Rolnicy kontra ekoterroryści w Polsce – kto wygra?

Download PDF

Nie ma zgody na samowolę organizacji prozwierzęcych, które wchodzą na nasze posesje i odbierają zwierzęta gospodarskie – grzmią gospodarze.  Jak tłumaczą, to wszystko odbywać się może bez konsultacji z władzami samorządu czy lokalną Inspekcją Weterynaryjną. To kolejny już spór – rolnicy kontra ekoterroryści w Polsce – kto go wygra?

W Sejmie prawdziwa burza. Na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt pojawili się rolnicy. Gospodarze sprzeciwiają się zapisom ustawy o ochronie zwierząt, która pozwala wchodzić organizacjom prozwierzęcym na ich posesje i odbierać im zwierzęta. Rolnikom nie podoba się to, że wszystko może odbyć się bez zgody odpowiednich organów: Inspekcji Weterynaryjnej czy lokalnego samorządu.

Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której po „metodzie na wnuczka” pojawi się nowa „metoda na aktywistę ekologicznego”. Który to aktywista wykorzystując niewiedzę mieszkańców wsi, często osób starszych, nielegalnie wkracza na teren prywatnych posesji tłumaczyli przedstawiciele „Fundacji Polska Ziemia”.

Apelujemy o rzetelną debatę

Rolnicy przekazali petycje Katarzynie Piekarskiej, przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Zwierząt Hodowlanych, posłance Koalicji Obywatelskiej. Zaapelowali do niej o podjęcie rzetelnej debaty w tej sprawie.

My, młodzi polscy rolnicy, którzy zdecydowaliśmy się zostać na ziemi swoich ojców, po raz kolejny musimy mierzyć się, nie z konkurencją z Zachodniej Europy, ale z własnymi rodakami, którzy siedząc w ławach sejmowych „lekką ręką” chcą decydować o naszym życiu i przyszłości naszych dzieci – czytamy w liście.

Rolnicy kontra ekoterroryści w Polsce

Spór na linii rolnicy – ekoterroryści się nasila. Do przestrzeni publicznej trafiają komunikaty mówiące, że rolnicy „gwałcą krowy”, „znęcają się nad knurami” i „niszczą środowisko”. Przedstawiciele organizacji prozwierzęcych walczą m.in. o zakaz doju krów, gdyż one przez to cierpią”. Takie zarzuty wywołują u rolników skrajne emocje. Tym bardziej, że gospodarze widzą wszystko zupełnie inaczej.

To właśnie rolnicy są pierwszymi i prawdziwymi obrońcami praw zwierząt. To oni przestrzegają rygorystycznych norm i przepisów związanych z prowadzeniem produkcji roślinnej. Wszystko po to, aby w pełni dbać o posiadaną ziemię, wody gruntowe, jak i całe środowisko – odpowiada „Fundacja Polska Ziemia”.

Co dalej z hodowlą na futra?

rolnicy kontra ekoterroryści

Rolnicy kontra ekoterroryści. W obronie praw rolników powstał Parlamentarny Zespół ds. Ochrony Zwierząt, Praw Właścicieli Zwierząt oraz Rozwoju Polskiego Rolnictwa. Przewodniczy mu Jarosław Sachajko, poseł PSL-Kukiz’15.

Organizacje prozwierzęce od lat walczą również o zakaz hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Chcą także skończyć z chowem klatkowym w naszym kraju.

Od co najmniej dwóch lat rolnicy zajmujący się hodowlą zwierząt na futra żyją w nieustannym strachu. Kredyty zaciągnięte przez nich na kilkanaście lat pod zastaw domów, mogą zostać niespłacone, banki odmawiają im kredytów. Jedną z najtrudniejszych chwil przeżywają również hodowcy drobiu i producenci jaj. Ci ostatni, w wyniku rozmów, które ponad ich głowami prowadzili przedstawiciele Stowarzyszenia „Otwarte Klatki” z właścicielami „Biedronki”, nie będą już mogli sprzedawać w tej sieci swoich produktów – skarżyli się rolnicy w liście skierowanym do posłanki Katarzyny Piekarskiej.

Awantura o zwierzęta 

W celu obrony praw rolników i zwierząt gospodarskich powstał więc Parlamentarny Zespół ds. Ochrony Zwierząt, Praw Właścicieli Zwierząt oraz Rozwoju Polskiego Rolnictwa. Przewodniczy mu Jarosław Sachajko, poseł PSL-Kukiz’15. To właśnie jemu najbardziej oberwało się  od organizacji prozwierzęcym w ostatnim czasie.

– Projekt Sachajki to skandal i bubel prawny. Cofa ochronę zwierząt o ponad dwie dekady. Projekt zakłada wyeliminowanie organizacji społecznych, jako podmiotów, które mogą odbierać właścicielom z ich posesji zwierzęta znajdujące się w stanie zagrożenia życia lub zdrowia. Odbiór zwierzęcia uzależnia od decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii. Oznacza to, że zwierzęta nie mogłyby zostać odbierane po godzinach pracy urzędu i w weekendy. Praktyka pokazuje, że urzędnicy z PIW bardzo często wydają błędne decyzje, nie widząc stanu zagrożenia życia – ocenia adwokat Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji Viva!

Od tego są organy państwowe

Fundacja Viva! powołuje się na raport przygotowany przez Fundację Czarna Owca Pana Kota oraz Ekostraż. Wynika z niego, że blisko 90 proc. odbiorów zwierząt w 2017 i 2018 zostało zatwierdzonych przez organ administracyjny. – Od ograniczania praw Polaków są instytucje państwowe. A nie, często pełne dobrych intencji osoby fizyczne. Jeżeli chodzi o zwierzęta są to: lekarze weterynarii, a do zbierania rzetelnych dowodów jest Policja – odpowiada Fundacji Viva! Jarosław Sachajko, poseł PSL-Kukiz’15.

Nikt dzisiaj przy zdrowych zmysłach nie popiera rozwiązań, które chroniłyby ludzi, którzy maltretują zwierzęta. Albo wszystkich tych, którzy w jakichś nieprawidłowy sposób zajmują się zwierzętami. Natomiast nie może być takiej sytuacji, że prywatne stowarzyszenia pseudoekologiczne robią biznes na tym, że zabierają zwierzęta – podkreśla poseł Robert Winnicki z Konferderacji Wolność i Niepodległość.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.3 / 5. Liczba głosów 40

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Tematy w komentarzach
0 Odpowiedzi na temat
0 Obserwujący
 
Najczęściej komentowany komentarz
Najgorętszy wątek komentarza
2 Komentuj autorów
AnnaAlicja Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alicja
Gość
Alicja

Stwórzmy wobec tego prawdziwą państwową straż dla zwierząt! W pełni profesjonalna, całodobowa, działająca na terenie całej Polski! Ile to będzie kosztowało? Niech pan poseł policzy!

Anna
Gość
Anna

Jestem rolniczką-ogrodnikiem, mój sąsiad chodził i sprawdzał czy ja nie stosuję oprysków chemiczny niezgodnych z eko,… a sam w zeszłym roku postanowił postawić bez zgody sąsiadów i łamiąc zapisy planu urabnistycznego – tuczarnie=chlewnię na tzw rusztach na 2000 loch i 2000 prosiąt z wylewem gnojowicy na pola. To sa ci młodzi nowocześni rolnicy. Produkcja takiej ilości zwierrząt : śruta na bazie kukurydzy GMO,sterydów,hormonów,antybiotyków, kukurydzy bezpardonu opryskiwanej ostrą chemią . Potem jemy plastikowe kurczaki i wieprzowinę- syf. Zapaść Służby Zdrowia to w dużej mierze zasługa tych pseudorolników , bo czym się żywisz, tym jesteś . Nasze dzieci chorują już na raka,alergie,… Czytaj więcej »