Rynek zbytu owoców – czy problem rozwiąże zakład w Bilczy?

Rynek zbytu owoców w rejonie sandomierskim ma szanse ponownie ruszyć po tym, jak zakład w Bilczy znalazł nowego właściciela. Inwestor deklaruje uruchomienie zakładu, planuje rozpocząć działania od uruchomienia skupu owoców. Kibicują mu w tym nie tylko lokalni sadownicy, ale także władze samorządowe, zarówno gminne, jak i powiatowe.
Rynek zbytu owoców ucierpiał na skutek stagnacji rynku i cen skupu niższych niż koszty ich produkcji. W polskich chłodniach samych jabłek zalega ponad 700 tys. ton. A sytuację pogorszyło nowe embargo nałożone przez białoruskie władze na owoce z Unii Europejskiej. To wszystko powoduje, że każda nowa inicjatywa mogąca rozładować napięcie na rynku jest witana z otwartymi rękoma.
Spis treści
Upadek firmy „Owoc Sandomierski”
Upadek firmy „Owoc Sandomierski” spowodował kłopoty wśród lokalnych sadowników, jednakowo tych, którzy byli udziałowcami spółki oraz tych, którzy dostarczali owoce do zakładu. Były prezes został zatrzymany pod zarzutami oszustwa w stosunku do udziałowców, oraz mienia znacznej wartości wynikający z niezgłoszenia upadłości „Owocu”. W związku z tym grozi mi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Straty sadowników wynoszą od kilku tysięcy do około 500 tysięcy złotych. Jednak po zmianie właściciela mają oni nadzieję na odzyskanie choćby części pieniędzy.
Rynek zbytu owoców w regionie – jak może się zmienić po zmianie właściciela
Jakie są plany działania dla zakładu w Bilczy? Nowy właściciel zakładu w Bilczy, firma Real z Siedlec, ma docelowo skupować około 200 tys. ton owoców rocznie. Sadownicy widzą w tym szanse na zakończenie ich kłopotów z brakiem rynku zbytu dla owoców, szczególnie jabłek. Wyrazili oni swoje nadzieje na spotkaniu, jakie odbyło się w ostatni wtorek w Bilczy (tj. 8 lutego) z prezesem firmy Real Andrzejem Gajowniczkiem. Ich zdaniem ponowne uruchomienie zakładu pozwoli rozruszać rynek zbytu owoców, który obecnie w regionie praktycznie nie istnieje.
Prezes Andrzej Gajowniczek z miejsca uprzedził sadowników, że nie będzie lekarstwem na wszystkie problemy. Zakład w Bilczy został
dopiero co kupiony i pierwszy rok zajmie jego rozruch. Będzie on skupował jabłka przemysłowe i jabłka do przecieru, a także inne owoce z regionu: morele, porzeczki, maliny, brzoskwinie, wiśnie, teuskawki. Obecnie w Birczy firma może wytwarzać w niewielkiej ilości soki do butelek. Jednak skupowane owoce będą też trafiać do innych zakładów, w których produkowane są przeciery, musy i mrożonki. Prezes firmy Real powiedział, że zakładom potrzeba średnio tysiąc ton dziennie wiśni, truskawek, porzeczek. Z kolei, jeśli chodzi o jabłka, to zapotrzebowanie wynosi dwa tysiące ton dziennie. W Bilczy firma planuje skupować bardzo duże ilości wiśni, które tu będą schładzane, a następnie przewożone do zakładów w Polsce.
Prezes Gajowniczek zapewnił sadowników, że zakład w Bilczy będzie działał. I choć przez rok, dwa czy trzy będzie pod kreską, to inne zakłady firmy go utrzymają przez ten czas. Podkreślił on, że zakład wymaga inwestycji, by powrócił do pracy i mógł zarabiać.
W związku z tym obecnie zakład w Bilczy będzie prowadził przede wszystkim skup owoców. Jednakże może on także prowadzić rozlew niezagęszczonych soków do butelek szklanych. Ponadto pojawiła się zapowiedź uruchomienia do końca roku linii do przecierów owocowych, która będzie przerabiała 100 ton owoców na dobę. Wszystkie te działania rozruszają lokalny rynek zbytu owoców.
Na zakończenie spotkania z sadownikami przedstawiciele Zakładu Przetwórstwa Owoców Real S.A. przybliżyli działalność firmy na terenie całej Polski. Odbyła się także degustacja produktów firmy.
źródło: echodnia.eu









