Rolników nikt nie pytał, co myślą o paszach GMO

Powiedzieć, że decyzja parlamentu była niespodziewana, to mało. Wbrew stanowisku rządu, posłowie Prawa i Sprawiedliwości zaproponowali, aby zakaz stosowania pasz GMO wszedł w życie, nie za 4, ale już za 2 lata. Sejm poprawkę przyjął. Rolników nikt o zdanie nie pytał.

Gdy w lipcu ministerstwo rolnictwa przesłało do Sejmu nowelizację ustawy o paszach, zaskoczenia nie było. Wejście w życie zakazu stosowania pasz genetycznie zmodyfikowanych (GMO) miało być ponownie przesunięte o 4 lata. Ponownie, gdyż zakaz został uchwalony w… 2006 r. Ale już wtedy, wobec ogromnych protestów rolników oraz przemysłu zbożowego oraz mięsnego, ustawodawca zgodził, aby restrykcyjne prawo weszło w życie dopiero w 2008 r. Potem kolejne rządy i parlamenty przesuwały termin wejścia w życia zakazu. Tak miało się też stać podczas ostatniego posiedzenia Sejmu. Krótka rządowa nowela przewidywała, że pasz genetycznie zmodyfikowanych będzie można używać do 2021 r. Bez niej zakaz zacząłby obowiązywać już za chwilę, bo 1 stycznia 2017 r. A wtedy zaczęłyby się kłopoty.

pasze gmo

Konwencjonalnej śruty sojowej jest na światowym rynku mało, a poza tym jest o ¼ droższa od tej GMO.

Bowiem konsekwencje wprowadzenia zakazu będą ogromne i będą dotyczyć nie tylko rolników, ale również konsumentów. Genetycznie zmodyfikowana soja, najczęściej sprowadzana z Ameryki Południowej, jest bowiem podstawą w żywieniu drobiu, a także świń i krów. Nie dlatego, że polscy rolnicy uparli się karmić swoje zwierzęta paszami GMO. Po prostu, innych w praktyce nie ma. Konwencjonalnej śruty sojowej jest na światowym rynku mało, a poza tym jest o ¼ droższa od tej GMO. Jej stosowanie doprowadziłoby więc do wzrostu kosztów produkcji, a co za tym idzie do wzrostu cen żywności w sklepach. Ale w żaden sposób nie uchroniłoby to nas przed kupowaniem mleka i mięsa wyprodukowanego ze zwierząt skarmianych paszami GMO. Te będą nadal importowane z innych krajów Unii Europejskiej.

Za 2 lata wrócimy do tej samej jałowej dyskusji, który doprowadzi nas do tej samem konstatacji, że pasz GMO nie można jeszcze efektywnie zastąpić krajowymi źródłami białka.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, która zajmowała się ustawą o paszach, w zdecydowanej większości wypowiadali się przeciwnicy biotechnologii. Ekolodzy jak mantrę powtarzali argumenty mówiące o szkodliwości żywności wyprodukowanej na bazie GMO. Usłyszeliśmy, że warchlaki z macior karmionych przez polskich rolników genetycznie zmodyfikowaną soją rodzą się zdeformowane. O paszach wypowiadał się żołnierz-naturoterapeuta. Swoje zdanie zaprezentowało także stowarzyszenie „Gamonie i krasnoludki” oraz „Pomarańczowa Alternatywa”. Posłom Prawa i Sprawiedliwości przypomniano, że w kampanii wyborczej obiecywali natychmiastowe wprowadzenie zakazu. Nieliczne głosy rozsądku byłego ministra rolnictwa Adama Tańskiego oraz Rajmunda Paczkowskiego z Krajowej Rady Drobiarstwa zostały zignorowane. Rolnicy nie wypowiadali się w ogóle.

Ale naciski ekologów odniosły swój skutek. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wbrew stanowisku rządu, ustalili datę wprowadzenia zakazu na 1 stycznia 2019 r., czyli już za 2 lata. Za takim rozwiązaniem opowiedział się potem cały Sejm. Teraz ustawa trafiła do Senatu, który na pewno żadnych zmian tu nie wprowadzi.

pasze gmo

Pasze GMO wykorzystywane są nie tylko przy skarmianiu drobiu, ale również trzody chlewnej czy bydła mlecznego.

Jaki będzie skutek takiej ustawy. Wydaje się, że… żaden. Za 2 lata wrócimy do tej samej jałowej dyskusji, który doprowadzi nas do tej samem konstatacji, że pasz GMO nie można jeszcze efektywnie zastąpić krajowymi źródłami białka. Posłowie posypią głowę popiołem, a następnie przesuną zakaz o kolejne 2 czy 4 lata.

Pytanie, po co to wszystko? Gotowe odpowiedzi na wszystkie pytanie i wątpliwości dotyczące soi GMO są znane od dawna. Za grube miliony wysupłane z budżetu ministerstwa rolnictwa naukowcy z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach oraz Instytutu Zootechniki w Balicach przez kilka lat prowadzili badania nad zwierzętami karmionymi genetycznie zmodyfikowanymi paszami. Żadnych zagrożeń nie ma. Polskie mięso i mleko ze zwierząt skarmianych soją GMO jest zdrowe i bezpieczne. O czym jako konsumenci przekonujemy się na co dzień.

 

Powiązane: Pasze GMO jeszcze tylko przez 2 lata?

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 0 / 5. Liczba głosów 0

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  1. […] Rolników nikt nie pytał co myślą o paszach GMO KLIK. „Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, która zajmowała się ustawą o paszach, w […]