Jak piątka dla zwierząt 2.0 uderzy w rolników?

Piątka dla zwierząt 2.0 może wejść w życiu już w 2025 rok. A zakłada ona chociażby, że używanie pastucha elektrycznego to znęcanie się nad zwierzętami. Kolejna propozycja to wypłacanie do 100 tys. zł nawiązki dla organizacji prozwierzęcych. Do tego jeszcze dochodzi zakaz hodowli zwierząt futerkowych.
Spis treści
Organizacje prozwierzęce zgłaszają piątkę dla zwierząt 2.0
Pod koniec listopada głośno zrobiło się o tzw. ustawie łańcuchowej, nazywanej także Piątką dla zwierząt 2.0. Jest to obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt, pod którym zebrano ponad 500 tys. podpisów. Za jej opracowaniem stoją 3 organizacje prozwierzęce: stowarzyszenie OTOZ Animals, fundacja Mondo Cane oraz fundacja Viva.
– Projekt ustawy poza wprowadzeniem zakazu utrzymywania psów na uwięzi zawiera regulacje dotyczące warunków utrzymania psów w kojcach – przekonywała w Sejmie Sara Pamela Balcerowicz, przedstawicielka organizacji składających projekt zmiany prawa.
Jednak wielu rolników i posłów uważa, że organizacje prozwierzęce chcą wprowadzić prawo, które uderzy w rolnictwo.
– Po bliższym zapoznaniu się z tym projektem, w którym jest kilka rzeczy dobrych dla zwierząt, muszę powiedzieć, że jest to skrajnie lewacki projekt w interesie stowarzyszeń ochrony zwierząt i stowarzyszeń hodowców zwierząt – tak Marek Suski, poseł PiS krytykuje Piątkę dla zwierząt 2.0.
W jego opinii, pomysł, aby każdy właściciel psa lub kota miał obowiązek dokonać kastracji swojego zwierzęcia, jest tego przykładem. Poseł tak samo odniósł się do pomysłu, aby tylko profesjonalne hodowle miały prawo do sprzedaży psów i kotów.
– To jest po prostu zabezpieczenie interesów hodowców [psów – przyp. red.], a zwykły obywatel będzie pozbawiony praw. Jak można zabrać prawa obywatelom, jeszcze mówiąc, że w interesie zwierząt, w imię miłości do zwierząt wszystkie je poddamy w gruncie rzeczy likwidacji? No bo nie będzie następnego pokolenia. A tylko ci, którzy mają prawo do hodowli, będą na tym zarabiać krocie – mówił Marek Suski.
Przeczytaj także ten artykuł: Obowiązkowa rejestracja psów rolników albo… grzywna
Do 100 tys. zł nawiązki dla organizacji prozwierzęcych
Z kolei Ministerstwo Sprawiedliwości krytykuje pomysł o podmiotach uprawnionych do otrzymywania nawiązek. Otóż autorzy projektu chcą, aby za zabicie zwierzęcia sąd orzekał nawiązkę do 100 tys. zł. Eksperci wskazują, że obecnie nawiązki trafiają na cele związane z ochroną zwierząt. Ale po wejściu w życie piątki dla zwierząt 2.0 prawa pieniądze te miałyby trafiać do organizacji prozwierzęcych, które „w istotny sposób przyczyniły się do ujawnienia przestępstwa lub sprawcy”. W opinii ekspertów z resortu, organizacje prozwierzęce mogłyby nadużywać tego prawa w celach pozyskiwania dodatkowych pieniędzy.
– Nie można interesu zwierząt, wykorzystywać do zarabiania przez tych, którzy tak naprawdę chyba za tym projektem stoją. Nie można się zgodzić na tego rodzaju rozwiązania – mówił dosadnie poseł Suski.

Pierwszą wersję Piątki dla zwierząt miał wprowadzić Grzegorz Puda, który był ministrem rolnictwa w rządzie premiera Morawieckiego
Za używanie pastucha elektrycznego rolnik trafi do więzienia?
Z kolei izby rolnicze uważają, że kompetencje dot. odbierania zwierząt powinny być zarezerwowane dla instytucji państwowych. Jest to niezbędne dla zapewnienia obiektywizmu w ochronie zwierząt domowych i gospodarskich.
Przez piątkę dla zwierząt 2.0 używanie pastucha elektrycznego może być zinterpretowane jako znęcanie się nad zwierzęta
Na dość dużą zmianę w prawie zwraca uwagę także sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. Z propozycji organizacji zwierzęcych wynika, że – po ewentualnej zmianie prawa – używanie pastucha elektrycznego czy urządzeń elektrycznych służących do przepędu zwierząt może być zinterpretowane jako znęcanie się nad zwierzętami. A według założeń piątki dla zwierząt 2.0, za to miałaby grozić kara nawet do 5 lat więzienia. Ale cześć posłów zastrzega, że dotyczy to jedynie zwierząt domowych a nie hodowlanych.
Piątka dla zwierząt 2.0 uderzy w hodowców karpia
Autorzy projektu za znęcanie się nad zwierzętami uznają także sprzedaży żywych ryb, poza tymi akwariowymi.
– Chcecie doprowadzić hodowców karpia do bankructwa i chcecie skazać Polaków, żeby jedynym wyborem karpia na święta był ten w niemieckim markecie – chiński karp faszerowany antybiotykami – mówił do autorów projektu ustawy poseł Mariusz Krystian, poseł PiS. Ale Katarzyna Kierzek-Koperska, posłanka KO, wyjaśniała, że w tym zapisie chodzi jedynie o to, aby karpie i inne ryby hodowlane trafiały do sprzedaży już martwe.
Ostatecznie posłowie zdecydowali o skierowanie projektu piątki dla zwierząt 2.0 do dalszych prac w komisjach sejmowych.
Zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Co z odszkodowaniem?
Warto także dodać, że do komisji trafił projekt ustawy zakazujący hodowli zwierząt na futra. Taki zakaz miałby zacząć obowiązywać już w 2025 roku. Gospodarstwa, które obecnie prowadzą hodowlę miałyby czas na ich likwidację do końca 2028 roku. Hodowcy mogliby liczyć na odszkodowanie w wysokości od 25% do 5% średniego rocznego przychodu. Wysokość rekompensaty zależałaby w dużej mierze od tego, kiedy nastąpiłaby likwidacja danej hodowli – im wcześniej, tym wyższe odszkodowanie,
Czy posłowie odrzucą piątka dla zwierząt 2.0?
Kiedy i czy w ogóle nowe prawo wejdzie w życie, to się dopiero okaże. Jeśli rolnicy i organizacje rolnicze będą pilnować tego co się dzieje w Sejmie, to najbardziej kontrowersyjne przepisy mogą być odrzucone. Zwłaszcza, że nawet w koalicji rządzącej nie ma w tej sprawie jedności. Niemal cały klub PSL głosował już za odrzuceniem projektu piątki dla zwierząt 2.0 już w I czytaniu.
Źródło: Sejm, Krajowa Rada Izb Rolniczych









