Bezobsługowe sklepy rolnicze, czyli jak pominąć pośrednika

Pieniądze, które otrzymuje producent w porównaniu do cen, jakie widzi konsument w sklepie, kupując te same owoce są drastycznie różne. Jest możliwość na zmianę tej niekorzystnej sytuacji. Udowodnili to dwaj niderlandzcy rolnicy Sven Wiggelo i Gertjan van Dam, którzy na swoje potrzeby opracowali koncept zakładający bezobsługowe sklepy.

Bezobsługowe sklepy rolnicze to odpowiedź na frustrację, którą u rolników wywołują dysproporcje pomiędzy ceną uzyskiwaną za towar a tą, którą płaci finalny konsument. Obserwowanie, jak pośrednik przechwytuje znaczącą część kwoty, która mogłaby trafić do kieszeni producenta, stymuluje do przeciwdziałania. Tak powstała koncepcja sklepów bezobsługowych, które dwaj niderlandzcy pomysłodawcy oferują innym rolnikom.

Reklama

Bezobsługowe sklepy rolnicze. Jak narodził się pomysł

Sven jest właścicielem 20 ha gospodarstwa sadowniczego oraz farmy z setką krów mlecznych. Gertjan natomiast ma fermę z 50 tys. niosek. W celu zbudowania ultrakrótkiego łańcucha dostaw uruchomili bezobsługowe sklepy pod nazwą Appeltje-Eitje. W ten sposób bez pośredników są w stanie dostarczyć konsumentom codziennie świeże produkty prosto ze swoich gospodarstw. Nie ponosząc dodatkowych kosztów na zatrudnianie sprzedawców, minimalizując nakłady pracy na obsługę placówki, mogą w pełni poświęcić swój czas na to, co stanowi podstawę ich sukcesu. Czyli produkcję rolniczą.

Nazwa Appeltje-Eitje oprócz wskazania, co stanowi główny towar w sklepie, jest także swoistą grą słowną. W języku niderlandzkim appeltje-eitje (jabłuszko-jajeczko) to powiedzenie stosowane, by określić, że coś jest bardzo łatwe i proste. W tym wypadku chodzi o bardzo łatwe zakupy, prosty sposób na kupno podstawowych świeżych produktów.

Bezobsługowe sklepy rolnicze – jak prezentuje się asortyment?

W asortymencie sklepu znajdują się obecnie pochodzące z sadu właściciela jabłka, gruszki oraz wyprodukowane z nich soki. W sezonie letnim także maliny, czereśnie, truskawki. Nabiał reprezentuje mleko, sery, jogurty i masło. Ofertę uzupełniają pochodzące z drugiego gospodarstwa jaja od kur z chowu klatkowego i wolnego wybiegu. Klienci mogą, oprócz pojedynczych produktów (do wyboru paczkowane lub sprzedawane luzem), zaopatrzyć się w gotowe zestawy podarunkowe, łączące różne produkty.

Obecnie bezobsługowe sklepy Svena i Gertjana zlokalizowane są w sześciu miastach: w Arnhem, Nijmegen, Wijchen, Beuningen, Ede i Veenendaal. Placówki dostępne są dla konsumentów 7 dni w tygodniu zwykle od 7.00 do 21.00 lub 22.00. Jak wyjaśniają właściciele, o ich sukcesie decyduje także lokalizacja, czyli centra miast i … pobliże supermarketów.

Jak działa bezobsługowy sklep?

Bezobsługowe sklepy

Bezobsługowe sklepy rolnicze mogą rozwiązać cenowe problemy

Najważniejszym elementem całej koncepcji Appeltje-Eitje, i jednocześnie wyposażenia sklepów, są chłodzone witryny, w których eksponuje się produkty. Dostęp do nich konsument uzyskuje po dokonaniu zakupów przy specjalnym samoobsługowym panelu. Całość może kojarzyć się z tym, co w Polsce znamy z systemu paczkomatów, udostępniających zawartość schowaną w poszczególnych skrzynkach. W centrum sklepu umiejscowiony jest panel. Pozwala on klientowi na szybkie wybranie produktów oraz zrealizowanie płatności. Do wyboru ma płatność kartą lub gotówką.

Jak wyjaśniają właściciele, system dopracowywano przez lata i wciąż trwa ulepszanie

bezobsługowe sklepy rolnicze

Bezobsługowe sklepy wyposażone są w samoobsługowe panele płatnicze

bezobsługowej sprzedaży. Dla przykładu poprzez wmontowanie diod, które zaświecają się przy poszczególnych gablotach tak, by ułatwić klientowi znalezienie właściwej witryny, z której wyjmie zakupiony produkt. Nie mniej istotny jest także elektroniczny system zarządzania placówką oraz zaopatrzeniem. Właściciel sklepu wie, które produkty i kiedy są sprzedawane oraz jaką ilość towaru powinien przywieźć w celu uzupełnienia witryn. Pozwala on zminimalizować nakłady pracy właścicieli na jego obsługę. Dzięki temu można przeznaczyć więcej czasu na produkcję w gospodarstwie.

Całość pomysłu Holendrów wieńczy wystrój, jaki mają bezobsługowe sklepy. Ma on za zadanie jak najbardziej przybliżyć konsumentom gospodarstwa rolnicze, z których pochodzą produkty. Klienci zatem mogą zapoznać się z produkcją owoców, mleka i jaj poprzez tablice z grafikami, a także filmy wyświetlane na ekranach. Dzięki temu konsument wyjmując z witryny np. worek z jabłkami widzi, gdzie jeszcze wczoraj były owoce, które kupił. Ma świadomość, że już szybciej ten produkt z sadu na jego stół nie mógłby się dostać. A to jest wartość, której w supermarkecie nie doświadczy.

 

Google NewsObserwuj nas w Google News. Bądź na bieżąco! Dodaj AgroFakt.pl jako preferowane źródło w Google Częściej w Top Stories. Wystarczy 1 klik i zatwierdzenie w Google.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarze
  1. Ada pisze:

    Czy potrzebny jest sklep samoobsługowy do obsługi rolnika? NIE! To przykrywka do wycofania gotówki, monitorowania przepływów oraz ograniczania wolności