Nawałnica w Małopolsce zniszczyła uprawy, ale nie szkodniki! ZDJĘCIA

Nawałnica, która kilka dni temu wystąpiła w Małopolsce wyrządziła ogromne szkody w uprawach. Największa od dekady w okolicach Krakowa ulewa z gradem zniszczyła rośliny, ale nie szkodniki, które dokonują dzieła i będą stanowiły zagrożenie zarówno w tym sezonie jak i w kolejnych latach. Plantatorzy liczą straty.

W 25. tygodniu roku nad całą Polską przetoczył się burzowy front, któremu poza nawalnymi opadami towarzyszył grad. Podtopionych zostało wiele pól, posiekanych gradem – hektary upraw. Część z tych gradowisk jeszcze rokuje. Rzepak i zboża dojrzewają i wkrótce będą zbierane, ale silnie zniszczone kukurydza i ziemniaki – tutaj perspektywy nie widać. Nawałnica wystąpiła również w Małopolsce, gdzie spowodowała duże straty.

W Małopolsce, poza deszczem i gradem problem stanowią także spływy błotne, które zamulają tereny rolnicze, w tym plantacje. Wyżynny charakter, poprzecinany dolinkami sprawia, że z pól masy wierzchniej warstwy gleby zmywane są z wodą i transportowane na niżej położone tereny. Wraz z tym błotem znoszone są składniki mineralne stanowiące pierwiastki pokarmowe roślin, ale także patogeny i szkodniki. Właściciele pól, na których ta masa mułu zalega, mają ogromne problemy.

Przeczytaj również: Będą odszkodowania dla rolników po nawałnicach?

Nawałnica w Małopolsce zniszczyła uprawy, ale nie stonkę

Obfity deszcz w granicach lokalnie do 60 mm (60 l/m2), grad i „lawina” błota zniszczyły położone w nizinie pola ziemniaków. Mimo, iż po kilku dniach zastoisko wodne zniknęło, gleba jest grząska, bardzo wilgotna. Korzenie roślin znajdujące się przez kilkadziesiąt godzin w warunkach beztlenowych zgniły. Obszarów z zamierającymi roślinami nikt już nie będzie pielęgnował. Tym bardziej, że wjazd maszyn rolniczych jest właściwie niemożliwy.

Nawałnica w Małopolsce zniszczyła rośliny, ale nie szkodniki. Wraz ze spływającą z wyższych rejonów wodą, na nizinne dotarły masy spłukanych z roślin chrząszczy i larw stonki ziemniaczanej. Część się utopiła, ale wiele unosząc się na powierzchni wody, gdy opadała trafiało na rośliny lub z czasem na powierzchnię mułu. Teraz osuszone przemieszczają się na najbliższe rośliny lub raczej na ich resztki i dokonują dzieła. Zamulone części roślin są równie atrakcyjne, jak czyste. Najwyraźniej eliminowanie tych szkodników, poprzez opryskanie roślin krzemem, nie znajdzie zastosowania. Szkoda czasu na badania. Życie potrafi zweryfikować plany… badawcze na pewno.

Przeczytaj również: Stonka ziemniaczana już w akcji. Jak uchronić rośliny przed szkodnikiem?

Nawałnica a później atak szkodników. Straty w rolnictwie

Plantatorzy szacują starty, gdy nawałnica w Małopolsce zniszczyła im uprawy, ale ocenie podlegają rzeczywiste szkody. Nie bierze się pod uwagę następstwa. Wiadomo, nikt nie będzie się w najbliższym czasie zajmował straconą powierzchnią.

Stonka żeruje intensywnie i odtwarza siły potrzebne do przepoczwarczenia. Na pewno na tych stanowiskach zabiegów insektycydowych wykonywać się nie będzie, więc stonka bezproblemowo wyda kolejne pokolenie przepoczwarczając się niezakłócenie w glebie, w obszarze żerowiska. Jeszcze do niedawna następna generacja tego szkodnika nie stanowiła problemu, ale obecnie jest równie dużym zagrożeniem, jak pierwsze. Ponadto, rozwijające się w drugiej połowie lata larwy opanują nie tylko nadziemne, starzejące się pędy, ale bardzo chętnie ogryzą bulwy. Znajdujące się pod powierzchnią oraz oczekujące po wyoraniu na zbiór. Larwy wraz z bulwami trafiają na pryzmę, gdzie uszkadzają te przeznaczone do przechowania.

Zaraza ziemniaka – to kolejne ogromne zagrożenie

Nawałnica w Małopolsce skazała rolników na duże straty. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że pozostałe po ulewie, żywe rośliny rokujące dalszy wzrost, są realnie zagrożone przez zarazę ziemniaka. Duża wilgotność w obrębie rośliny, wywołana parującą glebą, liczne uszkodzenia mechaniczne pędów nadziemnych – to doskonałe warunki do silnych infekcji. A wraz z wodą także spłynął w nizinne rejony sprawca zarazy – patogen Phytophthora infestans.

Niestety profilaktyczna ochrona fungicydowa na razie w naszym rejonie nie jest możliwa. Wjazd nawet na wyżej położone pola jest bardzo trudny, ponadto destrukcyjnie zadziała na glebę, która już uległa znacznej erozji wodnej.

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena 4.4 / 5. Liczba głosów 7

Na razie brak głosów. Możesz być pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *