Mamy 95% sadów nieubezpieczonych. „Chcemy je ubezpieczać, ale nie możemy”

fot. Katarzyna Kupczak

Kolejne przymrozki i gradobicia pokazały ogromny problem polskiego sadownictwa. Według samych ogrodników nawet 95% polskich sadów jest nieubezpieczonych. Co więcej, wielu sadowników chce wykupić polisy, jednak firmy po wcześniejszych szkodach odrzucają ich gospodarstwa albo wykluczają z systemu na kilka lat.

Wielu komentatorów niezwiązanych z rolnictwem twierdzi, że „sadownicy zacierają ręcę po tegorocznych przymrozkach”. Nie będą musieli nic robić, a i tak dostaną pieniądze. Jeszcze inni mówią o odszkodowaniach, na które wszyscy się składamy. Ale czy głoszenie takich opinii jest zasadne? Sadownicy coraz mocniej mówią nie tylko o stratach po klęskach pogodowych. W praktyce mówią o systemie ubezpieczeń, który nie działa. Chcą ubezpieczać swoje sady i plantacje, na których założenie wydali ogromne pieniądze, jednakże nie mogą.

Najważniejsze informacje

  1. Nawet 95% sadów może pozostawać dziś bez pełnego ubezpieczenia.
  2. Wielu sadowników po gradobiciach traci możliwość wykupu polis.
  3. Firmy ubezpieczeniowe ograniczają ochronę od przymrozków.
  4. Sadownicy chcą obowiązkowego systemu ubezpieczeń.
  5. Sadownicy alarmują, że pomoc klęskowa nie rozwiązuje problemu.
Reklama

Sadownicy chcą polis na sady, ale system ich odrzuca

Szacunkowo na dzisiaj nawet 95% sadów w Polsce może pozostawać bez ubezpieczenia lub bez pełnego ubezpieczenia. Taka sytuacja nie wynika z braku chęci do ubezpieczania sadów i/lub plantacji ze strony ich właścicieli. Sadownicy podkreślają, że często po prostu nie mogą kupić ochrony.

Ja dopiero po trzech latach mogłem się ubezpieczyć od gradu, bo system mnie w ogóle wyrzucił z PZU” – mówi Krzysztof Cybulak, sadownik z Lubelszczyzny.

Sadownik opisuje sytuację, która według producentów dotyczy coraz większej liczby gospodarstw. Jeśli w sadzie wystąpi szkoda gradowa, firma wypłaca odszkodowanie, a następnie odmawia dalszego ubezpieczenia. Natomiast o ubezpieczeniu od przymrozków nawet nie ma co wspominać. Mało który zakład podpisuje takie polisy.

PZU wypłaci szkodę i wywala sadownika z systemu na trzy lata. Nie mogą się już ubezpieczyć. To jest chore. To jest chore, niemiłosiernie chore” – mówi Cybulak.

Podobne doświadczenia opisuje także Cezary Rokicki z województwa łódzkiego.

Ja od dwóch lat nie mogę się ubezpieczyć od przymrozków, od gradów jestem w strefie wysokiego ryzyka. Jak miałem grad w 2021 i 2022, tak do tej pory nie mogę się ubezpieczyć” – mówi Cezary Rokicki.

95% sadów nieubezpieczonych — to problem całej branży

Sadownicy alarmują, że problem dawno przestał dotyczyć pojedynczych gospodarstw. Według nich system praktycznie wycofał ochronę dla dużej części produkcji sadowniczej.

I tak ma 95% sadowników, że nie ma żadnych ubezpieczeń” – ocenia Cezary Rokicki.

Jednocześnie sadownicy zwracają uwagę na ogromną tegoroczną skalę szkód pogodowych. Tegoroczne kwietniowe mrozy dotknęły wiele regionów kraju. W praktyce większość polskich gospodarstw sadowniczych straciła znaczną część plonu.

Poza tym sadownicy mają świadomość, że ogromne szkody mrozowe ponieśli także producenci warzyw i rolnicy uprawiający ozime rzapak i zboża.

W tym roku straty szacuję w skali miliardów, nie milionów” – ocenia sytuację sadowników, ale także innych rolników Rokicki.

Sadownicy chcą obowiązkowych ubezpieczeń

Coraz więcej sadowników uważa, że bez obowiązkowego systemu ubezpieczenia sytuacja będzie się tylko pogarszać.

Krzysztof Cybulak mówi, że rozmawiał o tym z ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim podczas wcześniejszych spotkań.

Konieczne są powszechne obowiązkowe ubezpieczenie – albo będzie taki system, albo żaden system. Nie ma innego wyjścia kompletnie” – mówi sadownik.

Według producentów obowiązkowy system zwiększyłby liczbę ubezpieczonych gospodarstw. To z kolei mogłoby obniżyć składki i ustabilizować rynek.

Sadownicy zwracają też uwagę na inny problem. Wielu uprawiających rośliny rolnicze mimo dopłat do polis i tak nie wykupuje ochrony. Potem jednak po klęskach oczekuje pomocy państwa.

Z 80% rolników w ogóle się nie ubezpiecza, a stawki  za hektar w ich wypadku są przecież niskie” – mówi Cybulak.

Sprawdziliśmy dopytując rolników. Otóż ubezpieczenie hektara rzepaku to koszt 300 zł, kukurydzy — 100 zł, zboża — 70–80 zł.

Jednocześnie sami sadownicy podkreślają, że ich sytuacja wygląda inaczej. Wielu z nich chce kupować polisy, jednak firmy nie chcą brać na siebie ryzyka sadowniczego.

„Sadownikom to dobrze”? Branża odpowiada na zarzuty

Po każdej dużej klęsce wraca ten sam komentarz. Część obserwatorów mówi, że sadownicy i tak dostaną odszkodowania albo pomoc publiczną. Padają też zarzuty, że „nic nie muszą robić”, a koszty pokryje państwo.

% sadów nieubezpieczonych-sad jabłoniowy-nowoczesna kwatera w Sad Rokicki

Ta nowoczesna, perfekcyjna kwatera jabłoniowa Sadu Rokicki kosztowała masę pieniędzy i czasu właścicieli. Optymalnie wyposażona w system nawadniania, różnej kontroli, i mimo starań, nie udało się w tym roku ochronić sadu przed silnym kwietniowym mrozem

fot. Katarzyna Kupczak

Sadownicy odpowiadają jednak bardzo stanowczo.

Dzisiejsze gospodarstwa sadownicze to często nowoczesne kwatery z ogromnymi nakładami finansowymi. W wielu regionach producenci montują konstrukcje przeciwgradowe, systemy przeciwprzymrozkowe i instalacje chroniące przed chorobami oraz szkodnikami. To nie są tanie inwestycje. Często kosztują miliony złotych i tworzą miejsca pracy dla wielu ludzi„.

Sadownicy podkreślają też, że gospodarują w jednym z najbardziej ryzykownych regionów klimatycznych Europy. Stąd tak wielkie inwestycje w zabezpieczenia produkcji. A mimo to nie zawsze udaje się ochronić tę fabrykę „pod chmurką”.

Coż z tego, że sadownicy mieli nawadnianie nadkoronowe przeciwprzymrozkowe, skoro w tym roku z braku wody w studniach czy stawach pompy się wyłączyły” — opisuje dramatyczną sytuację wielu sadowników Cybulak.

W praktyce kilka godzin przymrozku może zniszczyć cały sezon pracy.

Dlatego producenci coraz częściej pytają, dlaczego nie mogą normalnie ubezpieczyć swoich inwestycji?

Właśnie z tego względu wielu z nich uważa, że jeśli państwo chce budować systemową pomoc, powinno zacząć od naprawy rynku ubezpieczeń. Według sadowników, z którymi rozmawialiśmy kolejne doraźne dopłaty klęskowe nie rozwiązują problemu. Co więcej, wywołują coraz większe napięcia społeczne między rolnikami a osobami spoza branży.

Ministerstwo dostrzega problem i…

Temat dostrzega także resort rolnictwa.

Adam Nowak, sekretarz stanu w MRiRW zapowiedział podjęcie prac nad systemem ubezpieczenia dochodów rolniczych. Według resortu miałby on zapewnić bardziej stabilne rozwiązanie niż doraźna pomoc po klęskach.

Na stronie MRiRW pojawiło się również stanowisko dotyczące wsparcia rozwoju obszarów wiejskich po 2027 roku.

„Trzeba mądrze realizować inwestycje tak, żeby mogły służyć mieszkańcom również w sytuacjach kryzysowych” – mówił minister Stefan Krajewski.

Sadownicy podkreślają jednak, że podobne zapowiedzi słyszą od lat. Tymczasem kolejne sezony pokazują, że problem ubezpieczeń wciąż pozostaje nierozwiązany.

Tylko obowiązkowe ubezpieczenie upraw — bez zmian problem będzie wracał

Dzisiejsze 95% sadów bez ubezpieczenia pokazuje, że problem nie dotyczy już pojedynczych gospodarstw. W praktyce chodzi o bezpieczeństwo całej polskiej produkcji sadowniczej.

Sadownicy podkreślają, że nie oczekują wyłącznie pomocy po klęskach. Coraz częściej mówią raczej o normalnym dostępie do polis, które pozwolą chronić wieloletnie inwestycje i miejsca pracy.

Dlatego producenci oczekują dziś przede wszystkim jednego: sprawnego systemu ubezpieczeń, który nie będzie wyrzucał gospodarstw po pierwszej większej szkodzie.

FAQ: Mamy 95% sadów nieubezpieczonych. „Chcemy je ubezpieczać, ale nie możemy”

Dlaczego 95% sadów w Polsce jest nieubezpieczonych?

95% sadów w Polsce jest nieubezpieczonych, ponieważ firmy ubezpieczeniowe często odrzucają gospodarstwa po wcześniejszych szkodach lub wykluczają je z systemu na kilka lat.

Jakie są problemy z systemem ubezpieczeń dla sadowników?

System ubezpieczeń dla sadowników odmawia im wykupu polis po szkodach i ogranicza ochronę od przymrozków oraz gradobić.

Czy sadownicy chcą obowiązkowego systemu ubezpieczeń?

Tak, sadownicy postulują wprowadzenie obowiązkowego systemu ubezpieczeń, aby zwiększyć liczbę ubezpieczonych gospodarstw i obniżyć składki.

Jakie inwestycje dokonują sadownicy w ochronę swoich upraw?

Sadownicy inwestują w konstrukcje przeciwgradowe, systemy przeciwprzymrozkowe i instalacje chroniące przed chorobami oraz szkodnikami.

Dlaczego sadownicy nie mogą wykupić polis ubezpieczeniowych?

Sadownicy często nie mogą wykupić polis, ponieważ po szkodach firmy wypłacają odszkodowanie i wykluczają gospodarstwa z możliwości dalszego ubezpieczania.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!
Katarzyna Kupczak
Autor artykułu:

Katarzyna Kupczak – redaktor naczelna portalu Agrofakt.pl. Absolwentka Wydziału Ogrodniczego Akademii Rolniczej w Krakowie. Od ponad 20 lat zawodowo związana z dziennikarstwem rolniczym i branżą wydawniczą. Pracowała w wydawnictwach Plantpress Sp. z o.o. oraz Agrosan Sp. z o.o., współtworząc redakcje wiodących czasopism rolniczych. Prowadziła liczne projekty edukacyjne i redakcyjne, współpracując z doradcami rolnymi, uczelniami i instytucjami branżowymi.Jej rekomendacje uprawowe są cenionym źródłem wiedzy dla doradców, kadry akademickiej i rolników. W swojej pracy kieruje się zasadą rzetelności, praktycznego podejścia i sprawdzonej wiedzy. Specjalizuje się w upowszechnianiu wiedzy o ochronie roślin, agrotechnice i zrównoważonym rolnictwie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *