Nowe zagrożenie w sadach! Czy są powody do obaw?

Ten polifagiczny gatunek nasionnicy potrafi rozwinąć kilka pokoleń w sezonie. Choć nie ma oficjalnych doniesień, przypuszcza się, że jest on regularnie zawlekany do Polski. Z tego powodu stanowi w Polsce zagrożenie w sadach. Jak duże?
Larwy tej muchówki atakują miąższ owoców, zanieczyszczając je odchodami, powodując ich psucie i całkowitą dyskwalifikację z handlu. Choć pochodzi z dalekich tropików, jej obecność stwierdzono już w niektórych krajach Europy. Czy stanowi realne zagrożenie dla polskich plantacji? Sprawę komentują eksperci z PIORiN i IOR-PIB.
Spis treści
Orientalna muszka owocowa — nowe zagrożenie w sadach
Bactrocera dorsalis, czyli orientalna muszka owocowa, to muchówka z rodziny nasionnicowatych (Tephritidae) pochodząca z tropikalnych części świata. Jako polifag wyrządza duże szkody w uprawach owoców i powoduje istotne straty ekonomiczne.
Jej głównymi żywicielami są rośliny egzotyczne (melonowiec właściwy, pomarańcza chińska, mango indyjskie, papaja, banan). Ale na tej liście znajdują się także gatunki uprawiane w Polsce: brzoskwinia zwyczajna, jabłoń domowa, śliwa domowa, grusza pospolita. Ponadto są doniesienia, że szkodnik ten może rozwijać się także na roślinach dyniowatych (ogórek, dynia) i psiankowatych (pomidor, bakłażan).
Gdzie stwierdzono obecność Bactrocera dorsalis?
Muchówka, która może stwarzać zagrożenie w sadach, została już zauważona w kilku lokalizacjach na terenie Unii Europejskiej. Osobniki dorosłe odłowiły się dotychczas na pułapki w Austrii, Francji, we Włoszech, a ostatnio również w Belgii. Jak informuje GIORIN, jedynie we Włoszech stwierdzono rozwój w owocach w pobliżu pułapki. W pozostałych przypadkach, podejrzewa się, że muchówka ta mogła uwolnić się z przesyłek owoców egzotycznych.

O tym, jak rozpoznać Bactrocera dorsalis, informuje na Twitterze belgijska Federalna Agencja ds. Bezpieczeństwa Łańcucha Żywnościowego. Osobnik dorosły osiąga 0,8-1,0 cm długości, a na krawędziach tułowia ma dwa charakterystyczne żółte pasy. Ponadto cechuje go czarna obwódka na krawędziach skrzydeł oraz rysunek w kształcie litery T na brzuchu
W Polsce dotychczas nie stwierdzono występowania Bactrocera dorsalis. Zgodnie z przeprowadzoną, przez IOR–PIB Oceną Zagrożenia Agrofagiem – warunki panujące obecnie na obszarze Polski są zdecydowanie niesprzyjające przezimowaniu tego owada. Ale…
Czy B. dorsalis to poważne zagrożenie w naszych sadach? Opinia ekspercka
Nie oznacza to jednak, że orientalna muszka owocowa nie trafia na nasze terytorium. Albowiem istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest ona tu regularnie zawlekana wraz z importowanymi owocami i warzywami.
Jeśli jednak nawet tak się dzieje, to pierwsze przymrozki skutecznie tę muszkę wyeliminują. A zatem jeżeli już się pojawi, to nie będzie mogła rozwijać populacji na przestrzeni lat — uspokaja dr inż. Tomasz Klejdysz z IOR-PIB w Poznaniu.
Może jednak w ciągu sezonu wegetacyjnego zasiedlać ogniska wokół centrów dystrybucji owoców i warzyw, wszędzie tam, gdzie trafiają owoce egzotyczne, np. z Afryki i Azji Południowo-Wschodniej. Na przykład, jeśli zarobaczywione owoce ktoś po prostu wyrzuci do kontenera, wówczas może dojść do uwolnienia się muchówki i jej nalecenia na pobliskie uprawy. Ale już przymrozki jesienno-zimowe powinny sobie z nią poradzić.
Mimo to rodzi się pytanie, co w przypadku, gdy muszka jednak pojawi się w sadzie? Czy wówczas jej szkodliwość w ciągu sezonu, nim nadejdą przymrozki, może być duża?
Biorąc pod uwagę jej biologię i fakt, że cykl rozwojowy w optymalnych warunkach trwa 16 dni, to istnieje pewne ryzyko. Gdyby więc faktycznie jakaś populacja pojawiła się obok takich centrów przeładunkowych, to teoretycznie mogłaby rozwinąć kilka pokoleń w ciągu sezonu. Przy płodności 3000 jaj w ciągu życia ta populacja mogłaby być duża. Ale pierwsze przymrozki całkowicie by ją wybiły — kalkuluje ekspert z IOR-PIB.
To jednak tylko hipotetyczna ocena. Trudno bowiem przewidzieć, jak szkodnik będzie się dokładnie zachowywał w polskich warunkach.
Opinię dr. Klejdysza potwierdza również Andrzej Chodkowski, Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Jak zaznacza, do optymalnego rozwoju szkodnik ten potrzebuje odpowiedniej temperatury (od 18°C do 27°C) i wilgotności, ale też ciągłej dostępności do pokarmu.
Brak ciągłej dostępności owoców roślin żywicielskich (np. w Polsce w porze zimowej) jest także czynnikiem ograniczającym rozwój populacji — informuje GIORiN.
Tym samym w warunkach klimatycznych Polski najbardziej sprzyjające do rozwoju tego szkodnika byłyby uprawy pod osłonami. Z kolei w przypadku upraw polowych jest szansa na żerowanie szkodnika jedynie ciepłym latem.
Środki ostrożności
W związku z powyższym warto mieć na uwadze, że taki szkodnik może się, choć chwilowo, pojawić na naszych plantacjach, stwarzając zagrożenie w sadach. Jeśli więc tylko mamy takie podejrzenie, należy to zgłosić do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Albowiem Bactrocera dorsalis jest szkodnikiem kwarantannowym dla Unii Europejskiej.
Adresy i dane kontaktowe wszystkich jednostek PIORiN znajdują się na stronie: http://piorin.gov.pl/kontakt/.
Źródła: GIORiN, IOR-PIB, EPPO, Groenten & Fruit, AFSCA
Czytaj też: Zamiast zbierać jabłka, liczą straty. Zniszczone sady w Małopolsce








