Każdy sobie, czyli niewydajna hodowla trzody

Zdaniem Grażyny Prokopiuk, prezes Łmeat Łuków, hodowcy trzody mogą zarabiać więcej! Ważna jest siła grup i skala produkcji!

Podczas VIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu Grażyna Prokopiuk, prezes zarządu Łmeat Łuków, zwracała uwagę na siłę skali produkcji trzody chlewnej, a także grup producenckich przy negocjowaniu z przetwórcami ceny sprzedaży zwierząt.

Według prezes Łmeat Łuków rolnicy mogą zarabiać więcej dzięki zwiększeniu swojej skali produkcji. W jej opinii mało kto dzisiaj mówi, że końcowa cena jest konsekwencją skali produkcji. – Niestety niektórzy nadal wmawiają rolnikom, że małe gospodarstwa rodzinne to jest przyszłość naszego kraju. Może rekreacyjnie tak, ale na pewno nie biznesowo. Dlaczego sprowadzamy do Polski 800 tys. ton wieprzowiny rocznie i 5 mln prosiąt z zagranicy? – pytała Grażyna Prokopiuk, prezes Łmeat Łuków.

Łatwiej tuczyć

Wsparcie dla producentów jakościowych

Czy skala produkcji ma wpływ na cenę?

Dyskusyjna wydaje się opinia, że cena jest konsekwencją skali produkcji. Rolnik, czy „duży”, czy „mały”, musi się godzić na ceny, które dyktują odbiorcy. Jednak przyznać trzeba, że rozdrobnienie produkcji nie sprzyja zmniejszeniu kosztów i poprawie wydajności.

A dlaczego sprowadzamy prosięta? Bo ich w Polsce brakuje! Producenci, którzy z różnych powodów zaprzestali produkcji trzody chlewnej w cyklu zamkniętym i podjęli chów otwarty (tuczarnie), doszli do logicznego wniosku, że produkcja tuczników jest zajęciem stosunkowo prostym, wygodnym z organizacyjnego punktu widzenia i niewymagającym dużego nakładu robocizny. Powyższe podejście staje się coraz bardziej powszechne, także dlatego, że dostęp do taniej siły roboczej jest coraz bardziej ograniczony.

Zjawisko to upowszechnia się niezależnie od tego, że produkcja tuczników w cyklu otwartym jest przedsięwzięciem bardzo ryzykownym, szczególnie gdy warchlaki kupowane są w zbyt wysokiej cenie, co niejednokrotnie ma miejsce. Można sądzić, że będzie rosło zapotrzebowanie na prosięta, co stwarza duże możliwości dla producentów pod warunkiem, że partie prosiąt będą duże, co najmniej po 300 sztuk, jednorodne i w konkurencyjnej cenie.

W Polsce jest zaledwie mniej niż 50 podmiotów oferujących na rynek większe partie prosiąt.

Przyczyny braku konkurencyjności w zakresie produkcji trzody w naszym kraju są wielorakie. Nie ma wątpliwości co do tego, że prognozy dla większości naszych producentów świń bez intensywnej, jak najszybciej podjętej współpracy wszystkich, powiązanych bezpośrednio lub pośrednio z produkcją trzody chlewnej, zainteresowanych stron są mało optymistyczne, mimo wyjątkowo korzystnych w skali światowej z trendów w omawianym obszarze produkcji zwierzęcej.

hodowcy trzody

Polscy producenci są w stanie konkurować z dostawcami z całej Unii.

W Polsce są producenci mogący konkurować w zakresie efektywności z najlepszymi hodowcami Unii Europejskiej, jednak ich odsetek w stosunku do całkowitej liczby producentów jest niewielki. Niska efektywność rozrodu loch powoduje wysokie koszty produkcji prosiąt, co z kolei decyduje o braku konkurencyjności nie tylko na rynku europejskim i globalnym, ale także krajowym. I z tego wynika ogromny import prosiąt.

Według danych GUS średnia liczba prosiąt urodzonych/lochy/rok wynosi w Polsce 16. W UE średnia dla prosiąt odchowanych, a nie odsadzonych, wynosi 24,32. Ten sam wskaźnik w konkurencyjnej dla nas Danii wynosi 27,5; w Holandii 27,24.

Import prosiąt o pożądanych parametrach z Danii, Holandii i Niemiec pojawił się w 2004 r. i od tego czasu systematycznie rośnie. Prosięta sprowadzają głównie zakłady mięsne, które w ramach tzw. tuczu nakładczego wstawiają do rolnika zakupione przez siebie prosięta i odbierają tuczniki o oczekiwanej jakości. Import prosiąt o tak dużej skali wskazuje na braki w postępie genetycznym zwierząt hodowanych w Polsce (ilość prosiąt w miocie, efektywność spasania itd.) bądź w upowszechnianiu tego postępu, czy też w nikłym zainteresowaniu ze strony samych hodowców.

Polskie prosięta, w porównaniu z prosiętami duńskimi czy holenderskimi, są w zasadzie konkurencyjne cenowo. W rachubę wchodzi konkurencyjność jakościowa, której znaczenie stale rośnie. Zasadnicza różnica między polskimi a importowanymi prosiętami leży w ich dostępności oraz wielkości oferowanych partii. Na rynku poszukiwane są duże partie prosiąt, gdyż skala produkcji decyduje o możliwej do uzyskania cenie za tuczniki. W Polsce jest zaledwie mniej niż 50 podmiotów oferujących na rynek większe partie prosiąt. Ta oferta jest oczywiście zupełnie niewystarczająca. Produkcja prosiąt ma sens rynkowy dopiero od pewnej skali jej wielkości. Wyniki w małych stadach loch są słabe, koszty produkcji wysokie, a ceny małych partii prosiąt niskie.

Tucznik odchowany i ubijany w Polsce zużywa od 20 do 40 kg paszy więcej niż tucznik wyprodukowany w Danii.

Niewykorzystywanie potencjału rozrodczego i genetycznego krajowego stada podstawowego uwidacznia się m.in. w niskim wskaźniku średniej liczby prosiąt odsadzonych od lochy na rok oraz wysokim współczynniku wykorzystania paszy na przyrost jednostki masy ciała. Biorąc pod uwagę fakt, że locha zjada w ciągu roku ok. 1000 kg paszy, obciążenie statystycznego tucznika paszą przeznaczoną na utrzymanie lochy wynosi w woj. podkarpackim ponad 80 kg, w Wielkopolsce ok. 55 kg, a w Danii poniżej 35 kg. Oznacza to, że tylko z powodu niewłaściwego wykorzystywania potencjału rozrodczego loch, statystyczny tucznik odchowany i ubijany w Polsce zużywa średnio od 20 do 40 kg paszy więcej niż tucznik wyprodukowany w Danii.

Należy dodać, że z powodów zdrowotnych, środowiskowych i zootechnicznych średnie zużycie paszy na przyrost 1 kg m.c. wynosi w Polsce ok. 3 kg (z dużymi wahaniami od 2,55 do 3,5 kg), natomiast w Danii ok. 2,5 kg. W sumie z wymienionych powodów zużycie paszy na odchowanie 1 tucznika jest u nas wyższe od 70 do 90 kg. Aktualnie oznacza to wyższe o 70 do 90 zł koszty produkcji statystycznego 100 kg tucznika.

Bez wsparcia ze strony Państwa ta gałąź produkcji rolniczej zawsze będzie w gorszej sytuacji niż inne działy gospodarki.

Konieczne jest finansowe wsparcie modernizacji i budowy nowych obiektów, zwłaszcza dla produkcji prosiąt. Uproszczeniu powinny ulec procedury uzyskiwania zgody na inwestycje. Należy uwzględnić rosnącą dywersyfikację produkcji, czyli rozwój ferm produkujących bardzo duże partie prosiąt lub tuczników dla równie dużych odbiorców. Konieczne jest także utrzymanie wsparcia dla mniejszych gospodarstw, chcących rozszerzać rozmiary produkcji i zwiększać jej efektywność. Pomoc w pierwszej kolejności powinna trafić do stad zarodowych i produkujących prosięta, co zapewni możliwość zasiedlania rozwijających się ferm materiałem hodowlanym o wysokiej jakości genetycznej i zdrowotnej. Aby zatrzymać spadek pogłowia, a następnie odbudować stado, musi wzrosnąć efektywność produkcji.

Szanse i zagrożenia

hodowcy trzody

Mamy duży potencjał produkcyjny, jak i duży popyt wobec trzody.

Mamy duży potencjał zasobów do produkcji trzody chlewnej bez zagrożenia dla środowiska naturalnego. Duży popyt wewnętrzny. Korzystne położenie geograficzne. Nowoczesny park maszynowy w zakładach mięsnych.

Nasze słabe strony to:

  • duże rozdrobnienie hodowli, chowu i ubojni,
  • relatywnie niska efektywność produkcji,
  • prawo niekorzystne dla koncentracji produkcji trzody chlewnej,
  • drogi kapitał w porównaniu z krajami UE,
  • brak mechanizmów zapobiegających zbyt dużym wahaniom cen,
  • nieprzychylność i nadmierna biurokracja wszystkich pionów administracji wobec produkcji trzody chlewnej.

Dlaczego sprowadzamy do Polski 800 tys. ton wieprzowiny rocznie i 5 mln prosiąt z zagranicy?

Grażyna Prokopiuk, prezes Łmeat Łuków

Istniejące już chlewnie mogą być szansą niskiego kosztu inwestycyjnego powracających oraz rozpoczynających hodowlę i tucz trzody dzięki wykorzystaniu funduszów unijnych na rozwój rolnictwa i obszarów wiejskich. Wspieranie ze środków PROW modernizacji i budowy chlewni specjalistycznych prowadzących rozród, szczególnie w zakresie większych inwestycji. Wsparcie powinno obejmować zarówno dopłatę do inwestycji, jak i wsparcie na rzecz kredytu preferencyjnego. Utrzymanie w ramach PROW 2014–2020 (modernizacja gospodarstw) wsparcia preferencyjnego do 300 tys. zł na podmiot dla małych gospodarstw, które chcą rozwijać produkcję trzody chlewnej i powiększać ją o 10 czy 20 loch, produkując na rynek lokalny dla małych przetwórców. Skierowanie pomocy inwestycyjnej w pierwszej kolejności do stad prowadzących hodowlę zarodową pozwoli przygotować wartościowy materiał hodowlany do obsadzania powstałych ferm.

Zdrowe grupy

Podczas Forum eksperci podkreślali jednomyślnie, że jeżeli nie będzie odpowiedniej skali produkcji, to niestety rolnik też nie zarobi. Coraz bardziej zaczyna liczyć się w rolnictwie specjalizacja i pójście w odpowiednią skalę. I właśnie, tylko w tym kierunku należy iść w przyszłości i taką drogę wybrać – dodała prezes Łmeat, kontynuowała jednocześnie, że:  – My jako producenci i przetwórcy również dążymy do standaryzacji otrzymywanego surowca, oczekiwalibyśmy właśnie takiej drogi. Wskazana również by była konsolidacja rolników w grupy producenckie. Dzisiaj na rynku występuje bardzo dużo tzw. dilerów, którzy pośredniczą w procesie sprzedaży. Myślę, że to ogniwo dodatkowo mocno uszczupla portfele rolników. Grupa producencka znacznie ułatwia rozmowę producenta, trzody chlewnej, czy bydła z przetwórcami. Należy o tym pamiętać i to jest również kierunek, który powinno obrać polskie rolnictwo.

Jeżeli nie będzie odpowiedniej skali produkcji, to niestety rolnik też nie zarobi.

W Polsce zarejestrowanych jest ok. 130 grup zajmujących się produkcją trzody chlewnej. Warto dodać, że wiele grup funkcjonuje na nie najzdrowszych zasadach; duży producent skupia wokół siebie kilku mniejszych, co umożliwia otrzymanie dopłaty unijnej, którą konsumuje w lwiej części organizator „grupy”. Należy podkreślić, że często członkami grup są duże gospodarstwa, z reguły już wcześniej dobrze zorganizowane rynkowo.

Zakłady mięsne również nie sprzyjają powstawaniu grup producenckich. Zdarza się, że oferują producentom indywidualnym większe stawki za żywiec niż grupom, którym w dodatku wynagrodzenie za tuczniki wypłacają z dużym opóźnieniem. Najogólniej mówiąc, w większości przypadków zakłady mięsne nie przygotowały strategii budowy trwałej bazy surowcowej opartej o rynek krajowy. Wydaje się, że od wielu lat dominowała w większości z nich krótkowzroczność i wiara, że w razie potrzeby zawsze zdobędą surowiec w UE.

Właścicielami Zakładów Mięsnych Salus jest prawie 800 hodowców zrzeszonych w 27 grupach producentów rolnych.

Rozwój różnych form kooperacji między producentami, zarówno w formie integracji poziomej, jak i pionowej, mógłby pomóc w uzyskaniu lepszej sytuacji ekonomicznej zainteresowanych stron. Wyniki badań naukowych wskazują, że głównymi powodami przystąpienia do grupy producenckiej są:

  • niskie ceny sprzedaży trzody chlewnej,
  • niska opłacalność produkcji,
  • trudności zbytu trzody,
  • a także wydłużony termin płatności za sprzedany żywiec.

Jedną z podawanych przyczyn jest też możliwość wzmocnienia pozycji konkurencyjnej na rynku. Jako główny efekt integracji poziomej producentów trzody chlewnej podawany jest wzrost opłacalności produkcji zrzeszonych gospodarstw przez uzyskanie wyższej ceny sprzedaży 1 kg żywca, możliwy dzięki podpisanym umowom kontraktacyjnym i uzyskanym z tego tytułu dopłatom.

Przykładem nowoczesnego działania grup producentów rolnych są Zakłady Mięsne Salus, gdzie oprócz integracji poziomej, funkcjonuje integracja pionowa, bowiem właścicielami zakładów jest 793 hodowców i producentów żywca wieprzowego z woj. wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego, zrzeszonych w 27 grupach producentów rolnych. Mimo pewnego postępu w zakresie integracji poziomej, procesy te rozwijają się powoli. Powodów niechęci łączenia się w grupy producenckie należy upatrywać m.in. w zaszłościach historycznych i braku zaufania do grupowych działań oraz silnym indywidualizmie rolników. Formą integracji pionowej są umowy kontraktacyjne. Niestety, najczęściej są one korzystne dla zakładów mięsnych i nie dają gwarancji cenowej dla producenta.

Pan na zagrodzie

żywienie trzody

Średnie zużycie paszy na przyrost 1 kg m.c. wynosi w Polsce ok. 3 kg.

Polski rolnik lubi być samodzielny w podejmowaniu decyzji, a kooperacja wymaga zrozumienia interesu partnera. Co zrobić zatem w naszych warunkach, aby w układzie partnersko-handlowym wytworzyła się więź zależności i lojalnej współpracy niezależnie od specyfiki cenowej i koniunktury na rynku? Istnieje bowiem powszechna obawa, m.in. właśnie hodowców trzody, potwierdzona niechlubną praktyką, przed sytuacją nieodebrania przez partnerów biznesowych – producentów tuczników, w okresach „górki świńskiej”, zamówionych z dużym wyprzedzeniem prosiąt.

Przy braku regulatora rynku na wzór chociażby giełd produktów rolnych we Francji, Austrii czy Niemczech, taką rolę koordynatora produkcji tuczników mogą wziąć na siebie zakłady mięsne, uzyskując w zamian łatwiejszy dostęp do kontrolowanego jakościowo surowca. Funkcję integratora finansującego pełnią czasami również inne firmy branży rolnej, np. wytwórnie pasz, zwykle bezpośrednio współpracujące z zakładami mięsnymi.

Wadą dla producentów prosiąt i tuczników w tym przypadku jest mniejszy wpływ na cenę produkowanych i sprzedawanych produktów, kosztem gwarancji zbytu. Integracja wewnątrzgrupowa dotyczy integracji wewnętrznej pomiędzy członkami grup producentów rolnych, w zakresie produktu trzoda chlewna – żywiec wieprzowy. Zaletą metody jest pewność zbytu prosiąt bez potrzeby „wychodzenia” na szeroki rynek.

Grupa, jako koordynator, ustala parytety wynagrodzenia warchlak/tucznik oraz rekompensuje straty (poprzez dotacje) w okresach krytycznych. Lojalnościowe umowy partnerskie, wbrew pozorom, mogą zupełnie sprawnie funkcjonować na komercyjnym rynku. Najważniejszymi elementami gwarantującymi powodzenie umowy pomiędzy niezależnymi graczami rynku są zapisy lojalnościowe: producent tuczników musi mieć pewność, że otrzyma w odpowiednim terminie wsad do tuczu, a producent prosiąt, że nie pozostanie z towarem „w magazynie”.

Krzyżowanie świń: które rasy ze sobą łączyć?

W produkcji tuczników wysokiej jakości często wykorzystywane jest krzyżowanie międzyrasowe. Jak sprawić, by dawało dobre efekty?

28 listopada 2016

LEADER 2014–2020 szansą na rozwój wsi!

Konferencja LEADER 2014–2020 była bardzo owocna. Wysunięto interesujące wnioski, zaplanowano i zadeklarowano zmiany dla polskiej wsi. Jakie?

6 grudnia 2016

Grzybica bydła: jak z nią walczyć?

Grzybica bydła jest bardzo niebezpieczną chorobą. Nie tylko dla zwierząt, ale też dla człowieka. Jakie objawy powinny nas zaniepokoić?

6 grudnia 2016