Robot udojowy: czy warto go kupić?

Robot udojowy to mercedes wśród systemów udojowych. Choć drogi, pozwala na ogromne oszczędności. Czy warto w niego zainwestować?

Nowoczesna technologia coraz śmielej wkracza w nasze życie. Dotyczy to również obór. Robot udojowy to mercedes wśród systemów udojowych. Czy warto w nie inwestować?

Produkcja rolna to gałąź gospodarki, która powinna iść do przodu, rozwijać się i korzystać z zaawansowanej technologii. Tylko dzięki inwestycjom możemy wejść na kolejnym poziom rozwoju. Co za tym idzie możemy przy niższych nakładach pracy zmniejszyć koszty i zwielokrotnić zyski. Takim właśnie skokiem technologicznym są roboty udojowe.

Przekonał się o tym Witold Glapa, zootechnik w Przedsiębiorstwie Rolnym Długie Stare:– Gospodarstwo posiada w swoich budynkach 7 robotów udojowych: 6 znajduje się w oborze podstawowej, gdzie znajdują się krowy dojne, a jeden w porodówce. Tam są również przyuczane do korzystania z niego pierwiastki – mówi pan Glapa.

robot

Przyzwyczajanie krów do korzystania z robota udojowego trwa od kilku dni do nawet 2 tygodni.

Przyzwyczajanie krów do korzystania z robota udojowego trwa od kilku dni do nawet 2 tygodni. Wszystko zależy od tego, jak szybko krowa przekona się do automatycznego udoju. Niektóre zwierzęta muszą być dłużej przyzwyczajane, jednak po jakimś czasie problem znika.

Czym jest robot udojowy?

Najprościej ujmując, robot udojowy to zmechanizowana, zautomatyzowana stacja udojowa. Jest ona wyposażona we wszystkie niezbędne urządzenia, które gwarantują prawidłowy dój. Gdy zostanie odczytany sygnał, z zamontowanego na krowie respondera, otwierają się drzwi do klatki. Po ustaleniu przez program sterujący robotem, czy krowa już nadaje się do ponownego doju, otwierają się drzwi klatki i do koryta wsypywana jest dawka paszy treściwej.  Klatka, w której przebywają krowy podczas dojenia, zapewnia spokój, potrzebny do bezstresowego oddania mleka.

– Robot udojowy zapewnia krowom ogromny komfort przed, po i w trakcie dojenia. Krowy nie są przymusowo zganiane do miejsca doju, bo przychodzą, kiedy chcą. W trakcie doju natomiast nie muszą przepychać się między innymi krowami i w spokoju mogą spędzić czas potrzebny na oddanie mleka. Po doju, co ważne, krowy opuszczają robota praktycznie na wprost, dzięki temu zachowany jest naturalny chód tych zwierząt – tłumaczy Joanna Aerts, dyrektor marketingu, Lely East Sp. z o.o.

Roboty udojowe zapewniają krowom ogromny komfort przed, po i w trakcie dojenia. Krowy nie są przymusowo zganiane do miejsca doju, bo przychodzą kiedy chcą.

Joanna Aerts, dyrektor marketingu, Lely East Sp. z o.o.

Dlaczego wybrać robota udojowego?

Jest wiele czynników, przez które rolnicy decydują się na robota udojowego. Jednym z nich, popularnym zwłaszcza u młodszego pokolenia rolników, jest oszczędność czasu. Obliczając czas, jaki jest potrzebny na wydojenie stada, tracimy codziennie kilka godzin. Robot, owszem, potrzebuje nadzoru każdego dnia, lecz głównie jest to weryfikacja danych zebranych przez program zarządzający. Powinno się to robić przynajmniej 2 razy w ciągu doby. Jedną z rzeczy, na którą należy zwrócić uwagę, jest sposób transportu mleka z robota.

Mleko płynie z wymienia najkrótszą drogą. Nie jest wymagane wysokie ciśnienie. Następuje poprawa stanu zdrowia wymienia, które nie jest narażane systematycznie na wysokie podciśnienie, jak to wygląda w systemach – mówi Grzegorz Wronka, dyrektor sprzedaży systemów automatycznych GEA.

Mleko płynie z wymienia najkrótszą drogą. Nie jest wymagane wysokie ciśnienie.

Grzegorz Wronka, dyrektor sprzedaży systemów automatycznych GEA.

Kolejnym czynnikiem, który decyduje o wyborze robota, jest poprawienie zdrowotności w stadzie. Program zarządzający zbiera ogromne ilości danych, dzięki którym wiemy, jak wygląda stan zdrowia naszych krów. Oprócz podstawowych informacji takich, jak ilość białka, tłuszczu oraz komórek somatycznych, możemy stwierdzić, czy krowa nie wykazuje symptomów chorobowych. Jeśli podchodzi do robota rzadziej, oznacza to, iż coś się dzieje. Osobną kwestią, jest sam dój.

– Istotną dla wyboru robota udojowego jest dój ćwiartkowy. Nie przeciążamy żadnej ćwiartki, jak to się dzieje w standardowych systemach. Tutaj każda ćwiartka jest dojona osobno, a co za tym idzie nie mamy pustodojów – opowiada  Krzysztof Dembowski, menadżer systemów udojowych, DeLaval Operations Sp. z o.o.

robot

Koszty leczenia stada, w którym działa robot udojowy, również są niższe niż w standardowych oborach bez automatycznego doju.

Robot udojowy jest urządzeniem bardzo elastycznym. Nie musimy budować specjalnego pomieszczenia, aby go wstawić.  Generuje niższe koszty niż standardowe systemy udojowe. Ilość prądu, wody, środków dezynfekujących, jest dużo niższa. Koszty leczenia stada, w którym postawiono na robota udojowego, również są niższe niż w standardowych oborach bez automatycznego doju. Jeśli tylko systematycznie będziemy odczytywali dane z programu i reagowali odpowiednio szybko na wszelkie zmiany, utrzymamy wysoką zdrowotność stada.

Kolejną kwestią, są pracownicy. Nie ma ludzi nieomylnych, a maszyna działa według programu, mając powtarzalność wszystkich czynności związanych z dojem.

– Zdecydowaliśmy się na robota udojowego po wielu miesiącach rozważań, gdyż była to idealna opcja dla naszej nowo wybudowanej obory. Brakowało wykwalifikowanych ludzi do pracy, a nie mogliśmy pozwolić sobie na zaniedbania w nowo otwartym obiekcie. Postanowiliśmy wybrać zautomatyzowany system dojenia i to był strzał w dziesiątkę – opowiada Karol Polaczek, zootechnik i wieloletni pracownik Przedsiębiorstwo Rolne Długie Stare Spółka z o.o.

Spoglądając na sposób działania robota i plusy, jakie daje zakup tego urządzenia, jest to system pozwalający na wysokie oszczędności nie tylko w postaci niższego zużycia prądu czy wody, ale również miejsca oraz czasu.

Komentarze

  1. Przeydałoby się porównanie do hali udojowej: cen zakupu, a zwłaszcza cen serwisu każdej technologii

  2. Artykuł sponsorowany przez producenta? Rzeczywistość nie jest taka kolorowa. O ile sam system jest fajny, łatwy i przyjemny w obsłudze to koszta serwisowe i rzeczywista wydajność już niej jest taka miła dla kieszeni. Największą wadą jest niestety brak elastyczności przy tym rozwiązaniu co w dzisiejszych czasach niestety powinno być priorytetem. Na robocie dzisiaj doimy 70szt – jutro tyle samo. Każde powiększenie stada tylko o następne 70szt. Idealnie zaprojektowany system – sprzedaży. Moja rada dla myślących o robocie udojowym? Nie popełnij mojego błędu i zostań przy hali. Nie chcesz doić krów? Zatrudnij pracownika. Pozdrawiam, użytkownik czerwonego robota od 4 lat.

  3. @Robokop Użytkuję czerwone roboty od 3 lat i uważam je za świetne rozwiązanie. W łatwy i szybki sposób można zwiększyć stado wystarczy tylko zainstalować kolejną jednostkę udojową. Robota nie zamienił bym na żadną nawet najbardziej wydajną halę. W dzisiejszych czasach mimo sporego bezrobocia żaden pan na zasiłku nie przyjdzie do pracy bo mu się nie opłaci. A jak już się jakiś trafi to wykonuje powierzone mu obowiązki nie starannie i tylko czeka na fajrant.

Krzyżowanie świń: które rasy ze sobą łączyć?

W produkcji tuczników wysokiej jakości często wykorzystywane jest krzyżowanie międzyrasowe. Jak sprawić, by dawało dobre efekty?

28 listopada 2016

Mykotoksyny w paszach dla drobiu: jak je wyeliminować?

Mykotoksyny mogą niekorzystnie wpływać na zdrowotność zwierząt, a tym samym na ich wyniki produkcyjne. Czym mogą skutkować?

25 listopada 2016

Choroby płuc u cieląt: jak ograniczyć ich występowanie?

Schorzenia płuc to druga po biegunkach dolegliwość, która może powodować osłabienie cieląt, a nawet ich śmierć. Jak im zapobiegać?

28 listopada 2016