ASF to nie problem regionalny

Download PDF

Zarząd Podlaskiej Izby Rolniczej wysłał do wojewody podlaskiego pismo z prośbą o interwencję w sprawie poszerzenia strefy objętej ASF. Poprosiliśmy PIR o komentarz.

Choć kolejne przypadki ASF wykryto jedynie u dzików, KE nakazała poszerzenie strefy. Oznacza to, że kolejni gospodarze będą mieli problem ze sprzedażą trzody chlewnej. Sytuację pogarsza fakt, że znajdują się tam duże stada świń, a więc i szacowane straty mogą być jeszcze większe.

To, że sytuacja się ustatkowała, nie znaczy, że problem zniknął. Tym bardziej w kontekście tego, co wydarzyło się 2 marca.

Barbara Laskowska, dyrektor biura PIR

– Nasze pismo podyktowane jest przede wszystkim potrzebą zmiany sytuacji, która na naszym terenie trwa już od 2 lat. Przez ten czas wdrażano mniej lub bardziej skuteczne rozwiązania. Był program bioasekuracji, część rolników szukała własnych sposobów na zbyt. To, że sytuacja się ustatkowała, nie znaczy, że problem zniknął. Tym bardziej w kontekście tego, co wydarzyło się 2 marca – mówi Barbara Laskowska, dyrektor biura PIR.

hodowla trzody

Foto: AgroFoto.pl, dunczyk

W tej chwili największym problemem hodowców trzody z terenów objętych ASF jest brak zbytu. Zakłady nie chcą bowiem przyjmować żywca, a do i tak licznej już grupy gospodarzy mających problem ze zbytem dołączyli kolejni.

– Rozumiem, że była to decyzja KE. Ustalając takie zasady, trzeba jednak zabezpieczać tych, których przepisy dotykają najbardziej. W ślad za tak poważną decyzją powinny pójść inne działania. W każdym objętym strefą gospodarstwie mieszkają ludzie, którzy z dnia na dzień tracą niejednokrotnie jedyne źródło dochodu. Nie wolno nam o tym zapominać – podkreśla Barbara Laskowska.

Choć jest to w tej chwili problem lokalny, należy o nim myśleć globalnie, gdyż tylko wówczas stworzone zostaną procedury nie tylko likwidujące problem, ale i wspierające tych, których dotyczy on najbardziej.

Barbara Laskowska, dyrektor biura PIR

Zarząd PIR ma jednak własne pomysły na jeśli nie rozwiązanie problemu, to przynajmniej zmniejszenie jego skali. Barbara Laskowska wymienia: – Przede wszystkim należy znaleźć sposób na zbyt żywca. Tu nie ma możliwości długiego przechowywania. Do tego powinny pojawić się konkretne działania długofalowe. Pamiętajmy, że mięso z naszego regionu jest zdrowe. Badania świń ważne są zaledwie 2 tygodnie, więc nie ma praktycznie możliwości, by na rynek trafiło zakażone mięso. Skupem mogłyby się zająć konkretne, wytypowane zakłady. Można wesprzeć lokalne grupy rolników, którzy chcieliby zająć się przetwórstwem. A co ze specjalnymi zamówieniami dla jednostek budżetowych, np. dla wojska? Można też zacząć wspierać promocję i inicjatywy lokalne. Warto pomyśleć o bioasekuracji. Zdaję sobie sprawę z tego, że zakłady boją się utraty klientów, a ostateczne decyzje nie zależą od nas, ani do wojewody. Należy jednak działać tym bardziej, że czas działa na naszą niekorzyść – podkreśla.

Choć problem w tej chwili dotyczy jedynie woj. podlaskiego, nie oznacza to, że tak będzie zawsze.

– Warto się zastanowić, co będzie, jeśli my również znajdziemy się w strefie. Dlatego powtarzamy, choć jest to w tej chwili problem lokalny, należy o nim myśleć globalnie, gdyż tylko wówczas stworzone zostaną procedury nie tylko likwidujące problem, ale i wspierające tych, których dotyczy on najbardziej – kończy Barbara Laskowska.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o