Chemia rolnicza ratuje produkowaną żywność? [AKTUALNOŚCI]

Syntetyczne środki ochrony roślin wzbudzają skrajne emocje w społeczeństwie. Gdyby nie chemia rolnicza, tracilibyśmy jednak nawet 30–40% produkowanej żywności.
Tak wynika z globalnych statystyk, przywołanych przez Rzeczpospolitą. Zbyt często zapominamy, że wprowadzenie danej substancji do obrotu poprzedzają całe lata testów. Poza branżą farmaceutyczną są to najostrzejsze normy regulacyjne w zastosowaniu związków pochodzenia chemicznego w codziennym życiu – zdradził wspomnianemu dziennikowi prezes firmy Syngenta Polska.
Opracowanie jednego środka ochrony roślin może pochłonąć nawet kilkaset milionów złotych. Wszelkie substancje sprawdzane są pod kątem bezpieczeństwa dla rolnika, konsumenta i środowiska. Warto pamiętać, że zadaniem renomowanego producenta jest nie tylko dystrybucja chemii rolniczej, ale również serwis posprzedażowy.
Nieustające kontrowersje wokół stosowania glifosatu czy desmedifamu nie pozostawiają wątpliwości, że w przyszłości na znaczeniu zyskiwać będą zaawansowane badania naukowe. W gestii liderów rynku leży bowiem dbałość o środowisko, klimat czy dostępność wody. Tym bardziej, jeśli dzięki temu udaje się uratować tak dużą część produkowanej żywności.
Źródło: Rzeczpospolita
Prezentowane informacje w zakresie środków ochrony roślin zawarte w serwisie www.agrofakt.pl nie zawierają pełnej treści etykiet-instrukcji stosowania. Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.









