Umowa polsko-ukraińska — łatwy dostęp do rynków

Nowa umowa polsko-ukraińska zakłada uproszczony dostęp do rynku i modernizację infrastruktury. Co właściwie ona oznacza dla rolnictwa? Między innymi o tym rozmawialiśmy z posłem na Sejm RP — Janem Krzysztofem Ardanowskim.
Czy umowa polsko-ukraińska ułatwi polskim przedsiębiorcom dostęp do ukraińskiego rynku i inwestycji? Zapowiedzi są huczne, jednakże przekonamy się o ich prawdziwości, jak rzeczywistość odkryje karty. Przy czym już wcześniej ze strony ukraińskiej padały deklaracje ułatwień dla strony polskiej. Ale z czasem się one rozmywały. Czy tak będzie i tym razem?
Spis treści
Umowa polsko-ukraińska to przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa
Podczas wizyty w Warszawie, w dniu 8 lipca 2024 r., prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał z premierem Polski Donaldem Tuskiem umowę o współpracy. Dotyczy ona dalszego rozwoju w zakresie bezpieczeństwa oraz integracji ze strukturami euroatlantyckimi i europejskimi. W ramach umowy znalazły się punkty mówiące o tworzeniu sprzyjającego środowiska rozwoju dla polskich firm na Ukrainie.
Jak umowa polsko-ukraińska wpłynie na współpracę gospodarczą?
Ponadto dokument ten przewiduje silniejszą współpracę gospodarczą oraz odbudowę i modernizację infrastruktury krytycznej Ukrainy. W związku z tym uczestnicy uznają potrzebę dalszej współpracy w zakresie modernizacji infrastruktury granicznej związanej z kontrolą weterynaryjną i fitosanitarną. Jak można przeczytać w umowie, odbędzie się to poprzez przejrzystą realizację projektów finansowanych z pożyczki udzielonej przez Polskę. Będzie miała ona charakter pomocy wiązanej. Ponadto umowa przewiduje ścisłą koordynację służb celnych i granicznych w celu poprawy warunków współpracy granicznej.
Czy ukraińskie zboże i inne produkty rolne łatwiej będą wpływać na terytorium Polski?
Uczestnicy będą kontynuować działania, aby rozszerzyć sieć wzajemnych połączeń transportowych i powiązanej infrastruktury, w tym związanej z produktami rolnymi — czytamy na 21 str. preambuły.
Umowa polsko-ukraińska zakłada m.in. skoncentrowanie się na modernizacji połączeń szerokotorowych i wąskotorowych w kierunku Ukrainy, w tym na przejściach granicznych. Ponadto przewiduje ona dalszy rozwój infrastruktury terminali przeładunkowych dla produktów rolnych na linii kolejowej nr 65, a także w rejonie Chełma i Medyki.
Innym punktem jest zobowiązanie Polski, by ta rozbudowała sieć dróg ekspresowych na ścianie wschodniej. Ma to umożliwić sprawne połączenie drogowe pomiędzy zachodem a wschodem Europy. Bez wątpienia rozbudowa infrastruktury granicznej zwiększy napływ produktów rolnych i innych towarów z Ukrainy na unijny rynek.
Jednak z drugiej strony strona ukraińska podkreśla znaczenie, jakie ma dostosowanie jej prawodawstwa do dorobku prawnego UE oraz praktyczne wdrożenie dorobku prawnego UE. W szczególności jest to związane z normami produkcyjnymi, handlowymi, transportowymi, weterynaryjnymi i fitosanitarnymi, stosowaniem środków ochrony roślin. Ponadto uwzględnia ramy instytucjonalne, które mają podstawowe znaczenie dla spełnienia wymogów jednolitego rynku UE. Ich wypełnianie może zdecydować o przyszłym sukcesie wielostronnej współpracy Ukrainy z Polską i innymi krajami Unii Europejskiej.
Co o ułatwieniu transportów towarów z Ukrainy twierdzi nasz ekspert?
Między innymi o podpisanym 8 lipca 2024 r. porozumieniu dwustronnym rozmawialiśmy z byłym ministrem rolnictwa, posłem RP obecnej kadencji Janem Krzysztofem Ardanowskim. Jest to fragment większego wywiadu, który przeprowadziła Katarzyna Kupczak, a który wkrótce ukaże się na naszych łamach.
Poseł Jan Krzysztof Ardanowski: Ułatwianie Ukraińcom szerokotorowymi liniami wjeżdżania do Polski jest absolutną głupotą. Polska powinna zażądać od Ukraińców przedłużenia z Polski na ich teren linii kolejowej o europejskiej szerokości torów. Jeżeli chcą, to owszem my możemy również na Ukrainę wysyłać większe ilości towarów. Ukraińcy mogliby po tym europejskim torze za naszą akceptacją również z nami handlować. Jednakże tymi produktami, które w Polsce są w niewielkiej ilości. Czyli nie są dla naszej produkcji zagrożeniem. Mam na myśli na przykład soję ukraińską. Moglibyśmy ten surowiec do Polski sprowadzać właśnie od bliskiego sąsiada, a nie jak dotychczas z Ameryki Południowej.
Czyli umowa polsko-ukraińska mogłaby się przyczynić, abyśmy uczciwie kupowali od Ukraińców także słonecznik, olej słonecznikowy, którego potrzebujemy w dużej ilości, ale w Polsce jego produkcji jest niewielka. Wszak są grupy produktów, które można by z Ukrainy sprowadzać bez zagrożenia dla naszej produkcji, nie tylko rolnej. Jednak absolutnie nie: zboża, rzepak, mięso drobiowe, cukier, warzywa owoce, jaja. Tego bowiem z własnej produkcji mamy pod dostatkiem, a dodatkowy import z Ukrainy jest morderstwem polskiego rolnictwa. Nie rozumiem tego ułatwiania w postaci modernizacji szerokich torów. A może kiedyś ktoś dojdzie do wniosku, że te tory to trzeba powierzyć w ogóle w użytkowanie Ukrainy jako koleje ukraińskie eksterytorialne. Wówczas Polacy nie będą mieli prawa sprawdzać, co po tym torze jest transportowane.
Czy polskie firmy skorzystają z ułatwień, jakie zakłada podpisany dokument?
Jeden z ważnych punktów umowy mówi, że:
Ukraina zgadza się, że należy wprowadzić uproszczone i przyspieszone procedury, aby również ułatwić wejście polskich firm na rynek ukraiński. Powinno to obejmować przyspieszone procedury uzyskiwania licencji, zezwoleń i rejestracji, które pozwolą polskim przedsiębiorcom na szybkie i sprawne rozpoczęcie działalności.
Źródła: gov.pl








