Zapasy jabłek w kwietniu. Niższe niż w kwietniu 2022 r.

fot. Anita Łukawska

Zapasy jabłek w kwietniu są mniejsze niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Na oficjalne dane WAPA jeszcze poczekamy, ale już teraz firmy zajmujące się obrotem jabłkami informują, że marzec był bardzo owocny. Skutkiem tego ceny polskich jabłek wciąż rosną.

Zapasy jabłek w kwietniu są niższe niż rok temu m.in. z powodu jesiennej niepewności związanej z wysokimi kosztami energii i wysokości cen skupu. Dlatego wielu sadowników wolało oddać owoce na przemysł, niż ryzykować ich przechowywanie, które mogło tylko pogłębić straty.

Reklama

Zapasy jabłek w kwietniu 20% niższe w porównaniu z rokiem poprzednim

Jak powiedział Jan Nowakowski, przedstawiciel Genesis Fresh:

Sprzedaż jabłek w marcu osiągnęła szczyt w porównaniu do lutego i poprzednich miesięcy. Początek miesiąca był bardzo dobry i ta sytuacja utrzymywała się przez cały okres. Zapasy Red Jonaprince’a są w tym roku bardzo duże, ze względu na mniejsze zainteresowanie tą specyficzną odmianą. Z kolei popyt na Idareda jest bardzo duży, a zapasy są już o 20% niższe w porównaniu z rokiem poprzednim. Trzecią pod względem wolumenu odmianą jest Golden Delicious. Jednakże ze względu na to, że popyt w tym sezonie jest bardzo duży, zapasy są już o 12% niższe niż w ubiegłym roku.

Zapasy jabłek w marcu 2023. Największe wcale nie w Polsce

Ceny jabłek w kwietniu rosną

Ceny jabłek od kilku tygodni systematycznie rosną. Nowakowski twierdzi, że jest to częściowo spowodowane spadkiem zapasów w Polsce w miarę zbliżania się końca sezonu.

Od kwietnia obserwujemy systematyczny wzrost cen. Po świętach wielkanocnych doszło do kolejnego wzrostu cen. Zapotrzebowanie na polskie jabłka widać w całej Europie. Wynika to z faktu, że w wielu krajach zapasy jabłek w kwietniu są już na wyczerpaniu. A jednocześnie trzeba zaspokoić popyt ze strony handlu. Tak będzie do końca sezonu i zakładam, że na koniec sezonu zabraknie nam jabłek.

Kłopotliwy Czerwony Książę

Oczekiwania wobec Red Jonaprince’a w tym roku były wysokie. Jednak odmiana nie była w stanie im sprostać z różnych powodów. Jak wyjaśnia Nowakowski:

Red Jonaprince nie był popularny w tym sezonie. Mieliśmy trudne warunki w czasie uprawy i późne zbiory. Z tego powodu owoce nie nadają się zbyt dobrze do długiego transportu. Wielu importerów liczyło na sprzedaż naszego Czerwonego Księcia w tym sezonie. Nadal jesteśmy w stanie wybrać owoce dobrej jakości owoce i je dystrybuować. Jednakże większość wolumenu pozostanie na rynkach europejskich.

Jakie perspektywy na następny sezon?

Patrząc na przyszły sezon, generalnie może zabraknąć jabłek.

Mieliśmy łagodną zimę bez naprawdę okresu niskich temperatur. W tym roku zaobserwowano jedynie krótkie okresy śnieżnej i mroźnej pogody. W Europie następuje globalne ocieplenie i nie mamy już ostrych zim. Czekamy na pogodę w maju, żeby zobaczyć, czy tej wiosny będziemy mieli przymrozki. Ogólnie będzie nam brakować jabłek. Dystrybutorzy, którzy zaopatrują supermarkety, zapewnili sobie wystarczający wolumen, aby zrealizować sprzedaż. Utrzymujemy też zapasy, aby zminimalizować możliwość wyczerpania się jabłek — podsumowuje Nowakowski.

Źródło: Freshplaza.com


Czytaj również: Mszyce na jabłoniach. Wkrótce czas na zabieg insektycydowy!

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco!
Autor artykułu:

Absolwent Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Łódzkiego. Pracownik naukowy Instytutu Ogrodnictwa-PIB, zajmuje się m.in. badaniami systemów korzeniowych roślin sadowniczych. Od lat współpracuje z praktyką nad wykorzystaniem mikroorganizmów w produkcji roślinnej. Autor wielu publikacji naukowych z zakresu sadownictwa. Upowszechnia wiedzę dotyczącą zrównoważonego rolnictwa, metod produkcji sadowniczej z wykorzystaniem środków pochodzenia naturalnego, zastosowań mikroorganizmów w ogrodnictwie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *