Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy ma sens. Brak deszczu ich nie przekreśla

Stosowanie preparatów bakteryjnych na uprawy w czasie suszy budzi wątpliwości, bo bakterie kojarzymy ze środowiskiem, w którym nie brakuje wody. Okazuje się jednak, że niedobór opadów nie musi wykluczać ich aktywności na polu. Niektóre bakterie potrafią bowiem tworzyć wokół siebie środowisko, które pomaga im przetrwać trudniejsze warunki. Jak przekłada się to na uprawę?
Czy susza oznacza, że preparaty mikrobiologiczne przestają działać? Nie zawsze. Bakterie również potrzebują wody, jednak część z nich wytwarza substancje, które pomagają utrzymać wilgotne mikrośrodowisko. Sprawdzamy, co to oznacza dla roślin.
Spis treści
Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy. Czy brak wody zatrzymuje bakterie?
Bez wody nie funkcjonują ani rośliny, ani mikroorganizmy. Dlatego bardzo sucha gleba może ograniczyć aktywność bakterii. Nie oznacza to jednak, że każdy niedobór opadów wyklucza ich działanie.
Na ten problem zwraca uwagę Iwona Polewska-Jankowiak, dyrektor działu ogrodniczego w firmie BIO-GEN. Jak mówi, producenci często obawiają się, że podczas suszy preparaty mikrobiologiczne nie zadziałają.
„Czy nawozy mineralne działają, kiedy jest susza? Też nie działają. Wiadomo, że woda i słońce to podstawa rozwoju i nie oszukujmy się, to są po prostu rzeczy, których nie ominiemy” — mówi Iwona Polewska-Jankowiak.
Rozmówczyni zwraca przy tym uwagę na zachowanie samych bakterii. Jej zdaniem mogą one radzić sobie z ograniczoną dostępnością wody lepiej, niż zakłada część producentów.
„Bakterie, które aplikują nasi klienci, mają tę przewagę względem nawozów mineralnych, że mają dużo mniejsze wymagania co do wody. Wszystko przez to, że są w stanie wytworzyć enzymy gwarantujące wykorzystanie odpowiedniej ilości wilgoci z gleby, niezbędnej do rozmnażania i powiększania kolonii”— tłumaczy.
Doprecyzujmy za Iwoną. Bakterie nie produkują wody. Część bakterii wspierających wzrost roślin może natomiast wytwarzać egzopolisacharydy, czyli EPS. Substancje te uczestniczą w tworzeniu biofilmu i pomagają zatrzymywać wodę w bezpośrednim otoczeniu mikroorganizmów oraz korzeni. Dzięki temu powstaje wilgotniejsze mikrośrodowisko, które wysycha wolniej niż jego otoczenie. Badania opisują ten mechanizm jako jeden ze sposobów, dzięki którym niektóre bakterie PGPR mogą wspierać rośliny podczas stresu suszy.
Nie oznacza to jednak odporności na każdą suszę. Najnowszy przegląd badań dotyczących inokulantów mikrobiologicznych w warunkach suchych wskazuje, że silny niedobór wody może pogarszać przeżywalność mikroorganizmów, ograniczać ich kolonizację oraz zmniejszać powtarzalność efektów. Duże znaczenie mają: szczep bakterii, forma preparatu, gleba, roślina oraz sposób aplikacji.
Czy bakterie podczas suszy mogą pomagać także roślinie?
Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy nie sprowadza się wyłącznie do przetrwania samych mikroorganizmów. Wybrane bakterie mogą oddziaływać także na roślinę.
Badania wskazują kilka mechanizmów. Bakterie mogą wpływać na rozwój systemu korzeniowego i gospodarkę hormonalną roślin. Mogą również wspierać pobieranie składników pokarmowych oraz reakcję roślin na stres. Natomiast wytwarzane przez część bakterii egzopolisacharydy sprzyjają tworzeniu biofilmu i zatrzymywaniu wilgoci w ryzosferze.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć: „czy bakterie potrzebują wody?”. Oczywiście, że jej potrzebują. Znacznie ważniejsze jest pytanie, jak poszczególne mikroorganizmy zachowują się przy ograniczonej dostępności wody i czy nadal mogą wtedy wspierać roślinę.
Sama Polewska-Jankowiak zaznacza zresztą, że warunki środowiskowe mają znaczenie.
„Gleby zakwaszone, kiedy jest bardzo zimno, kiedy jest bardzo sucho, niestety nie gwarantują tak dobrego namnażania się kolonii bakterii, więc przez to mamy potem mniejszą efektywność produktu” — wyjaśnia.
Nie ma więc sprzeczności między stwierdzeniem, że bakterie potrzebują wody, a tym, że preparat mikrobiologiczny może działać przy jej deficycie. Susza może ograniczać aktywność bakterii, ale nie musi jej całkowicie zatrzymać.
Bakterie wspierają rozkład resztek i regenerację gleby
Preparaty bakteryjne mogą działać nie tylko bezpośrednio w otoczeniu roślin. Mikroorganizmy wykorzystuje się również do wspierania procesów zachodzących w glebie. Taką funkcję producent przypisuje preparatowi RewitalPRO+, który zawiera wyselekcjonowane szczepy bakterii z kilku rodzajów. Ich zadaniem jest między innymi przyspieszanie mineralizacji materii organicznej oraz wspieranie równowagi mikrobiologicznej gleby.
Iwona Polewska-Jankowiak zwraca uwagę, że ma to szczególne znaczenie na intensywnie użytkowanych stanowiskach warzywniczych. Pozostające po zbiorach liście, korzenie i inne części roślin stają się materiałem, który mikroorganizmy mogą stopniowo rozkładać. W sadach będą to również opadłe liście, owoce czy drobne pozostałości gałęzi.
Ekspertka wiąże prawidłowy rozkład resztek również z higieną stanowiska. Jej zdaniem pozostawienie dużej ilości słabo rozłożonej materii organicznej może sprzyjać procesom gnicia i butwienia oraz pozostawiać miejsca, w których przetrwają organizmy chorobotwórcze. Dlatego wskazuje RewitalPRO+ przede wszystkim jako preparat wspomagający rewitalizację gleby i mineralizację resztek, w efekcie pozbywanie się patogenów.
Polewska-Jankowiak podkreśla jednocześnie ważne ograniczenie. Samego działania preparatu nie należy utożsamiać z długotrwałym budowaniem próchnicy.
„Dopiero w połączeniu z kwasami humusowymi przechodzimy na procesy humifikacyjne, z których potem właśnie tworzą się związki próchniczne” — wyjaśnia.
Według rozmówczyni preparat ma szerokie zastosowanie ze względu na skład obejmujący 13 gatunków bakterii. Mają one działać na różnego rodzaju materiał organiczny — od słomy i pozostałości po uprawach warzywniczych po materię pozostającą w sadach.
W kontekście stosowania preparatów bakteryjnych w czasie suszy RewitalPRO+ pokazuje jeszcze jeden aspekt mikrobiologii. Nie chodzi wyłącznie o oddziaływanie bakterii na samą roślinę. Znaczenie ma również środowisko glebowe, w którym funkcjonują korzenie i zachodzi rozkład materii organicznej. Niedobór wody może jednak wpływać na aktywność mikroorganizmów, dlatego także w tym przypadku nie należy traktować preparatu bakteryjnego jako rozwiązania niezależnego od wilgotności gleby.
Co bakterie robią ze składnikami pokarmowymi?
W rozmowie z agroFakt.pl podczas Kwidzyńskiego Dnia Warzyw Polewska-Jankowiak wskazuje m.in. dwa preparaty przeznaczone przede wszystkim do wspierania odżywiania roślin.
AzotoPower zawiera bakterie z rodzajów Azotobacter i Arthrobacter. Według informacji producenta są to wolno żyjące mikroorganizmy w naszych warunkach glebowo-klimatycznych. Ich działanie polega na wiązaniu azotu atmosferycznego i przekształcaniu go do form dostępnych dla roślin. Produkt znajduje się również w wykazie nawozowych produktów mikrobiologicznych IUNG.
„AzotoPower przez cały sezon równomiernie dostarcza roślinie azot w tych najbardziej newralgicznych momentach” — mówi Polewska-Jankowiak.
Inną funkcję ma FosfoPower. Nie dostarcza on nowego fosforu do gleby. Natomiast jego zadaniem jest zwiększenie dostępności części fosforu, który już znajduje się w glebie w formach trudno dostępnych dla roślin. Taką funkcję produktu deklaruje producent.
„To nie jest preparat, który stworzy fosfor, którego nie ma w glebie” — zaznacza Polewska-Jankowiak. Jak dodaje, jego zadaniem jest udostępnianie roślinom fosforu związanego w glebie.
To rozróżnienie ma znaczenie także podczas suszy. Preparat mikrobiologiczny nie zastępuje wody ani nie tworzy składników pokarmowych z niczego. Może natomiast wpływać na procesy biologiczne zachodzące w glebie i ryzosferze.

Stosowanie niektórych preparatów bakteryjnych w czasie suszy i silnego nasłonecznienia może wspierać kondycję roślin, m.in. poprzez tworzenie filmu ochronnego
Bakterie wspomagają ochronę przed szkodnikami glebowymi
Nie wszystkie preparaty mikrobiologiczne służą do udostępniania roślinom składników pokarmowych.
DeliaSTOP producent określa jako preparat do higienizacji środowiska korzeni roślin kapustowatych narażonych na żerowanie larw śmietki. Według deklaracji BIO-GEN bakterie mają wspierać prawidłową mikroflorę oraz regenerację roślin po wystąpieniu stresu. Nie jest to więc klasyczny chemiczny środek owadobójczy, a jego działania nie należy z takim zabiegiem utożsamiać.
Polewska-Jankowiak również wskazuje przede wszystkim na ograniczanie skutków żerowania.
„To jest preparat, który ogranicza skutki żerowania śmietki — mówi.
Podobną rolę pełnił na polach w Nebrowie Małym Nematado. Przy czym celem jego działania są rośliny narażone na żerowanie nicieni, jak np. marchew. Według informacji BIO-GEN preparat ma higienizować środowisko korzeni, wspierać regenerację oraz prawidłowy rozwój systemu korzeniowego.
Bakterie tworzą barierę na powierzchni roślin chroniąc przed temperaturą
Najwięcej miejsca w rozmowie z nami Polewska-Jankowiak poświęca BaktoTARCZY. W przypadku warzyw producent oferuje wariant BaktoTARCZA W. BIO-GEN opisuje go jako preparat zawierający bakterie PGPR, które kolonizują powierzchnię rośliny i tworzą na niej mikrobiologiczną barierę. Preparat ma wspierać kondycję oraz wigor roślin.
Właśnie ten mechanizm rozmówczyni łączy z obserwacjami poczynionymi podczas obecnego gorącego sezonu.
„Pierwszą rzecz, którą zauważyliśmy na roślinach traktowanych tym preparatem: dużo mniej oparzeń słonecznych. Czyli cały czas roślina utrzymywała bardzo wysoki wigor i była w stanie rzeczywiście tworzyć swój plon” — mówi Polewska-Jankowiak.
Rozmówczyni porównuje działanie bakterii na powierzchni rośliny do filtra chroniącego skórę przed słońcem.
Polewska-Jankowiak wskazuje też drugi obszar zastosowania preparatu. Chodzi o włączanie mikrobiologii do programów, w których stosuje się konwencjonalną ochronę.
„BactoTARCZA przede wszystkim gwarantuje uszczelnianie zabiegów typowymi preparatami konwencjonalnymi” — mówi.
W dalszej części rozmowy wskazuje również na możliwość ograniczania pozostałości substancji stosowanych w ochronie. Jednak preparatów mikrobiologicznych nie należy traktować jako prostego zamiennika fungicydu czy insektycydu. Ich rola jest inna. Mają wpływać na mikroflorę przyspieszającą rozkład substancji, kondycję i reakcję rośliny na stres.
Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy ma sens, ale woda nadal jest potrzebna
Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy może mieć uzasadnienie. Nie oznacza to jednak, że mikroorganizmy stają się niezależne od wody. Przy silnym przesuszeniu gleby ich przeżywalność, namnażanie oraz zdolność kolonizacji mogą się pogorszyć.
Jednocześnie część bakterii wykorzystuje mechanizmy, które pomagają im funkcjonować przy niedoborze wilgoci. Produkcja egzopolisacharydów i tworzenie biofilmu może sprzyjać zatrzymywaniu wody w najbliższym otoczeniu bakterii oraz korzeni. Z kolei bakterie PGPR mogą wpływać na system korzeniowy, gospodarkę hormonalną, pobieranie składników i reakcję roślin na stres.
Dlatego brak deszczu sam w sobie nie przekreśla mikrobiologii.
„Instruujemy rolników, żeby się nie bali tego braku wody, deficytu wody, przynajmniej na początku po zastosowaniu naszych produktów”— podsumowuje Iwona Polewska-Jankowiak.
W praktyce trzeba jednak patrzeć na konkretny preparat, zawarte w nim mikroorganizmy, stan gleby, gatunek rośliny oraz skalę stresu wodnego. Bakterie mogą pomagać roślinie przejść przez trudniejsze warunki. Nie zastąpią jednak deszczu ani nawadniania wtedy, gdy deficyt wody staje się dla rośliny krytyczny.
FAQ: Stosowanie preparatów bakteryjnych w czasie suszy ma sens. Brak deszczu ich nie przekreśla
Jak preparaty bakteryjne działają w czasie suszy?
Bakterie mogą tworzyć wilgotne mikrośrodowisko dzięki egzopolisacharydom, wspierając rośliny nawet przy ograniczonej dostępności wody.
Czy bakterie mogą pomóc roślinom podczas suszy?
Tak, bakterie mogą wspierać system korzeniowy, gospodarkę hormonalną i pobieranie składników odżywczych roślin w czasie suszy.
Dlaczego preparaty mikrobiologiczne są stosowane w czasie suszy?
Preparaty mikrobiologiczne mogą wspierać wilgotność gleby i procesy biologiczne, ale nie są niezależne od wody i nie zastępują nawadniania.









