Ekoterroryzm puka do drzwi rolnika! Czy zniszczy polskie rolnictwo?!

Download PDF

Polska wieś w ostatnich latach przeżywa wiele traum związanych, jak by się wydawało, ze swoim normalnym funkcjonowaniem. „Wielbicielom” wsi przeszkadza wiele charakterystycznych dla niej cech. A to zapachy są nieodpowiednie, a to chłop hałasuje kombajnem. I ten kogut bezczelnie pieje przed ósmą. To są jednak drobnostki, gdyż za progiem podobno czai się już ekoterroryzm i związany z nim biznes ekologiczny!

Rolnicy, mimo nękania przez policję, sanepid i inne „życzliwie” nasyłane instytucje starają się walczyć z głupotą i niezrozumieniem. Nawiasem mówiąc wychodzą z tych sytuacji obronną ręką. Czy jednak poradzą sobie z rosnącym w siłę nowym zagrożeniem – ekobiznesem? A może rzeczywiście biznes ekologiczny opanowany przez radykałów zniszczy polskie rolnictwo? Sprawdź, jak się bronić przed ekoterroryzmem!

Czy słowo może zabić?

Oto jest pytanie. Co powiecie na takie sformułowanie tezy: Przekaz jest prosty, rolnicy nie hodują zwierząt, oni je dręczą i mordują. Rolnicy nie są obrońcami własnych zwierząt – to okrutni i bezduszni barbarzyńcy!!! Organizacje ekologiczne cynicznie wykorzystują niewiedzę konsumenta i budują skrajnie negatywny obraz rolników, hodowców i producentów żywności. To jedna z konkluzji, które są wyartykułowane w raporcie, charakteryzująca działaczy ekologicznych. Czy faktycznie jest prawdziwa? Czy ekolodzy pod płaszczykiem dobrostanu zwierząt chcą zniszczyć polskie rolnictwo?! Czytając raport zastanawiamy się wreszcie, czy tzw. „dobra zmiana” i ekoterroryzm to zaplanowane, wspólne zadanie?

Biznes ekologiczny wg Fundacji Polska Ziemia

Informacje opublikowane w Raporcie ekologicznym, odnoszącym się do działań aktywistów ekologicznych skierowanych przeciwko rolnikom, są bez wątpienia porażające. Publikacja Fundacji Polska Ziemia opisuje fakty związane z działaniami największych organizacji, które, wg. autorów raportu, uważają się za ekologiczne. W rezultacie zespół przygotowujący opracowanie twierdzi, że głównym obszarem działania biznesu ekologicznego jest zniszczenie polskiego rolnictwa. W opracowaniu pada wiele pytań, na które autorzy starają się odpowiedzieć. Po pierwsze, skąd pochodzą pieniądze na działalność aktywistów ekologicznych i jak zarabia się na naiwności ludzi? Po drugie, w jaki sposób wykorzystują polityków do swoich celów wpływając na legislację aktów prawnych? Wreszcie jakimi metodami zmuszają przedsiębiorstwa do zmiany strategii produkcyjnej niszczącej rolnictwo? Raport obnaża kulisy działalności „ekoterrorystów” prezentując równocześnie ich najważniejszych działaczy.

Fundacja Polska Ziemia

Na stronach internetowych Fundacji publikującej raport pn. „Biznes ekologiczny” czytamy: Fundacja Polska Ziemia powstała w 2014 r. jako niezależna i samodzielna organizacja pozarządowa, której celem jest realizacja działań społecznych poprzez pomoc, doradztwo i edukację.
Długoletnia obecność w przestrzeni publicznej pozwoliła nam zdobyć wiedzę, umiejętności i doświadczenie, niezbędne to osiągnięcia zamierzonych celów. Nasza fundacja to również liczni eksperci, którzy zawsze służą radą i pomocą.
To, co nas wyróżnia to obserwacja otaczającego nas świata i błyskawiczna reakcja na występujące w nim problemy, które staramy się rozwiązywać w sposób indywidualny.

Ekoterroryzm puka do drzwi rolnika

Ekoterroryzm puka do drzwi rolnika. Selfie ministra G.Pudy z animalsami

fot. raport biznes ekologiczny

Minister rolnictwa – wrogiem rolników?

Porażające są wnioski autorów raportu o ministrze rolnictwa. Wróg nr 1 rolnika a zwłaszcza hodowców norek, jest ich zdaniem osobą forsującą przekaz: Z powodu koronawirusa musicie stracić dorobek życia i dopłacić i jeszcze zapłacić. Autorzy raportu twierdzą, że w Polsce na mocy rozporządzenia Pudy można wybić całą obsadę fermy, nie płacąc hodowcy nawet jednej złotówki! Za czyje pieniądze hodowca ma kupić sznur, na którym ekonomicznie powiesi siebie i swoją rodzinę? Za własne… Nawet na zabijanie i utylizację państwo nie dołoży. Co z kredytami rolników, często zaciągniętymi w państwowych bankach? Niech się martwią sami… To mówi hodowcom Puda. Tymczasem należy przyznać, że na taką opinię naprawdę trzeba mocno się napracować. Czyżby ekoterroryzm nie był obcy ministrowi rolnictwa?

Rolnicy to nie garstka amatorów

Według GUS w IV kwartale 2020 roku w rolnictwie pracowało 1 605 tys. osób. Jeśli chodzi o najnowsze dane GUS liczba gospodarstw rolnych posiadających użytki rolne wyniosła w Polsce około 1 317 tys. Gospodarstwa te użytkowały łącznie aż 14 637 miliona ha użytków rolnych. Pogłowie bydła kształtuje się na poziomie 6 299 tys. sztuk a trzody chlewnej 11 203 tys. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby ekolodzy chcieli „uratować” kilkanaście milionów sztuk zwierząt, nie licząc drobiu, norek etc. Takiej „armii” rolników też raczej się pozbyć nie uda.

Polityka, biznes, kariera i … ekoterroryzm

ekoterroryzm puka do drzwi rolnika

Ekoterroryzm puka do drzwi rolnika. Protest ekologów

fot. otwarte klatki

Podstawową funkcją ministra rolnictwa jest oczywiście … . No właśnie co? Tymczasem w raporcie Fundacji padają ciężkie słowa o szefie resortu.
Mówią o nim, że jest ministrem znikąd, z przypadku. To nieprawda. Grzegorz Puda stanął na czele resortu w bardzo określony sposób i z określoną misją. Był posłem sprawozdawcą Piątki dla zwierząt, która miała zakazać uboju rytualnego, dać organizacjom prozwierzęcym uprawnienia podobne do policyjnych i zlikwidować hodowle zwierząt futerkowych. Ustawę ogłoszono w 2020 r.
Projekt uszyto bez wiedzy rolników, nawet bez wiedzy ówczesnego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Ten nie poparł ataku na przemysł futrzarski, sektor wołowy i de facto całe rolnictwo. Musiał polecieć. Jego miejsce zajął nie związany dotąd z rolnictwem poseł sprawozdawca Piątki dla zwierząt – Grzegorz Puda. Jego nominacja została oblana medialnym szampanem przez prowegetariańskie i antyhodowlane organizacje, które domagają się likwidacji dużej części polskich ferm hodowlanych krów, świń, norek, kur, pszczół itd.

Kochamy zwierzęta, więc będziemy je bronić przed … rolnikami!

W raporcie chcieliśmy usystematyzować informacje o działaniach aktywistów – mówi Urszula Parszewska, działaczka Fundacji Polska Ziemia. – Na początku myśleliśmy, że jest to szereg dobrych ludzi, którzy chcą dla wszystkich dobrze. Gdy jednak przyjrzeliśmy się im bliżej, to okazało się, że są wykorzystywani przez innych ludzi robiących na ich działalności duże pieniądze (…) Ten raport jest pierwszą publikacją na ten temat. Jesteśmy w trakcie opracowywania kolejnego, bardziej szczegółowego. Mamy nadzieję, że po jego publikacji rozpocznie się w naszym kraju poważna dyskusja a słowem ekoterroryzm będziemy na stałe się posługiwać. Notabene, podczas rozmowy z Panią Urszulą Parszewską otrzymałem zapewnienie, że otrzymam dostęp do dokumentów potwierdzających dane zawarte w raporcie. Mówiąc w skrócie – wciąż na nie czekam.

ekoterroryzm puka do drzwi rolnika

Ekoterroryzm puka do drzwi rolnika. Inspektorzy ochrony zwierząt w akcji

fot. otwarte klatki

Ekoterroryzm czyli metoda na „obrońcę zwierząt”

Raport ekologiczny opisuje perfidną metodę pozbawiania rolników zwierząt gospodarskich. Według autorów dokumentu aktywiści ekologiczni zabierają zwierzęta rolnikom pod pozorem dbałości o nie. Dlatego w  raporcie ekologicznym, obnażającym bezprawne działanie „ekologów”, zawarta jest instrukcja, jak zabezpieczyć się przed bezprawnym działaniem.
Na wszelki wypadek rolnicy powinni pamiętać również o Artykule 193. Zakłócanie miru domowego (Dz.U.2020.0.1444 t.j. – Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny)
Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ekoterroryzm czy strachy na lachy?

Czytając raport pn. Biznes ekologiczny odnoszę wrażenie, że rzeczywiście następuje agonia polskiego rolnictwa. Macki ekoterrorystów tak oplotły producentów rolnych, że właśnie oddają ostatnie tchnienie. Innymi słowy to koniec i kropka. W efekcie hodowcy drobiu, norek, bydła, świń, właściciele psów itp. nie mają racji bytu na wsi. Mówiąc w skrócie rolnicy to okrutni i bezduszni barbarzyńcy. Aż boję się pomyśleć, jakie sensacje odkryjemy w kolejnym opracowaniu dotyczącym producentów żywności. Prawdę powiedziawszy, każdy medal ma dwie strony. Biorąc pod uwagę to powiedzenie w kolejnym materiale przedstawię punkt widzenia tzw. „ekoterrorystów”. Tymczasem może ktoś z Was spotkał już ich na swojej drodze? Na zakończenie prośba, podzielcie się z nami swoimi doświadczeniami z ekoterrorystami.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 3.8 / 5. Liczba głosów 10

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o