Cła na rosyjskie nawozy wspólnym interesem producentów nawozów i rolników

W interesie europejskiego, a więc również polskiego, przemysłu nawozowego oraz rolników jest, aby nie dać się uzależnić od rosyjskich nawozów mineralnych. Nie wspominając już nawet o tym, że na tych produktach jest krew. Bowiem wpływy z ich sprzedaży finansują działania wojenne, prowadzone przez rosyjskiego agresora. Jeśli nie poprzez całkowity zakaz importu, to przynajmniej przez wprowadzenie wysokiego cła na rosyjskie nawozy.
Wprowadzenie cła na rosyjskie nawozy to jedyny sposób, aby uniknąć uzależnienia od Rosji i uratować europejski przemysł nawozowy. Bowiem obecnie import rosyjskich nawozów zaczyna osiągać niebezpieczne rozmiary. Producenci nawozów z Polski i innych unijnych krajów dostrzegają już to zagrożenie.
Spis treści
Import „krwawego” mocznika do UE
Od czasu wybuchu wojny na Ukrainie, UE wprowadziła sankcje wobec Rosji w reakcji na jej agresję wojskową wobec Ukrainy i łamanie praw człowieka. Jednak z unijnych sankcji wykluczono dostawy żywności i nawozów mineralnych. Mimo to kraje europejskie starają się zmniejszyć swoją zależność od rosyjskiego importu bądź dywersyfikować dostawców. Wzmacnia to także moralny cel, aby Europa nie kupowała towarów, z których państwo rosyjskie finansuje agresję militarną. Tymczasem zależność Europy od rosyjskich nawozów już obecnie jest bardzo duża. Bowiem import mocznika do UE z Rosji od sezonu 2020/2021 podwoił się. Obecnie rosyjskie nawozy stanowią około 1/3 całkowitego unijnego importu nawozów mineralnych. Zaś w przypadku Francji jest to aż 80% importu tych produktów. Na samym moczniku w latach 2022–2023 Rosjanie zarobili 1,5 miliarda euro. Sankcje w postaci wysokiego cła na rosyjskie nawozy mogłyby zmniejszyć te liczby.
Ponadto Rosjanie prowadzą wojnę handlową w zakresie produkcji nawozów azotowych, manipulując m.in. ceną gazu. I chociaż państwa członkowskie UE od czasu napaści Rosji na Ukrainę ograniczyły ilość kupowanego rosyjskiego gazu, to import rosyjskiego mocznika gwałtownie wzrósł. Dzieje się tak, gdyż głównym czynnikiem wpływającym na koszt produkcji mocznika jest cena gazu. A ponieważ Rosja reguluje ceny gazu i utrzymuje je na niskim poziomie, rosyjscy producenci nawozów mogą zaoferować niskie ceny, konkurencyjne dla europejskich produktów.
Wzrost importu rosyjskich nawozów do Polski
Również w Polsce w ostatnich latach niepokojąco zwiększył się import rosyjskich nawozów. Jak podaje dr Arkadiusz Zalewski z IERiGŻ-PIB, import nawozów z Federacji Rosyjskiej zauważalnie się zwiększa od początku 2023 r,. czemu sprzyjają konkurencyjne ceny. Odnotowany w I kwartale 2024 r. wolumen importu nawozów mineralnych z Rosji wynosił 355 tys. ton i był niemal 6-krotnie większy niż rok wcześniej. W strukturze importu nawozów z Rosji przeważały nawozy azotowe. Import tych produktów w I kwartale br. wyniósł ponad 230 tys. ton, co stanowi rekordową wartość. Jednocześnie jest to 28,9% całego unijnego importu rosyjskich nawozów azotowych, który w analizowanym okresie wyniósł 802 tys. ton.
Które kraje, oprócz Polski zaimportowały najwięcej nawozów azotowych? Mianowicie, dane dotyczące importu tych produktów z Rosji do krajów UE w I kwartale 2024 r. są następujące:
- Polska — 232 tys. ton;
- Francja — 106 tys. ton;
- Niemcy — 97 tys. ton;
- Belgia — 56,5 tys. ton.
Czy Europa będzie zależna od Rosji?
Według węgierskiego portalu Agraragazat, UE powinna podjąć działania w interesie europejskiego przemysłu nawozowego i europejskich rolników. Bowiem problem polega nie tylko na tym, że Rosjanie finansują działania wojenne na Ukrainie z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży nawozów, ale także zależność Europy od rosyjskich towarów niszczy rynek. Proponowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie wysokiego cła na rosyjskie nawozy mineralne.
Rosja zadaje UE podwójny cios: wykorzystuje swój eksport nawozów do uzależnienia europejskich rolników od rosyjskich producentów i wykorzystuje wpływy ze sprzedaży eksportowej do finansowania swojej machiny wojennej — czytamy na węgierskim portalu Agraragazat.
Wpływ rosyjskiego importu na europejski przemysł nawozowy
Jednocześnie, wraz ze wzrostem zależności unijnych rolników od tańszych, rosyjskich nawozów, ucierpiał europejski przemysł nawozowy. Obecnie około 1/5 unijnych zdolności produkcyjnych w zakresie nawozów jest niewykorzystana. Powodem jest brak popytu, ponieważ tańszy rosyjski mocznik zastąpił nawozy produkowane w UE. Obecna na rynku rosyjskie nawozy mineralne pozostają tańsze, a ich ceny są niższe od kosztów produkcji w UE.
W jaki sposób cła na rosyjskie nawozy ochronią rolnictwo?
Zatem europejski przemysł nawozowy wzywa UE do podjęcia pilnych i radykalnych działań, by uniemożliwić Rosji wykorzystanie eksportu mocznika jako broni. Konkretnie chodzi o wprowadzenie przez UE sankcji w postaci cła na import rosyjskich nawozów. Ochroniłoby to europejskie rolnictwo, podobnie jak to miało miejsce, gdy UE nałożyła cła na zboża z Rosji.
Ponadto unijny przemysł nawozowy ma wystarczające moce produkcyjne, aby wyprodukować nawozy w ilości zaspokajającej popyt na rynku UE. Zaś dodatkowo w przypadku wykluczenia przez UE importu z Rosji można się spodziewać, że zbędne tam zapasy pojawią się na rynku światowym. W konsekwencji wpłynie to na spadek cen. Warto również dodać, że bardziej rozwinięty europejski przemysł wytwórczy produkuje nawozy, które wywierają znacznie mniejszy wpływ na środowisko niż producenci rosyjscy.
Grupa Azoty „Puławy” za 30% cłami na rosyjskie nawozy
Za wprowadzeniem cła na rosyjskie nawozy mineralne opowiedziały się także Zakłady Azotowe „Puławy”. Firma ta należy do grupy kapitałowej Grupa Azoty, zajmującej drugą pozycję w UE w produkcji nawozów azotowych i wieloskładnikowych. Mianowicie, Hubert Kamola, prezes Zakładów Azotowych „Puławy” podczas konferencji prasowej poinformował o prowadzonych działaniach. Konkretnie powiedział, że spółka wraz z przedstawicielami rządu prowadzi działania lobbystyczne w celu wprowadzenia 30% cła na nawozy mineralne pochodzenia rosyjskiego i białoruskiego. Jednak, jak podkreślił, w tych działaniach potrzeba poparcia innych krajów członkowskich. Zaznaczył także, że w latach 2020–2023 import nawozów z Rosji do UE i Polski wzrósł wielokrotnie, dlatego wprowadzenie 30% cła na poziomie europejskim jest wspólnym interesem wszystkich producentów.
Jednocześnie prezes Zakładów Azotowych „Puławy” poinformował, że spółka odnotowała olbrzymią stratę za sześć ostatnich kwartałów. Jest to powodem problemów w funkcjonowaniu gospodarczym spółki. Jak poinformował, przygotowano program naprawczy, dotyczący restrukturyzacji we wszystkich obszarach organizacyjnych spółki. Ma on na celu ograniczenie kosztów i zwiększenie efektywności działalności przedsiębiorstwa.
Źródło: agraragazat.hu; bankier.pl









