Biostymulatory po stresie pogodowym. Kiedy regeneracja ma sens, a kiedy jest tylko kosztem?

fot. agrofoto.pl Agrox85

Najpierw susza. Potem fala upałów z temperaturami dochodzącymi do 40°C. Lokalnie jeszcze gradobicia. Takiego nagromadzenia stresów sporo plantacji nie przeżyło od lat. W wielu gospodarstwach pytanie nie brzmi już, czy plantacje odczuły skutki stresu, lecz czy można jeszcze pomóc im odzyskać potencjał plonowania. Eksperci podkreślają, że biostymulatory mogą wspierać regenerację roślin. Jednak jest to możliwe tylko wtedy, gdy zostaną zastosowane we właściwym momencie i będą elementem przemyślanej strategii.

Biostymulatory po stresie pogodowym mogą wspierać regenerację roślin po suszy, fali upałów, silnym nasłonecznieniu i gradobiciach. Jednak nie każda plantacja wymaga takiego zabiegu. Wyjaśniamy, kiedy warto wspomóc odbudowę fotosyntezy i uszkodzonych tkanek, a kiedy dodatkowe nakłady mogą nie przynieść oczekiwanego efektu.

  1. Susza, upały i grad wywołują różne, często nakładające się stresy fizjologiczne.
  2. Po ekstremalnych temperaturach rośliny mogą ograniczać intensywność fotosyntezy.
  3. Po gradobiciu równie ważna jak regeneracja, jest szybka ochrona przed infekcjami.
  4. Biostymulacja wspiera odbudowę roślin, ale nie zastępuje nawożenia ani ochrony fungicydowej.
  5. Największe korzyści przynosi wtedy, gdy roślina zachowała potencjał do dalszego plonowania.
  6. Warto wybierać wyłącznie produkty posiadające odpowiednią rejestrację.
Reklama

Biostymulatory po stresie pogodowym podczas tegorocznego sezonu

Tegoroczny przebieg pogody w pierwszej połowie sezonu uprawowego nie oszczędzał plantacji. W wielu regionach kraju najpierw wystąpił kilkumiesięczny deficyt opadów. Następnie przyszła fala upałów z temperaturą dochodzącą lokalnie do 40°C, której towarzyszyło bardzo silne promieniowanie słoneczne. Miejscami sytuację pogorszyły gwałtowne burze z gradobiciami.

Dla roślin nie są to odrębne problemy. Z punktu widzenia fizjologii to kolejne stresy, które nakładają się na siebie i stopniowo ograniczają zdolność do efektywnej fotosyntezy oraz budowania plonu.

Najbardziej widoczne skutki upałów obserwowali plantatorzy owoców jagodowych. Wysokie temperatury doprowadziły do przypaleń owoców, co wygląda spektakularnie.

Jednak równie istotne są mniej widoczne uszkodzenia liści roślin uprawnych — zarówno tych wieloletnich, jak i jarych (np. buraków, kukurydzy, słonecznika, soi, warzyw). To właśnie liście odpowiadają za produkcję asymilatów niezbędnych do dalszego wzrostu i dojrzewania plonu.

Dlaczego po stresie roślina potrzebuje energii?

Roślina, która przeżyła suszę lub ekstremalne temperatury na nasze warunki klimatyczne, nie wraca od razu do pełnej aktywności. Najpierw musi uruchomić procesy regeneracujne, czyli naprawcze.

Długotrwały stres cieplny, z którym mieliśmy do czynienia na przełomie czerwca i lipca br. działał destrukcyjnie na rośliny. Nawet, jeśli spektakularnych jego efektów w postaci nekroz nie widzimy. To mógł ograniczyć sprawność aparatu fotosyntetycznego oraz aktywność wielu enzymów odpowiedzialnych za przemiany metaboliczne. Dodatkowo część struktur komórkowych, zwłaszcza tych o charakterze białkowym, mogła ulec uszkodzeniu przy nagrzaniu liści do ponad 40°C.
W efekcie obecnie roślina część wyprodukowanej energii przeznacza na odbudowę własnych tkanek zamiast na rozwój korzeni spichrzowych, kolb, owoców czy róż albo główek w przypadku warzyw kapustowatych.

W praktyce oznacza to, że im szybciej uda się przywrócić sprawność fotosyntezy, tym większa szansa na wykorzystanie drugiej części sezonu do budowania plonu.

Dlatego tak ważne staje się odciążenie rośliny. Dostarczenie z zewnątrz „energii”, aminokwasów, składników pokarmowych oraz substancji wspierających procesy metaboliczne może ograniczyć ilość energii, którą roślina sama wykształca i musi zużyć na własną regenerację.

Ten trudny sezon nie wybacza strat

Jak podkreśla Tomasz Haase, dyrektor ds. rozwoju Agrii Polska, w warunkach polowych rośliny mają znacznie mniej czasu na regenerację niż w środowisku naturalnym.

„W warunkach naturalnych rośliny wieloletnie doskonale radzą sobie ze stresami (…). Ale na polu uprawnym, gdzie mamy stosunkowo krótki okres wegetacyjny, no i oczekujemy bardzo dobrych rezultatów, jednak musimy te rośliny wspomagać” — podkreśla Tomasz Haase.

Ekspert zwraca uwagę, że obecny sezon należy do najtrudniejszych od wielu lat.

„Ten rok niestety jest najtrudniejszym, jaki mi przyszło obserwować od dwudziestu lat w rolnictwie. Otoczenie ekonomiczne, pogodowe i rynkowe powoduje olbrzymią presję ekonomiczną na gospodarstwa.”

W praktyce oznacza to, że nawet kilkudniowe ograniczenie fotosyntezy w okresie intensywnego wzrostu może przełożyć się na mniejszą masę korzeni, owoców lub nasion. Dlatego liczy się nie tylko sam stres, ale również tempo powrotu rośliny do pełnej aktywności. To właśnie dlatego każda utracona doba intensywnej fotosyntezy może przekładać się na niższy plon i gorszy wynik ekonomiczny gospodarstwa.

Kiedy biostymulatory po stresie pogodowym mają największy sens?

Nie istnieje jeden uniwersalny termin wykonywania zabiegów.

„Przyjęliśmy taką zasadę, że stosujemy biostymulatory przed stresem, zaraz po stresie i ewentualnie biostymulatory, które poprawiają fotosyntezę, żeby wyciągnąć z odmian i z ochrony najwięcej, jak tylko się da” — wyjaśnia Tomasz Haase.

Największych efektów można oczekiwać wtedy, gdy:

  • roślina zachowała znaczną część powierzchni asymilacyjnej,
  • system korzeniowy nadal funkcjonuje prawidłowo,
  • stres ustąpił lub jego nasilenie wyraźnie się zmniejszyło,
  • istnieje realna szansa na dalsze budowanie plonu.

Miejmy jednak tę świadomość, że biostymulacja nie cofnie skutków całkowitego zniszczenia plantacji. Może jednak przyspieszyć odbudowę procesów fizjologicznych tam, gdzie potencjał plonowania nadal istnieje.

Regeneracja to coś więcej niż odbudowa liści

Po stresie pogodowym nie chodzi wyłącznie o wytworzenie nowych liści. Konieczna jest: odbudowa chloroplastów, odbudowa białek, aktywność enzymatyczna, ponowne uruchomienie fotosyntezy, transport asymilatów.

Czyli równie ważne jest przywrócenie sprawności całego aparatu fotosyntetycznego oraz efektywnego wykorzystania wcześniej zastosowanego nawożenia.

Arkadiusz Sławiński, ekspert UPL i manager upraw ogrodniczych, zwraca uwagę na rolę procesów metabolicznych.

„Produkty aminokwasowe będą wzmacniać produkcję białek w roślinie. To wszystko jest potrzebne. Poza nawożeniem, które było uczynione wcześniej, teraz potrzeba, żeby te składniki były lepiej wykorzystywane. W tym wszystkim pomoże właśnie biostymulacja.”

Oznacza to, że dobrze dobrany zabieg nie zastępuje nawożenia. Pomaga natomiast roślinie lepiej wykorzystać składniki, które już znajdują się w glebie lub zostały wcześniej dostarczone i pobrane.

Po gradzie najpierw trzeba zatrzymać infekcje

Nie każdy stres pogodowy wywołuje takie same skutki. Po gradobiciu podstawowym problemem stają się uszkodzenia mechaniczne liści i pędów.

„Po opadach gradu mamy uszkodzenia liści, które są naturalnymi wrotami do infekcji” — podkreśla Arkadiusz Sławiński.

Dlatego po gradzie priorytetem pozostaje szybkie zabezpieczenie roślin przed chorobami bakteryjnymi i grzybowymi. Nasz ekspert zwraca uwagę, że pierwsze zabiegi ochronne powinny zostać wykonane możliwie szybko.

„Pierwsze zabiegi szczególnie powinny być wykonane jak najszybciej po opadzie gradu. (…) Dzień po zabiegu i za trzy–cztery dni powtórka.”

Dopiero równolegle z ochroną można skutecznie wspierać procesy regeneracyjne.

Biostymulatory po stresie pogodowym — kiedy wykonać zabieg?

W przypadku biostymulacji większe znaczenie wykonania zabiegu od pory dnia mają warunki pogodowe. Arkadiusz Sławiński wskazuje, że należy przede wszystkim unikać wykonywania zabiegów podczas bardzo wysokiej temperatury oraz przed spodziewanym deszczem.

„Poza unikaniem bardzo wysokich upałów, czyli generalnie powyżej 25 stopni, nie ma przeciwwskazań. Pilnujemy tylko, żeby tuż po zabiegu nie spadł deszczu, bo produkty muszą zostać pobrane przez rośliny.”

Dlatego decyzję najlepiej podejmować na podstawie aktualnych prognoz pogody.

Jakich preparatów unikać?

W warunkach silnej presji pogodowej, jak ma to miejsce w sezonie 2026, nie warto eksperymentować z biostymulatorami niewiadomego pochodzenia. Tomasz Haase radzi wybierać rozwiązania posiadające odpowiednią rejestrację.

„Wybierajcie produkty sprawdzone z rejestracją krajową czy europejską. Wtedy macie gwarancję, że produkt działa, jest sprawdzony i producent wie, w jakich uprawach oraz w jakim momencie go stosować. Unikajcie produktów niesprawdzonych i niezarejestrowanych.”

To szczególnie ważne wtedy, gdy każdy zabieg wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Czy biostymulator to inwestycja czy wyrzucanie pieniędzy?

Kiedy regeneracja może być tylko kosztem? To najważniejsze pytanie z punktu widzenia ekonomiki gospodarstwa.

Kiedy biostymulatory po stresie pogodowym mają największy sens?

Rodzaj stresuCo dzieje się z rośliną?Cel biostymulacji Czy zabieg ma sens?
Długotrwała suszaOgraniczone pobieranie wody i składników pokarmowych, zamykanie aparatów szparkowych, spadek fotosyntezyWsparcie procesów metabolicznych po ustąpieniu stresu i poprawa wykorzystania składników pokarmowychTak, jeśli roślina zachowała potencjał plonowania i warunki wilgotnościowe ulegają poprawie
Fala upałów (35–40°C)Stres cieplny, ograniczenie wydajności fotosyntezy, możliwe uszkodzenia struktur białkowych i enzymów, większe zużycie energii na regeneracjęOdbudowa sprawności aparatu fotosyntetycznego, wsparcie syntezy białek i szybszy powrót do aktywnego wzrostuTak, zwłaszcza gdy liście pozostają żywe i mogą dalej asymilować
Silne promieniowanie słonecznePrzypalenia owoców i liści, fotooksydacja, spadek aktywności fotosyntetycznejOgraniczenie skutków stresu oksydacyjnego i przyspieszenie regeneracji tkanekTak, jeśli uszkodzenia nie są trwałe
GradobicieMechaniczne uszkodzenia liści i pędów, utrata powierzchni asymilacyjnej, wysokie ryzyko infekcji bakteryjnych i grzybowychRegeneracja tkanek po wcześniejszym zabezpieczeniu plantacji przed chorobamiTak, ale zawsze równolegle z odpowiednią ochroną fungicydową i bakteriobójczą – miedź, siarka, nadtlenek wodoru ze srebrem
Kilka stresów jednocześnieNakładanie się skutków suszy, upałów i uszkodzeń mechanicznych, znaczny spadek aktywności fizjologicznejJak najszybsze przywrócenie fotosyntezy i ograniczenie strat plonuNajczęściej tak, o ile plantacja rokuje dalsze plonowanie
Plantacja silnie zniszczonaUtrata większości liści lub stożków wzrostu, bardzo niski potencjał regeneracjiNajpierw ocena opłacalności dalszych nakładówNiekoniecznie – przed wykonaniem zabiegu warto ocenić ekonomiczny sens dalszej uprawy

Każdą plantację należy więc oceniać indywidualnie.

Biostymulatory po stresie pogodowym w sezonie najtrudniejszym od lat

Susza, fala upałów, silne promieniowanie słoneczne i gradobicia sprawiły, że sezon 2026 należy do najbardziej wymagających od lat. W takich warunkach rośliny potrzebują czasu i energii na odbudowę sprawności fizjologicznej. Dobrze zaplanowana biostymulacja może skrócić ten proces i pomóc odzyskać część potencjału plonowania, ale tylko wtedy, gdy zostanie zastosowana we właściwym momencie i będzie elementem kompleksowego prowadzenia plantacji. Ostatecznie o opłacalności zabiegu decyduje nie sam preparat, lecz kondycja roślin oraz szansa na wykorzystanie pozostałej części sezonu wegetacyjnego.

Czyli, po wyjątkowo trudnym początku lata sezon wciąż trwa. Jeżeli druga połowa lipca i sierpień przyniosą korzystniejsze warunki pogodowe, wiele plantacji ma jeszcze szansę wykorzystać odbudowaną powierzchnię asymilacyjną do dalszego budowania plonu. Dlatego decyzję o biostymulacji warto podejmować nie pod wpływem emocji, lecz po ocenie rzeczywistego stanu plantacji, skali uszkodzeń oraz możliwości dalszego plonowania. Pamiętaj, że biostymulacja ma wspierać regenerację, a nie zastępować ochronę czy nawożenie.

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco! Dodaj AgroFakt.pl jako preferowane źródło w Google Częściej w Top Stories. Wystarczy 1 klik i zatwierdzenie w Google.
Katarzyna Kupczak
Autor artykułu:

Katarzyna Kupczak – redaktor naczelna portalu Agrofakt.pl. Absolwentka Wydziału Ogrodniczego Akademii Rolniczej w Krakowie. Od 30 lat zawodowo związana z dziennikarstwem rolniczym i branżą wydawniczą. Pracowała w wydawnictwach Plantpress Sp. z o.o. oraz Agrosan Sp. z o.o., współtworząc redakcje wiodących czasopism rolniczych. Prowadziła liczne projekty edukacyjne i redakcyjne, współpracując z doradcami rolnymi, uczelniami i instytucjami branżowymi.Jej rekomendacje uprawowe są cenionym źródłem wiedzy dla doradców, kadry akademickiej i rolników. W swojej pracy kieruje się zasadą rzetelności, praktycznego podejścia i sprawdzonej wiedzy. Specjalizuje się w upowszechnianiu wiedzy o ochronie roślin, agrotechnice i zrównoważonym rolnictwie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *