Czy czeka nas ograniczenie produkcji mięsa i nabiału?

Ograniczenie produkcji mięsa wynikało dotychczas z przyczyn rynkowych czy zdarzeń losowych tak jak w przypadku ASF. Jednakże w najbliższej przyszłości może mieć ono przyczyny ideologiczne. Takie skutki mogą mieć rekomendacje, jakie przygotowało zrzeszenie C40 Cities.
Ograniczenie produkcji mięsa i jego spożycia to jedno z działań, jakie w swoim raporcie przedstawili naukowcy z Leeds dla C40 Cities. Uważają oni, że to miasta odpowiadają zarówno za emisje związane z ich bieżącym funkcjonowaniem, ale także za emisje związane z produkcją dóbr w nich konsumowanych. Co więcej, miasta zrzeszone w C40 odpowiadają za 10% światowej emisji gazów cieplarnianych. Dlatego autorzy raportu uważają, że konieczne jest ograniczenie emisji z miast o połowę do roku 2030. Ponadto proponują działania, które już teraz w przestrzeni publicznej wywołały oburzenie wśród wielu osób.
Spis treści
Ograniczenie produkcji i spożycia mięsa i pozostałe rekomendacje
Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna, działania zawarte w rekomendacjach podanych przez zrzeszenie C40 Cities obejmują sześć dziedzin, które mają największy wpływ na emisję. Większość z nich dotyczy ograniczenia konsumpcji.
Zrzeszenie C40 Cities w rekomendacjach przedstawiło propozycje takie jak:
- ograniczenie spożycia mięsa do 16 kg rocznie na osobę,
- ograniczenie spożycia nabiału do 90 kg rocznie na osobę,
- zmniejszenie liczby spożywanych kalorii do 2,5 kilokalorii dziennie,
- ograniczenie liczby kupowanych ubrań w ciągu roku do 8 sztuk,
- zmniejszenie liczby posiadanych samochodów do poziomu 190 sztuk na 1000 mieszkańców i wydłużenie „życia” samochodów do 20 lat,
- możliwość odbycia 1 podróży lotniczej „tam i z powrotem” raz na dwa lata,
Jednakże w celu ambitnym spożycie mięsa czy nabiału, podobnie jak liczba aut miałyby spaść do zera. Liczba ubrań, które można by kupić spadłaby do 3 rocznie, zaś liczba podróży lotniczych do 1 na 3 lata.
Co stanie się jak ograniczymy mięso?
Wśród propozycji duże kontrowersje budzi w szczególności ograniczenie ilości spożywanego mięsa czy nabiału, a co za tym idzie ograniczenie produkcji mięsa i nabiału. Problem nie dotyczy wyłącznie nawyków kulinarnych. Jak podkreślają specjaliści – dietetycy, ograniczenie czy wręcz zaniechanie spożycia tych produktów miałoby niebagatelny wpływ na zdrowie konsumentów. Szczególnie zagrożoną grupą byłyby dzieci, które w swojej zbilansowanej diecie potrzebują łatwo przyswajalnych składników odżywczych pochodzenia zwierzęcego. Ich zastąpienie składnikami roślinnymi byłoby trudniejsze i wymagałoby większej ilości czasu na przygotowywanie posiłków. Szczególnie dotyczy to niezbędnego dla dzieci wapnia, o który wbrew pozorom nie jest łatwo w produktach roślinnych.
Za zmniejszeniem spożycia pójdzie też ograniczenie produkcji mięsa czy nabiału. Spadek pogłowia zwierząt hodowlanych spowoduje jednocześnie zmniejszenie produkcji nawozów naturalnych. A to nawozy naturalne mogłyby zastąpić redukowane przez Komisję Europejską nawozy sztuczne.
Ograniczenie produkcji mięsa – rząd przeciwny
Do kwestii ograniczenia produkcji i spożycia mięsa, nabiału, a także innych rekomendacji odniósł się także rzecznik rządu, Piotr Müller, który zaznaczył, że rząd jest przeciwny rozwiązaniom, które miałyby ograniczać produkcję rolną w zakresie czy to mięsa, nabiału, czy innego rodzaju produktów przetworzonych pochodzących od zwierząt.
Uważamy, że jest to kwestia wolności i prawodawstwo unijne nie powinno wchodzić w te kwestie – stwierdził rzecznik rządu.
Ponadto, jak podaje Polskie Radio 24, rzecznik rządu pokreślił, że nie ma także zgody na przymuszanie do zakazu używania aut spalinowych.
Czytaj również: Gdzie zgłaszać szkody łowieckie 2023?
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna; Polskie Radio 24









niech sie wala I zra robaki jews
Artykuł jest tendencyjny.
Ograniczenie spożycia mięsa u większości osób przyniosłoby efekt zdrowotny. Ograniczenie mięsa i nabiału TAK! Całkowita rezygnacja NIE!
W treści nie wspomina się o klimacie i problemach z wodą pogłębiającymi się z roku na rok.
Ludzi przybywa na planecie, ale rolnik tego nie widzi więc myśli tylko o tym jak przeżyć.
Proszę o alternatywne rozwiązanie, jak inaczej ograniczyć ilość spalin w miastach, niż wymienić samochody na nowsze rozwiązania?
„Robaki” to tylko hasło, chodzi o pozyskiwanie białka z innych źródeł niż flaki zwierząt.