Rolnicy znów wyszli na ulice: protest w pow. sępoleńskim

Download PDF

Już po raz 3 rolnicy z pow. sępoleńskiego wyrażali swoje niezadowolenie z powodu niskich cen żywca. Wczoraj między godziną 11:00 a 12:00 zablokowali drogę krajową nr 25. Jak wiele blokad jeszcze nas czeka?

Pogarszająca się sytuacja na rynku trzody chlewnej jest problemem globalnym, jednak polscy rolnicy są w wyjątkowo trudnej sytuacji.

dr Tadeusz Blicharski, prezes PZPTCh

Wcześniejsze protesty odbyły się 2 i 9 grudnia. Pierwszy w samym Sępólnie, za drugim razem rolnicy zablokowali już drogę. Podczas wczorajszego mieli ze sobą transparenty z hasłami: „Nie będzie w Polsce dobrobytu, jak nie będzie na świnie zbytu”, „Zamiast żywność produkować musimy dziś strajkować i kierowców denerwować” czy „Jedzcie polskie kabany, a nie made in Germany”. Według informacji z KPP w Sępólnie Krajeńskim mimo blokady ruch odbywał się w miarę płynnie.

Przeciwny takim protestom jest Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZRIR: – W tej chwili radziłbym się wstrzymać z jakimikolwiek akcjami, przynajmniej do soboty. Rozpocznie się wówczas Krajowy Kongres Rolnictwa RP. Póki co złożyliśmy swoje postulaty stronie rządowej. Jeśli polscy rolnicy nie otrzymają pomocy, wówczas akcja protestacyjna obejmie cały kraj.  Zastanowimy się też nad terminem. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć kiedy.

Jeśli polscy rolnicy nie otrzymają pomocy, wówczas akcja protestacyjna obejmie cały kraj.

Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZRIR

Z opinią, że producenci trzody chlewnej są obecnie w wyjątkowo trudnej sytuacji, zgadza się dr Tadeusz Blicharski, prezes Polskiego Związku Producentów Trzody Chlewnej: – Pogarszająca się sytuacja na rynku trzody chlewnej jest problemem globalnym, jednak polscy rolnicy są w wyjątkowo trudnej sytuacji – wyjaśnia. – W innych państwach jednak, jak np. w Niemczech, za niskimi cenami idzie silnie wsparcie państwa. Poza tym w Polsce mamy małe stada i przy obecnych kosztach rolnicy nie są w stanie sobie poradzić.

Według dr Blicharskiego dla hodowców, którzy posiadają małe stada, szansą są nowe przepisy o sprzedaży bezpośredniej, pozwalające na sprzedaż mięsa z własnego uboju. Może to wielu z nich uratować przed bankructwem. I jak podkreśla nasz rozmówca: – Próbujmy za wszelką cenę się łączyć. To pozwoli wykluczyć pośrednika w rozmowach z zakładami przetwórstwa i wynegocjować lepsze ceny.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o