Branża borówkowa tylko dla silnych i odpornych

Branża borówkowa staje przed nowymi wyzwaniami. W Polsce jest to wizja rosnącej konkurencji ze strony owoców z Ukrainy. Tymczasem producentów z Republiki Południowej Afryki martwi trudny dostęp do chińskiego rynku.
Branża borówkowa w RPA jest wyraźnie sfrustrowana z powodu ograniczeń stawianych obecnie przez Chiny, które są potężnym importerem owoców. Jednakże zdaniem Justin Mudge’a, plantatora borówek amerykańskich i byłego przewodniczący zarządu BerriesZA, „żaden dobry kryzys nie powinien się zmarnować”. Na nadchodzących targach Macfrut wyjaśni, dlaczego uważa, że w branży jagodowej tylko solidni i odporni przetrwają i na pewno odniosą sukces.
Spis treści
Zjednoczona branża borówkowa w RPA
Justin wierzy, że rozwarstwiona branża jagodowa została zebrana razem przez BerriesZA wokół wspólnych problemów. Do nich należały np. ubiegłoroczne strajki w portach RPA. Wskazały one, że branża potrzebuje rzecznika. Ściślej mówiąc, nie da się wiele zdziałać samemu.
Nie było zmiany w liczbie plantatorów borówek, ale widzieliśmy wzrost stowarzyszonych podmiotów, z większą liczbą eksporterów i szkółek dołączających do branży — mówi kierownik operacyjny BerriesZA, Elzette Schutte.
Branża borówkowa z RPA w drodze na chiński rynek
Chiński import w ciągu 5 lat znacznie przekraczał całą południowoafrykańską produkcję. Ponadto branża ma nadzieję, że w nadchodzącym sezonie na jej ofertę otworzą się Indie i Izrael.
Dostęp do rynków powoli się rozwija, ale otrzymujemy dobre wsparcie i dobrze współpracujemy z Departamentem Rolnictwa, Reformy Rolnej i Rozwoju Obszarów Wiejskich — zauważa Justin Mudge z Chiltern Farms w Theewaterskloof.
Chiny są rynkiem, który naprawdę chcą otworzyć dla siebie południowoafrykańscy producenci. Kraj ten przewiduje, że w ciągu najbliższych pięciu lat zapotrzebowanie na borówki z południowej półkuli wzrośnie do 10 tys. kontenerów.
To wielkość równa 10-krotności obecnego eksportu z RPA. Jeśli będziemy kontynuować obecną drogę przy braku dostępu do chińskiego rynku, ta możliwość nas ominie. Mianowicie borówki trafią tam z innego kraju, który odkroi sobie ten kawałek tortu. A to my RPA mamy na niego apetyt — mówi Justin.
BerriesZA uważa, że sprawa borówek powinna być rozpatrywana w następnej kolejności, po tym jak zielone światło dostanie awokado, które obecnie przechodzi procesy rejestracyjne. Jednakże branża borówkowa nie ma teraz pewności, czy będzie przestrzegana zasada priorytetowości.
Potrzeba więcej mechanizmów wsparcia eksportu dla producentów borówek
W przeszłości każdy sadził wszystko i wszędzie, z bardzo niewielką szansą na sukces. Wielu plantatorów poniosło klęskę przez odmiany, które nie radziły sobie w niektórych regionach lub nie mogły znaleźć miejsca na rynku.
Teraz jest wiele możliwości, aby podejść do branży z odpowiednim poziomem racjonalnego myślenia. Mój tata powiedział mi wiele lat temu, że każdy towar będzie produkowany do granicy opłacalności.
Dlatego obecnie prosperują tylko ci na najwyższym poziomie efektywności. Jednocześnie RPA musi być bardziej skoncentrowana na tym, jak południowoafrykańskie owoce są oferowane w Europie.
Powiedziałbym, że z powodu tradycyjnego rozwarstwienia istnieje nadmierna koncentracja dróg marketingowych i zbyt mała liczba kanałów dostępu do Europy. Musimy uznać, że Europa jest zróżnicowana i wymaga różnorodności łańcuchów dostaw do obsługi ich indywidualnych wymagań.
Południowa Afryka jednoczy siły w produkcji i eksporcie borówek
Namibia i Zimbabwe działają obecnie w branży wraz z RPA i mają potencjał uzupełniania swoich ofert. Jednak ich oferta nakłada się czasowo na peruwiańską. Przy czym nie powinno być z tym problemów przy dobrze pozycjonowanym produkcie.
Szersza podaż z Afryki Południowej jest moim zdaniem pozytywna, celuje w region jako obszar produkcyjny o szerokim zakresie dostępności. Dostawy z Zimbabwe ruszają nawet teraz. To daje nam duży zasięg. Aktywnie angażujemy się z Namibią i Zimbabwe, aby przynajmniej zrozumieć, jak możemy współpracować w kwestiach będących przedmiotem wspólnego zainteresowania i dzielić się informacjami.
Obszarem wspólnego zainteresowania jest wydajność portów południowoafrykańskich. Tymczasem Justin opowiada o dużym ruchu statków okrążających Przylądek Dobrej Nadziei, ale omijających porty, które stały się synonimem opóźnień.
Jest to dla mnie niesamowicie frustrujące, jak cicha jest branża w sprawie nieefektywności i braku inwestycji w tak podstawowy motor gospodarki. Przemysł owocowy jest w absolutnym kryzysie.
Niemniej jednak utrzymuje, że istnieje prawdziwa i obecna szansa dla hodowli jagód w RPA.
Środowisko, w którym działają plantatorzy, ostatecznie określi, czy jesteśmy w stanie wykorzystać tę szansę, czy nie. Ponieważ południowoafrykańscy plantatorzy nie mają sobie równych na tym świecie, nie mam skrupułów, aby to twierdzić. Nie sądzę, abyśmy musieli stać w cieniu. To, o co proszą producenci, to możliwość wykorzystania tej szansy i zajęcia swojego miejsca na rynku.
Źródło: Freshplaza.com
Czytaj również: Ceny truskawek 2023








