Szkody łowieckie na zasiewach

Rolnicy od kilku lat sieją coraz więcej kukurydzy. Niestety jest to też przysmak dla dzikiej zwierzyny, która na niektórych polach wyrządza szkody łowieckie sięgające nawet 50% wartości plonów.
– Na zasiewach kukurydzy są dość duże szkody – mówi Janusz Sarnicki, rolnik z Domaszowic. – (…) Jestem myśliwym i pilnuję i w ten sposób na zasiewach sobie, że tak powiem, radzimy. Gorzej jest już później, jak już kukurydza wyrośnie i wtedy po prostu zwierzyna wchodzi w łan kukurydzy, czuje się bezpiecznie i robi co chce.
Spis treści
Im bliżej lasu, tym gorzej
– Mamy pola przy Borach Niemodlińskich, więc jesteśmy w pierwszej linii po prostu przy wyjściu zwierząt z lasu – mówi Tadeusz Tarach, rolnik z Chrzelic w powiecie prudnickim. – Szkody są duże, ja mam 2,5 kilometra ogrodzone siatką taką na zwierzęta.
Rolnik nie zawsze dostaje odszkodowanie za szkody łowieckie
Zwierzyna łowna należy do Skarbu Państwa, a tylko upolowane sztuki są własnością kół łowieckich. Mimo to, to właśnie one, jako dzierżawcy obwodu łowieckiego wypłacają odszkodowania za straty.
– Na naszym terenie są 3 koła łowieckie, działają tak, że różnie się to układa. Z niektórymi kołami tam się można dogadać, a niektóre koła po prostu twardo obstają przy niewypłacaniu, nieuznawaniu szkód – mówi Joachim Ofiera, prezes RSP Chrzelice.
Myśliwi tworzą pasy zaporowe
Szkody łowieckie spowodowane przez dziką zwierzynę w uprawach opolskich rolników wynoszą prawie 3 miliony złotych rocznie. Straty byłyby większe, gdyby nie grodzenie pól i robienie pasów zaporowych w lesie.
– Pas zaporowy to można powiedzieć urządzenie łowieckie. Uprawiamy takich pasów zaporowych około piętnastu na terenie obwodu – mówi Jarosław Kuźmiński, rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego w Opolu. – Zwierzyna zatrzymuje się na pasie (…) i w nocy nie wychodzi na pola.
Poletka w lesie, które są dla zwierząt
Oprócz pasów Koła łowieckie uprawiają też poletka zaporowe, żeby zapewnić paszę dla dzikiej zwierzyny. – To są poletka nieprodukcyjne. My nie zbieramy plonów, te plony są przeznaczone bezpośrednio na zgryzanie. Zwierzyna przed wyjściem z lasu na pola rolników zatrzyma się na tym poletku, nie jest tu niepokojona, w tej strefie nie ma polowań przez czas wegetacji zbóż – tłumaczy Jarosław Kuźmiński.
Odstrzały też są niezbędne
Jak mówi Marek Bocianowski, nadleśniczy Nadleśnictwa Prószków – Podstawową metodą to jest utrzymywanie odpowiednich zagęszczeń populacji zwierząt, dużych zwierząt roślinożernych. Ponieważ powyżej pewnego poziomu liczebności populacji, żadne środki nie są w stanie doprowadzić do tego, żeby szkody były gospodarczo znośne. I tu znowu ukłon w stronę myśliwych. Gdyż za utrzymywanie odpowiedniego zagęszczenia populacji, odpowiadają właśnie oni.
Myśliwi systematycznie zwiększają odstrzał dzików, które wyrządzają najwięcej szkód w uprawach rolnych. Mimo to strat nie da się uniknąć, ale można je ograniczyć, gdyż zwierzyna jest będzie częścią lasu.
















