Czy prosięta boją się tatuowania?

Download PDF

Kilka dni temu weszły w życie nowe, bardziej rygorystyczne zasady znakowania i identyfikacji zwierząt. Choć, jak zapewniają hodowcy, zmiany były potrzebne, w praktyce spełnienie niektórych wymagań okazuje się problemowe. Czy prosięta boją się tatuowania?

Hodowcy trzody chlewnej mają trudności techniczne z wykonaniem postanowień nowych przepisów. Dotrzymanie zasad znakowania wiąże się z dużym nakładem pracy i kosztów, co może w przyszłości skutkować dalszym spadkiem pogłowia świń w Polsce. Z hodowli rezygnować będą w szczególności producenci prosiąt, obarczeni obowiązkiem tatuowania każdego zwierzęcia krótko po urodzeniu.

Czytelność takiego oznakowania również budzi wątpliwości, gdyż z biegiem czasu tatuaż będzie się powiększał i zarastał, a więc stanie się nieczytelny.

Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej

– Wykonanie postanowień ustawy związane jest z dużymi nakładami pracy po stronie producentów trzody chlewnej, a także dodatkowym stresem dla zwierząt i wątpliwym rezultatem w postaci czytelnej identyfikacji niezbędnej do zwalczania chorób zakaźnych – wyjaśnia Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej. – Najważniejsza jest kwestia, gdzie i czym taki tatuaż ma być wykonany. Wykonanie tatuażu na małżowinie usznej u warchlaków jest uciążliwe. Zwierzę przeżywa stres i trudno utrzymać je we właściwej pozycji. Czytelność takiego oznakowania również budzi wątpliwości, gdyż z biegiem czasu tatuaż będzie się powiększał i zarastał, a więc stanie się nieczytelny.

Skoro tatuaże będą nieczytelne, nie będą również przydatne jako środek identyfikacji mający na celu zabezpieczenie przed rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych. Producenci zgłaszają też problem z dostępnością na rynku odpowiednich tatuownic. Dostępne są jedynie tatuownice uderzeniowe przeznaczone do znakowania dorosłych tuczników, które są wysyłane do rzeźni.

Założenia nowych przepisów, skądinąd słuszne, są więc trudne do wykonania w praktyce. Działania mające na celu walkę z ASF mogą więc bezpośrednio uderzyć w hodowców trzody, którzy zniechęceni trudnościami i kosztami związanymi ze znakowaniem zwierząt, będą rezygnować z produkcji. Jej opłacalność pozostawiała bowiem wiele do życzenia nawet przed wejściem w życie rygorystycznych przepisów.

Przeczytaj również:

  1. Trzoda chlewna: ważna rola zakwaszaczy
  2. Ubój tuczników na własne potrzeby tylko w rzeźni?
  3. Szczepienia prosiąt: czy są potrzebne?

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o