Wypalanie traw nie pomoże na chwasty, nie poprawi gleby

Z informacji podanych przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej wynika, że tylko w zeszłym roku doszło do prawie 83 tys. pożarów traw na łąkach i nieużytkach rolnych.
Wiosna to już tradycyjnie sezon na pożary wywołane przez wypalanie traw. Dla przykładu tylko w świąteczny weekend strażacy OSP Dobrzany w woj. zachodniopomorskim wyjeżdżali gasić pożary 5 razy. W wielkopolskich Obornikach – 7 razy. Pamiętajmy jednak, że wypalanie traw to nie tylko ryzyko wywołania pożaru.
– Przy gruncie powstaje wysoka, dochodząca do kilkuset stopni temperatura. Ma to katastrofalny wpływ nie tylko na glebę, ale i zwierzęta oraz owady żyjące wśród nich – mówi Wioletta Kmiećkowiak z Wielkopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Poznaniu.
Trzeba wziąć więc pod uwagę, że wypalanie niszczy nie tylko chwasty, ale i źle wpływa na jakość warstwy próchniczej.
– Owszem, gleba przez moment wydaje się bardziej żyzna, jednak takie działanie w dalszej konsekwencji skutkuje jej zubożeniem. Poza tym w miejscu wypalonych chwastów mogą pojawić się nowe, których pozbycie się będzie dużo bardziej uciążliwe – wyjaśnia Wioletta Kmiećkowiak.
Są też inne konsekwencje. Wypalanie traw to złamanie zasad dobrej kultury rolnej. Rolnicy, którzy pobierają dotacje z PROW, mogą otrzymać je mniejsze, a nawet nie odebrać ich wcale. Konsekwencje ponoszą w dodatku nie tylko sami gospodarze.
Przy gruncie powstaje wysoka, dochodząca do kilkuset stopni temperatura. Ma to katastrofalny wpływ nie tylko na glebę, ale i zwierzęta oraz owady żyjące wśród nich.
– Jesteśmy po to, by pomagać ludziom. Często jednak łagodzimy skutki samowolnych podpaleń. To nie tylko koszty, ale i bardzo niebezpieczna praca, szczególnie w naszym regionie, gdzie nie sprzyja już samo położenie terenu. W lutym interweniowaliśmy podczas silnego halnego wiatru. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak wielkie jest to zagrożenie – mówi Janusz Basiaga, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu.
Pożary wywołane wypalaniem traw zagrażają lasom, domom mieszkalnym i zabudowaniom gospodarczym, bezpowrotnie niszcząc faunę i florę. Stwarzają też niebezpieczeństwo dla podróżujących, gdyż dym znacznie ogranicza widoczność, co może doprowadzić do groźnych wypadków i kolizji.
– Jest to ogromny problem, a największym zagrożeniem jest bagatelizowanie skali samego wypalania traw – dodaje Janusz Basiaga.
Wielkość zagrożenia potwierdzają statystyki. Wynika z nich, że niemal połowa, bo aż 45% wszystkich pożarów w kraju, spowodowanych zostało przez wypalanie traw na łąkach i nieużytkach. W sumie w zeszłym roku zginęło w ich trakcie 7 osób, a 141 zostało rannych.
– Prowadzimy szeroką akcję profilaktyczną. Podczas spotkań, m.in. w sołectwach przypominamy, czym grożą podobne praktyki i że chwilowy rezultat nie jest wart późniejszych konsekwencji – mówi Dariusz Szrama, zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej w Obornikach.
Przypominamy, że za wypalanie traw, łąk i nieużytków rolnych jest zabronione. Grozi za to kara grzywny w wysokości 5 tys. zł, a nawet kara 10 lat pozbawienia wolności.











