Co zostało z rzepaku po przymrozkach i suszy? Łuszczyny pokażą, ile plonu zostało na polu

Obecny sezon 2025/2026 wystawił rośliny rzepaku ozimego na wyjątkowo trudną próbę. Szkodnikowa jesień 2025, mroźna zima, wiosenne — susza, kwietniowe mrozy, uszkodzenia po szkodnikach sprawiły, że wielu rolników z niepokojem patrzy dziś na swoje pola. Na pierwszy rzut oka łan może wyglądać przyzwoicie, ale ostateczny plon rzepaku zależy od tego, co dzieje się w łuszczynach.
Po mrozach i przy panującej suszy o realnym plonie rzepaku najlepiej świadczą łuszczyny. Rolnicy powinni teraz ocenić ich liczbę, wielkość i stopień wypełnienia nasionami. W znacznej części kraju eksperci spodziewają się spadku plonów nawet o połowę z hektara. Jednak są regiony, m.in. Podkarpacie, gdzie plantacje nadal mają szansę osiągnąć wyniki zbliżone do standardowych.
Spis treści
Rzepak na zachodzie Polski wygląda najgorzej od lat
Prof. dr hab. Marek Mrówczyński nie pozostawia złudzeń. Jego zdaniem wiele plantacji rzepaku ozimego znajduje się w bardzo słabej kondycji.
„Rzepaki fatalne były po zimie, a obecnie są najgorsze od dziesięcioleci. Weszły w zimę już uszkodzone przez pchełki i śmietkę kapuścianą. Później regenerowały korzenie, ale bryły korzeniowe zostały spłycone. Na taką nienajlepszą kondycję roślin nałożyła się susza, a następnie kwietniowe mrozy. Wszystko razem wpłynęło na to, że rzepaki są w tym roku najgorsze od dziesięcioleci” – ocenia profesor.
Według specjalisty szczególnie trudna sytuacja występuje tam, gdzie od marca do maja opady były symboliczne.
„W Wielkopolsce w marcu i kwietniu spadło od pięciu do dziesięciu milimetrów deszczu miesięcznie. Maj również był bardzo suchy. To zadecydowało o obecnej sytuacji plantacji” – podkreśla.
Łan może wyglądać dobrze, ale łuszczyny pokażą prawdę
Rolnicy często oceniają plantację przez pryzmat wyglądu całego łanu. Tymczasem o realnym potencjale plonowania decyduje stan łuszczyn i proces nalewania nasion.
Prof. Mrówczyński zwraca uwagę, że głównym problemem nie jest wyłącznie wielkość pojedynczych łuszczyn.
„Tam, gdzie nie było opadów, łuszczyny są drobne, ale najważniejsze jest to, że jest ich po prostu mało. Nie było regeneracji roślin po zimie i nie miały z czego budować plonu. Część łuszczyn dodatkowo została uszkodzona przez przymrozki. Widać nawet pasowe uszkodzenia typowe dla działania niskich temperatur w danym okresie” – mówi ekspert.
Podobne spostrzeżenia odnośnie szkód mrozowych mamy w Małopolsce. Wyraźne są pasowe uszkodzenia w piętrach owocostanów, gdzie brakuje łuszczyn na skutek zniszczenia przez niską temperaturę.

Pasowe uszkodzenia łuszczyn widoczne w różnych piętrach owocostanów (zdjęcie z 2 czerwca 2026) to jeden z efektów wiosennych przymrozków. Na wielu plantacjach problemem jest nie tylko drobniejsza łuszczyna, ale przede wszystkim mniejsza liczba zawiązanych łuszczyn. Do tego dochodzą również szkodniki łuszczyn, których obecność w postaci pękania łuszczyn już jest widoczna
To właśnie liczba zdrowych łuszczyn oraz stopień ich wypełnienia nasionami będą miały bezpośredni wpływ na końcowy plon rzepaku z hektara.
Jak sprawdzić łuszczyny w 5 minut na polu?
Nie wszędzie sytuacja z rzepakiem jest jednak zła
W tym roku stan rzepaków ozimych w Polsce nie jest jednolity. Znacznie lepiej sytuacja wygląda na Podkarpaciu, gdzie zimą utrzymywała się spora okrywa śnieżna.
„Jesteśmy o tyle uprzywilejowani, że nasze rzepaki na Podkarpaciu wyglądają bardzo dobrze w porównaniu do wielu regionów Polski. U nas była dosyć duża okrywa śnieżna i rzepaki dobrze przezimowały. W porównaniu z zachodnią Polską wyglądają naprawdę dorodnie” – mówi Łukasz Siekaniec z Instytutu Ochrony Roślin – PIB, Terenowej Stacji Doświadczalnej w Rzeszowie.
Nie oznacza to jednak, że plantacje są całkowicie wolne od problemów.
„Nie jest najgorzej, ale nie jest też idealnie. Teraz mamy problem z suszą. Jest bardzo sucho i to może mieć wpływ na dalsze nalewanie nasion” – zaznacza specjalista z Rzeszowa.
Poza tym, jak podkreślał Łukasz Siekaniec, a ja potwierdzam to na podstawie małopolskich plantacji — mamy spory problem ze szkodnikami łuszczynowymi, głównie pryszczarkiem kapustnikiem. Sporo otwierajacych się już teraz łuszczyn jest zasiedlonych przez tego szkodnika. Reszta to efekt przechłodzenia.

Przedwcześnie otwierające się łuszczyny to często efekt działania kilku czynników jednocześnie. Oprócz skutków przechłodzenia roślin coraz częściej widoczne są uszkodzenia związane z żerowaniem pryszczarka kapustnika
Jeśli łuszczyn w łanie jest mało, dodatkowo szczególnie boleśnie odczujemy fakt nietrafionego w punkt zabiegu insektycydowego po kwitnieniu. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, trudno było wymagać od rolników intensywnych oprysków insektycydowych, skoro nie było wiadomo, jakie są rzeczywiste straty mrozowe.
Mniej łuszczyn nie zawsze oznacza katastrofę
Na części plantacji dodatkowym problemem był słodyszek rzepakowy, głównie ze względu na coraz większą populację wykazującą odporność na środki ochrony roślin. W efekcie uszkodzenia pąków przełożyły się na liczbę wykształconych łuszczyn.
„Tam, gdzie prowadzimy doświadczenia, rzeczywiście liczba łuszczyn jest wyraźnie mniejsza. Jednak jeśli rzepak był fizjologicznie silny i dobrze rozwinięty, to mimo presji słodyszka potrafił zawiązać wystarczającą liczbę łuszczyn” – wyjaśnia Siekaniec.
To ważna informacja dla rolników. Sama redukcja liczby łuszczyn nie przesądza jeszcze o ostatecznym wyniku. Duże znaczenie będzie miała także MTN, czyli masa tysiąca nasion, która w najbliższych tygodniach będzie się jeszcze kształtować.
Ile wyniesie plon rzepaku z hektara 2026?
Według prof. Mrówczyńskiego część plantacji może zakończyć sezon bardzo słabym wynikiem.
„Plony będą niższe nawet o połowę. Niektóre plantacje zostały już zaorane. Są gospodarstwa, gdzie plon może spaść poniżej jednej tony z hektara. To poziom poniżej opłacalności produkcji” – ocenia ekspert.
Podobnie oceniają sytuację rolnicy z Dolnego Śląska, o czym pisaliśmy wcześniej: Jaki plon rzepaku 2026 z hektara? „Jeśli zbiorę tonę, będzie dobrze”
Zupełnie inaczej sytuację widzi Łukasz Siekaniec w odniesieniu do Podkarpacia.
„Podejrzewam, że u nas plony mogą być zbliżone do standardowych. W innych latach pojawiały się inne problemy, natomiast w tym sezonie rzepak wcześnie zakwitł i obecnie wygląda całkiem dobrze. Pomimo pewnych trudności spodziewam się raczej normalnych wyników jeśli chodzi o plon” – mówi.
Ostateczny plon rzepaku będzie więc mocno zależał od regionu kraju, przebiegu pogody w najbliższych tygodniach oraz tego, jak przebiega nalewanie nasion.
Pod artykułem znajduje się ankieta. Jeśli to możliwe, poproszę o ocenę potencjału plonowania rzepaku.
Czy można jeszcze uratować plon?
To pytanie zadaje dziś wielu producentów rzepaku.
Odpowiedź prof. Mrówczyńskiego jest jednoznaczna.
„Nie. Teraz to już jest pozamiatane” – stwierdza.
Ekspert sceptycznie ocenia również wykonywanie dodatkowych zabiegów zabezpieczających łuszczyny przed osypywaniem na bardzo słabych plantacjach.
„Takie zabiegi mają sens przy wysokim plonie, kiedy rzeczywiście jest co ratować. Jeśli plantacja daje około tony z hektara lub mniej, wykonywanie zabiegów sklejających łuszczyny jest ekonomicznie nieuzasadnione” – podkreśla.
Takie zabiegi są natomiast wskazane na dorodnych plantacjach rzepaku. Tam szczególnie powinno się zadbać o plon, skoro wszystko na to wskazuje, że polskiego surowca będziemy w tym roku mieli mało.
„Przebieg pogody mocno nadszarpnął w tym roku kondycję rzepaków. W wielu rejonach dotkliwie odbije się to na plonie. Są jednak plantacje które wyszły z tej potyczki w bardzo dobrej kondycji. W ich wypadku niewątpliwie warto zadbać o minimalizację strat spowodowanych osypywaniem się nasion na ostatnim etapie rozwoju, czy już w trakcie zbiorów. Dlatego tam gdzie jest potencjał na satysfakcjonujący plon, zalecam zastosowanie sklejacza, a na plantacjach nierównomiernie dojrzewających, wskazane jest wykonanie desykacji” — radzi Jacek Preuss, kierownik ds. Upraw Polowych w Sumi Agro Poland..
Na co zwrócić uwagę przed żniwami rzepaku?
Już teraz warto w łanie rzepaku dokładnie sprawdzić: liczbę łuszczyn na roślinach, stopień ich wypełnienia nasionami, równomierność dojrzewania, oznaki uszkodzeń po przymrozkach, ryzyko osypywania, wielkość i wykształcenie nasion wpływające na MTN.
To właśnie te elementy najlepiej pokażą, jaki realny plon rzepaku pozostał jeszcze na polu.
FAQ: Co zostało z rzepaku po przymrozkach i suszy? Łuszczyny pokażą, ile plonu zostało na polu
Ile może wynieść plon rzepaku z hektara w 2026 roku?
Plon rzepaku w niektórych regionach Polski może spaść poniżej jednej tony z hektara, co jest poniżej opłacalności produkcji.
Na co zwrócić uwagę przed żniwami rzepaku?
Przed żniwami warto sprawdzić liczbę łuszczyn, stopień ich wypełnienia nasionami, oznaki uszkodzeń, równomierność dojrzewania oraz ryzyko osypywania nasion.
Czy można jeszcze uratować plon rzepaku w 2026 roku?
Zdaniem ekspertów, obecnie nie można już skutecznie uratować plonu na słabych plantacjach. Zabiegi ochronne są sensowne tylko przy wysokim potencjale plonowania.
Jak ocenić kondycję rzepaku po zimie i wiosennych przymrozkach?
Kondycję rzepaku ocenia się poprzez sprawdzenie liczby i stanu łuszczyn, obecności uszkodzeń przymrozkowych oraz stopnia wypełnienia nasionami.









-300x150.jpg)
