Wymarzona chlewnia: czy da się zarobić na świnkach?

Nowoczesna chlewnia może być doskonałym sposobem na rolniczy biznes. Sprawdź, czego potrzeba, by produkcja mogła się opłacać.

Choć od początku roku ceny skupu żywca wieprzowego wzrosły już o blisko 25%, euforii wśród producentów nie widać. Trwający od kilku lat kryzys spowodował, że wiele osób zlikwidowało stada i zakończyło produkcję. Ci, którzy na tak drastyczny krok się nie zdecydowali, kontynuują hodowlę, jak mówią: „z przyzwyczajenia”. Są jednak i tacy rolnicy, jak Bogusław Prałat, którzy mimo kryzysu na hodowli wciąż zarabiają. Wybieramy się więc w okolice Leszna w Wielkopolsce, by na własne oczy zobaczyć, jak wygląda jego recepta na sukces.

Nowa Wieś przywitała nas deszczem i chłodem. Gdyby nie świadomość, że to początek sierpnia, pomyślelibyśmy, że w Wielkopolsce króluje już szara polska jesień. Wreszcie dojeżdżamy.

wymarzona chlewnia

Nowa Wieś przywitała nas deszczem.

W podwórzu, za domem, wita nas młody, zaledwie 26-letni mężczyzna. Stoi przy wejściu do budynku gospodarczego, obok którego złożono kilkanaście par drzwi przemysłowych. Uzgadnia coś z przedstawicielem firmy budowlanej. Podaje rękę i mówi:

– Panowie z „aF”? Bogusław Prałat, witam – uśmiecha się. – Proszę wejść do domu, za chwilę przyjdę.

Hodowlą świń interesowałem się od dziecka. Lubiłem jeździć na wystawy, interesowałem się genetyką.

Bogusław Prałat, hodowca trzody chlewnej z Nowej Wsi

Kierujemy się więc w stronę domu. Drzwi otwiera nam żona pana Bogusława. Za nią dwójka małych dzieci. Gospodyni zaprasza do pokoju, proponując kawę. Jest miła i uśmiechnięta, tak jak jej mąż. Za chwilę pojawia się też sam gospodarz, by opowiedzieć o swoich ambitnych planach.

Liczą się marzenia i pasja

– Ta chlewnia to moje marzenie. Już od małego chciałem wybudować sobie nową chlewnię i prowadzić hodowlę zarodową – mówi z przejęciem Bogusław Prałat, prezentując projekt budowlany nowej chlewni. – No i to marzenie właśnie się spełnia – dodaje.

Bogusław Prałat jest absolwentem technikum rolniczego. Hodowlę zarodową rozpoczął jego ojciec, ale kilka lat temu pan Bogusław przejął jego obowiązki. W domu jest sporo pucharów, medali, dyplomów i wyróżnień świadczących o tym, że ojciec i syn naprawdę znają się na rzeczy.

wymarzona chlewnia

Ta chlewnia to moje marzenie – mówi Bogusław Prałat, prezentując plany nowej chlewni.

– Hodowlą świń interesowałem się od dziecka. Lubiłem jeździć na wystawy, interesowałem się genetyką – tłumaczy rolnik. – Zresztą u nas to rodzinne, mój brat jest weterynarzem, specjalistą od trzody chlewnej, więc także mi pomaga. Też jest pasjonatem hodowli zarodowej.

W rodzinnym gospodarstwie podział obowiązków jest jasny. Bogusław Prałat zajmuje się hodowlą trzody, a w szczególności produkcją materiału hodowlanego, sprzedażą loszek i knurków hodowlanych. Jego ojciec z kolei czuwa nad produkcją roślinną. Na 70 ha rolnicy uprawiają pszenicę, pszenżytojęczmień – wszystko z przeznaczeniem na produkcję paszy.

– Prowadzimy hodowlę w cyklu zamkniętym – wyjaśnia pan Bogusław. – Tuczniki, które się nie nadają do hodowli, sprzedajemy na rzeź.

Siedzimy przy stole i oglądamy projekt budowlany. Nowa chlewnia ma mieć wymiary: 132 × 19 m. Podziw może budzić nie tylko rozmiar inwestycji, ale także, a może przede wszystkim, nowoczesne rozwiązania. Jak wynika z planów, w nowej chlewni wszystko jest doskonale przemyślane.

wymarzona chlewnia

– Atutem nowej chlewni mają być nowoczesne rozwiązania – przekonuje Bogusław Prałat.

– Zanim zaczęliśmy w ogóle projektować tę chlewnię, to 3 lata jeździłem, gdzie tylko można było – mówi Bogusław Prałat– Byłem w Niemczech, w Holandii, w Austrii, po Polsce bardzo dużo jeździłem. Gdziekolwiek była możliwość zobaczenia jakiejś nowoczesnej chlewni, to ja jechałem, bo chciałem zobaczyć wszystkie systemy, żeby dobrać sobie najbardziej optymalne dla mojego gospodarstwa.

Plany nie oddadzą jednak rozmachu inwestycji. Jedziemy na miejsce, by zobaczyć, co wymyślił gospodarz.

Inwestycja w nowoczesność i jakość

Nowa chlewnia znajduje się niedaleko domu. Samochodem niespełna 1,5 km. Gdy dojeżdżamy na miejsce, ekipa budowlana rozpoczyna montaż okien. Bogusław Prałat zaprasza nas do środka. Pokazuje, gdzie będzie znajdował się punkt rozładunkowy, gdzie pomieszczenia sanitarne, a gdzie jego biuro. Idziemy dalej, a gospodarz opowiada o nowoczesnych rozwiązaniach i udogodnieniach, które ułatwią produkcję i zapewnią trzodzie znakomite warunki.

wymarzona chlewnia

Chlewnia wyposażona jest w specjalny system odprowadzania gnojowicy.

– Największą innowacją w tej chlewni jest prawdopodobnie to, że jest to pierwsza chlewnia w Polsce, która jest wyposażona w system dyfuzyjny, jeżeli chodzi o wentylację – mówi Bogusław Prałat. – Będziemy tu mieli: porodówki, warchlakarnie, sektor loch i sektor krycia – wylicza. – To się nieczęsto spotyka, ale chcieliśmy, żeby lochy miały jak najlepsze warunki.

Hodowla prowadzona będzie na rusztach. O czystość i usuwanie gnojowicy zadba specjalny grawitacyjny system odprowadzania nieczystości. W umieszczonych w podłodze otworach znajdować się będą specjalne korki. Podnosząc je, rolnik będzie mógł upuszczać zebraną pod rusztami gnojowicę. Innowacyjnych rozwiązań jest więcej.

– Jest centralny system żywienia, czyli wszystkie silosy są zlokalizowane przed chlewnią – wylicza pan Bogusław. – Jest system czyszczenia, czyli stacjonarny system myjący. Dodatkowo na porodówce są zastosowane 3 ganki, a nie 1, jak to zazwyczaj ludzie zakładają.

Docelowo w chlewni ma zostać umieszczone 250 loch. Ma być to specjalne stado zakupione w Austrii. Celem hodowców jest produkcja zwierząt ze statusem SPF.

wymarzona chlewnia

Nowa chlewnia kosztować ma ponad 4 mln zł.

– SPF to skrót odnoszący się do zwierząt wolnych od specyficznych patogenów dla danego gatunku – mówi Krzysztof Prałat, lekarz weterynarii, specjalista ds. chorób trzody chlewnej, a prywatnie brat pana Bogusława. – System ten wywodzi się z Danii. Tam większość zwierząt, zarówno zarodowych, jak i prosięta, żeby opuścić hodowlę, musi przejść serię dokładnych badań weterynaryjnych. Lekarz specjalista, wykonując zarówno badania laboratoryjne, jak i sekcyjne, określa poziom zdrowotności poszczególnych zwierząt i stada.

Nowa chlewnia ma mieć wymiary: 132 × 19 m. Podziw może budzić nie tylko rozmiar inwestycji, ale także, a może przede wszystkim, nowoczesne rozwiązania.

Najwyższa jakość materiału genetycznego to gwarancja zbytu i wysokiej ceny. Nowa inwestycja wiąże się więc z koniecznością likwidacji obecnego stada, czego właściciel bardzo żałuje.

– Plan jest taki, że do końca roku będą wysprzedane wszystkie zwierzęta, które mamy w stadzie – wyjaśnia Bogusław Prałat. – Niestety taki jest wymóg. Wpuszczając nowe zwierzęta, wolne od wszelkich chorób, nie mogę ryzykować. Nowe lochy, sprowadzone z Austrii, nie mogą mieć kontaktu z innymi zwierzętami.

Kwestie bioasekuracji były też decydujące przy wyborze lokalizacji inwestycji. Chodziło o to, by praktycznie wyeliminować możliwość wniesienia na teren chlewni jakichkolwiek zarazków. Właśnie dlatego obiekt jest budowany pośrodku pól będących własnością gospodarzy. Do drugiej chlewni jest tu 750 m, do najbliższych zabudowań ponad 1 km. Budowa rozpoczęła się w maju, a ma zakończyć się pod koniec grudnia. W tym miejscu pozostało nam tylko jedno pytanie: ile to wszystko będzie kosztować?

wymarzona chlewnia

– Bez kredytu nie mógłbym zrealizować takiej inwestycji – mówi rolnik.

– Koszt inwestycji, docelowo, powinien się zamknąć w 4 mln zł netto – mówi pan Bogusław. – Część pieniędzy to tzw. wkład własny, który zbieraliśmy od kilku lat, reszta to oczywiście kredyt bankowy.

Poszukiwania odpowiedniego banku były długie. W związku z tym, że ceny skupu żywca ulegają wahaniom zarówno o charakterze sezonowym, jak i cyklicznym, gospodarz szukał partnera biznesowego, który ma świadomość zmian w sektorze produkcji żywca, a także rozumie specyfikę produkcji rolnej. Ostatecznie wybór padł na Bank Zachodni WBK.

W ramach oferty kredytowej, dedykowanej rolnictwu, oferujemy produkt Agro Budowa. Jest to kredyt inwestycyjny z możliwością karencji w spłacie rat kapitałowych.

Ewa Lewicka, menedżer sprzedaży agrobiznesu w Banku Zachodnim WBK

– Nasz bank wspiera rolników, którzy chcą rozwijać produkcję trzody, realizując np. inwestycje związane z budową chlewni  deklaruje Ewa Lewicka, menedżer sprzedaży agrobiznesu w Banku Zachodnim WBK– W ramach oferty kredytowej, dedykowanej rolnictwu, oferujemy produkt Agro Budowa. Jest to kredyt inwestycyjny z możliwością karencji w spłacie rat kapitałowych, do 12 miesięcy od zakończenia inwestycji, jednak nie dłużej niż 24 miesiące od uruchomienia kredytu. Warto też zwrócić uwagę na niski udział własny – od 10%Co istotne okres kredytowania może wynieść nawet 15 lat. Rolnik może również wybrać tryb spłaty rat odsetkowychmiesięczny lub kwartalny – dostosowując go do terminu otrzymywania należności za sprzedany żywiec. 

Rozmawiając o wydatkach i inwestycjach, nie sposób zapomnieć o oczekiwanych zyskach. Znów wsiadamy do samochodu, by przejechać do działającej wciąż, tradycyjnej chlewni.

„Można z tego żyć”

Starą chlewnię wybudował jeszcze ojciec pana Bogusława, na początku lat 90. Pan Bogusław oprowadza nas po poszczególnych sektorach. Rozmawiamy o kryzysie na rynku trzody i rolnikach wciąż narzekających na ceny.

wymarzona chlewnia

– Jeśli ktoś lubi to robić, to się z tego utrzyma – uśmiecha się Bogusław Prałat.

– Są różne momenty. Czasami jest lepiej, czasami jest gorzej – stwierdza gospodarz. – Czasami faktycznie trzeba coś tam dołożyć do tej produkcji, czasami coś tam więcej się zarobi. No ale niestety nasza branża jest taka, trzeba ja rozliczać w ciągu 3 lat, a nie w ciągu danego roku, czy danego miesiąca. Bo w każdej branży tak jest, że czasami są wzloty i upadki.

Pan Bogusław przekonuje, że z jego punktu widzenia największym problemem jest brak stabilizacji. I nie chodzi tu o to, aby ceny w skupie były bardzo wysokie, ale o to, by nie doprowadzać do zbyt dużych wahań. Nagły wzrost cen żywca – jak przekonuje rolnik – zawsze wiąże się bowiem z tym, że na rynek chcą wejść producenci, którzy chcą zarobić dużo w krótkim czasie, a to psuje konkurencję. Po okresie boomu znów przychodzi dołek i wtedy solidnym producentom trudno się utrzymać.

– Ale jeśli ktoś to lubi robić i robi to dobrze, to się z tego utrzyma – uśmiecha się Bogusław Prałat, kończąc dyskusję i naszą wycieczkę. – Trzeba tylko dobrze kalkulować i dobrze liczyć. Jeżeli tylko się dobrze produkuje, liczy koszty i osiąga się wysokie wyniki w produkcji, to można z tego żyć. Może to nie jest branża, w której można się dorobić nie wiadomo jak wielkich pieniędzy, ale można z tego żyć i robić to, co się lubi.

wymarzona chlewnia

Otwarcie nowej chlewni planowane jest na styczeń 2017 r.

Wyjeżdżamy z gospodarstwa Bogusława Prałata. Jesteśmy przekonani, że pasja, zaangażowanie i roztropność w podejmowaniu decyzji przyniosą rolnikowi nie tylko satysfakcję, ale i pieniądze. Na koniec umawiamy się, że w styczniu wrócimy tu na wielką uroczystość – otwarcie wymarzonej chlewni.

 

Przeczytaj również:

Jakie są wyzwania dla rynku ziemniaka?

Jakie są najważniejsze wyzwania dla rynku ziemniaka w Polsce? O tym w wywiadzie dla agroFaktu mówi analityk Banku Zachodniego WBK.

8 grudnia 2016

Klęski żywiołowe: jest pomoc dla rolników!

Tylko do 5 grudnia poszkodowani w wyniku klęsk żywiołowych mogą w biurach powiatowych ARiMR składać wnioski o pomoc finansową.

2 grudnia 2016

II Forum Ziemniaczane: razem możemy zmienić rynek ziemniaka!

Produkcja, ceny, eksport i zmiany na rynku konsumenta to najważniejsze tematy poruszane podczas II Forum Ziemniaczanego. Oto relacja!

24 listopada 2016