Czy cena karpi powinna być równa cenie kurczaków?

Wiosną o karpiach myślą chyba tylko… ich hodowcy. W Rytwianach z inicjatywy Lokalnej Grupy Rybackiej Świętokrzyski Karp przy współudziale Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”, odbyła się konferencja „Wiosna 2016 w akwakulturze”, która zgromadziła ponad 130 hodowców karpi z całego kraju. Co na niej omówiono?
W dyskusji nad cenami z ostatniego roku większość obecnych doceniała rozpoczęty proces integracji rynku karpi dokonanej przez spółkę Polski Karp, choć były na sali również głosy przeciwne.
– Chyba najwięcej emocji wzbudziła IV Karpiowa Debata Rynkowa Pana Karpia – mówi Zbigniew Szczepański z Towarzystwa Promocji Ryb „Pan Karp”. – W trakcie debaty hodowcy zastanawiali się nad odpowiedziami na 3 pytania: kto rządzi rynkiem karpi, czy cena karpi powinna być równa cenie kurczaków i czy wprowadzenie na rynku pełnego identyfikowania ryb i produktów rybnych przyczyniłoby się do poprawy, czy pogorszenia sytuacji gospodarstw rybackich?
Pytanie o cenę jest tym bardziej zasadne, że hodowla karpia od tarła do stołu trwa 3 lata i wymaga bardzo wiele uwagi i pracy. Jak twierdzą hodowcy, widoczny jest wzrost ilości ryb wchodzących na rynek poprzez przetwórnie. Uczestnicy debaty zgłosili sugestie, że w ten sposób prawdopodobnie do odbiorców trafia znacznie więcej karpi spoza Polski niż w latach ubiegłych, choć trudno to dokładnie zweryfikować. Trudno także o mówienie jednym głosem – hodowcy na większość tematów mają różne opinie.
– W dyskusji nad cenami z ostatniego roku większość obecnych doceniała rozpoczęty proces integracji rynku karpi dokonanej przez spółkę Polski Karp, choć były na sali również głosy przeciwne – dodaje Zbigniew Szczepański. – W każdym razie rozmawiać w gronie hodowców o rynku zawsze warto i tego się trzymamy, planując przyszłe debaty.









Pan Karp 😀