Pszczelarz – to brzmi dumnie!

Download PDF

Marek Grzymowicz sprawuje funkcję prezesa Dobrzyńskiego Koła Pszczelarzy w Wielgiem. Zamiłowanie do pszczół odziedziczył po przodkach. Jest emerytowanym nauczycielem. Przez wiele lat był wicedyrektorem Zespołu Placówek Oświatowych w Wielgiem, odpowiedzialnym za kierowanie Publicznym Gimnazjum im. H. Sienkiewicza.

Jest także wiceprezesem Stowarzyszenia Gmin Ziemi Dobrzyńskiej, do którego zadań należy przede wszystkim propagowanie wiedzy o regionie. Ukończył socjologię na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Poza historią interesuje się fotografiką i numizmatyką. Ostatnio czerpie dużo przyjemności i zdrowia z poznawania ziół oraz apiterapii.

Z wykształcenia jest Pan socjologiem i do przejścia na emeryturę pracował jako nauczyciel. Skąd wobec tego zainteresowanie pszczołami?

agrofakt-m-grzymowicz-w-swojej-pasiece

Marek Grzymowicz, prezes Dobrzyńskiego Koła Pszczelarzy.

– Pasja pszczelarska przechodzi w mojej rodzinie z pokolenia na pokolenie i nawet nie wiem, od kogo się zaczęła. Dziadkowie z obu stron zajmowali się pszczołami. Niedawno zmarł wujek, który walczył w kampanii wrześniowej w 1939 roku. Dożył sędziwego wieku i do końca swych dni pracował w pasiece. Z kolei mój serdeczny kolega swoją pierwszą pasiekę założył, gdy skończył 80 lat i jakoś nie zastanawiał się, czy w takim wieku warto mu w ogóle się za to zabierać.

Nie wyobrażam sobie życia bez pszczół, bo stały się one częścią mojego życia. Połączyłem przyjemne z pożytecznym. To jak z nauką, im dalej idziemy, tym więcej drzwi otwieramy.

Pszczelarstwo to niewątpliwie zdrowa pasja…

– Zdecydowanie. Pszczelarze są najdłużej żyjącą grupą zawodową. Pszczelarstwo rozwija człowieka równomiernie, a w starszym wieku zastępuje sport. Jest to zarówno praca fizyczna i to na świeżym powietrzu, jak i ciągłe poszerzanie wiedzy, które utrzymuje mózg w dobrej kondycji. Trzeba sięgać po fachowe czasopisma, brać udział w szkoleniach i wymieniać się doświadczeniami z innymi. Tu nie można postępować schematycznie, bo rutyna może zgubić. Do każdej pszczelej rodziny należy podchodzić indywidualnie. Ponadto miód jest bardzo zdrowy i powinien znaleźć się w każdym domu. Sprawdza się przy przeziębieniu, podnosi odporność, wzmacnia siły witalne i wybornie smakuje. Zdrowy jest również propolis, pyłek, pierzga, mleczko pszczele, a nawet powietrze ulowe.

Jacy ludzie zabierają się za prowadzenie pasieki?

agrofakt-m-grzymowicz-spawdza-ule-3

Pan Marek podczas okadzania uli.

 

– Środowisko pszczelarskie jest wyjątkowo zróżnicowane, zarówno pod względem wieku, jak i wykształcenia. W naszym Kole mamy emerytowanych nauczycieli, bankowca, byłego burmistrza, baristę z Warszawy.  Są to ludzie żądni wiedzy, bo na szkoleniach pszczelarskich nie ma pustych miejsc. Jedno mogę stwierdzić, że wytrwają tylko prawdziwi pasjonaci. Są lepsze i gorsze lata, a pasieka nie zawsze przynosi dochody.

W zdumienie wprawia widok pszczelarza, który gołymi rękoma pracuje przy ulu. Czy pszczelarz może sobie pozwolić na taki brak środków ostrożności?

agrofakt-gole-rece-pszczelarza

Jedna rodzina pszczół może liczyć nawet 30 tys. osobników.

– Czasami pszczelarze się popisują, gdy pszczoły są łagodne. Nie znoszą one intensywnych zapachów i wyczują obcą osobę w pasiece, bo posiadają zmysł powonienia. Sam czasami zapominam o założeniu ochronnej siatki. Zdarzają się też nieprzewidziane sytuacje. Kiedyś przewoziłem ule na przyczepce samochodowej i wpadłem na pomysł, żeby podłożyć pod nie stary materac. Zadziałał on nie tyle, jak amortyzator wstrząsów, co trampolina. Jeden z uli wylądował na polu. Musiałem zadziałać szybko i to opanować, bo pszczoły mogłyby zrobić komuś krzywdę.

Czy to prawda, że w ulu obowiązuje ścisły podział obowiązków?

– W pszczelej społeczności obowiązuje ściśle określona hierarchia. Każda pszczoła zna swoje miejsce w szeregu. Podstawowy podział to królowa – matka, która zapewnia ulowi rozwój, trutnie i robotnice. Wśród tych ostatnich wyróżniamy jeszcze strażniczki, zwiadowczynie i opiekunki młodzieży. Pszczoły porozumiewają się ze sobą za pomocą tańca. Pszczoły są w stanie odlecieć nawet na odległość do 10 km, ale efektywnie wykorzystują pożytek w promieniu do 2 km. Im bliżej tym lepiej. Pszczelarze nazywają to efektywnym pastwiskiem pszczelim i starają się je dobrze poznać. Wymarzona sytuacja to taśma pożytkowa, gdy kolejno pojawiają się bogate pożytki np. klon, rzepak, akacja, lipa, gryka, wrzos. Ale to marzenie! Częściej mamy jeden pożytek dominujący i kilka słabszych. Każdy ul malujemy na inny kolor, co ułatwia pszczołom znalezienie właściwego. Wówczas nie błądzą.

Jak funkcjonuje pszczela rodzina?

agrofakt-pszczoly-w-poidelku

Każda pszczoła musi znać swoje miejsce w rodzinnej hierarchii.

– Pszczela rodzina liczy około 30 tysięcy pszczół. W sezonie jest w stanie wyprodukować około 100 kg miodu i 30 kg pyłku. Większość miodu i pyłku zużywają pszczoły na własne potrzeby. Wiosną jest niewielka, ale już na początku lipca osiąga szczyt czerwienia, czyli rozwoju. Pszczoły potrafią wychować sobie nową matkę, rój dzieli się wówczas, a jej poprzedniczka odchodzi z ula. Dla pszczelarzy nie jest to dobry sposób na powstanie rodziny. Ich nastrój zmienia się bowiem na rojowy. Aby założyć nową rodzinę zabiera się pszczołom czerw i daje się nową matkę. Kupuje się ją z dobrych hodowli, aby uniknąć chowu wsobnego. Na zimę zawsze zmniejsza się liczba pszczół i spokojnie mieszczą się w jednym korpusie, czyli zajmują jedną kondygnację ula.

Nastrój u pszczół ma zupełnie inne znaczenie…

– Nie odnosi się do ich zachowania w sensie nerwowe – spokojne. Może być roboczy i wtedy zapracowują się na śmierć – zbierają nektar, pyłek i spokojnie rozwijają się, a pszczelarz się cieszy. Gdy są w nastroju rojowym przygotowują się do wyrojenia, czyli podziału rodziny. Wychowują sobie nową matkę, tuczą się i nie przepracowują się ze stratą dla pszczelarza.

W jakim okresie pszczoły i pszczelarze mają najwięcej pracy?

Dla pszczół intensywna praca zaczyna się w kwietniu, kiedy przypada szczyt pylenia leszczyny, wierzby i klonu. Gdy zakwitnie agrest to znak, że trzeba zacząć dokładać węzę. Wtedy do ula zagląda się po to, by sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Dodając kolejne korpusy z ramkami musimy uważać, aby nie oziębić gniazda. Trzeba to robić z wyczuciem, bo słaba rodzina nie ogrzeje gniazda. Zarówno dla owadów, jak i dla pszczelarzy najtrudniejszy jest maj i czerwiec.

agrofakt-wtapanie-wezy

Wtapianie węzy to czynność wymagająca precyzji i doświadczenia.

Nie tylko zbieramy miód, ale co siedem dni przeglądamy rodziny pszczele. Kontrolujemy, czy rodzina rozwija się prawidłowo, zapobiegamy nastrojowi rojowemu. Powiększamy również pasiekę, tworzymy odkłady, wymieniamy matki, wycofujemy i przetapiamy stare plastry. Ponadto zajmujemy się dystrybucją produktów pszczelich. Posługujemy się kalendarzem kwiatowym. I tak pszczoły wzmacnia się do kwitnienia rzepaku. Dopiero po kwitnieniu lip można trochę odpocząć. To bardzo pracowite miesiące i wtedy w pasiece bardzo dużo się dzieje. W naszych stronach nie ma wrzosowisk i dlatego nie wywożę uli do lasu. Zresztą bardzo dużo pszczół ginie w sieciach pająków i czasami pożytek nie jest wart poniesionych strat. Dlatego koniec sierpnia i wrzesień mam już spokojny. Od października do marca wykonujemy ule i inny sprzęt, gdyż większość pszczelarzy to stolarze amatorzy. Przetapiamy wosk, szkolimy się, analizujemy notatki, porządkujemy magazyn i pasieczysko, czyli przygotowujemy się do sezonu.

Dziękuję za rozmowę

Czy artykuł był przydatny?

Kliknij na gwiazdkę, by zagłosować

Ocena / 5. Liczba głosów

Pszenica ozima RGT TrefferKup teraz Wysoki i stabilny plon nawet na słabszych stanowiskach

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o