Ja jestem naprawdę zszokowany, naprawdę. Bo tak jak Pani powiedziała, to nie chodzi o elektorat wyborczy, ale to jest interes Polski, to jest interes bezpieczeństwa żywnościowego. I oddawać bezpieczeństwo żywnościowe w obce ręce. Dla mnie to jest niepojęte.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.2 / 5. Liczba głosów 183

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

ANKIETA - ILE ZA NASIONA W 2024?Zobacz WYPEŁNIJ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarze
  1. Pedro pisze:

    za co doplaty za 200 godziny pracy w roku a gdzie Ci co pracują codziennie przy chodowli wstyd dla związków że popierają nierobów ludzie czas się obudzić w życiu nie ma nic za darmo

  2. Przemyslaw Marciniak pisze:

    co z rolnikami co sprzedali zboże odrazu po żniwach przecież ceny wtedy były takie same jak w tym roku

  3. Lubelskie pisze:

    Pan minister Telus, to mądry i odważny człowiek. Szkoda, że Pan już nie kieruje resortem. Ale dla takich nietuzinkowych ludzi warto walczyć. Prześcigamy już butnych Niemców, jesteśmy douczeni, umiemy łączyć teorię z praktyką, umiemy ciężko pracować.A ponadto mamy honor naszych przodków, do czego innym daleko.
    Pan Telus o tym wie. A ci, co piszą hodowla przez „ch” – niestety nie mają o niczym pojęcia, I widzą tylko cyfry. (Pedro, nie kompromituj się).Podsumowując, za to, że jesteśmy Polakami, czyli odmiencami w Unii, to nasza mądrość po raz kolejny ma być unicestwiona. Ma nas nie być. Przeszkadzamy. Ale pomsta z nieba będzie, to jedno jest pewne, jak mròz na Syberii

  4. Henryk pisze:

    Panie Telus ,to dlaczego tych dopłat ja nie dostałem, dlaczego dla mnie zabrakło pieniędzy ? Niestety nieliczni dostali i to ci przy korycie , którzy dostać nie powinni .