Europejskie Forum Rolnicze o kształtowaniu polityki regionalnej

Po 4 latach przerwy spowodowanej pandemią Covid-19, Europejskie Forum Rolnicze wróciło do Jasionki. Pierwszy dzień rozpoczęła dyskusja na temat przebiegu rozwoju polskiej wsi.
Konferencja Europejskie Forum Rolnicze związana jest z rocznicą śmierci przywódcy chłopskiego Józefa Ślisza. To tu, na ziemi podkarpackiej 42 lata temu podpisywano porozumienie rzeszowsko-ustrzyckie kończące najdłuższy w PRL strajk okupacyjny.
Spis treści
Historia EFR
Zawarty z władzą 42 lata temu kompromis przerwał proces kolektywizacji rolnictwa i utorował drogę do powstania pierwszego niezależnego związku zawodowego NSZZ RI „Solidarność”. Z tym się łączy nazwisko marszałka Józefa Ślisza.
To miejsce jest uświęcone tradycją rozmów, nawet najtrudniejszych, i porozumienia się uczciwego, dzięki otwartej rozmowie, przedstawianiu argumentów, rozumieniu siebie nawzajem. Ta tradycja związana jest z Podkarpaciem i z Jasionką właśnie — mówił Jerzy Buzek, przewodniczący Rady Fundacji EFRWP, poseł do PE.
Rozpoczęło się Europejskie Forum Rolnicze. Przemawiał Jerzy Buzek (fot. EFR)
Organizatorem wydarzenia jest fundacja Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej. Uroczystego otwarcia dokonali: Jerzy Buzek (przewodniczący Rady Fundacji EFRWP, poseł do PE), Piotr Pilch (wicemarszałek woj. podkarpackiego) i Krzysztof Podhajski (prezes zarządu Fundacji EFRWP).
Debata rozpoczynająca Europejskie Forum Rolnicze
Tegoroczne forum otworzyła debata „Jak kształtować politykę regionalną w Polsce?”. Uczestniczyli w niej prof. Monika Stanny (dyrektor IRWiR-PAN) oraz reprezentanci czterech regionów Polski: Olgierd Geblewicz (Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego), Stanisław Kruczek (członek Zarządu Województwa Podkarpackiego), Cezary Przybylski (Marszałek Województwa Dolnośląskiego) i Adam Struzik (Marszałek Województwa Mazowieckiego).
Dyskusja toczyła się w oparciu na wynikach 4. edycji monitoringu rozwoju obszarów wiejskich dla okresu (2010–2019). Zaprezentowała je prof. Stanny. Monitoring polegał na cyklicznej obserwacji przemian społeczno-gospodarczych zachodzacych na polskiej wsi.
Europejskie Forum Rolnicze o rozwoju obszarów wiejskich

Debata podczas Europejskiego Forum Rolniczego (fot. EFR)
Polską wieś zmieniają dzisiaj elementy związane z edukacją, demografią i z rynkiem pracy. Przez ostatnie 10 lat około 1/4 gmin zmieniła swoją strukturę wewnętrzną w wyniku procesów, które zachodzą. Do 2015 r. zwiększał się udział gmin, które są wielofunkcyjnymi. Po 2015 r. jakieś procesy nie zadziałały, ponieważ gminy te zaczęły stawać się bardziej monofunkcyjnymi. Największy udział gmin w Polsce ma strukturę intensywnie rolniczą, ale pośrednią, pozostającą pomiędzy centrum regionalnym a obszarami peryferyjnymi. Pozytywne zmiany to były te, które powodowały, że zmniejszał się udział gmin tzw. rolnictwa peryferyjnego.
Prof. Stanny zwróciła uwagę na wybrane regiony to, co się w nich zmieniło przez ostatnie 10 lat. W woj. dolnośląskim bardzo dobrze rozwijała się strefa podmiejska Wrocławia. Z kolei we wschodniej części woj. zachodniopomorskiego proces wielofunkcyjnienia wyhamował i te gminy przechodzą w strefę bardziej peryferyjną. Woj. mazowieckie wyróżnia się dużym zróżnicowaniem wewnątrzregionalnym. Jego północna część przez ostatnie 10 lat najbardziej ubożała. Natomiast woj. podkarpackie wyróżnia się wielodochodowością źródeł utrzymania i zanikaniem funkcji rolniczej na wsi.
Główna rekomendacja jaka płynie z tych badań jest taka, że polityka rozwoju terytorialnego powinna być przede wszystkim wrażliwa terytorialnie — podsumowała prof. Monika Stanny.
Wyzwania dla polityki regionalnej w Polsce
W toczącej się dyskusji Stanisław Kruczek zwrócił uwagę na konieczność zrewidowania polityki energetycznej.
Jeżeli świat nie wymyśli sposobu magazynowania energii elektrycznej, musimy zapomnieć o zielonej energii, bo konwencjonalne wytwarzanie energii elektrycznej w naszych warunkach klimatycznych będzie podstawą — mówi członek zarządu Województwa Podkarpackiego.
Z kolei Cezary Przybylski zagrożenie dostrzega m.in. w tym, że regiony przejściowe dostają mniej środków na rozwój niż inne. Natomiast wśród problemów wymienianych przez Olgierda Geblewicza pojawiła się kwestia dróg powiatowych w Polsce. Jego zdaniem potrzebna jest też dyskusja, w jaki sposób wyrównywać szanse na życie na obszarach bardziej wykluczonych, gdzie życie jest trudniejsze, ale i droższe.
O transporcie publicznym mówił też Adam Struzik. Jego zdaniem wykluczając ten sektor, ale też edukację czy zdrowie, trudno mówić o rozwoju. Nawiązał też do bardzo dużych różnic wewnętrznych w obrębie woj. mazowieckiego. Podczas gdy gminy graniczne się wyludniają, te bliżej Warszawy zaludniają się .
Polityka regionalna musi mieć odniesie terytorialne. Musimy w sposób świadomy i celowy kierować wsparcie ze środków publicznych — zarówno rządowych, jak i samorządowych — do tych obszarów, którym grozi marginalizacja — mówi Adam Struzik.
Jakie działania potrzebne w najbliższej przyszłości?
Prof. Stanny zauważyła, że dystans rozwojowy między Polską a krajami unijnymi się zmniejsza. Po drugie, zmniejsza się też dystans między regionami w Polsce. Natomiast to wszystko się dzieje kosztem wewnątrzregionalnych dysproporcji rozwojowych. Jej zdaniem wsparcie powinno być ukierunkowane również w obszary peryferyjne, potrzebne jest też wsparcie w obszary z niską gęstością zaludnienia, zmniejszając wsparcie doraźne i zmniejszają wsparcie sektorowe.
Dyskusję inaugurującą Europejskie Forum Rolnicze podsumował Stanisław Kruczek, gospodarz spotkania. Mówiąc o przyszłości polskiej wsi, kluczowe są kwestie zrównoważonego rozwoju. Tak jak KE powinna dbać o kwestie zrównoważenia pomiędzy państwami, tak każde państwo powinno dbać o zrównoważenie pomiędzy regionami. Z kolei rolą samorządowców jest zrównoważenie tego, co się dzieje wewnątrz regionów. W kwestiach rolniczych zdaniem panelistów wsparcie KE powinno trafiać bezpośrednio do rolników.
Jaka przyszłość europejskiego rolnictwa?
Kulminacją pierwszego dnia EFR była dyskusja dotyczącą przyszłości europejskiego rolnictwa. Moderator, Karol Bujoczek, zaprosił do niej:

Uczestnicy debaty dotyczącej przyszłości rolnictwa europejskiego
- Henryka Kowalczyka, Wicepremiera, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi;
- Janusza Wojciechowskiego, Komisarza UE ds. rolnictwa;
- Miroslava Skřivánka, Wiceministra Rolnictwa Czech;
- Egidijusa Giedraitisa, Wiceministra Rolnictwa Litwy.
Miał być to czas nam poznanie opinii odnośnie do założeń Europejskiego Zielonego Ładu. Mimo iż wg komisarza Wojciechowskiego dyskusja na ten temat jest właściwie spóźniona, to zarówno rolnicy czescy, jak i litewscy uważają, że nie można wszystkich rolników traktować jednakowo.
Europejski Zielony Ład w opinii ministra Litwy
Różnice w gospodarowaniu w poszczególnych krajach są tak duże, że błędem jest wyznaczanie działania jednakowego. Poza tym Litwini uważają, że brakuje w UE elastyczności i subsydialności.
Problemy powinno się rozwiązywać na miejscu w poszczególnych krajach, a nie w Brukseli. Często te, z którymi boryka się duża część kontynentu nie dotyczą innych. W minionym roku kraje zachodniej Europy dotknęła susza. Tymczasem my mieliśmy problemy z nadmiarem wody. Dla UE był to tylko nasz problem. Zostaliśmy bez pomocy wobec rozwiązywania problemów zachodniej i południowej Europy — mówi Egidijus Giedraitis.
Wiceminister rolnictwa Republiki Czeskiej o Zielonym Ładzie
zwracał uwagę na ogólną bolączkę rolników — starzejące się środowisko.
Gdzie są młodzi rolnicy, którzy mają w przyszłości realizować strategię EZŁ? Uświadommy sobie, że mamy ogólnoeuropejskie problemy. Czescy rolnicy podchodzą z rezerwą do tego zagadnienia, gdyż nie wiedzą co ich czeka w przyszłej Europie. Potrzebujemy rolników i chodzi o to, aby UE to zrozumiała! Aby wspierany był rozwój, ale i konkurencyjność została utrzymana — podkreślał Miroslav Skřivánek.
Poza tym w EZŁ preferuje się małe i średnie gospodarstwa. Wspierane będą głównie one. A co z większymi, specjalistycznymi, które są głównymi i pewnymi fabrykami żywności? Czesi ubolewają także nad naciskami na zmniejszanie produkcji zwierzęcej.
Zielony Ład a sytuacja geopolityczna
EZŁ, był konstruowany w innych warunkach geopolitycznych. Wobec tego rzeczywiście mocno naciskał na ochronę środowiska i klimatu. Sytuacja się jednak bardzo zmieniła po pandemii oraz na skutek wybuchu wojny. Nie można się dzisiaj skupiać wyłącznie na trosce o klimat, narażając bezpieczeństwo żywnościowe kontynentu. Obecnie deklaracja ta ma raczej barwy polityczne i ideologiczne — uważa Henryk Kowalczyk.
Udało się w UE złagodzić niektóre prawne rozwiązania zawarte w założeniach zielonego ładu. Chociażby ugorowanie do 4% gruntów (zmniejszone z 10%). Między innymi ten wymóg został zawieszony przez wojnę na Ukrainie. Ponadto do sprzeciwu Polski, odnośnie do redukcji o 50% zużycia środków ochrony roślin przyłączyły się inne kraje. Obecnie trwa debata na ten temat i liczenie skutków.
Dzisiaj ekoschematy budzą emocje, gdyż stopień niewiedzy i wątpliwości wśród rolników jest zbyt duży. Ale nie możemy zrezygnować z ekoschematów! Wówczas dobrowolnie zrezygnowalibyśmy z ¼ koperty finansowej — argumentuje Kowalczyk.
Organizacja europejskiego rolnictwa nie jest sprawą łatwą. Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę, skąd bierze się żywność.
Chciałbym, aby obecni tutaj mieli świadomość, że nie wszyscy Europejczycy są miłośnikami rolnictwa. Większość zdecydowana jest obojętna. Kolejna — niechętna rolnictwu (szczególnie przez te dopłaty) i ostatnia — wyraźnie rolnictwu wroga. Są środowiska domagające się wprost likwidacji produkcji zwierzęcej i roślinnej. Każdą, nawet najmniejszą sprawę dotyczącą rolnictwa załatwia się po grudzie — przedstawiał sytuację Janusz Wojciechowski.
„Zielony Ład to pała do walenia rolnika po głowie. Czemu zaczynamy od rolnictwa? Czemu nikt nie walczy z plastikiem i energośmieciami” — wyrażała opinię Karolina Pikuła, w imieniu rolnikhandluje.
Czas na dyskusje o ukraińskim zbożu!
Obecność polityków zmobilizowała do czynnego udziału — metaforycznie i dosłownie w forum przedstawicieli rolników. I nie byli to wyłącznie gospodarujący na ścianie wschodniej. Gros zarzutów padło pod adresem Wojciechowskiego i Kowalczyka. Środowisko zarzucało brak koordynacji i monitoringu tranzytu ukraińskiego ziarna przez terytorium Polski. Ponadto uważa, że kłamstwem są informacje o plombowaniu transportów z ziarnem i jego kontrolowaniu na pozostałości środków ochrony roślin. Poza tym wkrótce problemem stanie się zapełnienie nim magazynów, w sytuacji, gdy zaczną się zbiory tegorocznych plonów. Do tego wszystkiego dochodzą spadające ceny ziarna na giełdach. Poniżej niektóre głosy rolników w debacie:
- Bezcłowy import zbóż z Ukrainy zaszkodził nam! — rolnik z Lubelszczyzny
- Dzisiaj sprzedając zboże, sprzedajemy je poniżej kosztów produkcji! — Krzysztof Dec spod Jarosławia.
- To zboże nie jest rolników ukraińskich, ale korporacji! — Marcin Szarejko (podlaskie).
- Jak jest badane zboże na granicy? — Michał Kołodziejczak.
- Pan Panie Ministrze stracił wiarygodność u rolników! — Tadeusz Kuśnierz (podkarpackie).
- Te głosy rolników są troską o swoje gospodarstwa. Mamy trzy miesiące na rozwiązanie problemu! — Wiktor Szmulewicz.
- Polska sobie sama nie poradzi ze zbożem z Ukrainy. UE nam zagwarantowała ten problem. Skala nadmiaru jest poza nasze możliwości. UE nie może umyć rąk!
Macie podobną sytuację jak my w Republice Czeskiej z ukraińskim zbożem. Musimy mieć zasady i wymagać, aby zboże było kierowane do krajów trzecich. Do czego je wykorzystamy? Trzeba na to patrzeć kompleksowo — podsumowuje Skrivanek.
Trudno mi komentować sytuację polską. Na Litwie problem mają hodowcy krów mlecznych. Jednak trzeba podkreślić, żyjemy w realiach wolnego rynku. I jeszcze sprawa sprzeciwu niektórych polskich rolników odnośnie do przyjęcia Ukrainy do UE. Przypomnę, jak nas się bali podczas przyjmowania do UE. Jednak żyjemy coraz lepiej i zachodnia Europa z nami także — przypominał Giedraitis.
Czytaj również: Agrotech Kielce 2023 – Dlaczego targi techniki rolniczej nadal przyciągają tłumy?









