Jak ochronić polskie rolnictwo? Rolnik ma produkować, a nie walczyć z przepisami!

Jak ochronić polskie rolnictwo, aby gospodarstwa mogły się rozwijać i produkować żywność bez zbędnych barier? Potrzebne są nie tylko pieniądze. Rolnicy wskazują także na nadmiar przepisów, kontrole, trudne inwestycje i problemy z ubezpieczeniami. O uwzględnieniu tych potrzeb rozmawiamy z Anną Gembicką i Krzysztofem Cieciórą, organizującymi 12 września konferencję poświęconą przyszłości rodzimego rolnictwa.
Mniej biurokracji, prostsze inwestycje, zmiany w kontrolach i przepisach dotyczących hodowli. To tylko niektóre z propozycji, mające stworzyć gospodarstwom lepsze warunki do produkcji i rozwoju.
Spis treści
Jak ochronić polskie rolnictwo? Zacząć od warunków pracy gospodarstw
Jak ochronić polskie rolnictwo? To pytanie wraca dziś nie tylko przy okazji rozmów o dopłatach czy sytuacji na rynkach rolnych. Coraz częściej dotyczy podstawowych warunków prowadzenia gospodarstwa. Rolnik jako przedsiębiorca musi bowiem produkować, inwestować i konkurować. Do tego wszystkiego dzisiaj musi spełniać coraz więcej wymagań oraz poświęcać czas na gros formalności.
Właśnie na te problemy zwracają uwagę Anna Gembicka i Krzysztof Ciecióra. Oboje są posłami, a wcześniej pełnili funkcje ministra i sekretarzy stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Znają również gospodarstwo rolne od strony praktycznej. Jak podkreśla, podczas naszej rozmowy Krzysztof Ciecióra, prowadzi wraz z rodziną 70-hektarowe gospodarstwo rolne nastawione głównie na produkcję roślinną.
„Wychowałem się w gospodarstwie rolnym. Dalej prowadzimy siedemdziesięciohektarowe rodzinne gospodarstwo rolne, zajmujące się głównie produkcją roślinną. Więc wiem doskonale, jak to dzisiaj wygląda” — mówi Krzysztof Ciecióra.
Rozmówcy pracują obecnie nad propozycjami dotyczącymi rolnictwa, których kierunki mają zostać przedstawione jutro, tj. 12 września. Na tym etapie nie są to obowiązujące rozwiązania prawne. Część z nich wymagałaby deregulacji, czyli zmian ustaw lub rozporządzeń, wiele z nich — także zapewnienia finansowania.
Warto jednak przyjrzeć się samym problemom, które znalazły się na liście. Dotyczą bowiem codziennego funkcjonowania gospodarstw.
Jedna kontrola zamiast kilku wizyt w gospodarstwie?
Jednym z pierwszych obszarów, który zdaniem Krzysztofa Ciecióry wymaga zmiany, jest sposób prowadzenia kontroli w gospodarstwach. Rolników mogą kontrolować różne instytucje, dlatego poseł proponuje, aby administracja lepiej koordynowała swoje działania.
„Urzędnicy z IHARS, z ARiMR, z KOWR, generalnie wszyscy ci, którzy kontrolują rolników, najpierw będą musieli się sami między sobą dogadać, kiedy chcą skontrolować gospodarstwo i w ramach jednej zapowiedzianej kontroli będą mogli takiego gospodarza odwiedzać” — zapowiada Ciecióra.
Założenie jest więc proste: to urzędy miałyby uzgodnić między sobą termin i zakres działań, zamiast przerzucać ciężar organizacyjny na gospodarza.
„Koniec z sytuacją, w której w zasadzie jedna kontrola wchodzi, potem wychodzi i wchodzi kolejna. A tak to obecnie się zdarza” — dodaje były wiceminister rolnictwa.
To na razie propozycja. Nie znamy jeszcze szczegółowego mechanizmu jej wprowadzenia ani wyjątków, które musiałyby dotyczyć chociażby sytuacji wymagających pilnej interwencji odpowiednich służb. Do takiej zmiany pieniądze nie są wymagane. To czysta organizacja ułatwiająca funkcjonowanie przedsiębiorstwa rolnego.
W Akcie Notarialnym obowiązkowy zapis — wieś, to w pierwszej kolejności miejsce produkcji żywności
Deregulacja przewija się również w rozmowie z Anną Gembicką. Była minister rolnictwa wskazuje, że również inne zmiany nie wymagają dodatkowych wydatków z budżetu. Jej zdaniem państwo może poprawić warunki prowadzenia gospodarstw poprzez zmianę samych regulacji.
„Część rozwiązań naprawczych jest bezkosztowych. Różne rozwiązania deregulacyjne rolnikom realnie ułatwią po prostu takie codzienne funkcjonowanie” — wyjaśnia nam Anna Gembicka.
Jednym z poruszanych zagadnień jest produkcyjna funkcja wsi. Problem nie jest nowy. Wieś pozostaje miejscem zamieszkania, ale jednocześnie stanowi przestrzeń prowadzenia działalności rolniczej. Te dwie funkcje mogą powodować konflikty, zwłaszcza kiedy w pobliżu gospodarstw rozwija się zabudowa mieszkaniowa.
Gembicka mówi o rozwiązaniu, które ma mocniej chronić możliwość prowadzenia produkcji rolnej.
„Każdy, kto się sprowadza na wieś, musi wziąć pod uwagę to, że jest to właśnie w pierwszej kolejności miejsce produkcji żywności” — podkreśla posłanka.
Jednym z rozwiązań w projekcie ustawy przygotowanej na przyszłość jest to, że w aktach notarialnych znajdzie się informacja, iż kupujący mają świadomość, że wieś, to w pierwszej kolejności miejsce produkcji żywności.
Dla rzetelności, miejmy również świadomość, że nad wzmocnieniem produkcyjnej funkcji wsi pracuje od dość dawna obecna władza.
Rolnik chce inwestować. Czy procedury mogą być prostsze?
Kolejny problem dotyczy inwestycji. Bez nowoczesnych nowych czy zmodernizowanych budynków, urządzeń czy infrastruktury trudno zwiększać wydajność i poprawiać warunki produkcji. Tymczasem, zdaniem naszych rozmówców, część gospodarstw napotyka bariery już na etapie przygotowania przedsięwzięcia.
Szczególnie wyraźnie widać to w hodowli. Ciecióra zwraca uwagę między innymi na procedury środowiskowe, kwestie sąsiedzkie oraz dostęp do przyłączy.
„Jeśli chodzi o inwestycje w hodowlę, przygotujemy ułatwienia dla rolników, którzy chcą postawić czy zmodernizować swoją chlewnię, kurnik czy oborę” — zapowiada Krzysztof Ciecióra.
Jego zdaniem rozwój produkcji zwierzęcej wymaga stworzenia gospodarstwom możliwości inwestowania. Jednocześnie przyznaje, że trzeba brać pod uwagę obawy innych mieszkańców terenów wiejskich.
„Oczywiście ja z wrażliwością podchodzę do obaw mieszkańców obszarów wiejskich, ale nie można oczekiwać zdrowej polskiej żywności i mówić o wspieraniu polskiego rolnika, jednocześnie blokując wszystkie możliwe inwestycje w rozwój hodowli w Polsce” — wyjaśnia Ciecióra.
To jeden z trudniejszych elementów całej dyskusji. Z jednej strony gospodarstwa potrzebują możliwości rozwoju. Z drugiej inwestycje, szczególnie duże obiekty inwentarskie, wpływają na otoczenie. Ewentualne uproszczenie procedur musiałoby więc zachować wymagania dotyczące środowiska, dobrostanu zwierząt oraz praw mieszkańców.
Krzysztof Ciecióra zwraca uwagę na większą możliwość w przyszłości w inwestycje nie wielkotowarowe, ale mniejsze, rodzinne, równomiernie rozmieszczone w kraju. To pozwoli na bliższą współpracę hodowców i prowadzących produkcję roślinną. Ich zintegrowanie i wzajemne korzystanie z produktów, także tych ubocznych w ramach sąsiedzkiej współpracy.

Jak ochronić polskie rolnictwo? Jedną z propozycji jest ułatwienie gospodarstwom i biogazowniom dostępu do przyłączy energetycznych oraz inwestycji
Odbudowa hodowli ma być jednym z kierunków
Ciecióra chce również wrócić do pomysłu strategii odbudowy produkcji trzody chlewnej. Jak mówi, przygotowywał takie rozwiązanie jeszcze podczas pracy w resorcie rolnictwa.
„Przygotowałem strategię na rzecz odbudowy trzody chlewnej w Polsce. Zabezpieczyłem na ten cel w Ministerstwie Rolnictwa dwieście pięćdziesiąt milionów złotych” — mówi poseł.
Następnie zapowiada przygotowanie nowej strategii odbudowy trzody oraz ułatwień inwestycyjnych dla hodowców.
Na tym etapie nie znamy jednak jej zasad ani źródła przyszłego finansowania. Kwota 250 mln zł, o której mówi Ciecióra, odnosi się do wcześniejszych działań w ministerstwie, a nie do obecnego budżetu resortu. Dlatego nie należy traktować jej jako zapowiedzi konkretnej kwoty dostępnej dla gospodarstw.
Jak ochronić polskie rolnictwo przez zmianę przepisów?
Jak ochronić polskie rolnictwo, skoro duża część prawa dotyczącego gospodarstw powstaje również na poziomie Unii Europejskiej? Anna Gembicka wskazuje dwa kierunki. Pierwszy dotyczy wykorzystania w Polsce dopuszczalnych ułatwień i wyłączeń. Natomiast drugi zakłada wcześniejsze zabieganie o rozwiązania korzystne dla polskiego rolnictwa podczas tworzenia unijnych regulacji.
„Z jednej strony to, co my możemy zrobić na poziomie krajowym, to na przykład automatycznie stosować wszystkie wyłączenia, które przepisy unijne przewidują, wszystkie ułatwienia. A z drugiej strony na wcześniejszym etapie walczyć w Unii Europejskiej o takie rozwiązania, które faktycznie będą rolnikom sprzyjać” — przedstawia Gembicka.
Jej zdaniem rolnictwo i przemysł rolno-spożywczy powinny także otrzymać szczególne znaczenie w krajowej polityce gospodarczej. Wśród propozycji wymienia między innymi priorytety dotyczące przyłączy energetycznych.
„Na przykład pierwszeństwo dla rolnictwa, dla przemysłu rolno-spożywczego, dla biogazowni, jeśli chodzi o przyłącze energetyczne. To jeden z elementów uznania właśnie tego sektora za sektor strategiczny, a co za tym idzie, przyjęcia zasady, że inwestycje w tym sektorze nie mogą być blokowane ani przewlekane przez instrumentalne wykorzystywanie procedur środowiskowych i odwoławczych czy próby wywierania presji finansowej na inwestorów” — wyjaśnia nasza rozmówczyni.
Także tutaj wiele zależy od szczegółów. Samo uznanie sektora za strategiczny nie przesądza bowiem, jakie prawa otrzyma gospodarstwo ani które procedury rzeczywiście staną się prostsze.
Ubezpieczenia rolnicze też wymagają zmian
Krzysztof Cieciór poruszył w romowie również problem ubezpieczeń upraw. Chodzi między innymi o sytuacje, w których konstrukcja warunków ubezpieczenia nie odpowiada cyklowi produkcji rolniczej. Szczególne znaczenie ma to w przypadku upraw wieloletnich oraz produkcji prowadzonej na przełomie dwóch lat kalendarzowych.
Ciecióra przyznaje, że rolnicy zgłaszają mu takie problemy.
„Do mnie też zgłaszają się rolnicy z tymi problemami. Zresztą sam się z nimi borykałem. Tak, tutaj też będziemy potrzebowali zmian i dostosowania tych przepisów po prostu do rzeczywistości.”
To ważny wątek, ponieważ rolnik nie może przesunąć gradu, przymrozku czy suszy tak, aby pasowały do konstrukcji przepisów np. w cyklu 3-letnim lub warunków ubezpieczenia. System powinien uwzględniać rzeczywisty cykl produkcji.
Czy rolnictwo potrzebuje przede wszystkim kolejnych dopłat?
Rozmowa prowadzi również do szerszego pytania o rolę pomocy publicznej. Dopłaty i rekompensaty mogą ratować gospodarstwa w sytuacjach kryzysowych. Jednak nie zastąpią rynku, możliwości inwestowania ani stabilnych warunków prowadzenia produkcji.
Anna Gembicka zwraca uwagę właśnie na ten aspekt.
„Rolnicy nie oczekują permanentnych dopłat. Oni chcą po prostu produkować i konkurować na równych zasadach, na normalnych rynkowych zasadach. Dopłaty są potrzebne w sytuacjach nadzwyczajnych, kiedy mamy do czynienia z sytuacjami wyjątkowymi, np.: wywołanymi zawirowaniami wojennymi w różnych częściach świata” — mówi Gembicka.
Dlatego dyskusja o przyszłości rolnictwa nie powinna ograniczać się do odpowiedzi na pytanie, ile pieniędzy trafi do gospodarstw. Równie ważne jest to, ile czasu rolnik poświęca na formalności, jak często musi dostosowywać gospodarstwo do nowych wymogów oraz czy może inwestować bez wieloletniej walki administracyjnej.
Tymczasem w całkiem niedalekiej przyszłości, bo już po wejściu nowego budżetu UE na kolejne lata, dopłat do rolnictwa wcale więcej nie będzie. Natomiast o ewentulane kryzysowe dofinansowanie trzeba będzie konkurować w ramach drugiego filaru z organizacjami gminnymi, społecznymi, itp. Bez zrzeszenia się, indywidualny rolnik nie bedzie miał wielkich szans na pozyskanie funduszy.
Jednocześnie deregulacja nie może oznaczać rezygnacji z zasad, które chronią zdrowie ludzi i zwierząt, środowisko czy bezpieczeństwo żywności. Chodzi raczej o to, aby wymagania miały jasny cel, były możliwe do wykonania i nie powielały obowiązków, które już nakładają inne przepisy.
Jak ochronić polskie rolnictwo? Najpierw pozwolić rolnikowi produkować
Jak ochronić polskie rolnictwo? Z naszej rozmowy wyłania się odpowiedź, która wykracza poza system dopłat. Gospodarstwa potrzebują przejrzystych przepisów, sprawnej administracji, rozsądnie prowadzonych kontroli oraz możliwości inwestowania. Potrzebują także systemu ubezpieczeń dostosowanego do specyfiki produkcji rolnej.
Propozycje przedstawione przez Annę Gembicką i Krzysztofa Cieciórę nie są dziś obowiązującym prawem. Nie znamy też jeszcze wszystkich szczegółów ani kosztów ich wdrożenia. Zapowiedziana na 12 września konferencja z ich uczestnictwem ma pokazać główne kierunki zmian. Natomiast, jak zapowiadają nasi rozmówcy dalsze rozwiązania mają powstawać w kolejnych miesiącach, właśnie w trakcie rozmów i dyskusji prowadzonych z rolnikami w całej Polsce.
Z perspektywy gospodarstwa najważniejsze pytanie pozostaje jednak bardzo praktyczne. Czy przyszłe przepisy pozwolą rolnikowi więcej czasu poświęcić na produkcję, rozwój i sprzedaż, a mniej na pokonywanie barier administracyjnych? Dopiero konkretne projekty ustaw i rozporządzeń pokażą, czy przedstawione założenia przełożą się na takie rozwiązania. No i co najważniejsze, ich pomysłodawcy muszą najpierw uzyskać możliwość ich wdrożenia.
FAQ: Jak ochronić polskie rolnictwo? Rolnik ma produkować, a nie walczyć z przepisami!
Jakie ułatwienia są proponowane dla polskiego rolnictwa w zakresie kontroli gospodarstw?
Proponuje się skoordynowanie działań instytucji kontrolujących rolników, aby odbywała się jedna zapowiedziana kontrola zamiast kilku osobnych wizyt.
Dlaczego uproszczenie inwestycji w rolnictwie jest istotne?
Uproszczenie inwestycji jest kluczowe dla zwiększenia wydajności i poprawy warunków produkcji w gospodarstwach, szczególnie w zakresie hodowli zwierząt.
Czy polskie rolnictwo potrzebuje głównie dopłat do rozwoju?
Polskie rolnictwo potrzebuje przejrzystych przepisów i możliwości inwestowania, a nie tylko dopłat, które powinny być dostępne w sytuacjach nadzwyczajnych.









