Warchlaki z Polski czy z zagranicy?

Hodowcy zastanawiają się, co jest lepszym rozwiązaniem: sprowadzenie warchlaków z zagranicy czy skorzystanie z rodzimych ferm?

Wielu hodowców zastanawia się, co jest lepszym rozwiązaniem: postawienie na warchlaki zagraniczne czy skorzystanie z rodzimych ferm? Odpowiedź nie jest prosta.

Przed takim wyborem stanął Józef Zaczek – rolnik z opolskiej wsi Jakubowice. Chciałby zainwestować w kupno dobrego materiału tuczowego. Zastanawia się w związku z tym, gdzie kupić warchlaki i na co zwrócić uwagę.

Czym się kierować, wybierając warchlaki?

– Pierwszą podstawową kwestią jest miejsce zakupu warchlaków. Należy kierować się możliwością pozyskania jak największej ilości informacji o miejscu, z którego chcemy kupić zwierzęta. Niezależnie od tego, czy chodzi o zwierzęta polskie czy zagraniczne – odpowiada Magdalena Szczygłowska z Vilofoss Polska Sp. z o.o.

Zwierzęta pochodzące z jednego stada będą charakteryzowały się powtarzalnością cech. Czy będzie chodziło o mięsność, czy o zdrowotność.

Rafał Klepczyński z DanBred International Poland

Pierwszym źródłem takich danych są inni hodowcy. Powinniśmy rozeznać się, w jakich miejscach nabywają swoje sztuki znajomi rolnicy. Ważną rzeczą jest, aby porozmawiać z sąsiadami, którzy również posiadają tuczniki.

– To znaczy, że warto kupić te same zwierzęta co okoliczni rolnicy? – pyta pan Zaczek.

– Tak. Jest to o tyle ważne, iż zwierzęta pochodzące z jednego stada będą charakteryzowały się powtarzalnością cech. Czy będzie chodziło o mięsność, czy o zdrowotność. Warto kupować zwierzęta pochodzące z tych samych miejsc. Jest duża szansa, iż dzięki temu nie będziemy mieli problemów przez bliskość innych ferm – opowiada tym razem Rafał Klepczyński z DanBred International Poland.

Jeśli chodzi o wybór samych warchlaków  nie mamy na to wpływu. Nie jesteśmy w stanie pojechać na fermę duńską czy holenderską, aby sprawdzić stan ich pogłowia. Również w Polsce jest to trudne.

– Możemy jednak wybrać, w jakiej wadze mają dotrzeć do nas warchlaki. Zwierzęta o wadze ok. 30 kg to optimum, którego powinniśmy się trzymać. Takie świnie są mniej problemowe od młodszych i mniejszych braci – wyjaśnia Marcin Dąbrowski z Pork Pro.

Powinniśmy jednak sprawdzić, jaki jest status zdrowotny stada rodzicielskiego. Duńskie świnie (najczęściej sprowadzane z zagranicy) możemy zweryfikować, korzystając ze strony www.spfsus.dk. W innym wypadku musimy opierać się na dokumentach dostarczonych przez fermy mateczne.

Ważne, aby kupione warchlaki były zdrowe.

Czy cena jest najważniejsza ?

– Z punktu widzenia hodowców bardzo ważna jest cena. Czy kierować się nią w trakcie kupna? – dopytuje rolnik.

Cena jest oczywiście ważna, lecz powinniśmy brać pod uwagę cenę całkowitą. Składają się na nią koszty bezpośrednie, takie jak: cena zakupu warchlaka, paszy, wody i prądu oraz obsługa weterynaryjna. Równie ważne są koszty pośrednie: amortyzacja budynków oraz maszyn rolniczych. Możemy zaoszczędzić na prosiętach 5 zł, a po podliczeniu kosztów całkowitych wyjdzie nam, że jednak straciliśmy  tłumaczy Piotr Kowalewski, prezes Farmer Sp. z o.o.

– Pozostaje kwestia oceny stada, które już do nas trafiło. Co jest wyznacznikiem dobrego jakościowo warchlaka?  pyta rolnik z Jakubowic.

Podstawową ocenę stada powinien wykonać lekarz weterynarii, opiekujący się stadem. On może zalecić leczenie profilaktyczne lub doraźne. Eliminować ze stada należy sztuki cherlawe, z problemami z nogami oraz wykazujące symptomy chorobowe  nie należy narażać reszty stada na drobnoustroje chorobotwórcze, rozsiewane przez zarażone sztuki. Dobre stado ma wyrównane zwierzęta, podobne wagowo, mające ładną sierść i bez problemów z kończynami i nie wykazujące oznak chorobowych.

– Powinniśmy także zwrócić uwagę na firmy sprowadzające warchlaki. Przy podjęciu współpracy powinna zaalarmować nas bardzo niska cena warchlaków lub problemy z uzyskaniem numeru fermy matecznej i statusu zdrowotnego. Lepiej wystrzegać się okazji do chwilowych oszczędności, bo mogą obrócić się przeciwko nam – ostrzega Magdalena Szczygłowska z Vilofoss Polska Sp. z o.o.

Różnica między zagranicznym a polskim warchlakiem?

– No dobrze, ale gdzie w takim razie lepiej kupić świnie do tuczu? Za granicą czy w Polce?  podpytuje hodowca z opolskiej wsi.

warchlaki

Zwierzęta sprowadzane z zagranicy mogą być osłabione i wyczerpane drogą.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Fermy duńskie mają obowiązek upubliczniać status zdrowotny swoich ferm  po numerze kolczyka szybko możemy namierzyć fermę mateczną. W Polsce nie ma takiej możliwości, dlatego należy zgłaszać się do danej fermy osobiście lub polegać na informacjach z rejonu od osób, które już kupiły warchlaki od interesującego nas gospodarstwa.

Kolejną kwestią jest odległość: zagraniczne zwierzęta mają do przebycia dłuższą trasę niż kupowane w Polsce. Może mieć to wpływ na przebieg podróży  zwierzęta mogą być osłabione i wyczerpane drogą.

Istotna jest również powtarzalność cech u zwierząt ważnych dla tuczu: przyrostów dobowych, konwersji paszy, liczby upadków. Z każdego dobrego źródła możemy uzyskać powtarzające się wyniki produkcyjne. Nie ma znaczenia czy to zagraniczna ferma czy polska. Różnica pojawia się natomiast w przyrostach dobowych: zagraniczne linie tuczników przyrastają dużo szybciej niż polskie, jednak często do hodowców przyjeżdżają stada zróżnicowane. Znajdziemy w nich osobniki o masie 20 kg, jak i 35 kg sztuki. Takie stado nie zostanie sprzedane w ciągu kilku dni. Cięższe zwierzęta pojadą jako pierwsze, a lżejsze jeszcze zostaną w kojcach do utuczenia. Pojawia się wtedy kwestia all in, all out (z ang. „całe pomieszczenie pełne – całe pomieszczenie puste”).

warchlaki

Nowe zwierzęta, wchodzące na obcą fermę, mogą inaczej znieść warunki, w których polskie warchlaki czuły się znakomicie.

Zdarza się, iż hodowcy, którzy kupowali warchlaki z polskich ferm, przechodzili gwałtownie na zwierzęta sprowadzane. Zostawiali wypracowany model tuczu, dając się ponieść chwilowym spadkom cen, niepotrzebnie ryzykując. Nowe zwierzęta, wchodzące na obcą fermę, mogą inaczej znieść warunki, w których polskie warchlaki czuły się znakomicie. Również opieka weterynaryjna polskich ferm matecznych może szybciej zareagować na wszelkie wypadki, które mogą się pojawić w stadach tuczowych.

Inną sprawą są wymagania żywieniowe, duńskie linie nie potrzebują tak mocnej paszy, jak polskie zwierzęta. Nie jest im potrzebna tak silna i skoncentrowana pasza, a co za tym idzie koszty paszy są odrobinę niższe.

Jak widzimy, wskazanie najlepszej genetyki do tuczu nie jest wcale łatwe. Jest wiele argumentów za i przeciw każdej z opcji. Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, iż nie sprawdzimy, które zwierzęta dadzą nam zysk, póki nie kupimy na próbę pewnej partii. Po utuczeniu możemy sprawdzić w kalkulatorze tuczu, czy mieliśmy zysk i jaki on jest. Wtedy dopiero uzyskamy odpowiedź na pytanie: czy wybrać warchlaki z Polski czy z zagranicy?

Salmonella niszczy reputację polskich jaj!

Polskie jaja nie mają ostatnio dobrej passy. Rząd chce w związku z tym wprowadzić program, zapobiegający dalszemu szerzeniu się Salmonelli!

29 listopada 2016

Walka z ASF: nadchodzi obowiązkowa bioasekuracja!

Ministerstwo rolnictwa wprowadza obowiązkowy program bioasekuracji dla wszystkich hodowców trzody chlewnej w kraju!

2 grudnia 2016

Mykotoksyny w paszach dla drobiu: jak je wyeliminować?

Mykotoksyny mogą niekorzystnie wpływać na zdrowotność zwierząt, a tym samym na ich wyniki produkcyjne. Czym mogą skutkować?

25 listopada 2016