Koszty produkcji jabłek. Jak kalkulować, żeby się opłaciło?

Od czego zależy przyszłość polskiego sadownictwa? Wyzwań jest wiele. Jednym z nich są rosnące koszty produkcji. Jak uzyskać pożądany wynik ekonomiczny?
Aby móc podjąć konkretne działania naprawcze w kulejącym obecnie sadownictwie, w pierwszej kolejności należy przeanalizować wyzwania stojące przed branżą. Podjęli się tego eksperci podczas międzynarodowej konferencji „Perspektywa Jabłkowa 2030” (czerwiec 2023, Warka). Wiele uwagi poświęcono sytuacji na rynku jabłek i rosnącym kosztom produkcji.
Spis treści
Podaż przewyższa popyt
Poważnym wyzwaniem dla branży jest obecnie wyraźny spadek konsumpcji jabłek w całej Europie. Dotyczy to również krajów zamożnych, takich jak: Hiszpania, Francja, Niemcy, Włochy oraz kraje Beneluksu. Spadkowi popytu na jabłka sprzyja też duża konkurencja ze strony owoców egzotycznych. Jabłka tracą na znaczeniu również na rzecz np. owoców jagodowych (borówka, malina, jeżyna). Ich produkcja i marżowość są wyższe, zarówno z punktu widzenia producenta, jak i sieci sprzedaży.
Jednocześnie odnotowujemy nadwyżkę produkcji jabłek w Unii Europejskiej. To z kolei przekłada się na ogromną presję cenową. Jak zauważył Helwig Schwartau z Ami Hamburg, równowaga rynku w Europie następuje przy produkcji około 10,5 mln ton. Tymczasem na rynek trafia obecnie ponad 12 mln ton rocznie, z czego z Polski blisko 4,8 mln. Łączny spadek popytu na jabłka w UE w ostatnim sezonie sięgnął nawet 50 tys. ton. Ten brak równowagi rynku sprawia, że producenci narażeni są na ogromną presję cenową ze strony rynku.
Niestety, ceny oferowane za jabłka nie odzwierciedlają innego ważnego czynnika, jakim są dynamicznie rosnące koszty produkcji. Dla przykładu wzrosły one z 51 euro/100 kg w 2021 roku do 61 euro/100 kg w sezonie 2022/2023. W analogicznym okresie ceny sprzedaży spadły z 63,97 euro/100 kg do 41,57 euro/100 kg na giełdach w Niemczech.
W całej Europie mamy do czynienia z nadwyżką produkcji jabłek, a spadek konsumpcji i brak rosyjskiego odbiorcy skutkuje w większości przypadków brakiem możliwości ich zbytu po opłacalnej cenie. W ten sposób produkcja w sektorze staje się nierentowna – podkreślał Helwig Schawartau z AMI Hamburg..
Model nasadzeń w Polsce do poprawki
Mówiąc o kosztach produkcji sadowniczej, uczestnicy konferencji zwrócili uwagę na strukturę nasadzeń w Polsce. Ich zdaniem mocno się zaciera granica pomiędzy produkcją na jabłka deserowe a tą ukierunkowaną na jabłka do przetwórstwa. Tymczasem już na etapie planowania kwater te dwa typy produkcji powinni być wyraźnie rozdzielone.
Mianowicie sady pod jabłka deserowe charakteryzują się wysokim poziomem inwestycji i nakładami związanymi z osiąganiem wysokiej jakości produktu. Z drugiej strony umożliwiają wyższą marżowość w porównaniu od sadów sokowych. W przypadku tych drugich bowiem nakłady inwestycyjne są znacznie mniejsze. Oba rodzaje produkcji powinny zatem zostać wyspecjalizowane, ale pod różnym kątem.
Co zalicza się do kosztów produkcji?
Zdaniem ekspertów branża musi się zmierzyć z bardzo dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością „postcovidową”. Nadal występuje wiele problemów w łańcuchach eksportowych związanych z pandemią i konfliktami zbrojnymi na świecie. Producenci owoców muszą mierzyć się ze wzrostem:
- cen gazu i prądu (ponad 100%),
- nawozów (+80%),
- kosztów magazynowania (+50%),
- kosztu środków produkcji, w tym maszyn i urządzeń oraz opakowań (+40%).
- koszty pracy (+15%).
Na domiar złego, zaczyna powoli brakować pracowników sezonowych w okresie zbiorów.
Koszty produkcji sadowniczej w ciągu ostatnich 30 lat wzrosły drastycznie, a cena jabłek nie odzwierciedla poniesionych wydatków. Marzeniem prof. Pieniążka było, aby cena kilograma jabłek była równa cenie kilograma chleba, ale jeszcze to marzenie się nie spełniło – komentuje dr Tomasz Lipa, przewodniczący zarządu Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych.
Jak liczyć koszty produkcji jabłek?
Temat kontrolowania kosztów dokładnie omówił dr inż. Dariusz Paszko. Albowiem tu potrzebna jest skrupulatność.
Aby policzyć koszty dla każdej uprawy, trzeba wpierw zebrać dane ewidencyjne. Następnie należy je posegregować w tzw. układzie kalkulacyjnym kosztów (w podziale na koszty bezpośrednie i pośrednie). Część z nich ma charakter wydatku pieniężnego, który trzeba ponieść w danym sezonie (koszty bezpośrednie).
Jednak są też takie, które odnoszą się do kosztów poniesionych wcześniej na zakup lub wykonanie środków trwałych. Mogą to być np.: założenie sadu, zakup ciągnika czy postawienie zabudowań. Do kosztów pośrednich zaliczymy również wydatki na tzw. środki trwałe rozliczane w postaci odpisu rocznego (amortyzacji). Są one uwzględniane w rachunku kosztów, ale nie mające charakteru wydatku finansowego ponoszonego w danym momencie.
Takie koszty są często pomijane przez producentów przy szacowaniu rzeczywistych kosztów produkcji. Co więcej, część sadowników wykonuje pewne prace w sadzie samodzielnie. To również zaliczamy do kosztów pracy, jednak często obliczenia ich nie obejmują. A to błąd.
Wielu producentów pomija też tzw. koszt zaangażowanego kapitału własnego. Jest to suma bieżących wydatków pieniężnych i poniesionych na zakup środków trwałych. Tymczasem koszty te mogłyby w tym samym czasie przynosić procent z inwestycji na rynku finansowym.
Niestety, trzeba to stanowczo podkreślić. Bez zgromadzenia rzetelnych danych dotyczących nakładów i kosztów ponoszonych w działalności gospodarstwa nie ma możliwości uzyskania wiarygodnych wyników dotyczących sytuacji ekonomicznej danego producenta — podsumowuje dr inż. Dariusz Paszko.
Źródło: Unia Owocowa
Czytaj też: Czy sprzedamy polskie jabłka w Indiach, czy tracimy importera?








