Ministerstwo rolnictwa spóźnione znowu. Teraz kryzys buraczany

Ministerstwo rolnictwa spóźnione — to już nie przypadek, a reguła? 25 kwietnia rolnicy z Lubelszczyzny prosili o pomoc. Resort zareagował 14 maja. Tymczasem szarek komośnik nie czekał — żerował, niszczył, pustoszył. Czy naprawdę trzeba kolejnego sezonu strat, by działać na czas?
Wszystko na to wskazuje, że sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa Michał Kołodziejczak rzeczywiście miał rację. W resorcie, w którym pracuje, nie ma prawidłowej organizacji pracy. Po raz kolejny ministerstwo rolnictwa jest spóźnione wobec kryzysu. Obecnie dotknął producentów buraków cukrowych.
Spis treści
Sygnał zignorowany — buraki przegrywają z szarkiem komośnikiem
25 kwietnia Lubelska Izba Rolnicza alarmowała Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi o tym, że szarek komośnik zaatakował plantacje buraka cukrowego. Ściśle mówiąc, sytuacja na polach buraczanych zlokalizowanych na południowym wschodzie kraju wymykała się spod kontroli. Rolnicy prosili nie tylko o interwencję, ale o konkret. Czyli czasowe dopuszczenie do użycia substancji czynnych, które skutecznie zwalczają szkodnika: fipronilu i chloropiryfosu.
I co się wydarzyło po piśmie lubelskiego samorządu rolniczego w sprawie szarka komośnika?
Jak wynika z obecnych danych — wszystko wskazuje na to, że nic. Oczywiście trudno taką decyzję wydać z dnia na dzień. Ale przypomnijmy, to nie jest pierwszy rok, gdy plantatorzy buraka cukrowego mają problem z tym szkodnikiem. W ubiegłym sezonie sytuacja była podobna. I w ubiegłym roku rządziła już obecna koalicja, która miała znać problemy rolników (PSL).
Przez trzy tygodnie — cisza. Dopiero 14 maja, czyli ponad dwa tygodnie po apelu, minister Czesław Siekierski spotykał się z plantatorami. Konkretnie to z przedstawicielami Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego oraz Krajowej Grupy Spożywczej. Po wysłuchaniu podkreślił, że „resort przeanalizuje możliwości pomocy”.
Każde spotkanie jest dobre, ale… za późno. Bo szarek komośnik już działał. Zniszczył plantacje, powodował straty, czasami zmusił do przesiewów. Czyli reagujemy, gdy „mleko się rozlało”. A przecież można było wcześniej — chociażby w ubiegłym sezonie.

Po raz kolejny ministerstwo rolnictwa jest spóźnione wobec kryzysu. Obecnie dotknął producentów buraków cukrowych
Przypominamy kiedy fipronil i chloropiryfos wycofano z użycia
Polscy rolnicy uprawiający buraki cukrowe prosili w kwietniu br. MRiRW o warunkowe, czasowe dopuszczenie do użycia m.in. substancji czynnej o nazwie fipronil. Przypominamy, insektycyd ten był używany w uprawie roślin jako zaprawa nasienna. Jednak ze względu na dowiedzione ryzyko dla pszczół, UE wycofała go z użycia jako środek ochrony roślin 31 grudnia 2013 r. Natomiast zgodne z prawem zużycie zapasów w formie produktów handlowych zawierających fipronil definitywnie zakończyło się 28 lutego 2014 r.
Jeśli natomiast chodzi o chloropiryfos, ten został wycofany z użycia jako środek ochrony roślin, gdyż miał być zagrożeniem dla ludzi. Zezwolenia na środki zawierające ten insektycyd cofnięto 16 lutego 2020 r. Jeśli chodzi o dodatkowy okres na zużycie zapasów, ten się zakończył 16 kwietnia 2020 r.
Szarek komośnik nie czekał na ministra — żerował kiedy chciał
Szkodnik, którego naukowa nazwa brzmi Bothynoderes punctiventris, to chrząszcz z rodziny ryjkowcowatych. Dorosłe osobniki żerują głównie nocą, wygryzając liścienie i ogonki liściowe oraz blaszkę liściową młodych roślin buraka cukrowego. Czyli jest najbardziej aktywny, gdy buraki są najbardziej wrażliwe. Efekt? Gołożery, zamieranie siewek, konieczność przesiewu całych połaci pól i straty ekonomiczne.
Szarek zimuje w glebie i tylko czeka na ciepło. A wczesna wiosna 2025 r. mu sprzyjała. Mianowicie wystąpiło dynamiczne ocieplenie, wilgotność i wysoka temperatura gleby stworzyły warunki idealne. Rolnicy to wiedzieli. Resort — nie. Dlatego go Lubelska Izba Rolnicza alarmowała.
Ministerstwo rolnictwa spóźnione — nie pierwszy raz
To nie jest odosobniony przypadek. Podobny schemat widzieliśmy wcześniej:
Całkiem niedawno pisaliśmy o problemach i braku reakcji resortu rolnictwa na prośby przetwórców porzeczki czarnej. Ministerialny chaos i utylizacja czarnej porzeczki. Kto odpowie za straty?
Susza i klęska urodzaju lub powódź — wsparcie dla gospodarstw z opóźnieniem. A potrzebna była pomoc w czasie rzeczywistym.
Teraz szarek komośnik, który był obecny również w 2024 r., ale nikt wtedy nie przygotował strategii działania na kolejny sezon. Czy naprawdę potrzebujemy powtarzać te same błędy?
Dlaczego resort reaguje dopiero wtedy, gdy sytuacja jest krytyczna? Czy ministerstwo jest przygotowane do zarządzania ryzykiem w rolnictwie, czy tylko zarządza skutkami?
W sprawie szarka komośnika rolnicy chcą chyba konkretów, nie deklaracji
Minister Czesław Siekierski zapowiedział działania naprawcze i poruszenie tematu szarka komośnika na forum UE — 26 maja w Brukseli. To dobrze, ale czy realne wsparcie nie powinno nadejść wcześniej?
Ponadto ma przeanalizować możliwość pomocy poszkodowanym rolnikom.
Samorząd rolniczy prosił 25 kwietnia o działanie tu i teraz. O dopuszczenie środków, które są skuteczne i używane np. na Ukrainie, skąd sprowadzany jest do UE cukier. O realną ochronę plantacji, zanim będzie za późno. Oczywiście, teraz to rzeczywiście strategię „na przyszłość” warto opracować.
Czy ministerstwo rolnictwa znów przespało sezon?
Ministerstwo rolnictwa spóźnione — to już nie tylko fraza, to fakt. Sezon 2025 rozpoczął się z przytupem, ale nie dla plantatorów. Dla nich to kolejny rok niepewności i problemów wynikających z opieszałości urzędników. Przecież wiadomo, że minister Siekierski nie może się zajmować wszystkim. Czy kryzys buraczany stanie się kolejnym przykładem tego, że planowanie w polskim rolnictwie zaczyna się dopiero po szkodzie? A może to dobry moment, by wreszcie zacząć działać z wyprzedzeniem?
Źródło: MRiRW








