Nowy wirus u bydła zagraża produkcji mleka. Wykryto go w Szwajcarii, Niemczech i Francji

Nowy wirus u bydła wykryto już w stadach w Szwajcarii, a także w części Niemiec i Francji. Naukowcy sprawdzają, jak duże zagrożenie może stanowić dla hodowli, ponieważ patogen może obniżać wydajność mleczną i prawdopodobnie wpływać na rozród zwierząt. Na razie nie ma informacji o jego występowaniu w Polsce.
Nowy wirus u bydła budzi coraz większe zainteresowanie naukowców oraz lekarzy weterynarii. Patogen należy do grupy ortobunyawirusów Simbu, czyli tej samej, do której zalicza się dobrze znany hodowcom wirus Schmallenberg. Dotychczas potwierdzono jego obecność w Szwajcarii oraz w części Niemiec i Francji. Obecnie nie ma dowodów na to, że dotarł do Polski. Jednak eksperci zwracają uwagę na sposób jego przenoszenia i możliwe skutki dla produkcji mleka.
Spis treści
Jak rozprzestrzenia się nowy wirus u bydła?
Eksperci wskazują, że wirusa przenoszą niewielkie owady z rodzaju Culicoides, czyli kuczmany. To właśnie one odpowiadają również za rozprzestrzenianie wirusa Schmallenberg oraz choroby niebieskiego języka.
Owady te występują także w Polsce. Dlatego służby weterynaryjne monitorują sytuację, choć na razie nie odnotowano przypadków zakażenia. Jednocześnie specjaliści podkreślają, że obecnie nie ma powodów do niepokoju ani do wprowadzania dodatkowych ograniczeń.

Badania wskazują, że nowy wirus u bydła może powodować spadek wydajności mlecznej oraz objawy, takie jak gorączka i utrata apetytu.
Wirus może obniżać produkcję mleka
Dotychczasowe obserwacje pokazują, że zakażone bydło mleczne może mieć wysoką gorączkę, biegunkę oraz wyraźny spadek apetytu. W efekcie produkcja mleka może zmniejszyć się nawet na dwa lub trzy tygodnie.
Naukowcy analizują również, czy wirus może wywoływać poronienia oraz wady rozwojowe płodów u ciężarnych przeżuwaczy. Na razie nie ma jednoznacznych dowodów potwierdzających taki wpływ. Niemiecki Instytut Friedricha-Loefflera uznaje jednak to zagadnienie za jeden z najważniejszych kierunków dalszych badań.
Szwajcarscy eksperci zwracają ponadto uwagę, że wysokowydajne krowy mleczne mogą być bardziej podatne na zakażenie podczas długotrwałych fal upałów. Stres cieplny osłabia bowiem organizm zwierząt i może zwiększać ich wrażliwość na infekcje.
Czy nowy wirus u bydła zagraża ludziom?
Według obecnego stanu wiedzy ortobunyawirusy z grupy Simbu nie stanowią istotnego zagrożenia dla ludzi. Nie są uznawane za poważne choroby odzwierzęce.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że pojawienie się kolejnego wirusa przenoszonego przez owady pokazuje, jak zmienia się sytuacja epizootyczna w Europie. W ostatnich latach podobną drogą rozprzestrzeniały się między innymi wirus Schmallenberg oraz wirus choroby niebieskiego języka.
Coraz cieplejsze lata sprzyjają aktywności owadów krwiopijnych. W rezultacie patogeny mogą docierać do nowych regionów i obejmować kolejne stada.
Nowy wirus u bydła wymaga stałego monitoringu
Nowy wirus u bydła nie został dotąd wykryty w Polsce. Mimo to jego pojawienie się w kilku krajach Europy pokazuje, że sytuacja wymaga uważnej obserwacji. Eksperci podkreślają, że najważniejsze jest prowadzenie nadzoru epidemiologicznego oraz szybkie wykrywanie ewentualnych zakażeń. Dzięki temu będzie można ograniczyć ryzyko dla hodowli i produkcji mleka, jeśli patogen pojawi się w kolejnych państwach Europy.
FAQ: Nowy wirus u bydła zagraża produkcji mleka. Wykryto go w Szwajcarii, Niemczech i Francji
Jakie są objawy nowego wirusa u bydła?
Zakażone bydło może mieć wysoką gorączkę, biegunkę oraz spadek apetytu, co prowadzi do zmniejszenia produkcji mleka.
Jak przenosi się nowy wirus u bydła?
Nowy wirus u bydła przenoszą niewielkie owady z rodzaju Culicoides, znane jako kuczmany.
Czy nowy wirus u bydła zagraża ludziom?
Obecnie ortobunyawirusy z grupy Simbu nie stanowią istotnego zagrożenia dla ludzi.
Dlaczego monitoring nowego wirusa u bydła jest ważny?
Monitoring pozwala na szybkie wykrywanie zakażeń, co ogranicza ryzyko dla hodowli i produkcji mleka.









