Protest na granicy z Ukrainą zażegnany? Będą dopłaty do kukurydzy

Protest na granicy z Ukrainą trwa. Minister rolnictwa Anna Gembicka pojechała do rolników protestujących w Medyce. Na spotkaniu przedstawiła konkretne propozycje, m.in. dopłat do kukurydzy. Czy to wystarczy, by rolnicy zakończyli swój protest na granicy z Ukrainą?

Anna Gembicka nie próżnuje. W ciągu dwóch dni urzędowania zdążyła już opublikować listę firm sprowadzających ukraińskie zboże i pojechać na przejście graniczne w Medyce. Tam spotkała się z protestującymi od czwartku rolnikami ze stowarzyszenia „Oszukana wieś”. Była na miejscu wcześniej niż nowy minister transportu (protest zapoczątkowali przewoźnicy). Co obiecała rolnikom?

Czego domagają się rolnicy protestujący w Medyce?

Rolnicy z „Oszukanej Wsi” pojawili się na przejściu granicznym w czwartek. Do niedzieli blokowali przejazd przez granicę tylko w ciągu dnia, od poniedziałku blokada jest całodobowa. Zapowiadali, że będą ją prowadzić do 3 stycznia 2024.

„Oszukana Wieś” ma trzy główne żądania: dopłaty do kukurydzy, kontynuowanie kredytów płynnościowych oraz utrzymanie przez samorządy podatku rolnego na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie na dotychczasowej wysokości. Rolnicy doprecyzowali, że w postulatach chodzi im o te dwa regiony, ponieważ to one najbardziej ucierpiały w wyniku niekontrolowanego importu ukraińskiego zboża.

Minister obiecuje dopłaty do kukurydzy

Gembicka zaproponowała rolnikom we wtorek dopłaty 1000 zł do hektara kukurydzy, zaznaczając, że projekt w tej sprawie przedstawi rządowi po doprecyzowaniu kilku kwestii, w ciągu doby, jak obiecała. Jeśli chodzi o kredyty płynnościowe, minister przyznała, że pula przeznaczona na nie 10 mld zł już w zasadzie się wyczerpała. Obiecała zwiększenie puli kredytów płynnościowych o dodatkowe 2,5 mld złotych.

W sprawie utrzymania obecnego podatku rolnego minister rolnictwa i rozwoju wsi Anna Gembicka zobowiązała się do rozmów w tej sprawie z MSWiA.

Aby wypracować taki mechanizm, żeby z jednej strony ochronić rolników, a z drugiej strony, żeby nie było uszczerbku dla gmin — wyjaśniała Anna Gembicka.

Minister rolnictwa Gembicka poinformowała także, że wystąpiła do unijnego komisarza ds. handlu Valdisa Dombrovskisa o spotkanie. Chce, by wzięli w nim udział także rolnicy i transportowcy. Zdementowała również doniesienia ukraińskich mediów o blokadzie pomocy humanitarnej przez protestujących. Podkreśliła, że transporty te są przepuszczane, podobnie jak pomoc militarna.

Roman Kondrów, organizator protestu z „Oszukanej Wsi”, powiedział, że po spełnieniu postulatów zakończą protest. „Na razie przedłużamy”. Kondrów podkreślił przy tym, że wszystko odbywa się pokojowo.

Protest na granicy z Ukrainą — pierwsi byli transportowcy

Rolnicy, którzy przyjechali protestować do Medyki, dołączyli do akcji, którą prowadzą od 6 listopada polscy przewoźnicy. Transportowcy są obecni także na przejściach w Dorohusku i Hrebennem oraz w Korczowej. Domagają się oni mi.in. przywrócenia wymogu posiadania zezwoleń przez firmy transportowe z Ukrainy, które chcą wjechać na teren UE. Ponadto postulują zawieszenie licencji dla firm, które powstały po wybuchu wojny na Ukrainie i przeprowadzenia ich kontroli.

Nowy minister transportu Alvin Gajaduhr w środę (29.11.) spotkał się z przedstawicielami protestujących oraz z urzędnikami KE. Zrelacjonował również sytuację posłom w trakcie wystąpienia sejmowego. W efekcie jego środowych działań transportowcy, którzy chcieli zablokować kolejne dwa przejścia graniczne, na razie od tego odstąpili.

Tymczasem Unia w sprawie protestu na granicy… grozi Polsce

Unijna komisarz ds. transportu Adina Vălean w rozmowie z RMF FM, zagroziła rozpoczęciem procedury wobec Polski w sprawie  naruszenia unijnego prawa. Jak twierdzi, po stronie polskich władz nie ma dobrej woli, by konflikt na granicy rozwiązać.

To nie koniec zaskakujących stwierdzeń na temat protestów.

Albo Ukraina skończy z dyskryminowaniem polskiego transportu, albo będziemy blokować jej członkostwo w UE — zapowiedział Marek Sawicki we wtorek w Radiu Plus. Ostro, tylko chyba do końca nie wiadomo, w czyim imieniu poseł PSL złożył tę deklarację.

Protest na granicy z Ukrainą trwa nadal. I raczej nie sprzyja jego rozwiązaniu tymczasowość obecnych polskich władz.

Czytaj również: Zamrożenie cen prądu na 2024. Na jak długo?

Źródła: Interia, Money, Do Rzeczy, WNP, Radio Plus

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.3 / 5. Liczba głosów 4

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *