PATRON SERWISU: Blattin

Chodzi o rozszerzanie stref ASF? Państwo zwleka, cierpią hodowcy

fot. agrofoto.pl LukaszBRO

Chyba trzeba się szykować na rozszerzanie stref ASF? Wszystko na to wskazuje, że obecny system walki z chorobą nie działa. Hodowcy świń alarmują, że mimo wysokich kosztów i licznych restrykcji wirus nadal się rozprzestrzenia, a decyzje zapadają z dala od realnych problemów gospodarstw.

Hodowcy świń alarmują, że wkrótce czeka nas rozszerzanie stref ASF, bo obecny system nie działa w terenie. Decyzje zapadają centralnie, koszty i odpowiedzialność zostają na dole.

Reklama

Rolnicy mówią wprost: jesteśmy ignorowani

Sytuacja z ASF w Piotrkowe Trybunalskim niestety się nie poprawia. Mimo ogromnej determinacji środowisk lokalnych, nawet się pogarsza. Wszystko przez brak wsparcia państwa.

Janusz Terka, hodowca świń z powiatu piotrkowskiego, nie ukrywa frustracji. Podkreśla, że rolnicy nie mają realnego wpływu na działania podejmowane w sprawie ASF, mimo że to oni ponoszą największe konsekwencje.

Jeżeli chodzi o rolników, jesteśmy zupełnie ignorowani. I tutaj stanowczo to mówię, IGNOROWANI. Nasze stanowiska w ogóle nie są brane pod uwagę” — mówi w rozmowie z naszym portalem Terka.

Jednocześnie hodowca zwraca uwagę, że brakuje wspólnych zespołów, w których zasiadaliby rolnicy, myśliwi, lekarze weterynarii i naukowcy. Według niego bez takiej współpracy trudno mówić o skutecznych rozwiązaniach.

Czas stracony, plan do korekty

Hodowcy wskazują, że najważniejszy moment walki z ASF został przegapiony, a kolejne czynniki tylko pogorszyły sytuację. Jak podkreśla Janusz Terka, nie udało się na czas wdrożyć podstawowych działań w terenie.

Nie ogrodzono strefy zero na czas. W międzyczasie mieliśmy czynniki niezależne od nas – okres świąteczny, w którym służby nie pracują, a teraz zimę, jakiej nie było od lat.

Ten czas zadziałał na niekorzyść walki z chorobą. Dlatego, zdaniem hodowców konieczna jest pilna korekta planu, a nie trwania przy rozwiązaniach, które nie mogą być zrealizowane. Terka mówi wprost, że skoro nie udało się grodzić ani odłowić dzików, potrzebne są działania specjalistyczne.

Powinni wejść specjaliści, nie amatorzy. Dziki są zlokalizowane w strefie 0, jest ich około 30 i one powinny być zlikwidowane przy użyciu najnowszej techniki łowieckiej, w sposób cichy i jak najmniej ingerujący w środowisko. Myśliwi są na to gotowi, maja broń z tłumikami.”

Mimo to hodowcy nie widzą realnej reakcji resortu.

Wciąż nie widzimy żadnego zainteresowania ze strony Ministerstwa Rolnictwa. Decyzje zapadają w Warszawie. Powiatowy Lekarz Weterynarii podpisuje akty prawne, ale one są przygotowane gdzie indziej.

Ten rozdźwięk między terenem a centrum sprawia, że czas ucieka, a problem narasta, zamiast być skutecznie ograniczany.

Czy mimo zaangażowania hodowców dojdzie do rozszerzanie stref ASF?

Wszystko na to wskazuje, że rozszerzanie stref ASF może postępować. Rolnicy ponoszą ogromne koszty bioasekuracji. W efekcie wszystkie hodowle w regionie są wolne od choroby. Myśliwi chcą zrobić porządek z dzikami nawet na własny koszt. Mimo to i tak znaczna część kosztów zwalczania ASF spada na samorządy lokalne.

Dzisiaj też byliśmy na komisji rolnictwa w starostwie powiatowym i padła informacja, że duża część tych kosztów na zwalczanie ASF-u ponosi samorząd terytorialny.”

Jak podkreśla Terka, nikt nie chce tych wydatków zwrócić, a jednocześnie efekty działań pozostają niewielkie.

Decyzje z góry, odpowiedzialność na dole

Hodowcy widzą wyraźny podział ról, który ich zdaniem nie ma sensu. Decyzje zapadają centralnie, natomiast wykonanie i finansowanie spadają na lokalne struktury.

Decyzje zapadają na poziomie Warszawy. Natomiast wykonywać mają ludzie w terenie. Na dole. I pieniądze z dołu. Pieniądze na walkę z ASF mamy sobie zorganizować sami w powiecie.”

W efekcie odpowiedzialność trafia do tych, którzy mają najmniejsze możliwości wpływu na kształt przepisów.

Myśliwi gotowi działać, ale prawo blokuje

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest rola myśliwych. Zdaniem hodowcy z lokalnych kół mogliby oni realnie pomóc w ograniczeniu populacji dzików, a nawet zrobić to bez obciążania budżetu.

„Nasi myśliwi w tej chwili czekają na zielone światło. Broń w gotowości, samochody rozgrzane, ale nie wolno im wyjść w łowisko” — opisuje sytuację rozgoryczony hodowca.

Co więcej, jak podkreśla Terka, myśliwi nie oczekują pieniędzy.

Oni mówią: pozwólcie nam tylko iść, my się już zorganizujemy. My to zrobimy, tylko pozwólcie.”

Mimo to obowiązujące akty prawne skutecznie blokują takie działania, co prowadzi do paradoksów i dalszego rozprzestrzeniania się choroby.

rozszerzanie stref ASF

Rozszerzanie stref ASF będzie postępowało, choć dziki są zlokalizowane i gotowe do odstrzału. Hodowcy alarmują, że brak decyzji i opóźnienia działają dziś wyłącznie na korzyść choroby.

fot. Canva

Zdrowe chlewnie, chory system

Hodowcy kolejny raz zwracają uwagę, że ASF dotyczy w ich regionie dzików, a nie chlewni. Gospodarstwa przechodzą liczne kontrole, a zwierzęta są zdrowe. Mimo to obowiązują restrykcje w obrocie.

Jeżeli chodzi o chlewnie, to wszystko jest w tej chwili dubeltowo sprawdzone przez inspekcje weterynaryjne. Mamy 100% pewności, że zwierzęta są zdrowe.”

Problemem pozostaje biurokracja, która blokuje sprzedaż.

Zakład chce kupić, rolnik chce sprzedać, a bariera prawna, biurokracyjna, nie pozwala. Ba nawet z jakiegoś powodu pozwolenia docierają do hodowcy z opóźnieniem. Kupujący nie będzie czekał. Po sprawie. Szuka surowca gdzie indziej.

Czas działa na niekorzyść hodowców, bo rynek nie czeka na spóźnione decyzje administracyjne.

Czy komuś chodzi o rozszerzanie stref ASF? Kto poniesie koszty?

Rozszerzanie stref ASF uderza bezpośrednio w hodowców świń, którzy tracą możliwość sprzedaży zwierząt i ponoszą rosnące koszty. Tymczasem, jak mówią rolnicy, „sukces” ogłaszany na poziomie centralnym nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością w terenie.

„Wydajemy duże pieniądze, a nie widzimy szans na powodzenie tych działań.”

Zdaniem hodowców bez zmiany podejścia, dopuszczenia nowoczesnych metod i realnej współpracy z terenem problem będzie narastał. Państwo zwleka, strefy się rozszerzają, a odpowiedzialność pozostaje na dole.

FAQ: Chodzi o rozszerzanie stref ASF? Państwo zwleka, cierpią hodowcy

Czy hodowcy świń czują się ignorowani w sprawie ASF?

Tak, hodowcy podkreślają, że są ignorowani w podejmowaniu decyzji dotyczących ASF. Decyzje zapadają centralnie, a ich opinie nie są brane pod uwagę.

Jakie są główne problemy związane z walką z ASF?

Główne problemy to brak skutecznych działań w terenie, niewłaściwe planowanie oraz opóźnienia w realizacji podstawowych działań, takich jak ogrodzenie strefy zero.

Czy myśliwi mogą pomóc w ograniczeniu populacji dzików?

Tak, myśliwi są gotowi do działania i oferują swoje wsparcie w likwidacji dzików, ale obowiązujące przepisy blokują ich działania, co utrudnia walkę z ASF.

Jakie koszty ponoszą hodowcy w związku z ASF?

Hodowcy ponoszą wysokie koszty bioasekuracji, a także tracą możliwości sprzedaży zwierząt. Część kosztów zwalczania ASF obciążają także samorządy lokalne.

Co powinno się zmienić w walce z ASF, według hodowców?

Hodowcy apelują o większą współpracę z lokalnymi ekspertami, szybsze wprowadzanie działań, a także zmianę podejścia do zwalczania ASF, w tym dopuszczenie nowoczesnych metod.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *