Kolej na polski chmiel, po tytoniu i cukrze. „Prozdrowotna” rewolucja niszczy rolnictwo

fot. Katarzyna Kupczak

Polski chmiel staje się kolejną ofiarą tzw. prozdrowotnych regulacji. Po tytoniu i cukrze przyszła pora na rolników, którzy od pokoleń uprawiają chmiel w polskich rodzinnych gospodarstwach. Projekt ustawy o wychowaniu w trzeźwości może doprowadzić do upadku plantacji, a wraz z nimi — do likwidacji całych lokalnych społeczności.

Polski chmiel uprawia zaledwie około 700 plantatorów, głównie w województwie lubelskim. To gospodarstwa rodzinne, często o niewielkiej powierzchni. Powyższa liczba świadczyć może między innymi o tym, jak bardzo wymagającą i specyficzną oraz wielkonakładową jest uprawa tytoniu. Dlatego podejmują się jej wyspecjalizowani farmerzy dysponujący od lat „uzbrojoną” w konstrukcje powierzchnią.

Reklama

Polski chmiel na zakręcie

Uprawa chmielu jest jedną z najbardziej wymagających w rolnictwie. Chodzi przede wszystkim o duże nakłady finansowe, specjalistyczną wiedzę, cierpliwość. Mianowicie żywotność plantacji wynosi nawet 20 lat, dlatego rolnicy, planując inwestycje, muszą się nastawić na  długoterminowy jej zwrot.

Dziś jednak przyszłość producentów polskiego chmielu stanęła pod znakiem zapytania. Projekt nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi w praktyce może uderzyć nie tylko w browary, ale i w całe zaplecze rolnicze. Ograniczenie rynku piwa oznacza bowiem gwałtowny spadek zapotrzebowania na surowce. Właśnie między innymi na polski chmiel, który jest sercem produkcji piwa, także tego bezalkoholowego, ale również na jęczmień czy pszenicę.

polski chmiel

Polski chmiel to uprawa specjalistyczna, wymagająca, wielkonakładowa. Sama tylko inwestycja w konstrukcje zwraca się przez kilka lat. Do tego, aby pielęgnować taką wertykalną uprawę potrzeba specjalistycznego sprzętu i zdolności pracy na wysokości

fot. Canva

Prozdrowotna teoria, dramat w praktyce

Pod hasłem „działań prozdrowotnych” wprowadzane są przepisy, które zamiast ograniczać patologie, paraliżują produkcję rolną i przetwórczą. Polska, podobnie jak w przypadku tytoniu czy cukru, wdraża rozwiązania, które formalnie mają sprzyjać zdrowiu publicznemu. Oczywiście Unia Europejska — mimo świadomości skutków gospodarczych — przyjmuje te regulacje bez refleksji. Faktycznie niszczą one kolejne segmenty polskiego rolnictwa.

Światowa Organizacja Zdrowia od lat prowadzi ofensywę przeciwko uprawom tytoniu. Wymagającej również specjalistycznej wiedzy i samozaparcia — wiele bowiem czynności wymaga ręcznej roboty. Poza tym sporych inwestycji w specjalistyczne kombajny czy suszarnie i magazyny.

Nietuzinkowy, specjalistyczny sprzęt do pielęgnacji i zbioru tytoniu

fot. Katarzyna Kupczak

Teraz ten sam mechanizm dotyka producentów chmielu. Rolnicy pytają: w imię czego? Czy ochrona zdrowia oznacza zgodę na likwidację wyspecjalizowanych, ekologicznych gospodarstw, które dostarczają surowiec m.in. dla setek browarów czy przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego. Jednym słowem — tysięcy miejsc pracy?

Głos plantatorów: „To kwestia przetrwania”

Związek Polskich Plantatorów Chmielu alarmuje, że proponowane przepisy są realnym zagrożeniem dla całej branży. Już dziś rynek piwa skurczył się o około 6 milionów hektolitrów w porównaniu z 2019 r. Dla rolników oznacza to spadek popytu i trudności ze zbytem surowca.

Chmiel to źródło utrzymania setek rodzin. Jeśli browary ograniczą produkcję, wiele gospodarstw przestanie istnieć — ostrzega Rajmund Szulc, prezes Związku Polskich Plantatorów Chmielu.

Plantatorzy podkreślają, że nie są przeciwni idei odpowiedzialnej konsumpcji. Jednak restrykcyjne regulacje, które ograniczają nawet rozwój piw bezalkoholowych, stoją w sprzeczności z logiką polityki zdrowotnej. To właśnie ten segment dawał dotąd nadzieję na utrzymanie popytu na chmiel i na przetrwanie gospodarstw.

Kumulacja regulacji i brak refleksji

Nowa ustawa to nie jedyny problem. Branża piwowarska i rolnicza już dziś zmaga się z rosnącą akcyzą, planowanym wzrostem VAT oraz opłatami parafiskalnymi. Dla małych gospodarstw oznacza to ogromne obciążenie finansowe, które w połączeniu z malejącym popytem staje się barierą nie do pokonania.

W konsekwencji może dojść do zjawiska, które ekonomiści nazywają „efektem domina”. Mianowicie upadek jednego sektora pociągnie za sobą kolejne. Gdy browary ograniczą produkcję, przetwórcy zmniejszą skup, a plantatorzy chmielu zostaną z niesprzedanym plonem. Wiele gospodarstw, prowadzonych od pokoleń, może wówczas zniknąć z mapy polskiego rolnictwa.

Polski chmiel — symbol czy ofiara?

Chmiel jest jednym z najbardziej charakterystycznych surowców rolnych w Polsce. Jego uprawa ma ponad 500-letnią tradycję, a polskie odmiany cenione są na całym świecie. Dziś ten symbol jakości i rzemiosła staje się ofiarą źle przemyślanych regulacji.

Rolnicy apelują, aby w dyskusji o zdrowiu publicznym nie zapominać o zdrowiu gospodarczym wsi.

Trudno bowiem będzie budować zdrowe społeczeństwo, jeśli zabraknie zdrowych, żywych gospodarstw.

Polski chmiel potrzebuje rozsądku, nie zakazów

Polski chmiel to nie tylko surowiec dla browarów — to efekt pracy pokoleń, dziedzictwo i źródło dochodu setek rodzin. W imię źle rozumianej profilaktyki zdrowotnej kolejne branże rolnicze są „odcinane jak plastry salami”. Po tytoniu i cukrze przyszła pora na polski chmiel.

Zamiast restrykcji, rolnicy oczekują partnerskiego dialogu i rozwiązań, które pozwolą im przetrwać, a nie zniknąć. Bo zdrowe rolnictwo to fundament zdrowego państwa.

Źródło: informacja prasowa PZPC

FAQ: Kolej na polski chmiel, po tytoniu i cukrze

Dlaczego polski chmiel jest zagrożony?

Polski chmiel staje się zagrożony z powodu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, co prowadzi do ograniczenia rynku piwa i spadku zapotrzebowania na surowce, w tym chmiel.

Ilu plantatorów uprawia chmiel w Polsce?

W Polsce chmiel uprawia zaledwie około 700 plantatorów, głównie w województwie lubelskim.

Jakie są długoterminowe konsekwencje nowego projektu ustawy?

Nowy projekt ustawy może doprowadzić do likwidacji wielu plantacji chmielu i zagrozić utrzymaniu setek rodzin związanych z tą produkcją.

Jakie inne branże mogą zostać dotknięte przez regulacje dotyczące chmielu?

Regulacje dotyczące chmielu mogą także wpłynąć na przemysł piwowarski, który już zmaga się z malejącym popytem i podwyższonymi kosztami produkcji.

Co rolnicy oczekują w kwestii przyszłości uprawy chmielu?

Rolnicy oczekują partnerskiego dialogu oraz działań, które pozwolą im przetrwać, zamiast wprowadzania restrykcji, które zagrażają ich działalności.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *