Kazachstan ogranicza import polskich jabłek. A czosnek z Kazachstanu trafia do Polski

Kazachstan potrafi ograniczyć import, gdy chce chronić własnych sadowników. Tymczasem czosnek z Kazachstanu trafia do Polski, choć nasi producenci również walczą o rynek. Ministerstwo Rolnictwa ujawniło skalę dostaw. W tej sprawie trudno nie zapytać, kto równie stanowczo broni interesów polskich gospodarstw.
Kazachskie władze tłumaczyły ograniczenia w handlu jabłkami ochroną swoich producentów. Polska protestowała. Dziś dane o imporcie czosnku pokazują drugą stronę tej relacji i stawiają niewygodne pytania przed resortem rolnictwa: Dlaczego nie ma ochrony naszego rynku?
Spis treści
Uczmy się: Kazachstan w interesie własnych rolników działa zdecydowanie
Kazachstan pokazał, że w sporze o interesy własnych rolników potrafi działać zdecydowanie. W 2024 r. ograniczył import jabłek z Polski, mimo że sprzedawaliśmy tam znaczne ilości owoców. Powód? Prozaiczny, otóż chciał dać swoim sadownikom czas na sprzedaż krajowych zbiorów. Polscy sadownicy protestowali, a przedstawiciele naszego rządu domagali się zniesienia restrykcji.
Dwa lata później czosnek z Kazachstanu trafia na polski rynek. Według danych przekazanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 r. importerzy sprowadzili co najmniej 310,997 ton czosnku zadeklarowanego jako kazachski.
Powstaje więc pytanie: dlaczego Kazachstan potrafi postawić interes własnych producentów na pierwszym miejscu, a polscy plantatorzy czosnku muszą zabiegać nawet o wyjaśnienie skali importu?
Kazachstan chronił swoich sadowników. Polska chciała zniesienia ograniczeń
W październiku 2024 r. Kazachstan wprowadził czasowe ograniczenia w imporcie jabłek z wybranych państw, w tym z Polski. Tamtejsze władze argumentowały, że chcą chronić krajowych producentów przed konkurencją zagranicznych owoców.
Sprawę opisywaliśmy w agroFakt.pl. Rozmawialiśmy wówczas z Mirosławem Maliszewskim, prezesem Związku Sadowników RP i przewodniczącym sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Maliszewski wyjaśniał nam, że kazachscy sadownicy wywierali presję na swoje władze, ponieważ obawiali się konkurencji ze strony importowanych jabłek. Właśnie dlatego rząd Kazachstanu zdecydował się ograniczyć przywóz.
Całą rozmowę przypominamy w artykule: Embargo na polskie jabłka do Kazachstanu. Co na to Mirosław Maliszewski i inni polscy sadownicy?.
Co istotne, Kazachstan nie ukrywał celu swojej decyzji. Chodziło o ochronę własnego rynku w okresie sprzedaży krajowych zbiorów. Ograniczenia z 2024 r. zakończyły się wraz z końcem tamtego roku.
Polski resort rolnictwa oceniał jednak tę decyzję jako sprzeczną z zasadami handlu międzynarodowego. Domagał się przywrócenia dostępu do kazachskiego rynku.
W 2026 r. Kazachstan znów zapowiada ochronę własnego rynku jabłek
Nie była to jednorazowa decyzja. W lipcu 2026 r. Ministerstwo Rolnictwa poinformowało o kolejnych rozmowach z przedstawicielami Kazachstanu. Ponownie chodziło o zapowiadany zakaz importu polskich jabłek, tym razem od 1 sierpnia do 31 grudnia 2026 r.
Podczas spotkania przedstawiciel kazachskiej ambasady ponownie wskazał ochronę krajowego rynku jako cel planowanych ograniczeń. Resort rolnictwa wyraził sprzeciw. Nie przedstawił jednak w tym komunikacie potwierdzenia, że zapowiadany zakaz ostatecznie wszedł w życie.
Sam fakt kolejnej zapowiedzi pokazuje jednak konsekwencję władz Kazachstanu. Gdy krajowi sadownicy zgłaszają problem z importem, rząd rozważa ograniczenie dostępu zagranicznych dostawców. Polska zna więc tę politykę nie z teorii, lecz z bezpośrednich doświadczeń swoich eksporterów.
Czosnek z Kazachstanu do Polski. Ile rzeczywiście sprowadziliśmy?
Teraz spór dotyczy innego produktu i odwrotnego kierunku handlu. Ściśle mówiąc, 12 października 2026 r. zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych zwrócił się do ministra rolnictwa o informacje dotyczące importu czosnku z Kazachstanu i pozostałych państw spoza Unii Europejskiej.
Samorząd rolniczy zwrócił uwagę, że Polska jest praktycznie samowystarczalna w produkcji czosnku. Według KRIR około 40 proc. krajowej produkcji pochodzi z Małopolski.

Czosnek z Kazachstanu konkuruje z polską produkcją. Według KRIR około 40 proc. krajowych zbiorów czosnku pochodzi z Małopolski. Na zdjęciu uprawa czosnku w okolicach Słomnik
Izby wskazały również na podobieństwo czosnku sprowadzanego z Kazachstanu do polskiej odmiany Harnaś. Ich zdaniem konsumenci mogą mylić oba produkty, a import może ograniczać możliwości sprzedaży krajowych producentów.
Apel KRIR w sprawie czosnku z Kazachstanu
Ministerstwo odpowiedziało pismem z 2 listopada 2026 r. Przytoczyło dane Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa dotyczące okresu od 1 stycznia do 30 września 2026 r.
| Pochodzenie czosnku | Ilość objęta pozwoleniami | Faktyczny import |
| Kazachstan* | 387 038 kg | 310 997 kg |
| Uzbekistan* | 33 077 kg | 33 052 kg |
| Kirgistan* | 143 487 kg | 0 kg |
| Chiny | 806 695 kg | 617 673 kg |
| Argentyna | 43 000 kg | 0 kg |
*Dane dla Kazachstanu, Uzbekistanu i Kirgistanu wynikają z dobrowolnych deklaracji pochodzenia przy pozwoleniach z grupy pozostałych państw trzecich. Nie należy dodawać tych wielkości ponownie do sumy całej grupy. Liczby pokazują, że import nie jest wyłącznie hipotetycznym zagrożeniem. Czosnek faktycznie przekracza polską granicę.
Odpowiedź MRiRW ujawnia jeszcze jeden problem
W przypadku pozwoleń obejmujących państwa trzecie inne niż Chiny i Argentyna importerzy nie muszą wskazywać konkretnego kraju pochodzenia. Część firm podaje tę informację dobrowolnie.
Dlatego 310 997 kg nie musi oznaczać całego importu czosnku z Kazachstanu. To wielkość wynikająca ze zgłoszeń, w których importerzy wskazali ten kraj.
W przypadku kolejnych 15 pozwoleń resort nie dysponował informacją o państwie pochodzenia. Nie można więc wykluczyć, że część tych dostaw również pochodziła z Kazachstanu.
W całej grupie państw trzecich poza Chinami i Argentyną pozwolenia obejmowały 2 227 468 kg czosnku, a faktyczny import wyniósł 783 773 kg.
To rodzi kolejne pytanie. Skoro samorząd rolniczy alarmuje o konkurencji importowej, czy państwo dysponuje wystarczająco dokładnymi danymi, aby ocenić jej skalę?
Mirosław Maliszewski zna argumenty Kazachstanu. Czy Polska wyciągnęła z nich wnioski?
W tym sporze szczególne znaczenie może mieć Mirosław Maliszewski. Mianowicie jako przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz przedstawiciel środowiska sadowniczego uczestniczył w rozmowach dotyczących kazachskich ograniczeń importowych. Zna więc argumenty, którymi Kazachstan uzasadniał ochronę własnych producentów.
W 2024 r. zabiegał o przywrócenie możliwości sprzedaży polskich jabłek na tamtejszym rynku. Jednocześnie słyszał kontrargumenty. Dziś podobny problem, choć dotyczący innego produktu i innych zasad handlu, zgłaszają polscy plantatorzy czosnku.
Dlatego warto zapytać przewodniczącego komisji: jakie działania zamierza podjąć, aby polscy producenci czosnku mogli skutecznie konkurować z importem?
To pytanie dotyczy również kierownictwa resortu rolnictwa. Czy ministerstwo zamierza poprzestać na przedstawieniu statystyk? A może przeanalizuje wpływ dostaw na krajowe ceny i sprawdzi, czy producenci mają zapewnione równe warunki konkurencji?
Polscy rolnicy mogą oczekiwać odpowiedzi na te pytania. Tym bardziej że przykład Kazachstanu pokazuje, jak zdecydowanie inne państwo potrafi występować w interesie własnych gospodarstw.
Nie oznacza to jednak, że Polska może po prostu skopiować kazachski zakaz. Jako członek Unii Europejskiej działa w ramach wspólnej polityki handlowej. Dlatego ewentualne ograniczenia importowe wymagają podstaw prawnych i działań na odpowiednim szczeblu.
To nie zwalnia jednak polskich władz z obowiązku reagowania na problemy producentów.
Czy polski czosnek przegrywa z importem?
KRIR wskazuje na zagrożenie dla polskiej odmiany czosnku Harnaś. Według samorządu podobieństwo wyglądu czosnku krajowego i kazachskiego może utrudniać konsumentom rozpoznanie pochodzenia produktu.
W tej sytuacji państwo ma do dyspozycji nie tylko rozmowy o zasadach handlu. Może również wzmacniać kontrole oznaczania kraju pochodzenia, sprawdzać prawidłowość informacji przekazywanych kupującym i analizować warunki konkurencji.
Ważna jest też przejrzystość danych. Jeśli resort nie zna pochodzenia części importowanego czosnku, trudniej ocenić, jak zmienia się udział poszczególnych dostawców.
Spór nie dotyczy więc wyłącznie legalności przywozu. Dotyczy przede wszystkim tego, czy polscy producenci otrzymują odpowiednią ochronę przed dziwnymi praktykami i czy państwo dostatecznie uważnie obserwuje ich sytuację.
Czosnek z Kazachstanu trafia do Polski. Kto stanie po stronie naszych producentów?
Czosnek z Kazachstanu stał się symbolem szerszego problemu. Kazachstan otwarcie tłumaczył ograniczenia importu jabłek interesem swoich sadowników. Polska sprzeciwiała się tej decyzji i broniła prawa do eksportu.
Teraz polscy plantatorzy czosnku zgłaszają własne obawy. Resort przedstawia dane, ale nie odpowiada jeszcze na najważniejsze pytanie: jakie działania mogą realnie poprawić pozycję polskich producentów na rynku?
Nie chodzi o automatyczne zamykanie granic ani o łamanie zasad handlu. Chodzi o konsekwencję. Skoro polskie władze potrafią wsłuchać się i zaakceptować stanowcze wystąpienia w obronie kazachskiego rynku, czy nie powinny równie kategorycznie i analogicznie bronić naszego.
Kazachstan pokazał, że interes własnych rolników może stać się przedmiotem zdecydowanej polityki państwa. Czy Polska potrafi równie wyraźnie upomnieć się o swoich producentów?
Źródło: KRIR
FAQ: Kazachstan ogranicza import polskich jabłek. A czosnek z Kazachstanu trafia do Polski
Dlaczego Kazachstan ograniczył import jabłek z Polski w 2024 roku?
Kazachstan ograniczył import, aby dać swoim sadownikom czas na sprzedaż krajowych zbiorów.
Czy czosnek z Kazachstanu jest importowany do Polski?
Tak, w 2026 roku do Polski sprowadzono co najmniej 310,997 kg czosnku z Kazachstanu.
Jakie działania podejmuje polski rząd w sprawie importu czosnku z Kazachstanu?
Polski rząd przedstawia dane dotyczące importu, ale nie podjął bezpośrednich działań w celu ograniczenia importu czy jego wpływu na krajowy rynek.









