Embargo Ukrainy na polskie produkty. Telus zaskoczony

fot. Pixabay

Po tym, jak KE nie przedłużyła zakazu na import ukraińskiego zboża, zaczęła się polityczna przepychanka pomiędzy Warszawą a Kijowem. Albowiem Polska wprowadziła własne obostrzenia na handel z Ukrainą. Teraz grozi nam embargo Ukrainy na polskie produkty, między innymi owoce. 

Ostatnie wydarzenia zaogniły stosunki polsko-ukraińskie. Przypomnijmy, 15 września br. Komisja Europejska uchyliła zakaz importu ukraińskiego zboża do krajów członkowskich. Wskutek tej decyzji kilka krajów przyfrontowych, w tym Polska, nałożyło własne ograniczenia na import dla produktów z Ukrainy. Reakcja ukraińskiego rządu była niemal natychmiastowa. Mówi się bowiem o zaskarżeniu m.in. Polski do WTO. Jednak Kijów ma jeszcze jednego asa w rękawie. Chce nałożyć embargo na polskie owoce i warzywa. Na które produkty dokładnie?

Reklama

Słowacja, Węgry i Polska vs. reszta Europy

Zacznijmy od początku, czyli od wydarzeń, które wymusiły na Kijowie embargo Ukrainy na polskie produkty.

W miniony piątek tj. 15 września Komisja Europejska nie przedłużyła zakazu wwozu ukraińskiego zboża do UE. Decyzja ta nie jest pomyślna szczególnie dla Polski, Słowacji i Węgier. Zgodnie z zapowiedzią rząd RP (oraz pozostałych dwóch krajów) wprowadził własne ograniczenia na ukraińskie produkty.

Ściśle mówiąc, Słowacja dotychczasowy zakaz Komisji Europejskiej przedłużyła do końca roku. Węgry ograniczenia te rozszerzyły o dodatkowe towary, takie jak warzywa, produkty mięsne i miód. Natomiast Polska dodała do unijnej listy mąkę i pasze. Jednakże to właśnie polskie ograniczenia najmocniej uderzają w ukraińską gospodarkę. Dlatego reakcja Kijowa była zaskakująca.

Skarga do WTO i embargo Ukrainy na polskie produkty

Po pierwsze, jak poinformowała ukraińska minister gospodarki Julia Swyrydenko, Kijów złożył w poniedziałek skargę do WTO na Polskę, Słowację i Węgry. Jak uzasadnia, chodzi o udowodnienie, że poszczególne państwa członkowskie nie mogą działać wbrew decyzji Brukseli i same zakazać importu ukraińskich towarów.

Jednocześnie mamy nadzieję, że państwa te zniosą swoje ograniczenia i nie będziemy musieli wyjaśniać tej kwestii w sądach — czytamy w komunikacie Swyrydenko.

Co ciekawe, dyplomata jednego z krajów członkowskich zaprzecza tym informacjom.

W WTO nie ma w poniedziałek potwierdzenia złożenia skargi przez Ukrainę na Polskę, Słowację i Węgry w związku z embargiem na zboże. Sprawdzaliśmy w poniedziałek tę kwestię — cytuje swoje źródło informacji PAP.

Ponadto ten sam informator przekazał, że spory w WTO w pierwszej kolejności rozwiązuje się na drodze konsultacji obu stron.

Jeśli skarga wpłynie, Polskę, Słowację i Węgry w sporze reprezentować będzie Komisja Europejska — przekazuje PAP.

Informacje te doprecyzowuje ukraiński wiceminister gospodarki Taras Kachka. Według niego pozew nie jest skierowany przeciw konkretnemu państwu, ale ogólnie przeciwko wprowadzeniu środków nieakceptowalnych dla Ukrainy. W ten sposób Kijów chce przekonać Warszawę do unieważnienia swoich ograniczeń.

Bez względu na to, czy skarga wpłynęła do WTO czy nie, rząd Ukrainy jest gotów nałożyć własne, lustrzane sankcje handlowe. Jak poinformował w rozmowie dla Rzeczpospolitej Taras Kachka, Kijów będzie zmuszony zareagować i wprowadzić zakaz importu owoców i warzyw z Polski.

Czego ma dotyczyć embargo Ukrainy na polskie produkty?

Zapowiadane embargo miałoby być nałożone na takie polskie produkty, jak: cebula, pomidory, kapusta i jabłka.

W ten sposób Kijów chce przekonać rząd RP do wycofania nowych obostrzeń.

Na te groźby zareagował minister rolnictwa, Robert Telus. Jego zdaniem embargo na polskie owoce i warzywa to „wielki nietakt” ze strony Kijowa. Wyraził przy tym nadzieję, że takie sankcje jednak nie zostaną nałożone.

Po tym, jak Polska tak bardzo — cytuje Telusa UkrAgroConsult.

Źródło: UkrAgroConsult, Agro Times, wPolityce


Czytaj też: Czy afera wizowa odbije się rykoszetem na sadownikach?

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco! Dodaj AgroFakt.pl jako preferowane źródło w Google Częściej w Top Stories. Wystarczy 1 klik i zatwierdzenie w Google.
Agnieszka Okła-Wierzbicka
Autor artykułu:

Absolwentka Wydziału Ogrodnictwa SGGW w Warszawie. We współpracy z Instytutem Ogrodnictwa w Skierniewicach prowadziła doświadczenia nad skutecznością środków ochrony roślin oraz pracowała w Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. Upowszechnianiem wiedzy w mediach branżowych zajmuje się blisko 10 lat. Przez wiele lat związana była z miesięcznikiem "Sad Nowoczesny". W wolnych chwilach lubi czytać książki i podróżować. Najbardziej jednak ceni sobie czas spędzany na górskich wędrówkach.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *