Hazera pokazała Tindaya F1 w Potworowie. Producenci spotkali się na Przystanku Papryka

Tindaya F1 Hazera była jedną z odmian, które producenci mogli zobaczyć 9 sierpnia podczas Przystanku Papryka w Potworowie. Spotkanie zorganizowane przez firme Hazera Poland odbyło się w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego. Oprócz prezentacji odmian, uczestnicy rozmawiali o nawożeniu papryki, ochronie biologicznej, kontroli EC oraz cieniowaniu tuneli.
Jak prowadzić paprykę w drugiej części sezonu i które odmiany warto obserwować przed kolejnymi nasadzeniami? Podczas Przystanku Papryka w Potworowie producenci oglądali rośliny w tunelach, konsultowali problemy z ekspertami i poznawali rozwiązania stosowane w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego.
Spis treści
Przystanek Papryka odbył się 9 sierpnia 2026 r. w Potworowie
Spotkanie zorganizowane w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego połączyło prezentacje polowe z konsultacjami dotyczącymi produkcji papryki. Dlatego producenci mogli nie tylko wysłuchać prelegentów, lecz także wejść do tuneli i zobaczyć rośliny w trakcie produkcji.
Jednym z głównych tematów spotkania była Tindaya F1 Hazera. Firma pokazała ją obok innych odmian ze swojego portfolio. Uczestnicy mogli więc porównać m.in. wczesność, pokrój roślin oraz owoce. Dorota Wielgat z Hazera Poland szczegółowo omówiła także różnice między Tindayą i dobrze już znaną producentom odmianą Muriel.
W programie znalazły się również rozmowy o nawożeniu, biologicznej ochronie roślin i rozwiązaniach ograniczających stres w tunelach. Dr inż. Piotr Chohura prowadził punkt konsultacyjny dla producentów. Z kolei przedstawiciele firm partnerskich prezentowali rozwiązania stosowane w produkcji papryki.
Tindaya F1 Hazera późniejsza od Muriel o 5–7 dni
Hazera uporządkowała prezentowane czerwone odmiany według wczesności. Muriel F1 pozostaje najwcześniejszą propozycją z omawianego doboru. Przy czym Hazera ma na nią nowy plan. Mianowicie można spróbować ją prowadzić na V-kę tak zwaną.
„Jest to genialny pomysł i tak jak pokazał mi ten rok i tutaj nasi producenci, jest to możliwe. Ale musimy się tego wszystkiego też jeszcze cały czas uczyć. Stąd te nasze różne projekty, gdyż chcemy Państwa zachęcić do takiej otwartości. Producenci są dla nas najważniejsi, dlatego dla nich wykonujemy różne dośwaidczenia i testujemy opcje, aby każdy mógł dobrać odmiane i sposób prowadzenia do swoich warunków” — mówi w rozmowie z naszym portalem agroFakt przedstawicielka Hazery.
Kilka dni po niej wchodzi w owocowanie Tindaya F1. Natomiast późniejszą pozycję pod względem terminu zbioru zajmuje Murietta F1.
Najwięcej uwagi przyciągała jednak Tindaya. To odmiana, którą Hazera zamierza udostępnić komercyjnie od kolejnego sezonu sprzedażowego.
Dorota Wielgat od razu zwróciła uwagę na różnicę względem Muriel F1.
„Ta odmiana jest późniejsza od odmiany Muriel i trzeba to od początku tutaj powtarzać. To jest pięć, siedem dni różnicy. Ale ma wiele walorów” – mówiła Dorota Wielgat z Hazera Poland.
Późniejszy termin nie jest więc przedstawiany jako cecha, którą należy pomijać. Wręcz przeciwnie. Hazera wskazuje ją jako jeden z elementów, które producent powinien brać pod uwagę przy doborze odmian do produkcji w specjalistycznym gospodarstwie. To ważny element w dywersyfikacji nasadzeń.
Tindaya ma większy wigor niż Muriel. Według Doroty Wielgat jej ważną cechą jest również sposób budowania kolejnych pięter owoców.
„To jest taka odmiana, która zawiązuje to pierwsze piętro, ale potem to średnie piętro i następne tak naprawdę nie jest uzależnione od ilości owoców na dole. Poza tym Tindaya konsekwentnie buduje kolejne piętra mimo upałów” – wyjaśniała przedstawicielka Hazery.
Rośliny prezentowane w Potworowie pozwalały obejrzeć tę cechę bezpośrednio w tunelu. Poza tym, jak podkreślała specjalistka owoce wykształcane w poszczególnych piętrach utrzymują wielkość charakterystyczną dla odmiany.
Tindaya ma długą szypułkę co ułatwia zbiór
Kolejna różnica dotyczyła wzrostu.
„Tindaya ma ma większy wigor, rośnie większa niż Muriel, ale przy tym ma dużą łatwość do „wyrzucania” owoców na zewnątrz rośliny”.
Tindaya F1 tworzy bowiem owoce na dłuższej szypułce w porównaniu z innymi odmianami Hazery, co według przedstawicielki ułatwia dojrzewanie i zbiór. Ponadto Dorota Wielgat wskazywała właśnie na intensywną czerwoną barwę tej nowości.
Zwróciła też uwagę na dolną część owocu. W jej ocenie Tindaya w porównaniu z Muriel częściej tworzy owoce bez mocno zaznaczonego zagłębienia w tej części.
Podczas rozmowy padło również pytanie o plon. Dorota Wielgat nie podała nam jednej wartości, którą można byłoby przypisać każdemu gospodarstwu.
„Ja bym nie chciała się wiązać konkretnymi liczbami, bo […] to zależy od wielu czynników” – zaznaczyła.

Dorota Wielgat z Hazera Poland prezentuje owoce odmiany Tindaya F1 Hazera podczas Przystanku Papryka w Potworowie
Takie zastrzeżenie ma znaczenie, ponieważ na wynik plonowania odmiany z pojedynczej rośliny wpływają m.in. warunki konkretnego gospodarstwa oraz typ obiektu. Hazera prowadzi obecnie obserwacje odmiany Tindaya w około 20 gospodarstwach. Firma wykonuje również ważenia i porównania odmian.
Dorota Wielgat przytoczyła wyniki ubiegłorocznych porównań. W wyższych tunelach Tindaya uzyskała wynik o 11 kg na 25 roślin wyższy od najlepszej kontroli wykorzystanej w tym porównaniu, natomiast Muriel o 3 kg. Natomiast w standardowych tunelach relacja się odwróciła: Muriel osiągnęła przewagę 11 kg, a Tindaya 3 kg względem najlepszej kontroli. Są to wyniki doświadczeń Hazery, dlatego nie należy traktować ich jako gwarancji plonu w innym gospodarstwie.
W Potworowie Tindayę, którą mieliśmy okazję podziwiać, posadzono 5 maja br. Andrzej Krzywkowski, właściel gospodarstwa i przedstawiciele firmy zdecydowali się opóźnić sadzenie ze względu na wcześniejsze silne przymrozki. Dzięki temu uczestnicy Przystanku Papryka mogli zobaczyć, jak odmiana wygląda w konkretnych warunkach gospodarstwa w pierwszej połowie sierpnia.
Nie tylko czerwona papryka. Hazera pokazała też żółte odmiany
Podczas spotkania Hazera prezentowała szerszy dobór odmian. W przypadku papryki żółtej Dorota Wielgat zwróciła uwagę na Morfeo F1 oraz Insignię F1. Według przedstawicielki firmy obie odmiany mają być stosunkowo proste w uprawie.
Firma zapowiedziała także dalsze poszerzanie portfolio. Na plantacji znajdowały doświadczenia. Producenci mogli więc oglądać nie tylko odmiany już oferowane, ale również kierunek dalszych prac genetycznych.
Wapń i potas w papryce. Na co zwrócił uwagę ADOB?
Odmiana papryki była jednym z elementów spotkania. Dużo miejsca zajęła technologia prowadzenia roślin w okresie wzrostu i dojrzewania owoców.
Przedstawiciel ADOB, którego produkty są wykorzystywane przez Krzywkowskich, zwrócił uwagę, że wraz z wejściem papryki w okres dojrzewania wyraźnie rośnie znaczenie potasu. Jednocześnie przestrzegał przed nawożeniem „na zapas”. Zamiast tego wskazywał na fertygację, która pozwala dostarczać lokalnie (pod korzeń) składniki w mniejszych porcjach i dopasowywać częstotliwość nawożenia do aktualnego pobrania przez rośliny.
„Nie nawozimy na zapas, ale stwarzamy bardzo dobre warunki w strefie korzeniowej” – podkreślał przedstawiciel ADOB.
Ważnym składnikiem jest wapń
Jego niedostateczny transport do owoców wiąże się z występowaniem suchej zgnilizny wierzchołkowej. Problem może się nasilać podczas wysokich temperatur. Roślina ogranicza wtedy transpirację, a wraz z nią pobieranie oraz transport wapnia z wodą do owoców.
Przedstawiciel ADOB zalecał w takich warunkach regularne dostarczanie wapnia w niewielkich stężeniach. Jednocześnie przestrzegał przed łączeniem w fertygacji niektórych form wapnia z nawozami fosforowymi i siarczanowymi. Takie połączenia mogą prowadzić do wytrącania osadów (gipsu) i problemów z drożnością instalacji.
EC pomaga sterować wzrostem papryki, ale trzeba je mierzyć
Podczas Przystanku Papryka uwagę poświęcono również EC. Przedstawiciel ADOB zachęcał producentów, aby korzystali we własnych gospodarstwach z przenośnych mierników EC i pH.
„Im wyższe EC, tym bardziej generatywny jest wzrost” – mówił.
Nie oznacza to jednak, że producent powinien bez ograniczeń podnosić stężenie nawozów. Papryka jest wrażliwa na zasolenie, a zbyt wysokie EC może ograniczać rozwój korzeni. Dlatego pomiar powinien służyć do kontroli sytuacji w strefie korzeniowej, a nie do mechanicznego zwiększania nawożenia.
Prelegent zwracał również uwagę na wilgotność gleby. Nawozów nie należy podawać na przesuszone podłoże. Najpierw trzeba zapewnić odpowiednią ilość wody w ryzosferze, aby składniki mogły przemieszczać się w strefie korzeniowej.
Wapń, krzem i potas powinny mieć swoje miejsce w technologii
O dokarmianiu (nawożeniu) papryki mówił również Sławomir Mechacki z NaturalCrop. Przedstawił rozwiązania, które firma stosowała w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego.
Jednym z omawianych produktów był nawóz wapniowo-krzemowy zawierający także mikroelementy. Według przedstawiciela NaturalCrop rozwiązanie ma wspierać budowę ścian komórkowych oraz kondycję roślin w warunkach stresowych, m.in. takich jak susza i upał. Mechacki wskazywał stosowanie tego rozwiązania od fazy kwitnienia, kiedy zaczynają tworzyć się pierwsze owoce.
Drugim omawianym rozwiązaniem był wysokopotasowy nawóz bez dodatku azotu. Mechacki wskazywał na jego wykorzystanie od momentu kwitnienia i tworzenia pierwszych owoców, kiedy rośnie zapotrzebowanie papryki na ten pierwiastek. Produkt można według przedstawiciela firmy stosować nalistnie albo przez fertygację.
Jednocześnie zaznaczył istotną zasadę dotyczącą łączenia obu rozwiązań.
„Chodzi o to, żeby nie mieszać w jednej mieszaninie zbiornikowej obu skłądników” – wyjaśniał Sławomir Mechacki, odnosząc się do produktów wapniowo-krzemowego i potasowego.
Według niego przy aplikacji obu produktów nalistnie należy je rozdzielić w czasie. Natomiast fertygacyjne podanie produktu potasowego i nalistne zastosowanie produktu wapniowo-krzemowego mogą odbywać się równolegle.
Anna Pękalska z NaturalCrop prezentowała również rozwiązania mikrobiologiczne wspomagające integrowaną walkę z chorobami oraz produkty zawierające kwasy humusowe i fulwowe. Firma deklaruje, że ich zadaniem jest m.in. wspieranie środowiska glebowego i systemu korzeniowego.
Cieniowanie tuneli w sierpniu wygląda inaczej niż w maju
Wysoka temperatura była kolejnym tematem Przystanku Papryka. Uczestnicy zobaczyli pokaz cieniowania tuneli przy wykorzystaniu drona.
Angelika Kowalska z Lumiforte wyjaśniała, że grubość powłoki należy dopasować do momentu sezonu. Wiosną celem może być utrzymanie zacienienia przez znacznie dłuższy czas. Natomiast w sierpniu potrzeba jest już inna, tak że powłoka może być dużo mniejsza.

Podczas Przystanku Papryka w Potworowie zaprezentowano cieniowanie tuneli za pomocą drona. Cieńsza powłoka ma ograniczać nagrzewanie obiektu w drugiej części sezonu
Podczas pokazu zastosowano na folię tuneli cieńszą powłokę. Miała ona ograniczać światło i temperaturę w tunelu przez pozostałą część sezonu, czyli w założeniu przez około miesiąc–półtora. Z czasem powłoka degraduje się pod wpływem promieniowania UV i deszczu.
Pokaz zwrócił uwagę również na ograniczenia tej technologii. Przedstawiciel firmy Agrokopter zaznaczył, że panujący tego dnia wiatr nie tworzył idealnych warunków do wykonania zabiegu. Przy silniejszym wietrze wzrasta bowiem ryzyko znoszenia cieczy.
Przędziorek mocniej atakuje. Biologia wymaga szybkiej reakcji
Dr inż. Piotr Chohura z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu wskazał z kolei na jeden z poważniejszych problemów tego sezonu.

Dr inż. Piotr Chohura podczas Przystanku Papryka w Potworowie prowadził punkt konsultacyjny, w którym producenci mogli omówić problemy związane z uprawą papryki
W jego ocenie producenci papryki mierzą się w 2026 r. z większą presją szkodników, w tym przędziorków. A głownym problemem jest ograniczona liczba dopuszczonych do użycia insektycydów i akarycydów.
Przędziorkom szczególnie w tym sezonie sprzyjają wysoka temperatura oraz niska wilgotność. Jednocześnie zmniejsza się liczba dostępnych rozwiązań chemicznych. Dlatego rośnie znaczenie ochrony biologicznej. Ta jednak wymaga regularnej lustracji plantacji oraz reakcji zanim populacja szkodnika silnie wzrośnie.
„Jeżeli nastąpi silne opanowanie roślin szkodnikiem, no to wtedy biologia już sobie po prostu nie radzi albo jest bardzo, bardzo kosztowna” – zwracał uwagę dr inż. Piotr Chohura.
Do doświadczeń z ochroną biologiczną odniósł się także Patryk Płachta z Nutri-Plant. W gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego wykorzystano organizmy pożyteczne przeciwko wciornastkom i przędziorkom. Płachta podkreślał przy tym, że strategii biologicznej nie można kopiować bez uwzględnienia sytuacji na konkretnej plantacji.
„Biologii nie sprzedaje się w pakietach […] każdy rok jest inny, każdy ma problemy z czymś innym” – mówił.
Rozsadę na kolejny sezon warto zaplanować wcześniej
Przystanek Papryka był także okazją do rozmowy o kolejnym sezonie. Grupa Producentów Rozsad Krasoń od lat współpracuje z Hazerą i dostarcza producentom rozsady papryki.
Przedstawicielki firmy zachęcały do wcześniejszego planowania zamówień. Dzięki temu producent może określić nie tylko liczbę potrzebnych roślin, lecz także interesujące go odmiany. Ma to szczególne znaczenie przy nowościach, których dostępność bywa mniejsza szczególnie w pierwszym sezonie, a może budzić większe zainteresowanie.
To istotna informacja również w kontekście papryki Tindaya F1. Hazera zapowiedziała bowiem komercyjną dostępność odmiany od kolejnego sezonu sprzedażowego.
Tindaya F1 Hazera przyciąga uwagę, ale Potworów pokazał znacznie więcej
Tindaya F1 Hazera była jednym z najważniejszych tematów tegorocznego Przystanku Papryka. Producentów interesowało przede wszystkim to, jak nowa odmiana wypada obok Muriel. Jak wspominaliśmy, Tindaya jest od niej późniejsza o 5–7 dni, ale Hazera zwraca uwagę na jej większy wigor, sprawne budowanie kolejnych pięter owoców, długą szypułkę i łatwość zbioru. Firma nadal prowadzi doświadczenia i nie deklaruje jednego poziomu plonowania dla wszystkich gospodarstw.
Spotkanie w gospodarstwie Andrzeja Krzywkowskiego pokazało jednak znacznie szerszy obraz tegorocznej produkcji papryki. W drugiej części sezonu producenci muszą jednocześnie kontrolować żywienie potasem i wapniem, EC oraz wilgotność strefy korzeniowej. Do tego dochodzą tegoroczne ponadnormatywnie wysokie temperatury, potrzeba ograniczania nagrzewania tuneli oraz silniejsza presja przędziorków. Ogrodnicy mogli więc sami zobaczyć, jak w takich ekstremalnych warunkach prezentowały się odmiany papryki Hazera w Potworowie.
Przystanek Papryka 2026 pozwolił zestawić te zagadnienia w jednym miejscu. Producenci mogli obejrzeć odmiany bezpośrednio w tunelach, porozmawiać z ekspertami i porównać różne rozwiązania stosowane w praktyce. A ponieważ część decyzji dotyczących sezonu 2027 trzeba podjąć znacznie wcześniej, prezentowana w Potworowie Tindaya F1 będzie jedną z odmian, które warto obserwować w kolejnych doświadczeniach i się nią zainteresować.
FAQ: Hazera pokazała Tindaya F1 w Potworowie. Producenci spotkali się na Przystanku Papryka
Jakie cechy wyróżniają odmianę papryki Tindaya F1 Hazera?
Tindaya F1 charakteryzuje się większym wigorom, długą szypułką oraz łatwością zbioru, a także regularnym budowaniem owoców nawet w upalne dni.
Kiedy odbył się Przystanek Papryka w Potworowie w 2026 roku?
Przystanek Papryka w Potworowie odbył się 9 sierpnia 2026 roku.
Dlaczego warto planować wcześniejsze zamówienia rozsady papryki?
Wcześniejsze planowanie pozwala na określenie liczby potrzebnych roślin i wybór interesujących odmian, co jest szczególnie ważne przy nowościach.
Czy Tindaya F1 Hazera ma przewagę nad Muriel F1?
Tindaya F1 jest późniejsza o 5–7 dni, ale Hazera podkreśla jej większy wigor i lepsze budowanie owoców w porównaniu do Muriel F1.











