Kobiety sprawdzają się jako liderki

Download PDF

Myśląc o pracy sołtysa, najczęściej staje nam przed oczami obraz mężczyzny. Człowieka, który nie dość, że sprawnie prowadzi swoje gospodarstwo, to jeszcze pomaga mieszkańcom w swojej okolicy. Rzeczywistość pokazuje, że równie dobrze, a często nawet lepiej w tej funkcji sprawdzają się kobiety, które zmieniają nie tylko obraz polskiej wsi, ale i samych kobiet na wsi. Przedstawiamy jedną z nich.

Nasza sołtyska, Teresa Jaskólska, mieszka w Damasławku, dużej wieś gminnej położonej w pow. wągrowieckim w Wielkopolsce. I właśnie tutaj od 14 już lat pełni swoją funkcję pełni funkcję. Czy jej praca kończy się na przewodnictwie wiejskim zebraniom? Sprawdziliśmy!

Już podczas pierwszego spotkania pani Teresa sprawia wrażenie bardzo energicznej, pełnej życia osoby, a jej śmiech tylko to potwierdza. Właściwa kobieta na właściwym miejscu. Dom oraz ogród pani Teresy wypełnia jej pasja – kwiaty. Rozmawiałyśmy również o nich, lecz przede wszystkim o tym, jak to jest być sołtysem w spódnicy.

Lubię być sołtyską

Pani Teresa Jaskólska otwarcie przyznaje, że lubi być sołtyską. (Foto: archiwum prywatne)

Arleta Wojtczak: Choć jest Pani sołtyską już 4. kadencję, interesują mnie początki. Jak to się stało, że zdecydowała się Pani ubiegać o tę funkcję?

Teresa Jaskólska: Na początek muszę przyznać, że nigdy nie myślałam o tym, by starać się o to zajęcie. Zawsze jednak bardzo lubiłam ludzi. Zwyczajnie się z nimi spotkać, porozmawiać, pobawić, jeśli była ku temu okazja. Do czasu aż 14 lat temu poprzednia pani sołtys, z uwagi na zdrowie i wiek, zmuszona była zrezygnować. Znajomi z Damasławka zaczęli mnie namawiać, żebym spróbowała swoich sił. Sama do końca nie byłam tego pewna i nie do końca wierzyłam, że zostanę wybrana. Na stanowisko sołtysa kandydowało wówczas 14 chętnych i… stało się. W wyborach do następnej kadencji nikt już nie chciał ze mną konkurować. Od tej pory mieliśmy w Damasławku też 3 wójtów.

kobiety liderki

Pasją pani Teresy jest jej ogród. (Foto: E. Kalska)

Rozumiem, że dobrze się Pani odnalazła w nowej roli. Co jest w tej pracy szczególnego?

Zawsze dobrze czułam się wśród ludzi, a i oni mnie nie unikali. Bycie sołtysem wymaga nieustannego kontaktu z innymi. Zarówno z mieszkańcami Damasławka, jak i pracownikami gminy oraz innych służb. Ludzie często przychodzą do mnie nie tylko wówczas, gdy wymagają tego moje obowiązki, ale też np. z prośbą, bym pomogła załatwić im coś w UG czy zwyczajnie, po ludzku porozmawiać o swoich problemach. Cieszę się, że od tylu lat mi ufają i że mogę im pomagać.

Lubię być sołtyską, ale powoli dochodzę do wniosku, że teraz przyszedł czas na młodszych, z większą energią.

Teresa Jaskólska, sołtyska Damasławka

A z czego jest Pani szczególnie dumna?

Zacznę przekornie, od rzeczy, która mi się nie udała. Niemal w centrum wsi, zaraz za domem kultury, stoi zaniedbany staw retencyjny. Marzę o rewitalizacji tego miejsca. Położony jest tak, że w razie potrzeby straż pożarna zawsze może z niego skorzystać, jednak chciałbym, by mogli przychodzić i odpoczywać tam mieszkańcy całej wsi. Leży między Domem Kultury a szkołą i najwyższa pora, by przestał szpecić.

Cieszę się, że nie tylko w centrum, ale i na bocznych drogach pojawiają się chodniki, na których ludzie nie łamią sobie nóg. Chciałabym jeszcze więcej, jednak nasz fundusz ma swoje granice, a gmina liczy ponad 5,5 tys. mieszkańców.

kobiety liderki

Damasławek ma ok. 5,5 tys. mieszkańców. (Foto: E. Kalska)

Cieszę się również, że mogłam za to reprezentować damasławian podczas odbierania pucharu dla krwiodawców. Poza tym regularnie uczestniczę w szkoleniach rolniczych oraz spotkaniach dotyczących zagrożeń. Później dzielę się swoją wiedzą, bo wiem, że ludzie na nią czekają.

Kiedy więc wprowadzi Pani swoje plany w życie?

To już nie ja. Powoli myślę o odpoczynku i skupieniu się na innych sprawach. Odpoczywam wśród kwiatów i pracując wśród nich. Cały czas coś zmieniam w swoim ogrodzie, a jeśli tylko na wystawie lub targach zobaczę jakiś piękny okaz, nie zastanawiam się i kupuję. Lubię być sołtyską, ale powoli dochodzę do wniosku, że teraz przyszedł czas na młodszych, z większą energią. Mam już nawet kandydatkę na swoją następczynię. Dziewczyna jest młoda, mądra, a przede wszystkim bardzo energiczna i nie boi się ciężkiej pracy. Ma jak dla mnie wszystkie cechy liderki.

Do pracy z ludźmi trzeba tych ludzi szanować i zwyczajnie lubić. My kobiety mamy tę przewagę, że jest to nasza naturalna cecha.

Teresa Jaskólska, sołtyska Damasławka

Czyli jednak nie mężczyzna?

Nie, choć też nie robiłabym podziałów na mężczyzn i kobiety. Jeszcze 14–15 lat temu w gminie były 4 sołtyski. Teraz są 2. Nie zmienia to jednak faktu, że do pracy z ludźmi trzeba tych ludzi szanować i zwyczajnie lubić. My kobiety mamy tę przewagę, że jest to nasza naturalna cecha. Cały czas uczymy się jednak, jak być przywódczyniami, jak nie bać się walczyć o swoje. Poza tym mężczyźni nie lubią zmian. Kobiety są bardziej otwarte, bardziej skore do zmian, niezależnie, czy mówimy o obiedzie, ogródku, czy stawianiu nowej drogi.

A czy na przestrzeni ostatnich lat coś się w tej kwestii zmieniło?

Myślę, że bardzo wiele. Kiedyś na spotkania wiejskie przychodzili głównie panowie. Teraz widzę na nich coraz więcej kobiet, które w dodatku uczestniczą w nich aktywnie. Nie boją się wyrażać własnych opinii, a kiedy przychodzi taka potrzeba, potrafią walczyć swoje przekonania. Stereotyp wiejskiej, zahukanej kobiety powoli staje się historią. Na szczęście.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o