Jesienne ubezpieczenia upraw… za nami?

Download PDF

Jeszcze dobrze się nie zaczął… a już się skończył – mam na myśli jesienny sezon ubezpieczenia upraw. Tego jeszcze nie było! Ubezpieczenia upraw w PZU trwały 2,5 dnia, w Concordii trudno mówić nawet o 2 dniach – pierwszego dnia były to 4 godziny, a drugiego – 50 minut. Limity dopłat w tych firmach skończyły się! W Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych TUW ubezpieczenia upraw jeszcze trwają, ale limity są bardzo ograniczone – jednym słowem na wyczerpaniu. Dlaczego tak się stało?

Co sprawiło, że w ubiegłych latach każdy rolnik, który chciał ubezpieczyć swoje uprawy w tradycyjnym pakiecie jesiennym, czyli od gradu, ujemnych skutków przezimowania i przymrozków wiosennych, mógł to zrobić nawet do końca listopada, a tej jesieni niektórzy nie zdążyli nawet posiać zbóż, a już nie mogą ich ubezpieczyć?

Złożyło się na to kilka spraw

W 2016 r. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podpisało umowy z 3 firmami ubezpieczeniowymi: PZU, Concordią i TUW. Ministerialny budżet dopłat do składek za ubezpieczenie upraw ustalony został na podobnym poziomie jak w 2015 r. Jednocześnie nastąpił wzrost dofinansowania z 50% do 65%. Wniosek nasuwa się prosty – w tym roku z dopłat do składki mogło skorzystać o wiele mniej osób, za to z większą dopłatą, czyli areał ubezpieczanych upraw znacznie się zmniejszył.

Daje się też zauważyć zwiększony popyt na ubezpieczenia upraw.

Należy również pamiętać, że limity ustalane są na rok, tak więc rolnicy wykorzystali sporą ich część już wiosną, ubezpieczając wówczas swoje uprawy. Wiele też upraw ozimych wysianych jesienią 2015 r. zostało dotkniętych skutkami złego przezimowania. Rolnicy przesiewali je innymi, alternatywnymi roślinami i również je ubezpieczali.

I jeszcze jeden ważny fakt. Od ubiegłego roku z dopłatami państwa mogą się ubezpieczać również tzw. duże firmy, które jeszcze do niedawna płaciły pełne składki. No i limitu ubywa.

Daje się też zauważyć zwiększony popyt na ubezpieczenia upraw. Wielu rolników dotkniętych szkodami w obecnym i ubiegłych sezonach szuka sposobów na to, żeby zabezpieczyć swoje plony, i coraz częściej normalnym się staje, że ubezpieczenie upraw jest z góry wkalkulowane w koszty uprawy.

Pan Czesław Towpik prowadzi swoje gospodarstwo rolne w Mycielinie (gm. Niegosławice, woj. lubuskie). Pytam więc pana Czesława, co sądzi o ubezpieczeniach rolnych, a konkretnie dotowanych ubezpieczeniach upraw?

jesienne ubezpieczenia

Jesienią pan Czesław ubezpiecza uprawę rzepaku.

Czesław Towpik: Do dzisiaj jest tak, że pomiędzy ubezpieczającym a zakładem ubezpieczeń jest takie przeciąganie liny. Należy dążyć do powszechności ubezpieczeń. Każdy rolnik powinien ubezpieczać budynki, OC Rolnika, mienie, no i oczywiście uprawy. Powszechność ubezpieczeń sprawi, że firmom będzie się to bardziej opłacać i będą mogły obniżyć składki, a to oczywiście będzie z korzyścią dla ubezpieczonego. Tak powinien działać ten mechanizm.

Elżbieta Bodnar: Jakie jest Pana zdanie na temat zwiększenia dopłat z 50% na 65%. Taka dopłata obowiązuje już od wiosny i jak wspomniałam podczas naszej rozmowy, w ślad za tym nie poszły większe limity, czyli mniej rolników będzie mogło skorzystać z ubezpieczeń upraw.

Uważam, że było to posunięcie bardziej medialne, żeby pokazać, że dzieje się lepiej, a jest jeszcze gorzej. Wielu rolników „zostanie na lodzie”, bo nie będą mogli skorzystać z ubezpieczeń dotowanych.

Jeśli chodzi o pakiet jesienny (grad, ujemne skutki przezimowania i przymrozki wiosenne) w ubezpieczeniu upraw, a konkretnie o ryczałty (od 15 do 25%) wypłacane, jeśli nastąpi szkoda spowodowana ujemnymi skutkami przezimowania – czy są one wystarczające?

Jednym z największych problemów dla rolników jest susza. Nie wszystkie firmy oferują ubezpieczenie od tego ryzyka, a jeśli już jest, to bardzo drogie.

Czesław Towpik, prowadzi gospodarstwo rolne w Mycielinie

Zdecydowanie nie, ponieważ poza kosztami poniesionymi, np. na założenie uprawy rzepaku ozimego jesienią, rolnik ponosi jeszcze koszty związane z posianą rośliną następczą wiosną. Poza tym rzepak jary słabiej plonuje, trzeba ponieść dodatkowe nakłady na jego uprawę (np. opryski na szkodniki). Trzeba też dostosować uprawę do wcześniej zastosowanych zabiegów agrotechnicznych, czyli nie ma już dowolności w wyborze rośliny. Reasumując – nakłady poniesione np. na założenie uprawy rzepaku ozimego raczej się zwrócą, ale kosztów związanych z założeniem nowej uprawy, np. rzepaku jarego, i jej niższym plonowaniem już nie pokryją.

Chciałbym jeszcze dodać, że jednym z największych problemów dla rolników jest susza. Nie wszystkie firmy oferują ubezpieczenie od tego ryzyka, a jeśli już jest, to bardzo drogie. W dodatku trudno jest właściwie określić, doprecyzować pojęcie suszy. Mamy mało rozbudowaną sieć pomiaru opadów. Przy tych anomaliach pogodowych często bywa tak, że w jednej miejscowości pada, a w drugiej położonej niedaleko opadów brak i z tego powodu wyniki pomiarów są nieadekwatne do rzeczywistego stanu. Warto byłoby się zająć tą sprawą. Lepiej byłoby dopłacić więcej do ubezpieczenia od suszy, niż ponosić koszty komisji gminnych, czy kredytów klęskowych dla poszkodowanych.

Ubezpiecza Pan swoje uprawy już od wielu lat. Zapewne korzystał Pan z odszkodowania wypłacanego przez firmy.

W moim przypadku likwidacja szkód wypadała dobrze i byłem z niej zadowolony. Nie miałem zastrzeżeń do wyceny, choć raz wychodziło na moją korzyść, a raz nie – bo tak rzeczywiście było.

Czy polecałby Pan rolnikom ubezpieczenie upraw?

Uważam, że jest to niezbędne w przypadku tak ryzykownej działalności, jaką jest rolnictwo.

jesienne ubezpieczenia

Państwo Towpikowie zajmują się produkcją oleju lnianego i rzepakowego. Ubezpieczają zarówno rzepak ozimy jesienią, jak i len wiosną.

Swoimi spostrzeżeniami na temat ubezpieczenia upraw podzielił się ze mną również pan Paweł Brychcy – rolnik z Podmokli Małych (gm. Babimost, woj. lubuskie).

Elżbieta Bodnar: Panie Pawle, już od dawna ubezpiecza Pan uprawy. I to wszystkie uprawy w swoim gospodarstwie.

jesienne ubezpieczenia

Pan Paweł ubezpiecza swój rzepak od gradu, ujemnych skutków przezimowania i przymrozków wiosennych.

Paweł Brychcy: Tak. Co roku ubezpieczam 100% upraw, mimo że wymóg to tylko 50% gruntów ornych. Swoje polisy podpisywałem już ze wszystkimi firmami zajmującymi się w Polsce ubezpieczeniem upraw z dopłatami państwa. Uważam, że warto ubezpieczać. Przy dzisiejszych kosztach produkcji ten, kto nie ubezpiecza, chyba nie umie liczyć. Gwałtowność zjawisk atmosferycznych i zmienność pogody powoduje, że prawie co roku coś się dzieje i z jakiegoś ryzyka mam wypłacane odszkodowanie. Przez ostatnie 3 lata miałem szkody spowodowane albo gradem, albo przymrozkami wiosennymi, albo przez ujemne skutki przezimowania.

Wróćmy do szkód spowodowanych przez ujemne skutki przezimowania, co Pan sądzi o wysokości wypłacanych odszkodowań – czy 15%, 17% lub 18% czy 25% ryczałtu (w zależności od ubezpieczyciela) jest wystarczające, by pokryć koszty poniesione jesienią na założenie uprawy?

To zależy, na jaką sumę ubezpieczenia rolnik zawiera umowę. Jeśli ktoś ubezpiecza, podając zaniżone plony i ceny czy to zbóż, czy rzepaku, to rzeczywiście odszkodowanie nie będzie za wysokie. Jeśli podamy realne plony i ceny, to da się za to odszkodowanie założyć nową plantację.

Przy dzisiejszych kosztach produkcji ten, kto nie ubezpiecza, chyba nie umie liczyć.

Paweł Brychcy, rolnik z Podmokli Małych

Jak już Pan wspomniał, ubezpieczał Pan uprawy we wszystkich firmach, które ubezpieczają z dopłatami państwa. Jak wyglądała likwidacja szkód? Czy miał Pan z tym jakieś problemy?

Z żadną firmą nie miałem problemu. Ocena przeprowadzona przez likwidatora była zgodna z moimi oczekiwaniami. Jedynie TUW wymaga sporo dokumentów podczas likwidacji szkód, ale nie miałem z tym problemów, bo prowadzę całą dokumentację, zapisuję terminy siewów, nawożenia czy oprysków. Dzisiaj każdy rolnik powinien to robić – jest to konieczne przy prowadzeniu nowoczesnego gospodarstwa. Obecnie ubezpieczenie upraw należy już z góry wkalkulować w koszty uprawy.

jesienne ubezpieczenia

Pan Paweł ubezpiecza 100% swoich upraw.

Rolnicy zgodnie twierdzą, że jest sens ubezpieczać uprawy i że można się w ten sposób zabezpieczyć przed nieoczekiwanymi anomaliami pogody i przynajmniej w jakimś stopniu zniwelować straty. Jednak panująca obecnie na rynku sytuacja nie napawa optymizmem. Ubezpieczenie z dopłatą państwa stało się niedostępne dla wszystkich rolników – a powinno tak być.

W 2 zakładach ubezpieczeniowych – PZU i Concordii – zabrakło limitów na dopłaty, a jedyna firma, która jeszcze ubezpiecza uprawy – Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW – ma niewielkie limity dopłat i w dodatku nie każdą odmianę, nie w każdym województwie i nie w każdym zakresie ubezpiecza z dopłatami.

Czy o to chodziło w tym obowiązkowym ubezpieczeniu?

Być może w tym roku wyjątkowo wiele czynników złożyło się na zaistniałą sytuację, a na wiosnę wszystko się zmieni i każdy rolnik będzie mógł zadbać o swoje bezpieczeństwo finansowe, ubezpieczając uprawy. Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o