Ile zarabiają sadownicy na samozbiorach?

Ile zarabiają sadownicy na samozbiorach? Biorąc pod uwagę obecne koszty produkcji i niskie ceny w skupach, może się okazać, że wychodzą na tym lepiej niż ci, którzy oddają owoce na skup.
Samozbiory okazują się całkiem udaną inicjatywą na polskich plantacjach roślin jagodowych. Ile zarabiają sadownicy na tym programie?
Spis treści
Czy sadownicy zarabiają na samozbiorze owoców?
Niektórzy plantatorzy z konieczności zapraszają ludzi do samodzielnego zbioru. Jednak wielu z nich, już dawno odkryło, że samozbiory owoców przez klientów gospodarstwa to model przynoszący dochody. Korzystają z tego nie tylko polscy sadownicy.
Czerwone porzeczki Marinusa Vermue z Heinkenszand w Zelandii (Holandia) dobrze wypadły w mediach. Gazety, serwisy informacyjne, radio i telewizja donosiły o spontanicznej, bezpłatnej akcji samozbierania. Miała ona pomóc sadownikowi w zagospodarowaniu czerwonych porzeczek, na które nie było kupców. W programie Hart van Nederland stacji SBS6 usłyszeliśmy, jak szczęśliwie zaskoczony poinformował, że dobrowolne datki setek klientów dały powód do zadowolenia.
Samozbiór jako model zarobkowy
Fakt, że takie apele za pośrednictwem wszelkiego rodzaju mediów społecznościowych lub innych, prawie zawsze prowadzą do znacznego odzewu, wskazuje, że istnieje model dochodów z samozbioru. Ten model zarobkowy już dawno został odkryty przez wielu plantatorów prowadzących agroturystykę.
Jednakże to ile zarabiają sadownicy na samozbiorach nie jest łatwe do ustalenia. Wyszukiwanie w Internecie nie daje żadnych sum, ale wiele różnych linków do gospodarstw oferujących samozbiór. W Holandii jest kilka stron, gdzie można znaleźć tego typu oferty. To np. zelfplukken.nl, bybroersen.nl czy PlukkerijFramblij.nl.
W Wielkiej Brytanii te akcje są tak popularne, że aby dostać się na plantację — sadowniczą czy warzywną trzeba uprzednio się zarejestrować przez internet. Do tego wybiera się godzinę, spośród dostępnych, gdyż właściciele zastrzegają sobie pewną, komfortową dla wszystkich liczbę korzystających z tej formy rekreacji i pozyskania świeżych produktów kulinarnych.
Czy samozbiory cieszą się zainteresowaniem w Polsce?
Samozbiory zyskują na popularności także w naszym kraju. Pozwalają one z jednej strony na zagospodarowanie owoców, które zmarnowałyby się na krzakach czy drzewach. Z drugiej dają jakieś przychody producentom. W tym roku odbyły się np. mocno reklamowane samozbiory jagody kamczackiej. W ich czasie na pojedynczej plantacji zbierano nawet po kilka ton owoców. A kilogram jagody kamczackiej można było kupić w tym sezonie w cenie od 10,0 do 18,0 zł. A to duży sukces, na którym korzystają zarówno klienci pozyskujący tańsze owoce, jak i plantatorzy, którzy na tym zarabiają. Po pierwsze, akurat jagoda kamczacka jest mało trwałym owcem, dlatego rzadko spotykanym w handlu. Konsumenci mają więc niepowtarzalną szansę doświadczyć jej walorów. Po drugie — sadownicy nie muszą płacić sezonowym pracownikom za zbiór, pakowanie w detaliczne pojemniki, rozwożenie po sklepach lub stoiskach.
A ile zarabiają sadownicy w Polsce na samozbiorach?
Google podpowiada także to, gdzie w Polsce można znaleźć oferty samozbioru. Przykładem jest np. strona myzbieramy.pl. To portal ogłoszeniowy podobny do portali takich jak OLX czy Allegro. Dostępne są na nim oferty „samozbiory” różnych owoców, które można przeszukiwać w zależności od lokalizacji, czy kategorii ziemiopłodów. Można wybrać pomiędzy owocami lub warzywami. Ponadto na stronie dostępne są też kategoria sprzedaży bezpośredniej czy oferty pracy przy zbiorach owoców.
Dużą zaletą jest podawanie cen owoców, dzięki czemu klienci mogą wybrać dogodne dla siebie oferty. Dla przykładu obecnie można kupić samodzielnie zebrane borówki w cenie od 4 zł/kg. Świdośliwę (Amelanchier) można było kupić za 8 zł/kg. A pojawiały się nawet oferty zbioru porzeczki czerwonej zupełnie za darmo.
Źródło: gfactueel.nl; myzbieramy.pl
Czytaj również: Jaka cena śliwki 2023?








