Zachodni importer: polscy rolnicy to spekulanci zbożowi!

Zakaz wwozu do Polski ukraińskich produktów i zablokowanie ich tranzytu przez nasz kraj wywołał niezadowolenie ukraińskich rolników. Mało tego złości nie kryją również importerzy z zachodniej Europy. Uważają oni, że „polscy rolnicy to spekulanci zbożowi”. Z czego wynika ta opinia?

Od 15 kwietnia br. Polska wprowadziła zakaz importu i tranzytu przez nasz kraj puli produktów ukraińskich. W ślad poszły także inne kraje wschodniej ściany UE. Zachodnioeuropejscy importerzy nie kryją oburzenia, oskarżając, że polscy rolnicy to spekulanci zbożowi, którym się nie udało w biznesie.

Kto wygłasza opinie, że polscy rolnicy to spekulanci zbożowi?

Zakaz wwozu z Ukrainy określonych towarów na teren Polski wywołał niezadowolenie rolników prowadzących gospodarstwa na Ukrainie.

Panika wśród ukraińskich rolników jest wielka. Kontrakt zbożowy z Rosjanami również wygasa w maju. Jeśli nie zostanie przedłużony, nie będziemy mieli dokąd pójść z naszym zbożem. A jeśli nie możemy eksportować, oznacza to bankructwo ukraińskiego rolnictwa. Nie można dalej wspierać Ukrainy bronią i jednocześnie niszczyć gospodarkę kraju — mówi Kees Huizinga, holenderski farmer gospodarujący na farmie zlokalizowanej około 200 kilometrów na południe od Kijowa.

Fleming Christof Conings, prowadzący od 13 lat 400-ha gospodarstwo rolne w Łucku również uskarża sie na decyzję polskich władz. Dodajmy podjętą pod wpływem nacisków ze strony polskich rolników.
Jak sam mówi, jego 400 hektarów, to mała firma jak na ukraińskie standardy. Ponieważ ceny na rynku ukraińskim spadły, w zeszłym roku poza produkcją sam zaczął transportować zboże do Flandrii (Belgia) swoją ciężarówką, aby wywieźć plony z kraju.

Udało mi się wynegocjować dość interesujący kontrakt na moją pszenicę z kupcem z Zachodniej Flandrii. Ponadto otrzymuję odszkodowanie za ładunek humanitarny, który zabieram z powrotem na Ukrainę. W ten sposób jest to opłacalne, bez tego transportu powrotnego jest to nieopłacalne — mówi Conings.

Podstawa do oceny, że Polacy to spekulanci zbożowi

Conings przewożąc do swojej dawnej ojczyzny w sumie 450 ton zboża dwiema ciężarówkami, utknął na polskiej granicy. Według niego przewiezienie ładunku do Belgii zajmowało średnio 4–5 dni. Obecnie w ogóle nie ma takiej możliwości.

Zanim Słowacja ogłosiła w poniedziałek zakaz importu, wciąż istniała szansa na wjazd do UE przez ten kraj. Ale to też stawało się coraz trudniejsze. Dla każdego ładunku znajdowali powód, by go odrzucić. Jeśli to ze względów fitosanitarnych, ryzykowałeś również zniszczenie ładunku — opisuje sytuację farmer belgijskiego pochodzenia.

Conings jest zły z powodu nałożonego zakazu na tranzyt ukraińskich towarów w tym ukraińskiego zboża przez Polskę i Słowację.

To bzdura, że ukraińskie zboże jest przyczyną niskich cen zboża! Ceny zbóż na rynku światowym spadają od Nowego Roku. Po historycznie wysokich cenach z zeszłego roku teraz wracają do normalnych poziomów. Zbiory w Australii się udały. W Stanach Zjednoczonych prognozy są dobre. Rosja masowo sprzedaje zboże. To są przyczyny spadających cen zbóż.

Uważa nawet, że polscy spekulanci zbożowi ponieśli fiasko i teraz utrudniają handel innym.

Rolnicy w Europie Wschodniej oczekiwali wzrostu cen, ale okazało się inaczej. Teraz są sfrustrowani. Ja uprawiam produkty, aby je sprzedawać, a nie spekulować!

Rolnik ten ma nadzieję, że Komisja Europejska szybko zainterweniuje, by cofnąć zakaz importu.

Nawet jeśli dotyczy to tylko zboża tranzytowego. Ale trzeba też coś zrobić z kontrolami granicznymi. Dziś Polacy bardzo niechętnie pozwalają transportom płynnie przekraczać granicę — podsumowuje.

Rolnicy z Europy Wschodniej hipokrytami

Kees Huizinga, Holender gospodarujący na Ukrainie z jednej strony przyznaje, że obfitość ukraińskiego zboża nieco zaburzyła polski rynek. Jednak z drugiej widzi pewną hipokryzję.

Rolnicy rumuńscy, ale też polscy i węgierscy kupowali tanio ukraińskie zboże z myślą, że drogo je sprzedadzą. Jednak nie wzięli pod uwagę spadających cen, także na rynku światowym. Pod tym względem myślę, że przesadzają — mówi Huizinga.

Także on liczy na szybką decyzję Komisji Europejskiej w sprawie Polski i Węgier, gdyż wielu ukraińskich producentów nadal ma prawie połowę swoich zbiorów z zeszłego roku.

Uważa, że Polska i Węgry muszą wypłacić odszkodowania swoim rolnikom, albo zapewnić korytarze tranzytowe, aby szybko i tanio przewieźć zboże do portów morskich. Tak, aby rolnicy w Polsce i na Węgrzech nie odczuwali niedogodności. Od początku intencją było kontynuowanie handlu zbożem, a nie pozostanie na rynku.

Podsumowując, zachodnia Europa zarzuca nam hipokryzję. Ale nie tylko ona podkreśla problemy wizerunkowe Polski, powstałe po ogłoszeniu rozporządzenia o zakazie wwozu ukraińskich towarów do naszego kraju. Także Izba Zbożowo-Paszowa uważa, że to rozporządzenie…

(…)doprowadzi do większej destabilizacji w polskim rolnictwie. Do problemów związanych z sytuacją na rynku zbóż nakładamy problemy handlowe i wizerunkowe. (…) Polska powinna być krajem tranzytowym, solidaryzującym się z Ukrainą, zgodnie z pierwotną deklaracją rządu.

Czytaj również: Zakaz importu produktów ukraińskich. Co na to KE?

Źródło: Vilt, IZ-P

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 3.8 / 5. Liczba głosów 20

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarze
  1. Ziom pisze:

    jak było drogie to wszyscy czekali nie wiem na co zamiast sprzedawać a teraz problem